środa, 25 lutego 2026
sobota, 21 lutego 2026
To ja, Klara recenzja – Olga Passia
Francja, dorastanie, dysfunkcyjna rodzina i młodzieńcza miłość, to połączenie, które nie wróży lekkiej lektury. I tak jest w rzeczywistości. „To ja, Klara” porusza wiele trudnych tematów, skłania do refleksji, ale też przenosi od czasów, których już nie ma. Jednak czy to wystarczy, by zachwycić czytelnika? Sprawdźmy!
„Do ojca tęskniłam nawet wtedy, gdy był w pokoju obok. O ile miał dobry nastrój, przemieszczał się po mieszkaniu i zdarzało się, że wyłaniał się znikąd, zupełnie jak duch. Denerwował się, kiedy wzdrygałam się, szarpana lękliwą wyobraźnią, a z moich ust wydobywał się przeraźliwy krzyk”.
„Twój ojciec wie, co zrobił, i sądzę, że żałuje, a moja matka nie wie. Może dlatego, że jest chora. Każdy dzień może być jej ostatnim. Ale mimo to nie chce mnie widzieć. Kojarzę się jej z życiem, od którego uciekła. Mówi, że bardzo mnie kocha, ale wystarczy jej wiedzieć, że jestem”.
„Przez cały sierpień żar lał się z nieba, a powietrze w mieście się nie ruszało. W końcu po wielu tygodniach upałów pewnej soboty spadł deszcz, a ja poczułam, że nadchodzi czas zmian”.
poniedziałek, 16 lutego 2026
Kuszenie – Katarzyna Berenika Miszczuk
Kiedy oferta jest zbyt dobra, żeby była prawdziwa, to wiadomo… że chodzi o siły nieczyste. W „Kuszeniu” nie brakuje ani uroków, ani czarnej magii.
Za każdym razem z przyjemnością sięgam po twórczość Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jednak tym razem skusiła mnie przede wszystkim piękna okładka. Ale nie tylko…
„Kuszenie” to tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Mięta. Na jego stronach poznajemy Ewę, dziewczynę pochodzącą z nietypowej rodziny: złożonej z samych kobiet o mocnym charakterze. I Ewa również go ma. Dlatego z dnia na dzień postanawia kupić Mnichówkę, tajemniczy pensjonat położony w małej miejscowości. Cena jest wyjątkowo atrakcyjna, jednak wszystko wskazuje na to, że dom jest opętany. Czy dziewczyna podoła wyzwaniu? I w jakim celu pomaga jej tajemniczy księgowy?
Pierwsza połowa książki to tak naprawdę opowieść o kupowaniu pensjonatu i szukaniu swojego miejsca w małej mieścinie. Będziemy towarzyszyć Ewie, gdy ta zacznie oglądać nieruchomość, ale też próbować zrozumieć co jest przyczyną tak niskiej ceny. Dopiero w drugiej połowie akcja wyraźnie przyspiesza. Coraz częściej pojawiają się paranormalne sytuacje oraz kwestie, które ciężko wyjaśnić. I muszę przyznać, że o ile wcześniej książka była po prostu dobra, to wraz z większym udziałem metafizyki, powieść zaczęła mi się naprawdę bardzo podobać.
Warto też wspomnieć, że wiele wątków rozwija się w nieoczywisty sposób. Sporo wydarzeń mnie zaskoczyło, a główna intryga ma kilka naprawdę ciekawych zwrotów akcji. Tak samo interesująco prezentuje się rodzina Ewy. Lubię wątki wielopokoleniowe i mam nadzieję, że ten będzie odgrywał większą rolę w kontynuacji.
Mniej oryginalne prezentuje się wątek miłosny. Chociaż jest tam jeden ciekawy wyróżnik, to jednak sam przebieg znajomości był dość przewidywalny. Całe szczęście urozmaica go niewyparzony język głównej bohaterki, która swoimi komentarzami ubarwia wiele sytuacji.
Istotną rolę odgrywa również miejsce akcji. Zarówno lokalny folklor, jak i miejscowi, wszystko to kreuje ciekawy klimat. To, co z pewnością zaskakuje, to połączenie naszych rodzimych wątków z… japońską demonologią. Bardzo udany miks!
„Kuszenie” to książka, której zdecydowanie warto dać się skusić. Przypadnie do gustu osobom, które cenią lekką fantastykę oraz niecodzienne wątki miłosne.
Dominika Róg-Górecka
sobota, 14 lutego 2026
Olo i Awa. Logopedyczna zabawa. Maski – Monika Skikiewicz
Książki dla dzieci o codziennych sytuacjach cieszą się ogromną popularnością – i słusznie. Dają maluchom coś w rodzaju bezpiecznego lustra, w którym mogą zobaczyć własne emocje, dylematy i codzienne przygody. To świat znany i bliski, więc łatwo się w nim odnaleźć. Dorośli też na tym korzystają: takie historie pomagają oswajać nowe doświadczenia, rozmawiać o zmianach i budować poczucie sprawczości. A kiedy wszystko jest podane lekko, z humorem i w formie zabawy, czytanie staje się po prostu przyjemnością.
sobota, 31 stycznia 2026
Rodzicielstwo bliskości – Agnieszka Stein
#WspółpracaRecenzencka #Mamania
Pojęcie „rodzicielstwa bliskości” obiło mi się o uszy nie raz – gdzieś między rozmowami na placu zabaw a kolejnymi artykułami zapisanymi „na później”. A jednak wciąż nie do końca wiedziałam, co tak naprawdę kryje się za tym terminem. Kiedy więc w moje ręce trafiła książka Agnieszki Stein z serii „Mamania. Pierwszy kontakt”, byłam spokojna, że znów dowiem się czegoś, co realnie pomoże mi w rodzicielstwie. Według wydawcy autorka stawia przede wszystkim na budowanie bezpiecznej relacji i dbanie o dobrostan całej rodziny – i to od pierwszych stron da się odczuć.
poniedziałek, 19 stycznia 2026
Książki, które łączą pokolenia – „Opowiedz mi, Babciu” i „Opowiedz mi, Dziadku”
Dzień Babci i Dzień Dziadka to jedne z tych dat w kalendarzu, które same w sobie niosą ogromny ładunek emocji. Zatrzymują na moment codzienny pośpiech i przypominają, jak wielką wartość mają relacje międzypokoleniowe. To dni pełne herbaty pita wolniej niż zwykle, opowieści, które zaczynają się od „a pamiętasz…”, i wspomnień, które – jeśli nie zostaną zapisane – potrafią zniknąć bezpowrotnie. Właśnie dlatego tak bardzo wierzę w sens pielęgnowania historii rodzinnych. Wspomnienia babć i dziadków są jak miękki koc narzucony na nasze życie: dają ciepło, poczucie ciągłości i zakorzenienia. I dokładnie w ten klimat trafiają albumy „Opowiedz mi, Babciu” oraz „Opowiedz mi, Dziadku”.
Czym właściwie są te książki? To nie klasyczne albumy ze zdjęciami ani zwykłe pamiętniki. To przemyślane, prowadzone pytaniami księgi wspomnień, które zapraszają babcię i dziadka do opowiedzenia swojej historii – od dzieciństwa, przez młodość, aż po dorosłe życie i rodzinę. Autorzy nie zostawiają tu miejsca na pustą kartkę bez kontekstu. Każda strona delikatnie prowadzi narrację, podsuwa tematy i pomaga nazwać to, co często trudno ubrać w słowa. Dzięki temu nawet osoby, które na co dzień nie piszą lub niechętnie wracają do przeszłości, dostają bezpieczną, uporządkowaną przestrzeń do wspomnień.
Ogromnym atutem obu albumów jest ich wydanie. To książki solidne, estetyczne i naprawdę dopracowane. Twarda oprawa sprawia, że od pierwszego kontaktu czuć, iż mamy do czynienia z czymś trwałym, a nie jednorazowym gadżetem. Papier jest gruby, przyjemny w dotyku, a całość zaprojektowana tak, by przetrwać lata – dokładnie tak, jak historie, które mają się w nich znaleźć. Układ „Opowiedz mi, Babciu” i „Opowiedz mi, Dziadku” jest bardzo podobny, co daje poczucie spójności i porządku. Po lewej stronie często pojawiają się ciekawostki lub fakty z czasów młodości – realia historyczne, codzienne drobiazgi, elementy, które uruchamiają pamięć. Po prawej natomiast znajduje się miejsce na osobiste wpisy: odpowiedzi na pytania, anegdoty, wspomnienia. Na przykład o tym, jak dziadkowie się poznali, jak wyglądała ich pierwsza praca, czego bali się jako dzieci, co było dla nich ważne.
I tu naprawdę trudno nie powiedzieć: jej, jakie to jest dobre. Wzruszające, mądre i piękne w swojej prostocie. Te albumy mają w sobie ogromny potencjał emocjonalny. Jeśli ktoś zdecyduje się je wypełnić – nie po łebkach, ale z sercem – powstanie pamiątka absolutnie bezcenna. Coś, co po latach wnuczka czy wnuk będą czytać z wypiekami na twarzy. Coś, co pozwoli dzieciom spojrzeć na swoich rodziców w zupełnie innym świetle, bo odkryją ich jako dzieci, młodych ludzi, marzycieli.
Warto jednak powiedzieć uczciwie: to nie są książki „na jeden wieczór”. Pisania jest naprawdę dużo. To proces, który wymaga czasu, skupienia i gotowości do powrotu do przeszłości. Nie każdemu taki sposób spędzania czasu przypadnie do gustu. Dla niektórych może być to wyzwanie, a nawet lekkie obciążenie. Ale właśnie w tym tkwi sens. Te pytania poruszają tematy, o których w codziennym biegu się nie rozmawia. A potem przychodzi moment, gdy jest już za późno i zostaje żal, że nie zapytaliśmy.
„Opowiedz mi, Babciu” i „Opowiedz mi, Dziadku” dają pretekst do rozmów, do wspólnego siedzenia przy stole, do wspominania. Nawet jeśli nie wszystko zostanie zapisane od razu, już samo otwarcie tych albumów może być początkiem ważnych rozmów. Dowiedzą się z nich nie tylko wnuki, ale także dzieci. To piękny most między pokoleniami. Dla mnie to nie tylko książki – to inwestycja w pamięć. I naprawdę warto ją podjąć.
Dominika Róg-Górecka

















