Featured

wtorek, 25 stycznia 2022

Róże i kapryfolium – Paul Leicester Fors


 

Dziś wybierzemy się w podróż w czasie i będzie to podróż daleka, bo cofniemy się do wieku XVIII i udamy do Ameryki, gdzie będziemy świadkami amerykańskiej wojny o niepodległość.

 

Tytuł: Róże i kapryfolium

Autor: Paul Leicester  Ford

Wydawnictwo: MG

 

Odwiedzimy tam Janice, córkę właściciela ziemskiego majątku i wiernego rojalisty, który z powodu swoich poglądów popada w ciągłe konflikty z najbliższym sąsiadami. Będziemy świadkami pierwszego, młodzieńczego zauroczenia Janice, a przy okazji spróbujemy ją wesprzeć w trudnych miłosnych wyborach. Trafimy również na wojenny front i z drżeniem serca obserwować będziemy zmagania dzielnych wojaków. Jednym słowem przeżyjemy niezapomnianą i pouczającą podróż literacką, której długo nie zapomnimy.


Dla mnie największą wartością tej powieści są jej bohaterowie. Autor stworzył nieprzeciętną galerię wyrazistych postaci, budzących w czytelniku niesamowite emocje. Myślę, że od pierwszej strony pokochacie młodziutką Janice i jej uroczą przyjaciółkę Tabitę, matka naszej bohaterki przyprawi Was o nieustanne zgrzytanie zębami, a postać Karola porządnie Was zaintryguje. Wielkie brawa należą się autorce za kreację takich protagonistów.


Drugim, niezaprzeczalnym walorem tej powieści jest niewątpliwie tło historyczne. Przebywając w majątku państwa Meredithów, dogłębnie poznamy obyczaje tam panujące, smacznie posilimy się przy ich stole i zrozumiemy dokładnie, na czym polegał konflikt między rojalistami a parlamentarzystami. Ta książka to nie tylko porządna uczta literacka, lecz również solidna lekcja historii dziejów Stanów Zjednoczonych, którą warto jak najbardziej poznać.

 

Szatę graficzną wydawnictwa MG chwaliłam tu już nie raz, ale wybaczcie, zrobię to po raz kolejny. Solidne, sześciuset stronicowe wydanie w twardej oprawie z portretem autorstwa Elisabet Louise Vigge Le Brun na okładce, aż się prosi, by je wziąć do ręki i czytać, czytać i czytać.


Serdecznie zapraszam Was na tę wspaniałą wycieczkę. Jestem pewna, że wrócicie z niej nienasyceni, pełni wrażeń i jeszcze długo wspominać będziecie rodzinę Meredithów. Miłej lektury i do następnego. 

 

Dorota Skrzypczak

wtorek, 11 stycznia 2022

Czas na miłość – Ilona Gołębiewska


Chciałabym Wam Kochani przedłużyć trochę tę niedawno minioną świąteczną atmosferę i w tym celu,  zabieram Was Moi Drodzy do Warszawy. W przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia będziemy tam towarzyszyć Wandzie, Marcie i Poli, prowadzącym rodzinną restaurację Gościna u Wajsów.


Tytuł: Czas na miłość

Autor: Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza


Te trzy silne i urocze kobiety borykają się na co dzień z kłopotami w Gościnie u Wajsów, a przy okazji przeżywają również zagmatwane rozterki miłosne, także nudzić się z nimi nie będziemy. Dzięki Wandzie poznamy pewną tajemniczą i wzruszającą historię sprzed lat, Marcie pomożemy otworzyć się na nowy związek, a dzięki Poli przeżyjemy kilka niezapomnianych i nie zawsze udanych randek. Gwarantuję Wam, że przemiło spędzicie czas z tą trójką przeuroczych pań.

 

Z "Czasem na miłość" powróciła Ilona Gołębiewska, którą znałam i uwielbiałam. Jej wcześniejsze książki typu young adult też mi się podobały, ale jednak wolę takie właśnie przepełnione ciepłem i miłością sagi rodzinne. W restauracji bohaterek spędziłam cudowny czas i naprawdę żal było mi stamtąd wracać do codzienności.

 

Historia Wandy wzruszyła mnie do cna i byłam przeszczęśliwa, kiedy skończyła się tak jak się skończyła:) Dzięki jej bohaterom z przyjemnością cofnęłam się do przeszłości i z zapartym tchem poznawałam opowieść o losach Wandy i Cezarego. 


Martę również polubiłam od pierwszych zdań. Ta silna i niezłomna na pierwszy rzut oka  pani prawnik i współwłaścicielka restauracji jednocześnie też przeszła w życiu wiele i jak nikt zasługuje na to, by ktoś ją naprawdę pokochał. Jej historia na pewno bardzo Wam się spodoba i choć pewne rozwiązania fabularne nasuwają się tu same to i tak czytanie o jej przeżyciach dostarczyło mi wiele pozytywnych wrażeń.


A Pola? No cóż o Poli i jej przyjaciółce długo nie zapomnicie. Tworzą niesamowity i zabawny duet, jestem przekonana, że będziecie je wspominać z szerokim uśmiechem na twarzy. A randki, na które się udamy z Polą, to będzie tak ciekawe doświadczenie, że chylę czoła przed autorką za pomysł wzięcia na tapet tematu poszukiwania miłości w sieci. Naprawdę warto poruszać ten temat, bo jest on jak najbardziej na czasie i jak widać podczas takich łowów wiele może się zdarzyć, ze znalezieniem prawdziwej miłości włącznie, oczywiście.

 

Pani Ilona nie byłaby sobą, gdyby przy okazji nie zaserwowała nam prawdziwej kulinarnej uczty. Ja rodowita łodzianka naprawdę nabrałam ochoty na poznanie warszawskiej kuchni z czasów PRL-u. Myślę, że Wy również skończycie lekturę tej książki z olbrzymim apetytem na nóżki w galarecie czy kotlet schabowy z zasmażaną kapustą i grzybami. Przy okazji bardzo dziękuję wydawnictwu Muza za przepyszną herbatkę dołączoną do książki.


Serdecznie zapraszam Was do lektury tej przepięknej opowieści. Jestem święcie przekonana, że  miło spędzicie czas w Warszawie rozświetlonej gwiazdkowymi dekoracjami i zaprzyjaźnicie się z bohaterkami, z którymi naprawdę trudno będzie się Wam rozstawać. Gorąco Wam tę książkę polecam. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

wtorek, 4 stycznia 2022

Almond – Won-Pyung Sohn


Niektóre rzeczy są dla nas oczywiste, na przykład emocje. Nie wyobrażamy sobie życia bez uczuć. Niekiedy jednak to, co wydawałoby się pewne, wcale nie jest dostępne dla wszystkich. Strach, radość, złość, niektórzy ich nie odczuwają, bo... nie mogą.


Tytuł: Almond

Autorka: Won-Pyung Sohn

Wydawnictwo: Mova


Bohater tej książki jest wyjątkowy. Nie odczuwa emocji, nie jest w stanie zrozumieć zachowania innych. Chowamy przez troskliwą matkę nie zdaje sobie sprawy, jak wiele wyzwań czeka go w przeszłości. Czy odnajdzie się wśród rówieśników? Czy sprosta wyzwaniom towarzyskim? I przede wszystkim, czy da radę to zrobić bez pomocy matki?


Swojego czasu o tej książce było naprawdę głośno. Dopiero niedawno udało mi się dostać ją w bibliotece i poznać na własną rękę. Jeśli tak, jak ja, czujesz się zmęczony oklepanymi fabułami stałymi motywami, to koniecznie sięgnij po ten tytuł. Wyróżnia się bowiem pod wieloma względami.


Po pierwsze narracja, całą historia opisana została w sposób, który miał odzwierciedlić tok myślenia głównego bohatera, czyli bez emocji. Poznajemy relację, w której nie brak opisu uczuć, jednak sam ich zapis jest chłodny i zdystansowany. Paradoksalnie to jedynie mocniej wpływa na emocje czytelnika i potęguje jego wrażenia z lektury.


Po drugie, chłodna analiza uczuć innych osób naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Bohater nic nie rozumiał intuicyjnie, do wszystkiego podchodził na chłodno, zadawał sobie pytania o uczucia innych i rozkładał je na czynniki pierwsze. Takie podejście ciekawie obrazowało to, co dla czytelnika jest oczywiste. Jednocześnie pomagało bohaterowi zauważyć prawdę pod zasłoną pozorów, dotrzeć do sedna sprawy, czy problemu.


Po trzecie, fabuła. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobną historią. Niby akcja toczy się częściowo w szkole, jednak nie ma nic wspólnego z typowymi młodzieżówkami. Również wątek dorastania został zaprezentowani w nietypowy sposób.


Reasumując, „Almond” to dobry przykład na to, że we współczesnej literaturze można znaleźć książki, które nie są oklepane i wtórne.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

czwartek, 23 grudnia 2021

Uwikłany – Michał Bednarski


Lubię sięgać po książki, po których nie wiem, czego się spodziewać. Mało znane wydawnictwo i autor, który nie jest promowany, na co drugim portalu. Jak dla mnie połączenie wręcz idealne. Jednak czy sprawdziło się w praktyce?


Tytuł: Uwikłany

Autor: Michał Bednarski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Pisane


Tomasz pędzi na podpisanie umowy, nagle odbiera telefon i dowiaduje się, że spotkanie zostało przesunięte o godzinę. Jego wzrok przypadkowa pada na reklamę przychodni, która oferuje darmowe badania. Niewiele myśląc, zapisuje się i razem z mocno awanturującym się klientem ustawia się w kolejce do gabinetu lekarskiego. Nawet nie wie, jak ta spontaniczna decyzja wpłynie na jego dalsze losy. Bo z każdą chwilą robi się coraz dziwniej, a Tomasz zaczyna podejrzewać, że coś tu nie gra. Już niedługo przyjdzie mu się przekonać, że nic nie jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka.


Nie wiedziałem się, czego się spodziewać i... otrzymałam jedną z najciekawszych historii, jakie przeczytałam w tym roku. Pierwszy raz, od dość dawna, dosłownie nie mogłam się oderwać od opowieści i ostatecznie poznałam ją w jeden wieczór. Co mi się w niej tak bardzo spodobało?


Przede wszystkim pomysł na nawiązanie intrygi. Po pierwszych stronach spodziewałam się, że historia potoczy się w zupełnie innym kierunku, że motyw przychodni, nawet jeśli istotny, będzie tylko przystankiem w całej opowieści. Tymczasem to miejsce okazało się nie tylko tłem dla wydarzeń, ale zaczęło wpływać na ich przebieg i kreować klimat zagrożenia.


Po drugie sama akcja toczyła się niesamowicie wartko, nie było tu zbędnych przestojów, a każda rozmowa jedynie podkręcała tempo. Szybko dałam się porwać historii i zapomniałam nie tylko o całym świecie, ale też... o prologu. Kilku zwrotów akcji się spodziewałam, jednak sporo było dla mnie niemałym zaskoczeniem.


Jednak najbardziej w książce podobał mi się klimat "Cludo". Miałam wrażenie, jakby fabuła była częścią gry, a czytelnik z zachowania bohaterów powinien wywnioskować rozwiązanie. I faktycznie! Na sam koniec bohater przywołuje elementy, które były wskazówkami. Część z nich wychwyciłam, a na część zwróciłam uwagę dopiero pod koniec.


Opowieść ma też wiele naszych polskich smaczków. Kolejka w przychodni? Dzień jak co dzień! Dziwne nakazy z recepcji? Takie są procedury! Ale powieść uderza też w bardziej poważne tony i nijako przy okazji akcji stawia pytania na granicy prawa karnego i moralności.


Książkę czytało mi się bardzo dobrze! Wręcz rewelacyjnie! Czy jest coś, do czego mogłabym się przyczepić? Niestety tak, ale są to tylko literówki. Czytałam książkę w wersji ebook i nie wiem, czy podobne problemy występują w druku, ale niestety zdarzyło się sporo dziwnych błędów. Całe szczęście w żaden sposób nie wpłynęło to na odbiór historii.


Jeśli więc pod choinką dostaniecie talon na książkę, albo będziecie chcieli zrobić sobie prezent, to polecam zainteresować się tym tytułem!

Dominika Róg-Górecka

środa, 8 grudnia 2021

Upadek Ognia – Elise Kova

 

Niekiedy inni pokładają w nas tyle oczekiwań, że my samy nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy. I nieważne, czy chodzi powieści obyczajowe, fantasty, czy kryminały, próba sprostania czyimś wymaganiom nie może skończyć się sukcesem.

