poniedziałek, 4 września 2017

Szczęście w San Miniato


Historia lubi nas zaskakiwać. Raz zatacza koła, innym razem prowadzi w nieprzewidywalne meandry życia. Powtarza, chociaż ponoć nic dwa razy się nie zdarza. Zadziwia, pomimo tego, że od tysięcy lat wiele spraw układa się w ten sam sposób. I uczy. Przede wszystkim, uczy.

Tytuł: Szczęście w San Miniato
Autor: Jean d'Ormesson
Wydawnictwo: Marginesy

To już trzeci tom, ostatni cykl z serii opisującej losy sióstr O'Shaughessych i braci Romerów. Europa stoi na przepaści drugiej wojny światowej. Historia czyni z nich swoich świadków, a nie raz głównych aktorów światowego przedstawienia. A oni? Oni wciąż szukają szczęścia. Czy znajdą je w San Miniato?

Ten tom to finał cyklu Wieczorny wiatr. Stanowi on bezpośrednią kontynuację opisanych wcześniej przygód. I chociaż teoretycznie powieść tą da się przeczytać (i zrozumieć) bez wiedzy na temat poprzednich, tym razem zdecydowanie odradzam takie rozwiązanie. Chociaż sama nie jestem wielką zwolenniczką ścisłego trzymania się wskazanej od góry kolejności i czytam wszystko, co tylko trafi mi w ręce, w wypadku tego cyklu czuję się w obowiązku wskazać, że ten podział faktycznie ma znaczenie. Sama opowieść, jak już wspomniałam, stanowi bezpośrednią kontynuację opisanych wcześniej losów. Nie tylko jednostkowych, ale też całych rodów. Nie raz wydarzenia zapoczątkowane w pierwszym tomie, wpłynęły na decyzje podejmowanie przez bohaterów nawet 100 lat później. Ale nie tylko. Istotna jest również historia światowa, która bez wątpienia dzieje się zgodnie z porządkiem chronologicznym i stanowi nieprzerwany ciąg przyczynowo-skutkowy. Mamy też wyjątkową możliwość zaobserwowania, jak szczytne idee i wielkie poglądy, dewaluują się w świecie polityki i jak wpływa to na osoby, które szczerze w nie wierzyły.

Szczęście w San Miniato to tom, który kładzie jeszcze większy nacisk na historie, niż wszystkie poprzednie. Może również dlatego, że dzieje drugiej wojny światowej są mi o wiele lepiej znane niż wcześniejszej, przedstawienie zakulisowych zmagań wzbudziło we mnie jeszcze większe emocje. Tak samo nowa perspektywa. Nie do końca potrafiłam przejść nad pewnymi ocenami do porządku dziennego. W świecie sióstr O'Shaughessych i braci Romerów liczy się przede wszystkim Anglia. Pakt Ribbentrop-Mołotow był dla nich ciężki do zaakceptowania, ale z zupełnie innego powodu niż dla nas.

Również z zapartym tchem śledziłam udział naszych bohaterów w wydarzeniach historycznych. Po raz kolejny odegrali oni istotną rolę w dziejach całego świata. W ich, czasem krótkim życiu, zmieściłyby się losy niejednej osoby. Spotykali się z ludźmi wielkimi, nienegocjowalni i osiągali swoje cele... poza jednym. Kwestia szczęścia nigdy nie była dla nich prosta. Chociaż mieli wszystko, sprawy najważniejsze wciąż wymykały im się z rąk. Podważając konwenanse, korzystając wręcz z nieograniczonej fortuny, pędzili na oślep przez życie, wprost na spotkanie z niewiadomym. Czy jednak taka postawa w końcu doprowadziła ich do tego, czego pragnęli najbardziej? O tym już musicie przekonać się sami. Ja zdradzę tylko, że ich losy pełne są zawirowań, uniesień i namiętności. Brak w nich tylko jednego... nudy!

I w tym momencie, ciężko mi się rozstać z tą szaloną rodziną. Nie mogłam się doczekać zakończenia, a jednak z żalem odłożyłam przeczytaną książkę. Bo autor sprawił mi podwójnego psikusa. Po pierwsze, tak dokładnie opisywał historię, że nie mogłam uwierzyć, że te dwa klany są wyłącznie tworem jego wyobraźni. Po drugie zaś... zżyłam się z nimi. Uwierzyłam w te postacie, stały mi się bliskie. Były niczym odległa rodzina, znana ze słyszenia, a jednak ważna.

Wieczorny wiatr to piękny cykl. Napisany z wielkim rozmachem, za pomocą poetyckiego, plastycznego „język”. Zawiera fabułę opartą na malowniczych opisach, które w równiej mierze zachwycają, co intrygują. To nie tylko losy świata, ale też ludzkich namiętności, pragnień, miłości i walki o przekonania. Ale przede wszystkim, to opowieść o tym, że w życiu najważniejsze jest... po prostu szczęście.

O autorze: Jean d’Ormesson (pełne imię i nazwisko: Jean Bruno Wladimir François-de-Paule Lefèvre d'Ormesson (ur. 16 czerwca 1925 w Paryżu) – francuski pisarz i dziennikarz, członek Akademii Francuskiej.

Jean d’Ormesson jest synem André d'Ormessona, ambasadora Francji. Całą młodość spędził w Bawarii.

Absolwent École normale supérieure, z wykształcenia filozof, pełnił funkcję sekretarza generalnego Międzynarodowej Rady Filozofii i Nauk Humanistycznych przy UNESCO i dyrektora dziennika Figaro.



0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates