Featured

sobota, 10 kwietnia 2021

Księga dwóch dróg – Jodi Picoult


Jestem fanką Jodi Picoult już od dawna, dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po jej najnowszą powieść „Księgę dwóch dróg”.


Tytuł: Księga dwóch dróg

Autorka: Jodi Picoult

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

 

Autorka za każdym razem porusza nowe tematy. Tym razem dowiedziałam się, że jest taka profesja jak doula od umierania i nie chodzi tu o zawód pielęgniarki czy opiekunki społecznej od medycznych i fizycznych czynności przy chorym. Doula od umierania pomaga oswoić się z tematem śmierci choremu i jego bliskim. Porządkuje sprawy umierającego, załatwia wszystko to, o czym przerażeni bliscy mogą zapomnieć. Podpowiada im, co jest w tym momencie najważniejsze.

 

Współczesna wiara i niewiara jest zestawiona z religią starożytnego Egiptu. Jodi Picolut przed napisaniem tej powieści udała się tam w podróż. Czytając, czuje się jej fascynację odkryciami archeologicznymi. Przenosi nas w świat bóstw, faraonów, piramid i grobowców.

 

Akcja tej powieści toczy się dwutorowo. Jeden tor to przeszłość głównej bohaterki, egiptolożki Dawn, a z drugi to jej teraźniejszość, czyli profesja douli.

 

Stwierdzenia, że życie i śmierć to rewers i awers jednej monety, a sam akt urodzenia jest skazaniem nas na śmierć, nie są żadną nowością. Autorka próbuje łącznie z czytelnikiem znaleźć odpowiedź na pytania: dlaczego nie umiemy rozmawiać o śmierci, dlaczego nas zaskakuje, dlaczego same mówienie o niej wzbudza nasz strach. Mamy tutaj wiarygodny wykład jak radzili sobie z tym tematem starożytni Egipcjanie. Dla nich życie na ziemi to krótka chwila, życie w zaświatach to wieczność. Jednocześnie bohaterka przeżywa proces umierania miłości w małżeństwie. Etap utraty zaufania, brak rozmów i fizycznej bliskości. Mam wrażenie, że Judi Picoult wraz z upływem czasu sięga po coraz głębsze tematy. Jej powieść daje dużo do myślenia. Pozwala porównać jej przemyślenia z własnymi. Przypomina to oswajanie dzikiego zwierzątka jakim jest temat śmierci, a wszystko to dzieje się w brawurowo poprowadzonej akcji.

 

„Księga dwóch dróg” to kolejna powieść tej autorki, po którą warto sięgnąć. Chociaż nie daje nam gotowych odpowiedzi, jak żyć, to skłania do zadawania sobie ważnych i trudnych pytań.


Dominika Róg-Górecka
Numer akredytacji: 08/05/2020

czwartek, 8 kwietnia 2021

Apokalipsa według Joanny – Anna Robak-Reczek



Czy jesteście przygotowani na najgorsze? Na problemy z dostępem do żywności, brak prądu, wody, czyli na… apokalipsę? Zawsze warto mieć plan awaryjny, jednak czasem czarne myśli potrafią stać się prawdziwą obsesją.


Tytuł: Apokalipsa według Joanny
Autroka: Anna Robak-Reczek
Wydawnctwo: Lucky
Ksiązka pod naszym patronatem medialnym!

 

Życie Joanny zmienia się z dnia na dzień. Jeszcze wczoraj była potrzebna, wręcz wymagana w kilku miejscach naraz, a teraz nie wie, co ze sobą zrobić. Wolny czas poświęca na odkrywanie nowych zagrożeń i przygotowywanie sposobów na ich przezwyciężenie. Czy nie popada w przesadę? Czy paradoksalnie nie ucierpi na tym jej rodzina? Czy w trosce o innych, nie robi im krzywdy?

 

„Apokalipsa według Joanny” nie jest typowym „babskim” czytadłem. Chociaż początkowo może sprawiać wrażenie lekkiej powieści, z czasem odkrywa przed czytelnikiem mroczne strony zarówno ludzkości, jak i psychiki człowieka. Bynajmniej nie kosztem narracji! Ta jest naprawdę przyjemna w odbiorze i bardzo bezpośrednia. Jednak autorka nie skupia się na problemach typowych dla beletrystyki. Nie zabrakło miejsca na miłość, czy związki i to różnych pokoleń, ale wątkiem głównym pozostaje tytułowa apokalipsa, rozumiana bardzo szeroko.

 


Z powieści tej można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Początkowo z ogromnym zainteresowaniem dowiadywałam się o zasadach tworzenia zapasów, czy kwestii bezpieczeństwa w rodzinie. Z czasem temat ten przekształca się bardziej w omówienie psychiki człowieka, który nie potrafi powiedzieć sobie „dość”.

 

Drugim wyróżnikiem tej książki jest umiejętność autorki do bezpretensjonalnego opowiadania o emocjach. W książce poznamy bowiem różne odcienie uczuć, miłości zarówno romantycznej, jak i rodzicielskiej. Nie zawsze będziemy się zgadzać z bohaterami, jednak za każdym razem możemy mieć wrażenie, jakbyśmy trochę ich rozumieli i obserwowali rozwój wydarzeń zza ich ramienia.

 

„Apokalipsa według Joanny” to powieść, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Jest to jedna z tych obyczajówek, które zapadają w pamięć, przekazują coś wartościowego i poruszają serce czytelnika.


Dominika Róg-Górecka

Na krawędzi nocy – Edyta Świętek


Na polskim rynku wydawniczym, wśród literackich celebrytów, gwiazdek, które lansują się ilością wydanych książek w kwartale, jak brylant lśni Edyta Świętek, jest to pisarka skromna, obecna w social mediach, chyba tyle ile wymaga mus, ale za to pisze książki, obok których ciężko przejść obojętnie. Nie wpisują się w nowoczesny nurt literatury pikantnej.


Tytuł: Na krawędzi nocy

Autor: Edyta Świętek

Wydawnictwo: Replika


To są książki łagodne, ale diabelnie wciągająca. Przynajmniej takie były dotychczasowe powieści Edyty Świętek jakie czytałam, byłam ciekawa, co czeka mnie w tej książce, trochę bałam się tych nadnaturalnych wątków, bo zwykle nie lubię takiego mariażu obyczajówki i fantastyki.  


Nina dowiaduje się, że jest czarownicą, tę wiadomość przynosi jej ukochana babka. Babcia u której dziewczynka spędza każde wakacje, faktycznie jak na siedemdziesięciolatkę jest bardzo oryginalna, przekazuje wnuczce rodzinny sekret i udziela jej przestróg. Na początku Nina myśli, że to takie gadanie staruszki, ale składa fakty i przyznaje Babci rację, faktycznie ma wpływ na innych ludzi, miewa sny, potrafi nagiąć wolę innych do swoich zachcianek. Ewidentnie jest czarownicą. Nina dorasta, zakochuje się, zdobywa mężczyznę, którego uprzednio odbiera innej kobiecie. Ma idealne życie, mąż, zwierzęta, mały domek na wsi. Idylla, sielanka - do czasu. 

 

Edyta Świętek ma bardzo charakterystyczny styl, bardzo niespieszny, doskonale opisuje zwykłe życie, to druga książka z takim nadnaturalnym wątkiem, którą czytam tej autorki i druga, która nie do końca mnie przekonuje. Nie wiem dlaczego zdecydowała się zrobić bohaterkę czarownicą, może w kolejnych tomach coś się wyjaśni, ale na razie ten wątek jest niepotrzebny, czyni z bohaterki jeszcze większą Mary Sue, a i tak jest idealna do bólu. Ponieważ przez większą część książki ten fakt, że Nina jest czarownicą nie jest katalizatorem akcji, więc, gdy ktoś nie lubi takich chwytów, to może spokojnie czytać tę powieść bo nie daje się to we znaki. Mimo wszystko będę czekała na kontynuację bo jestem ciekawa, co z tego wyniknie, jak rozwinie się akcja. Moim zdaniem książka może jeszcze rozwinąć się w dobrą stronę, która nas porwie bez reszty, bo na razie jest poprawnie, ale trochę o wszystkim i o niczym, czuję się rozczarowana mimo wszystko. Osobiście uważam, że autorce wychodzą lepiej romanse i sagi rodzinne. Jednak nie skreślam tej serii Alter ego jeszcze, poczekam do premiery tomu drugiego, wtedy zobaczymy wóz, albo przewóz. 


Katarzyna Mastelarczyk

wtorek, 6 kwietnia 2021

Pachnący dom – łazienka



Odkąd dużo czasu spędzam w domu, więcej uwagi przykładam do kwestii mieszkania. Największą zmianą okazała się jednak naprawdę drobna inwestycja, czyli dyfuzor zapachowy. Jednak co do niego? Czy wkłady muszą być drogie?

 

Odpowiedzi na te pytania znalazłam na stronie: zoodommy.pl. Na ich stronie znalazłam kilka ciekawych i niedrogich wkładów zapachowych. Jaki był efekt ich testowania?

 

Na pierwszy ogień poszła wanilia – mój faworyt. Jestem miłośniczką słodkich zapachów, a przecież co, jak nie wanilia, kojarzy się z łakociami. Tu zdziwiłam się po raz pierwszy. Chociaż zapach był bardzo przyjemny, to w mojej niedużej łazience nie utrzymywał się długo i nie był intensywny. Z drugiej strony, jeśli cenicie sobie subtelne aromaty, ale obawiacie się słodkości w wanilii, to nie może być dla dobry wybór.

 

Kolejną przetestowaną przeze mnie opcja była magnolia i kwiat wiśni. Aromat okazał się trwalszy, z wyraźnie słodką nutą. Pierwsze skrzypce odrywa lekki zapach owoców i świeżości.

 

Na końcu zaś próbowałam satyny i białej wiśni – i tutaj strzał w dziesiątkę. Chociaż szukałam słodyczy, najbardziej do gustu przypadł mi orzeźwiający zapach, lekki, kwiatowy, idealnie pasujący do łazienki. Również w jego przypadku zauważyłam dłuższą trwałość.




Reasumując, budżetowe wkłady do dyfuzorów mogą zarówno pięknie pachnieć, jak i mieć swoją trwałość. Wkłady od Fresh Air pasują do wszystkich najpopularniejszych modeli, więc bez problemu można je używać do innych marek dyfuzorów.


A Wy jak dbacie o zapachy w Waszym domu?


Dominika Róg-Górecka

Winni jesteśmy wszyscy – Bartosz Szczygielski


Kiedy zawodowo zajmujesz się zbieraniem informacji, wejście w rolę samozwańczego śledczego jest równie oczywiste, co naturalne. Na oczach Konrada dochodzi do zbrodni, której nie jest w stanie zrozumieć. Ale to nie koniec, zaraz potem samobójstwo popełnia dziewczyna, która była obecna przy całym zajściu. Coś tu jednak nie gra, coś ewidentnie nie pasuje w tej układance. Czy umiejętności Konrada wystarczą, by ustalić prawdę? 


Tytuł: Winni jesteśmy wszyscy

Autor: Bartosz Szczygielski

Wydawnictwo: Czwarta strona


To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Bartosza Szczygielskiego i już teraz wiem, że nie ostatnie. „Winni jesteśmy wszyscy” wciągnęło mnie od pierwszej strony i do samego końca utrzymało moją uwagę. Wszystko to dzięki zgrabnemu połączeniu dynamicznej fabuły, ciekawych bohaterów i wartkiej intrygi.


Powieść od samego początku narzuca intensywne tempo. Jeśli lubicie historie pełne zwrotów akcji, w których do samego końca wiele się zmienia, to z tej książki powinniście być zadowoleni. W klasyczny dla kryminałów sposób autor podrzuca czytelnikom co chwile nowe wątki i podpowiedzi, które stanowią nieoczywiste wskazówki dla uważnego czytelnika.


W ten sposób przechodzimy do zagadki – świetnie przemyślanej i jeszcze lepiej poprowadzonej. Autor łączy tyle wątków, że ich odpowiednie zinterpretowanie jest nie lada wyzwaniem. Finał opowieści bardzo mnie zaskoczył i wprawił w przekonanie, że wszystkie elementy zagadki wreszcie znalazły się na właściwym miejscu. Chociaż podczas lektury miałam kilka hipotez, ostatecznie nie potwierdziła się żadna z nich. Autor nie idzie na skróty, unika schematów i regularnie zaskakuje czytelnika.



Spodobała mi się też kreacja bohaterów. Na pierwszy rzut oka postać Konrada może się wydawać typowa. Powieści kryminalne wymagają od swoich postaci bardziej technicznego podejścia do życia, dlatego początkowo można uznać, że nasz bohater idealnie wpasowuje się w ten schemat. Potrafi obsługiwać broń, rozwiązywać zagadki, a gdy trzeba przejść od słów do czynów, nie waha się ani przez chwilę. Jednak nie brak mu też wad, a jego umiejętności nie są nieograniczone. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, ale nie jest też niczym Rambo. Mniejszą uwagę przyłożyłam do postaci drugoplanowych. Odgrywają one mniejszą rolę, ale ich kreacja równie jest poprawna, a charaktery bardzo wyraziste.


Jeśli miałabym porównywać „Winni jesteśmy wszyscy” do innych książek, to od razu nasuwa mi się skojarzenie z twórczością Mroza. Mamy równie skomplikowane zagadki oraz wskazówki, za którymi podąża bohater. Jednak w przeciwieństwie do Remigiusza, pan Bartosz kładzie większy nacisk na akcję. Zagadek jest sporo, ale nie dominują one opowieści, bohater działa, podejmuje decyzje, próbuje wyjaśnić całą sytuację w bardzo aktywny sposób.


„Winni jesteśmy wszyscy” to bardzo ciekawa, pełna zwrotów intryga o zaskakującym zakończeniu. Z pewnością sięgnę po inne książki tego autora, bo ta była dla mnie strzałem w dziesiątkę!


Dominika Róg-Górecka
Numer akredytacji: 08/05/2020

wtorek, 23 marca 2021

Architekci marzeń – Karolina Młynarczyk


W stolicy naszego kraju czeka już na nas grupa pewnych, pełnych pasji ludzi. Wiktor, Maja, Tymoteusz i Ryszard- artyści z wykształcenia i zamiłowania. Nudzić się z nimi nie będziemy na pewno.


Tytuł: Architekci marzeń

Autor: Karolina Młynarczyk

Wydawnictwo: Replika


Wiktor, Ryszard i Tymoteusz to architekci, Maja (dla przyjaciół Majolika, swoją drogą cudowna ksywa, nie sądzicie?) specjalizuje się w ceramice i prowadzi przeuroczą kawiarnię "Dorzuć do pieca", zaprosili nas do swojego życia, będziemy mieli więc okazję razem z nimi przeżywać wzloty  upadki. A tych przed nimi co niemiara- uprzedzam i ostrzegam. Będzie się działo naprawdę wiele. Zycie Wiktora odmieni się za sprawą pewnego Basa i nie tylko. Świat Majoliki zadrży w posadach, Ryszarda też życie nie oszczędzi, a Tymoteusz... Przepraszam, nie chcę o nim wspominać. Jednym słowem, przygotujcie się  na wiele emocji i przepiękną opowieść ze sztuką w tle.


Ta książka posiada swój niepowtarzalny klimat. Jej bohaterowie to ludzie pełni pasji, przesyceni sztuką na wskroś i tą pasją zarażają czytelnika od pierwszego zdania. Wsiąkamy w tę atmosferę momentalnie i chłoniemy ją, chłoniemy... aż do ostatniej kartki.


Świetnym zabiegiem było umieszczenie na początku każdego rodzaju definicji słowa ze sztuką właśnie związanego. Tym sposobem dowiemy się co to na przykład woluta, paraboloida hiperboliczna czy tokonoma. Mnie ten oryginalny słowniczek bardzo się spodobał i dzięki niemu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy.


Zabrałam Was na wycieczkę do Warszawy, ale uwaga, uwaga, przygotujcie sobie większy bagaż. Majolika zabierze nas do.... Japonii! I będzie to wyprawa naprawdę niezwykła i niezapomniana. Pozwiedzamy trochę Kyoto i weźmiemy udział w artystycznej konferencji. I tak samo jak nasza bohaterka Majka wrócimy pełni wrażeń.


Architekci marzeń to książka nie tylko o sztuce. To przede wszystkim powieść o ludziach. O ludziach, którzy nie boją się marzyć, potrafią o nie walczyć i choć czasami w życiu przegrywają, to nigdy się nie poddają. Najbardziej w pamięci zapadł mi jeden cytat, którym się chętnie z Wami podzielę:


"Będzie dobrze, Zdzisiu, dno już blisko. Odbijesz się i poszybujesz. Jak zawsze. (...) Jak będzie trzeba, to cię trochę popchnę do góry".


Będę już zawsze starała się o tym pamiętać. Od każdego dna można się odbić i poszybować wysoko, hen wysoko. I fajnie wtedy byłoby mieć koło siebie kogoś, kto w razie czego nas popchnie. Nie uważacie, że to fajna recepta na to nie zawsze łatwe życie?


No cóż, Kochani, nie ma co zwlekać. Wybierzcie się w podróż do Warszawy, do tych nietuzinkowych bohaterów, z którymi przemiło spędzicie pierwsze wiosenne dni. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

poniedziałek, 15 marca 2021

Powtórzyłam wtedy szeptem do siebie „ jeszcze będzie epicko”. I tak zostało – wywiad z Magdaleną Kruk.


1.     Skąd pomysł na tytuł?


MK: Twórcą tytułu jest mój jedenastoletni syn Janek. Szał na to słowo pojawiło się już dwa lata temu, gdy Janek wrócił z obozu piłkarskiego. Epickie było wszystko: zupa, spodnie, mecz , samochód. Pewnego dnia, siedziałam w kuchni zamyślona, nagle wszedł Jaś, spojrzał na mnie i mówi: „Mamo, nic się nie martw, jeszcze będzie epicko !” i uśmiechnął się. Powtórzyłam wtedy szeptem do siebie „ jeszcze będzie epicko”. I tak zostało 😊


2.    Bohaterki „Jeszcze będzie epicko” to kobiety „z krwi i kości”, dziewczyny, które chciałoby się spotkać naprawdę. Czy… jest taka możliwość? Czy przy kreacji bohaterek inspirowała się Pani kimś ze swojego otoczenia?


MK: Oczywiście, chociaż same przygody dziewczyn są fikcją literacką, to one naprawdę istnieją! Są wśród nas, mijamy je każdego dnia, w sklepie, autobusie, na ulicy, kinie czy wrocławskim barze mlecznym Miś 😉. Dialogi pojawiające się w książce są bardzo często odzwierciedleniem dialogów, które miały miejsce w moim życiu. Jestem swoistym „wyłapywaczką” 😉 cytatów i dialogów. Zawsze mam przy sobie notes i coś do pisania. Nigdy nie wiadomo kiedy pojawi się rozmowa, która mnie zachwyci!


3.   W swojej książce porusza Pani wiele współczesny, czasem nawet modnych problemów. Skąd pomysł, by to właśnie na nich się skupić? I czy nie obawiała się Pani oskarżeń, że stara się Pani skorzystać z medialnego szumu?


MK: O sposobie podróżowania, który opisałam w swojej książce, jeszcze nigdy wcześniej nie czytałam w żadnej innej powieści. Ten temat od dawna mnie fascynuje i od początku wiedziałam, że chcę o nim napisać. Druga poruszona kwestia to osoby LGBT. Zaczęłam pisać książkę jesienią 2019 roku. Ten temat wraca co jakiś czas na medialną tapetę, jednak ja postanowiłam o tym napisać nie dlatego, że jest na topie, ale ponieważ historia Karola jest oparta na faktach. Ona dotknęła mnie i moich najbliższych w bardzo bezpośredni sposób. Zupełnie nie myślałam o tym, że ktoś mi zarzuci wykorzystanie medialnego szumu. Nie przeszło mi to nawet przez głowę. To historia osoby, którą kocham. Starałam się to zrobić delikatnie i nienachalnie. Pokazać jak to wygląda właśnie od innej strony, niż ta która jest pokazywana w mediach. Poruszyć ten temat delikatnie i w sposób wrażliwy, który w mediach jest często pomijany. Chciałam skłonić czytelnika do refleksji, podkreślić, że ten wątek jest dla mnie ważny.


4.   W swojej powieści poruszyła Pani trudny temat osoby dla Pani bliskiej. Czy odebrała pozytywnie literacką wersje własnych doświadczeń życiowych? Jakby nie patrzeć jest bardzo osobisty temat.


MK: Bardzo nam zależało, aby pokazać , że Karol to nie ideologia, tylko człowiek z krwi i kości. Który ma marzenia, plany, chce się uczyć pracować, chce mieć przyjaciół, chce tego samego co każdy z nas. Tylko wtedy kiedy będziemy o tym pisać i rozmawiać, możemy zmienić ten świat na lepszy. Karol ma tego świadomość.


5.      Pani powieść porusza wiele tematów, które w jakiś sposób męczą każdego z nas. Bo czy jest ktoś, kto chociaż przez chwilę nie zastanawiał się nad tym, dokąd zmierza jego życie? Czy podobne myśli dotknęły również Panią? Czy to one właśnie zapisywały Panią do napisania książki?


MK: Każdy z nas ma takie momenty, nasze życie to suma wzlotów i upadków. Są dni kiedy łapiemy wiatr w żagle i płyniemy, unosimy się, możemy przenosić góry, a czasami spadamy w dół, ryjemy twarzą w błoto, raniąc się przy tym bardziej lub mniej. Są wypadki losowe, na które nie mamy wpływu, czasami jednak dużo zależy od nas samych. Czasami wystarczy, że podejmujemy decyzje zgodne z naszymi potrzebami i odczuciami, zgodne z naszym sercem. Decyzje podjęte pod przymusem, albo te, których do końca nie czujemy, często powodują, że po jakimś czasie, źle to się dla nas kończy. Gubimy się, zaczynamy się dusić, stajemy na rozstaju dróg i musimy odnaleźć właściwą drogę, żeby móc iść dalej. Do tego potrzebna jest uważność, odwaga, wiara, nadzieja, przyjaciele i wygodne buty 😉


6.    Czy kusiła Pani droga, którą obrała Majka? Tylko proszę o ogólniki, bo część z czytelników „Jeszcze będzie epicko” ma wciąż przed sobą.


MK: Myślę, że większość z nas miała taki moment w którym chciała zamienić swoje życie, spróbować przeżyć je po swojemu i spróbować iść za głosem serca. Nie wszyscy się odważyli, chociaż wszystkich kusiło. Droga głównej bohaterki to głównie odnalezienie siebie, niezależność, wolność, myślę, że wiele mnie z nią łączy 😉


7.      Czy planuje Pani kontynuację? Musze przyznać, że chętnie poznałabym dalsze losy Majki.


MK: Tak, będzie druga część. Czekam tylko na odrobinę ciszy i spokoju w domu, e-lekcje nie ułatwiają pisania 😊, zamknięte kawiarnie też, ale już wkrótce zabieram się do tworzenia i przelania nowych przygód Majki na papier. Już sama nie mogę się doczekać 😊                                                         

8.   Jak ocenia Pani swój debiut? Czy jest Pani zadowolona z odbioru książki? Zauważyłam, że powieść zebrała sporo bardzo pozytywnych recenzji.


MK: To pytanie do czytelników 😊 Jeżeli moja książka wywołuje uśmiech, skłania do refleksji, dzięki niej ktoś zapomni o gotującej się zupie, jeżeli chce się jej więcej, chce poznać Majkę i jej przyjaciółki, to ja jestem przeszczęśliwa! Każdy uśmiech jest na wagę złota!


9.   Jakie są Pani plany na przyszłość? Czy pracuje Pani nad kolejną książkę? Czy jakaś historia „chodzi” Pani po głowie?


MK: Tak, jak wspomniałam siadam wkrótce do pisania kolejnej części przygód Majki i jej przyjaciółek. Mam mnóstwo planów i kolejnych marzeń. Mam ogromny apetyt na życie ! Co będzie ? Czas pokaże :) Może kiedyś jeszcze wrócę znowu do miasta 😉


10  Czy poza historią „Majki” ma pani w planach inną historię? Cykl, powieść, czy opowiadanie?


MK: Teraz skupiam się głównie na Dziewczynach i ich przygodach. Nie jest to łatwe w obecnej pandemicznej sytuacji z dwójką dzieci w domu która do 14 30 zamienia się w szkołę. Jednocześnie jestem aktywna na swoim profilu na FB Taka ja Magda, gdzie staram się pisać , motywować i wspierać kobiety. Wspólnie z przyjaciółką Kasią Mastalerz ruszyłyśmy ze spotkaniami na żywo. Pierwsze już się odbyło, drugie planujemy zrobić 27 marca. Będzie kobieco, będzie bez tabu, będzie o wszystkim. Jest wiele spraw jeszcze do załatwienia w kobiecym świecie 😊


Dziękuję za odpowiedzi i gratuluję udanego debiutu!


MK: Dziękuję, życzę samych epickich dni!


Dominika Róg-Górecka

niedziela, 14 marca 2021

Ucieczka z Auschwitz – Alfréd Wetzler


Historia prawdziwa, ale sfabularyzowana. Opowieść o człowieku, któremu wraz z dwunastoma innymi osobami udało uciec się z piekła Auschwitz. To dokument o okrucieństwie i licznych upokorzeniach z jakimi przyszło zmierzyć się więźniom. 


Tytuł: Ucieczka z Auschwitz

Autor: Alfréd Wetzler

Wydawnictwo: Marginesy

 

Jeśli nie znacie Alfréda Wetzlera czas nadrobić zaległości. Jego ucieczka z Auschwitz jest jedną z bardziej znanych.  W 1944 roku wraz z Rudolfem Vrbą opisali zbrodnie, których byli świadkami. Dzięki zabranymi ze sobą planami obozu, krematoriów, komór gazowych, a także spisem ludzi skazanymi na śmierć świat dowiedział się o tym co działo się za drutem kolczastym w Auchwitz. To niepowtarzalne dowody na koszmar ludzi, którzy urodzili się w niewłaściwym miejscu i znaleźli w niewłaściwym miejscu… Strach, głód i nieludzkie traktowanie. Ciężko opisać wszystko, z czym musieli zmierzyć się więźniowie. W książce znalazłam też fragment o tłumaczce Mali, żydowskiej dziewczynie z Belgii, która pracowała w sztabie SS. Jeśli nie kojarzycie jej historii to zachęcam do sięgnięcia po Miłość w Auschwitz, bo jej historia również zasługuje na poznanie.


Zdecydowanie najlepszą częścią książki jest jej koniec, bowiem to tam odnajdujemy bezpośrednie sprawozdania Wetzlera i Vrby. Ten bezpośredni raport dodatkowo wspomagany fotografiami i planami obozu to najmocniejszy punkt książki. Jest to mocny przekaz, który nie potrzebuje dodatkowego zachwalania. Na podstawie książki powstał też film Správa. Film znajduje się na mojej liście do obejrzenia.


Po Ucieczkę z Auschiwtz sięgnęłam, ponieważ literatura obozowa jest jedną z tych, które bardzo lubię czytać. Chyba ze względu na swoją dużą wrażliwość na wydarzenia z tamtego okresu historii oraz chęć poznawania wielu istotnych faktów. Niestety muszę przyznać, że tempo w jakim udało mi się przebrnąć przez książkę nie był zawrotny. Zastanawiałam się z czego to wynikało i nadal w pełni nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Sam tekst nie jest napisany jakoś wydumanie i ciężko, a jednak po każdym rozdziale przyszło mi robić dłuższe przerwy. Wydaje mi się, że w wielu momentach panował zbyt duży chaos. Niemniej jednak to Wam zostawiam ostateczną opinię. Ostatecznie książkę oceniam jako dobrą 6/10.


Patrycja Sobierajska

wtorek, 9 marca 2021

Pragnienia – Ilona Gołębiewska


Dziewczyny, chłopaki szykujcie się! Zabieram Was dziś do... klubu nocnego. Będziemy tam świadkami pierwszego spotkania Wiktorii i Janka. Spotkania, które za jakiś czas zmieni ich życie na zawsze.


Tytuł: Pragnienia

Autor: Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza


Oni jeszcze o tym nie wiedzą, ale ich drogi rozejdą się na długi rok, w którym wydarzy się wiele. Świat Janka legnie w gruzach. Po wielkiej tragedii i ciężkiej kontuzji Janek wyjedzie do babci pod Warszawę i tam los znów zetknie go z Wiktorią. Czy będzie ona balsamem na jego udręczoną duszę? Czy uczucie, które między nimi zaiskrzy, pozwoli im przetrwać wszystkie burze i uwierzyć, że życie jest piękne? Oczywiście Wam tego nie zdradzę, ale zapewniam Was, że warto wybrać się do świata tych dwojga młodych ludzi i razem z nimi poczuć te niesamowite emocje, które nimi targają.


Jeżeli czytacie moje recenzje dość regularnie, nazwisko Ilony Gołębiewskiej nie będzie Wam obce. Już kilkukrotnie polecałam Wam jej książki. Oczywistym było, że tę pozycję też musiałam mieć. Kiedy poprosiłam koleżankę o jej zamówienie, usłyszałam: "Ale uważaj, bo to jest coś innego". Dlaczego tak zareagowała? Już Wam tłumaczę.


Nie czytałam i (raczej) nie przeczytam 50 twarzy Greya, 365 dni i tym podobnych książek. Nie lubię literatury, w której seks gra pierwszą rolę. Dla ważna jest historią, jaką autor ma do opowiedzenia i oczywiście "tło okołofabularne" :), seks i pożądanie może być tylko dopełnieniem danej opowieści. 


Na pierwszy rzut oka widać było, że nowa powieść Ilony Gołębiewskiej jest inna od poprzednich. To bardziej young adult niż saga, jaką był na przykład Dwór na Lipowym Wzgórzu. Uściślijmy jeszcze bardziej- young adult z dużą dawką seksu i pożądania i stąd właśnie wzięły się obiekcje mojej koleżanki. Ja jednak bardzo chciałam tę książkę przeczytać i postawiłam na swoim.


Teraz pewnie spytacie, czy się bardzo rozczarowałam? No właśnie nie, Moi Drodzy, nie rozczarowałam się ani trochę. Bo w tej książce najważniejsza jest historia. To losy Wiktorii, Janka i ich najbliższych wychodzą na pierwszy plan i wciągają czytelnika od samego początku. Seks jest tylko dopełnieniem tej pięknej opowieści o miłości dwojga ludzi, którzy z niezwykłym zacięciem próbują pokonać czasami naprawdę okrutne przeciwności losu.


Również bohaterowie to wielki plus tej książki. Janek, Wiktoria, Eliza, koledzy Janka z drużyny to przesympatyczni, pełni pasji młodzi ludzie, których na pewno bardzo polubicie. Podejrzewam również, że Wasze serca skradnie  Czarny tak inny od protagonistów wyżej wymienionych, ale jakże uroczy. 


Jestem też przekonana, że nie raz i dwa zazgrzytacie zębami na poczynania Laury, Oskara i Natalii, lecz nie wątpię, że tej pierwszej dacie jednak szansę. Starsze pokolenie bohaterów również wzbudzi w Was wiele emocji, od miłości  począwszy, na nienawiści kończąc.


Tę powieść czyta się naprawdę wspaniale. Napisana jest niezmiernie wciągającym stylem, a każde zdanie sprawia, że mamy wrażenie, iż naprawdę przebywamy w klubie Hades czy na podwórku u babci Janka i naprawdę ciężko jest stamtąd wrócić do naszej codziennej rzeczywistości.


Serdecznie zachęcam Was do przeczytania tej przepięknej opowieści o miłości, życiowych dramatach i przesympatycznych, prawych ludziach, którzy nigdy się nie poddają. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

poniedziałek, 8 marca 2021

Konkurs: Jeszcze będzie epicko!



Z okazji Dnia Kobiet mam dla Was konkurs, w którym do wygrania książka "Jeszcze będzie epicko"!


Co trzeba zrobić, by spróbować swoich sił? Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Co by się musiało stać, byś swoje życie określiła/określił jako "epickie"?


Zasady:
1. Każdy uczestnik może podać jedną odpowiedź.
2. Na odpowiedzi czekamy do końca 21.03.2021 r.
3. Nagrodą w konkursie jest jedna książka "Jeszcze będzie epicko" od Wydawnictwa Lucky.
4. Wygrywa najciekawsza odpowiedź.
5. Uczestnik wyraża zgodę na przekazanie jego danych adresowych wydawnictwu celem wysyłki nagrody.
6. Wyniki zostaną podane w ciągu 2 tygodni od zakończenia konkursu.
7. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo.
8. Odpowiedzi można udzielać również na FP Recenzji na widelcu. 

Pełen regulamin konkursu na stronie: http://www.recenzjenawidelcu.pl/p/regulamin-konkursow.html

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates