Jedną z pierwszych książek, jakie dostała moja córeczka z okazji narodzin, były „Jesteś wyjątkowa” i „Kocham cię” autorstwa Mojo Graffi Katarzyny Bielińskiej. Pokochałyśmy twórczość tej Pani całym sercem – ten ciepły styl, miękką kreskę i to uczucie, że ilustracje przytulają czytelnika, po prostu robią swoje. Nasza biblioteczka szybko wzbogaciła się o kolejne tytuły, a gdy okazało się, że będę mogła zrecenzować najnowszą książkę. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że będę mogła zrecenzować „Jak znaleźć szczęście?”, bardzo się ucieszyłam.
Fabuła koncentruje się na czwórce przyjaciół, którzy – jak to często bywa w życiu – mają zupełnie różne wyobrażenia o tym, co właściwie daje szczęście. Każdy widzi idealny świat po swojemu, więc nic dziwnego, że szybko pojawiają się sprzeczki. Kiedy nadarza się możliwość wypowiedzenia życzenia, bohaterowie mogą wreszcie sprawdzić, jak wyglądałby ten ich wymarzony, perfekcyjny świat. Sęk w tym, że to, co zachwyca jednego, zupełnie nie odpowiada drugiemu, a kolejne życzenia wcale nie poprawiają sytuacji – wręcz przeciwnie, wszystko robi się jeszcze bardziej poplątane. W efekcie przyjaciele muszą działać razem, żeby odwrócić skutki swoich pragnień i odkryć, że różnorodność to wcale nie wada, a ogromna siła, bo każdy ma w sobie coś, co pozwala pokonać przeszkody i budować piękny, pełen barw świat.
O jej! Jaka ta książka jest piękna! W literaturze dla najmłodszych bywa różnie – czasem ilustracje są bardzo proste, symboliczne, mocno „pod malucha”. Rozumiem, że to ma swój cel, ale kiedy dostaję do rąk książkę tak wizualnie dopieszczoną jak „Jak znaleźć szczęście?”, nie mogę wyjść z podziwu. Te obrazy wciągają! Są jednocześnie pełne czułości i dynamiczne, jakby miały zaraz wyskoczyć z kartki i wskoczyć do naszego salonu. A do tego te błyszczące elementy na okładce… no uwielbiam! Widać tu charakterystyczny styl Mojo Graffi – słodki, dopracowany, pełen detali, a jednocześnie naturalny i miękki. Ilustracje stanowią ogromną część doświadczenia tej książki.

Sama myśl przewodnia jest niezwykle mądra i stanowi świetny punkt wyjścia do rozmów z dziećmi. Autorka pięknie pokazuje, że szczęście nie jest jedną uniwersalną receptą, lecz czymś zupełnie subiektywnym – czasem nawet sprzecznym między różnymi osobami. Bohaterowie odkrywają, że to, co jednego uszczęśliwia i zachwyca, drugiemu może zupełnie przeszkadzać. W dodatku jest tu też ważny motyw współpracy, bo przecież tylko razem można naprawić konsekwencje pochopnych życzeń. To prosta, ale bardzo trafiona lekcja: różnimy się po to, by się uzupełniać, a nie by stawiać mur między sobą.
Chociaż tematem przewodnim jest różnorodność, to mnie absolutnie zachwyciła ostatnia scena. Okazuje się bowiem, że zwykły dzień – identyczny jak ten z pierwszej strony, wcześniej uznany za nudny i mało satysfakcjonujący – to tak naprawdę kwintesencja szczęścia. Dla bohaterów to odkrycie, które zmienia wszystko, a czytelnik może jedynie pokiwać głową, bo… my, dorośli, też tego nieustannie się uczymy. Ile razy doceniamy coś dopiero, gdy to stracimy? Piękny pretekst, żeby porozmawiać o wdzięczności i o tym, że szczęście często leży tuż pod nosem, tylko trzeba je zauważyć.
Tempo akcji jest wyjątkowo dynamiczne jak na książkę dla maluchów. Dzieci nie będą tu wyłącznie oglądać obrazków, ale z zainteresowaniem śledzić kolejne zwroty akcji – życzenia, ich konsekwencje, próbę naprawienia sytuacji. Bohaterowie się nie nudzą, a czytelnik wraz z nimi. To jedna z tych historii, które można czytać wiele razy i za każdym razem dostrzec coś nowego.
A bohaterowie! Jest ich całkiem sporo, ale każdy ma swój charakter i małą „iskierkę wyjątkowości”, która wzbudza sympatię. Ich różne temperamenty świetnie ukazują, jak odmienne można mieć potrzeby i marzenia. Dzięki temu książka jest też bardzo inkluzywna – dziecko może z łatwością zidentyfikować się z jedną z postaci.
Podsumowując – „Jak znaleźć szczęście?” to piękna, mądra, wizualnie obłędna książka, która rozwija, wzrusza i zachwyca. Idealnie trafia w emocje najmłodszych (i tych starszych też!), a przy okazji otwiera drzwi do naprawdę wartościowych rozmów. To tytuł, który chce się mieć na półce na stałe, bo przypomina o sprawach prostych, ale fundamentalnych: że szczęście nie zawsze oznacza fajerwerki, a różnice między nami mogą tworzyć coś pięknego.
Jeśli więc szukacie historii, która nie tylko zachwyci oczy, ale też poruszy serce, to „Jak znaleźć szczęście?” będzie strzałem w dziesiątkę. A jeśli macie ochotę na więcej takich wartościowych, ciepłych tytułów, koniecznie sięgajcie po kolejne książki Mojo Graffi – naprawdę warto!