 

Tytuł: Upadek Ognia

Cykl: Przebudzenie powietrza (tom 2)

Autorka: Elise Kova

Wydawnictwo: Galeria Książki

 

Stało się! Vhalla Yarl rusza na wojnę, ale jako kto? Żołnierka, czarodziejka, czy może wybawicielka? Zagubiona w armii, w której nie każdy jest jej przychylny, we własnej magii, której do końca nie rozumie i wśród uczuć, które ją przytłaczają… Czy faktycznie da radę poprowadzić ich do zwycięstwa? A może zginie marnie, na co liczy senat? Jedne jest pewne, dziewczyna będzie musiała walczyć o życie i… swoje uczucia.

 

„Upadek ognia” to drugi tom serii „Przebudzenia wiatru” i muszę przyznać, że sporo po nim oczekiwałam. Jednak w praktyce nie otrzymałam niczego niesamowitego, po prostu przeciętną i dość przyzwoitą powieść. Co zabrakło mi w niej do zachwytów?

 

Przede wszystkim bardzo ciężko było mi się wciągnąć w opowieść. Nic z przedstawionego świata nie miało już w sobie powiewu nowości, niewiele było kolejnych elementów, które wypatrywałoby się z wyczekiwaniem. Za to czytelnik otrzymał całkiem długi i dość toporny opis podróży. Przez większość tego czasu dziewczyna nie wiedziała co ze sobą począć, gubiła się zarówno w zakresie własnej magii, jak i relacji towarzyskich, w tym również miłosnych.

 

Jeśli chodzi o to ostatnie, to pomimo tego, że romans w tej powieści był dość mocno podkreślany, to Vhalla zachowywała się po prostu jak trzpiotka. Traciła język w gębie, jąkała się, powtarzała wypowiedź rozmówcy, no i oczywiście przewracała oczami.



A co było na plus? Spodobał mi się wątek, kontynuowany z wcześniejszego tomu, dyskryminacji czarodziejów. W książkach przywykliśmy do tego, że są powszechnie szanowani za ich moc. Tym razem jest inaczej.

 

Kolejną zaletą jest piękna okładka. Od samego początku skradła moje serce! Styl graficzny jest przepiękny, a że treść nie do końca pokryła się z moimi oczekiwaniami, niestety tak to już bywa przy dobrych pierwszych tomach.

Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

wtorek, 7 grudnia 2021

Trzy siostry – Heather Morris

 

Zawsze być razem, nieważne w jakich okolicznościach. Być razem i strzec się nawzajem. Czy jednak los będzie na tyle łaskawy?

 

Tytuł: Trzy siostry

Autorka: Heather Morris

Wydawnictwo: Marginesy

 

Cibi, Magda i Livi obiecują ojcu, że nigdy się nie rozdzielą. Nie spodziewają się jednak, jak trudno będzie dotrzymać słowa, ani w jak ciężkich czasach przyjdzie im żyć. Niedługo potem po raz kolejny wybucha woja, a one, jako żydówki, narażone są na ogromne niebezpieczeństwo. Cibi i Livi trafiają do Auschwitz, Magda ukrywa się przed nazistami, ale na niewiele rzeczy ma wpływ. Dziewczyny czeka wiele bólu i cierpienia, dodatkowo potęgowanego przez myśl, że miały być razem, a zostały rozdzielone. Czy determinacja pomoże im przetrwać piekło i znowu się spotkać?

 

 „Trzy siostry” to już czwarta książka tej autorki, którą przeczytałam. Jak wszystkie poprzednie skupia się na tematyce obozowej, bierze na tapet losy określonych osób i podążą za nimi do samego końca. Powieść powstała na bazie wspomnień głównych bohaterek, chociaż czuć w niej wyraźnie beletrystyczną nutę. Autorka ma tendencję do pewnych ułatwiających odbiór historii schematów. Czytając ją, nie ma się wrażenia, że obcuje się z literaturą faktu, bardziej fikcyjną opowieścią. W innych recenzjach zauważyłam zarzuty, że autorka nie do końca trzyma się prawdy historycznej. Nie traktowałabym więcej jej książek, jak dokładnej relacji, bardziej powieści inspirowanej faktami, które oddają ogólny klimat przeszłości.

 

Czy jednak w jakiś sposób czułam się mniej przejęta? Czy opisywane zdarzenia mną nie wstrząsnęły? Nie jest to pierwsza powieść o obozowej tematyce, którą przeczytałam i szczerze mówiąc, jestem ogromnie wdzięczna za pewne uproszczenia. Znam bardziej dokładne i traumatyczne relacje, zdecydowanie nie jest to na moje nerwy. Tym razem doceniam to, że autorka skupiła się na pięknych i wzniosłych aspektach człowieczeństwa, że nawet w piekle potrafiła opisać miłość i przywiązanie sióstr.

 

W moim odczuciu „Trzy siostry” to powieść napisana w podobnym stylu do wcześniejszych. Jest przerażająca, ale w umiarkowany sposób, oparta na faktach, ale też mocno fabularyzowana. Z tych względów książkę czyta się szybko, z niegasnącym zainteresowaniem i przerażeniem.

 

Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

niedziela, 14 listopada 2021

Czym jest zobowiązanie podatkowe i w jaki sposób powstaje?


Podatki zazwyczaj wzbudzają w społeczeństwie negatywne skojarzenia. Często mamy poczucie niesprawiedliwości w obliczu uiszczania danin publicznych, ale też nie do końca rozumiemy mechanizm ich działania.


Wiele osób najchętniej trzymałoby się jak najdalej od wszelkiego rodzaju księgowości oraz całego prawa finansowego i podatkowego, nie próbując nawet poznać podstawowych zasad ich funkcjonowania.


Zapewne w sądzie ulicznej niewielu przechodniów, nawet w najbardziej ogólny sposób, nie potrafiłoby zdefiniować zobowiązania podatkowego, a już tym bardziej odróżnić go od obowiązku podatkowego.


W tym artykule chcielibyśmy zatem wyjaśnić niuanse różnic między tymi dwoma pojęciami oraz omówić w jaki sposób powstają zobowiązania podatkowe oraz czy (a jeśli tak to kiedy) zobowiązanie podatkowe się przedawnia.


Obowiązek podatkowy a zobowiązanie podatkowe


Obowiązek podatkowy to wynikający z ustawy podatkowej obowiązek nieskonkretyzowanego świadczenia pieniężnego o przymusowym charakterze, wówczas, gdy ma miejsce określone w ustawie zdarzenie. 


Przykładowo odpłatna dostawa towarów czy wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów aktualizuje obowiązek podatkowy w zakresie VAT. Nieskonkretyzowana powinność może przybrać natomiast następującą formę: każdy, kto produkuje alkohol objęty jest obowiązkiem w zakresie podatku akcyzowego.


Podstawowymi elementami obowiązku podatkowego są generalnie określony zakres podmiotowy, opisany w legislaturze i szkoleniach księgowych jako przedmiot opodatkowania, podstawa opodatkowania oraz generalnie określone stawki. Oznacza to, że w żaden z tych elementów nie może ingerować władza wykonawcza.


Obowiązek podatkowy jest normatywnym poprzednikiem zobowiązania podatkowego. Co za tym idzie, że bez określenia obowiązku podatkowego zobowiązanie podatkowe nie może powstać. 


Czym jest zatem obowiązek podatkowy w tym kontekście? Jest to wynikające z obowiązku podatkowego zobowiązanie do zapłaty podatku na rzecz państwa/województwa/powiatu/gminy w określonej wysokości, w określonym terminie i w określonym miejscu.



 

Zobowiązanie podatkowe indywidualizuje podatnika (wymienia go z imienia i nazwiska lub firmy), wskazuje przedmiot, podstawę opodatkowania oraz stawkę. W praktyce oznacza to, że wystąpiło zdarzenie, z którym związany jest obowiązek podatkowy, a zatem należy zapłacić określony podatek.


Metody powstawania zobowiązań podatkowych i ich charakterystyka


W polskim systemie prawnym istnieją dwie metody powstawania zobowiązań podatkowych. Pierwsza z nich dotyczy powstawania zobowiązań podatkowych ex lege czyli z mocy ustawy podatkowej z chwilą zaistnienia zdarzenia, z którym ustawa łączy powstanie zobowiązania podatkowego.


Druga metoda natomiast wiąże się z wydaniem decyzji podatkowej i jej doręczeniem. O tym, która z metod znajduje zastosowanie decyduje ustawa podatkowa, regulująca dany podatek. A zatem ustawodawca w ustawie podatkowa określa czy zobowiązanie powstaje ex lege czy poprzez wydanie i doręczenie decyzji.


Gdzie mamy do czynienia z powstaniem zobowiązania ex lege oraz obowiązkiem samoobliczenia?

  • w podatkach dochodowych od osób fizycznych i prawnych, 
  • w podatku VAT, 
  • w podatku akcyzowym
  • w podatku od gier, 
  • w podatku od czynności cywilnoprawnych, 
  • w podatku od nieruchomości,
  • w podatku rolnym i leśnym (pod warunkiem, że te 3 ostatnie podatki opodatkowują osobę prawną),
  • w podatku od środków transportu.


Co to oznacza w praktyce? W wyżej wymienionych przypadkach podatnik musi samodzielnie obliczyć wysokość zobowiązania podatkowego oraz terminie wskazanym w ustawie podatkowej wpłacić albo kwotę podatku albo kwotę zaliczki na podatek.


Druga metoda powstawania zobowiązań dotyczy podatków od spadków i darowizn, podatku od nieruchomości, rolnego, leśnego w odniesieniu do osób fizycznych, a także podatku dochodowego od dochodów pochodzących ze źródeł nieujawnionych.


W tym przypadku zobowiązanie powstaje z chwilą skutecznego doręczenia decyzji ustalającej wysokość zobowiązania. Decyzja ta ma charakter konstytutywny. Oznacza to, że organ podatkowy przekształca obowiązek podatkowy w zobowiązanie podatkowe z chwilą jej doręczenia.


Wysokość podatku


Kwota podatku do zapłaty może być określona w decyzji organu podatkowego ustalającej bądź określającej wysokość zobowiązania podatkowego, może wynikać z samoobliczenia podatku lub wreszcie wynikać z przepisu ustawy.


Żeby poprawnie obliczyć podatek należy zapoznać się z ustawami oraz rozporządzeniami, które dotyczą danej dziedziny, a także wyposażyć się w niezbędną wiedzę z zakresu księgowości.



Termin zapłaty


Termin zapłaty podatku przy decyzjach doręczanych podatnikowi wynosi 14 dni, licząc od dnia otrzymania decyzji. W przypadku samoobliczenia podatku (np. w VAT, akcyzie) terminy płatności zaliczek na podatek, a także terminy rozliczeń rocznych określone są w ustawie. Jeśli podatnik przekracza te terminy, to automatycznie zobowiązanie podatkowe przekształca się w zaległość podatkową. Zaległość podatkowa wiąże się z wysokimi odsetkami od przeterminowanych podatków.


Miejsce płatności


Miejscem płatności podatku jest kasa organu podatkowego bądź rachunek bankowy organu podatkowego. Podatnik musi jednak pamiętać, że przy płatnościach trzeba respektować właściwość rzeczową i miejscową organu podatkowego. Naruszenie tej właściwości oznacza, że zobowiązanie podatkowe nie zostało należycie spełnione.


Przedawnienie zobowiązania podatkowego


Generalny termin przedawnienia zobowiązań podatkowych został określony przez ustawodawcę jako 5 lat licząc od końca tego roku podatkowego, w którym upłynął termin płatności podatku. Nie przedawniają się jednak zobowiązania podatkowe zabezpieczone rejestrem skarbowym, który obejmuje rzeczy ruchome i oraz zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką ustawową.


Należy jednak pamiętać o instytucjach prawa, które powodują przedłużeni terminu przedawnienia, a są to zawieszenie biegu terminu przedawnienia oraz jego przerwanie. 

Artykuł sponsorowany


Być może nie znacie mnie od tej strony, ale podatki to coś, czym zawodowo zajmuje się od wielu lat. Jako doradca podatkowy staram się nadążać za wszystkimi zmianami. Co w podatkach sprawia Wam najwięcej problemów? Jakie macie wątpliwości?

Tajne przez magiczne – Wierzbicka Katarzyna


Macie ochotę na dobrą fantastykę? W takim razie serdecznie polecam „Tajne przez magiczne”, książkę z niesamowicie pomysłową fabułą.


Tytuł: Tajne przez magiczne 

Autorka: Wierzbicka Katarzyna

Wydawnictwo: Spisek pisarzy


Wszystko zaczyna się od tego, że Agata rzuca pracę i zatrudnia się jako woźna w przedszkolu. Cóż może być złego w takiej karierze? Jak się okazuje, czeka ją całkiem sporo niebezpieczeństw, z czego gniew dzieci to dopiero początek. Znacznie dotkliwszy bywa gniew demonów i innych nadprzyrodzonych istot. Czyżby wszystko, w co do tej pory wierzyła, nie było prawdą? I co ma do tego jej matka, która porzuciła ją wiele lat temu?



Sami przyznacie, że nieczęsto trafia się w literaturze na nadprzyrodzone przedszkole. I pomysł ten został wprowadzony naprawdę dobrze! Historia powoli odkrywa przed nami kolejne „smakowite” kawałki wykreowanego świata, w którym do samego końca nie wiadomo po czyjej stronie należy się opowiedzieć. Wisienką na torcie jest świetny, sarkastyczny humor bohaterki.



Agata to kobieta, która z pewnych nieprzyjemnych względów musiała postawić wszystko na jedną kartę. Jednak w jej kreacji najlepsze jest to, jak wszystkie elementy ze sobą współgrają. Trudna przeszłość i bolesne wspomnienia z dzieciństwa determinują nie tylko jej zachowanie, ale też charakter. Dodatkowo wszystko, co na wymaga wyjaśnienia, z czasem zostaje poruszone w fabule i stanowi ważny element opowieści.



Bohaterka ma też świetne poczucie humoru. Jej sarkastyczna obserwacja rzeczywistości i celne uwagi nadają całości dowcipnego wydźwięku i ubarwiają fabułę. Dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać i szybko zaczyna domagać się wyjaśnień.



Równie ciekawie jawi się świat wykreowany. Chociaż początkowo rzeczywistość sprawia wrażenie zupełnie typowej, powoli pojawiają się kolejne elementy wskazujące na to, że gdzieś w tym wszystkim tkwi sekret. Intryga może mogłaby się rozwijać szybciej, bo akcja kręci się głównie wokół przedszkola, to jednak sam pomysł jest świetny! Liczę na to, że w drugim tomie będzie odgrywał jeszcze większą rolę, a wraz z nim nasza Agata. 


Lubicie fantastykę?


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020


niedziela, 7 listopada 2021

W mroku lasu – W mroku lasu



Chociaż nie jestem wielką miłośniczka kryminałów, ten zrobił na mnie ogromne wrażenie! Pomimo tego, że fabuła rozgrywa się na przełomie raptem kilku dni, akacja jest naprawdę dynamiczna, a intryga zaskakująca.


Tytuł: W mroku lasu

Cykl: Ryder Creed (tom 6)

Autorka: Alex Kava

Wydawnictwo: Harper Collines


Fabuła: podczas treningu psa policyjnego Grace odgrywa w lesie płytki grób. Szybko okazuje się, że pogrzebano tam więcej niż jedną ofiarę. Kimkolwiek jest sprawca to jego „dzieło” zostało zdemaskowane, a przyparty do muru nie cofnie się przed niczym.


„W mroku lasu” to szósty tom serii „Ryder Creed” i jeśli macie możliwość, warto sięgnąć po tę książkę w kolejności sugerowanej przez wydawcę. Jeśli jednak tak jak ja, nie może je się doczekać poznania sekretów lasu, bez trudu zrozumiecie zarówno bieg wydarzeń, jak i relacje między bohaterami.



Autorka w umiejętny sposób wprowadza nowe postaci, ale też przypomina sytuację starych, dzięki czemu ani przez chwile nie czułam się zagubiona. Ba! Przedstawia ich w taki sposób, że szybko się do nich przywiązałam. Miałam wrażenie, jakbym znała ich od lat, odczuwa z nimi ich emocje, czy walczyła o oddech w mrocznym lesie.


Również sama intryga nie pozwalała mi odłożyć książki. Chociaż nie zastanawiałam się już „kto”, bo narracja sprawcy towarzyszyła mi przez całą powieść, to wciąż byłam bardzo ciekawa wielu aspektów zbrodni, która swoją droga była dość przerażająca (przez chwile pomyślałam o tym, że sytuacja mogłaby mieć miejsce w realnym świecie i poczułam ulgę, że jednak jest to tylko książka).


Jak już wspomniałam wcześniej, akcja powieści rozgrywa się na przełomie kilku dni, jednak w żaden sposób nie wpływa to na negatywny odbiór historii. Wręcz odwrotnie, sprawia, że możemy lepiej zrozumieć bohaterów, poznać ich marzenia i obawy, a dopiero w drugiej kolejności śledzić rozwój wydarzeń. Bo ten paradoksalnie “napakowany” jest akcją, nie ma tu zbędnych scen, czy nic niewnoszących rozmów. Każda sytuacja, każdy dialog coś wnoszą do opowieści i przybliżają nas do rozwikłania zagadki.


Niesamowicie spodobał mi się też motyw psów policyjnych. Autorka przy okazji opowieści przekazuje nam sporo merytorycznej wiedzy na temat pracy, czy tresury tych stworzeń, ale też ich relacji z opiekunami.



„W mroku lasu” to książka, która wciąga w mroczny świat przestępczości, ale też zachwyca ciekawymi, złożonymi charakterami bohaterów. Powieść przypadnie do gustu nie tylko miłośnikom kryminałów, ale każdemu, kto lubi książki trzymające w napięciu.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020


środa, 3 listopada 2021

Małe licho i babskie sprawki – Marta Kisiel


Jeśli tak wygląda literatura dziecięca to ja jestem dzieckiem pełną gębą, pełną i uśmianą, bo przy tej książkę bawiłam się wprost fantastycznie!

 

Tytuł: Małe licho i babskie sprawy

Cykl: Małe Licho (tom 4)

Autor: Marta Kisiel

Wydawnictwo: Wilga

 

Ale od początku: w szkole Bożka zaszły niemałe zmiany. Matematyki uczy ich już nie miła, sympatyczna pani, ale podejrzany, ubrany na ciemno pan, który na domiar złego roztacza wokół siebie mroczna aurę (jakby sama matematyka nie była dość mroczna). Bożek, jak na mieszkańca pensjonatu dla istot nadprzyrodzonych przystało, postanawia ten temat zgłębić!

 

„Małe licho i babskie sprawy” to czwarty tom serii „Małe licho” i myślę, że warto się zasugerować tymi numerkami przy tomach. One mają znaczenie. Ja rzuciłam się na głęboką wodę od razu do czwartej części i początkowo byłam mocno zaintrygowana, ale też z lekka skołowana. Ten ciekawy świat zdecydowanie lepiej okrywać po kolei.

 

Przede wszystkim, jak ja się dobrze przy tej książce bawiłam! Fantastyka wymieszana z czarnym humorem, sarkazmem i wieloma nawiązaniami do innych dzieł kultury to prawdziwy majstersztyk! A wszystko to przedstawione za pomocą bezlitośnie szczerej (i komicznej) narracja czwartoklasisty, którzy szuka swojego miejsca w tym zakręconym świecie.

 

Jest to więc książka, do której można podchodzić na dwóch poziomach. Pierwszy to traktowanie jej jako lekkiej i przezabawne fantastyki pełnej humoru, ale też zaskakujących odniesień. Drugie podejście każe nam spojrzeć trochę głębiej i ujrzeć w tej powieści historie o dorastaniu, coraz większej niezależności dziecka i konieczności szanowania jego wciąż zmieniających się granic prywatności.

 

Na uznanie zasługują też fantastyczni bohaterowi. Każdy z nich ma swoją specjalną cechę, zazwyczaj nadprzyrodzoną i fantastyczny (czasem również dosłownie) charakter. Dzięki ich pomysłowości fabuła wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony. I nie tylko dlatego, że sama intryga była ciekawie przemyślana. Najbardziej urzekły mnie zwykłe, codzienne sytuacje w szkole, czy po lekcjach, jednym słowem szara rzeczywistość. Wtedy to fantastyczne cechy naszych bohaterów zaczynały błyszczeć!

 

Jeśli więc lubicie fantastykę, albo Wasze pociechy, bo to jednak niby książka dla dzieci, ten cykl to strzał w 10!



Dominika Róg-Górecka


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates