Featured
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corinne Michaels. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Corinne Michaels. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2022

On jest dla mnie – Corinne Michaels


Nie wiem, jak Wy, ale ja czasem lubię sięgnąć po romans, w którym wszystko jest równie piękne, co nieprawdopodobne. To takie moje guilty pleasure, które sprawia mi ogromną przyjemność i pozwala się zrelaksować. Jednak są lepsze i gorsze romanse. Z pewnością twórczość Corinne Michaels należy do pierwszej kategorii. Jak jednak sprawdziła się ta powieść?


Tytuł: On jest dla mnie

Cykl: Arrowood Brothers (tom 3)

Autorka: Corinne Michaels

Wydawnictwo: Muza


„On jest dla mnie” to już trzeci tom Arrowood Brothers, w ramach którego kolejny z braci przyjeżdża do znienawidzonego miasteczka. Tym razem jest to Sean, zawodowy gracz w baseball'a. Chłopak musi swoje „odsiedzieć” i wtedy może wrócić do starego życia. Jednak jego pobyt wcale nie zapowiada się tragicznie, na miejscu może się spotkać ze swoją przyjaciółką, którą... kocha odkąd pamięta. Tak się składa, że on również nie jest jej obojętny. Chociaż szybko dochodzą do podobnych wniosków, ona skrywa pewien sekret, który może wszystko przekreślić.


Szczerze mówiąc bardzo lubię tę serię, chociaż nadal jestem świadoma jej wad. Zacznijmy jednak od plusów. Po pierwsze, powieść jest niesamowicie romantyczna! Bohater to absolutnie ucieleśnienie marzeń każdej kobiety, nie tylko robi co trzeba, ale też mówi i... myśli! Naprawdę świat byłby piękny, gdyby tak to wyglądało w praktyce. Niby sportowiec, a wyznania ma bardziej wzruszające niż niejeden twórca z epoki romantyzmu.


Po drugie, powieść pełna jest zwrotów akcji. Chociaż od samego początku do końca w zasadzie wiadomo, jak się wszystko potoczy (z paroma wyjątkami) to z pewnością nie można narzekać na nudę. Opowieść jest dynamiczna, pełna silnych emocji, wyznań i traumatycznych doświadczeń. Chociaż poruszyło mnie to wszystko w dość niewielkim stopniu, to jednak podobało mi się, że fabułą nie ogranicza się do westchnień i wyznań.


Na końcu, doceniam sam pomysł na cykl. Zbudowanie opowieści wokół demonów przeszłości jest naprawdę ciekawe. Tajemnice dręczą każdego z bohaterów i dobitnie pokazują, że nikt nie ma idealnych wspomnień.




Co za to uważam za wady? Chociaż doceniam to, jakim słodziakiem jest Sean, to jednak niektóre teksty były tak nieprawdopodobne, że za nic do mnie nie przemówiły. Ten facet jest tak niesamowicie odrealnienie cudowny, że to aż przekracza granice zdrowego rozsądku. Tym bardziej opór głównej bohaterki wzbudzał moje wątpliwości. Dziewczyna dosłownie szukała problemów na siłę. Do pewnego momentu było to uzasadnione, a potem nie zgadzała się już chyba tylko po to, żeby powieść za szybko się nie skończyła.


Dość poważnie nudziły mnie też... sceny erotyczne. Niektóre momenty były tak romantyczne, że dość dokładne opisy namiętności psuły cały klimat. Zdaję sobie sprawę, że erotyzm to teraz chleb powszedni, jest go wszędzie pełno. Ta książka się pod tym względem niczym nie wyróżnia. Najwidoczniej jednak ten sposób pisania już mi się przejadł. Właśnie dlatego, chociaż scen erotycznych nie było zbyt dużo, to traktowałam je jako zbędne i pomijałam.


„On jest dla mnie” czytało mi się dobrze. Ta urocza, chociaż naiwna opowieść, sprawiła mi sporo frajdy. Jednak polecam ją wyłącznie miłośnikom tzw. literatury kobiecej. Jeśli oczekujecie czegoś więcej, tutaj tego nie znajdziecie.


Dominika Róg-Górecka

środa, 26 czerwca 2019

Powiedz, że zostaniesz – Corinne Michaels


Czasem w jedną chwilę może się rozpaść całe nasze życie. Wszystko, co uporządkowane, normalne, a może nawet nudne... I nawet jeśli zazwyczaj narzekamy na codzienność, wtedy naprawdę za nią zatęsknimy. Czy na zgliszczach da się jeszcze zbudować coś nowego?


Tytuł: Powiedz, że zostaniesz
Cykl: Wróć do mnie (tom 1)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Kochała go, kochała jak nikogo innego. A on wyjechał i zostawił ją zupełnie samą. Siedemnaście lat później Presley pozornie wiedzie idealne życie. Piękny dom, biały płotek, dziecko... Aż nagle wszystko rozpada się jak domek z kart. Znów jest sama, znów zaczyna wszystko od nowa, a raczej wraca do punktu wyjścia. W rodzinnym domie przyjdzie się jej zmierzyć z demonami przeszłości, zwłaszcza skonfrontować ze swoim były, który jako pierwszy złamał jej serce. Czy to możliwe, że wciąż coś do niego czuje? Tym razem nie jest już tą samą bezbronną dziewczyną, tym razem to ona będzie dyktować warunki.

Pierwszą książką tej autorki, którą przeczytałam, było „Consolation”. Ta powieść mnie zachwyciła, przepadłam w niej od początku do końca, w emocjach, w historii, w niewinności opisywanego uczucia. Historia w niej zawarta była jednocześnie delikatna i dosadna. Niestety żadna następna powieść tej autorki nie zrobiła na mnie podobnego wrażenia, a nawet odwrotnie, każda następna był coraz gorsza.

I tak docieramy do „Powiedz, że zostaniesz”, czyli tytułu, którym pisarska splagiatowała samą siebie. Niestety wszystko jest bardzo podobne do „Consolation”, a schematyczne rozwiązania wciąż się powtarzają. Znów mamy do czynienia z kobietą w żałobie, która próbuje na nowo ułożyć swoje życie. Ponownie rycerz na białym koniu chce jej we wszystkim pomóc. Tym razem jest to były chłopak, co bynajmniej nie sprawa, że powieść staje się bardziej oryginalna. Niestety jest wręcz odwrotnie, a cała fabuła sprawia wrażenie rozszerzonej wersji jakiego popularnego Harlequina.

Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Początek książki jest naprawdę mocy, wręcz sprawia, że czytelnik wyskakuje z butów. Stawia trudne pytania, ilustruje bolesne emocje i nawet skłania do refleksji. Na jego podstawie sądziłam, że prawdziwa akcja dopiero się rozwinie. Zwłaszcza że z biegiem czasu zaczynałam wątpić w pierwszą scenę, sądziłam, że nastąpi jakiś nagły zwrot wydarzeń, a wszystko okaże się zupełnie inne. Niestety... powieść od początku do końca biegnie torami typowego romansu, którego fabułę można streścić w trzech zdaniach. Żadnych szczególnych zawirować, po prostu miłość.


Komu przypadnie do gustu ta książka? Jest to tytuł idealny dla miłośniczek nieskomplikowanych, bardzo emocjonalnych romansów. W historii nie brak uczuć i chociaż wszystko da się przewidzieć, ich opisy są niezwykle intensywne. Jeśli lubicie powieści o odnajdywaniu dróg do prawdziwej miłości, o dawaniu drugiej szansy i walce o szczęście, może się wam spodobać. Ale nie oczekujcie jakiejś oszałamiającej, zawirowanej opowieści.

wtorek, 10 października 2017

Consolation – PRZEDPREMIEROWO


Jeden dzień, jedna wiadomość, jedna chwila i... całe jej życie runęło się niczym domek z kart. A przecież mieli takie plany! Remont małego pokoju, dziecko, wspólne wieczory i poranki. Teraz to wszystko to już przeszłością, a raczej przyszłością, która nigdy się już nie wydarzy.

Tytuł: Consolation
Autor: Corinne Michaels
Cykl: Consolation Duet (tom 1)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł

Natalie z niecierpliwości wyczekiwała na powrót męża z misji. Inny scenariusz nawet nie wchodził w grę. A teraz stoi w drzwiach, patrzy w oczy Liama, przyjaciela rodziny i słyszy słowa, że jego już nie ma. Że jej mąż, ojciec ich nienarodzonego dziecka, nie żyje. Kobieta nie potrafi otrząsnąć się z tragedii. Runął cały jej świat! Jednak podczas wychodzenia z traumy nie będzie sama. Liam, wierny przyjaciel i... niesamowicie seksowny żołnierz, nie odstępuje jej na krok. Czy to wciąż tylko przyjaźń, a może już coś więcej? Czy Natalie w ogóle ma prawo do takich uczuć? A może powinna zapomnieć o nich wraz ze śmiercią męża? Jedno jest pewne, Natalie czeka wiele ciężkich chwil, trudnych emocji i... demonów przeszłości. Może nie wszystko jest takie, jak się wydaje na początku?

Muszę przyznać, że ta książka bardzo mnie zaskoczyła. Przede wszystkim tym, jak niesamowicie wciągnęła mnie fabuła. Przypomnę w skrócie, mamy męża, który zginął w bardzo patriotycznych okolicznościach, kobietę z małym dzieckiem i przyjaciela rodziny, od którego aż kipi testosteronem. Przecież to brzmi jak początek krótkiego Harlequina albo chociaż telenoweli! O nie, moi Drodzy, to tylko pozory! Historia, która równie dobrze mogłaby być płytkim romansidłem, okazuje się prawdziwym wulkanem emocji i petardą wśród powieści miłosnych. Nic w niej nie jest proste, jednoznaczne, czy nijakie. Uczucia, które targają bohaterami, doprowadzają czytelnika do wrzenia! Od początku do samego końca czeka Was mnóstwo wrażeń. A do tego narastające napięcie. Prawdziwy majstersztyk w swoim gatunku!

Ale to nie wszystko, poza morzem emocji (a czasem i łez) Consolation to też mądra i pouczająca powieść. Główna bohaterka przeżywa chwile, o których większość z nas woli nawet nie myśleć, ale może właśnie... warto? Może dobrze jest raz na jakiś czas zastanowić się nad tym, jak bardzo kochamy swoich bliski, ile dla nas znaczą? Consolation to też niełatwa historia o wychodzeniu z żałoby, o młodej kobiecie z małym dzieckiem, która nagle musi zacząć wszystko od nowa. Powieść skłania do przeżywania, ale też rozmyślania.

Consolation jest romansem z kategorii tych nienachalnych. Uroczy, ale nie ckliwy, przepełniony miłością, ale pozbawiony sztuczności czy fałszu. Chociaż temat może się wydawać oklepany, jest nim wiele naturalności i świeżości. Za jego sprawą serce czytelnika zabije nie raz!

Świetna jest również narracja, oczywiście dwutorowa, pozwalająca nam poznać bieg wydarzeń zarówno z perspektywy Natalie, jak i Liama. A przede wszystkim, lepiej rozumieć motywy ich zachowania. W tej książce postacie nie są „z papieru”. Mają wady, zalety i całe mnóstwo szarości, dzięki którym są po prostu bardzo ludzcy.

A do tego... zakończenie. Ono po prostu zwala z nóg! Nie dość, że nie mogłam oderwać się od tej książki, to jeszcze od razu pragnęłam poznać ciąg dalszy! Niesamowite! Jak cała ta powieść! Z czystym sumieniem (oraz paczką chusteczek) polecam Wam jej lekturę. Prawdziwy huragan emocji!

Z możliwość recenzowania dziękuję wydawnictwu Szósty Zmysł :)



Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates