Featured

wtorek, 21 maja 2019

Lepsza niż ja – Louise O'Neill


Idealna, perfekcyjna i skrojona na miarę. Posłuszna, grzeczna i bezwolna. Masz dobrze wyglądać i zawsze się zgadzać. Zrozumiano? Nawet nie sądź, że może myśleć inaczej. Bo jeśli chociaż spróbujesz, będziesz tego żałować. A teraz... uśmiech! Kolejne idealne zdjęcie czeka na dodanie! Jesteśmy dumni!

Tytuł: Lepsza niż ja
Autor: Louise O'Neill
Wydawnictwo: Feeria Young

Witaj w antyutopii, świecie obdartym z brzydoty i... wszelkiego człowieczeństwa. Tutaj dziewczynki hodowane są niczym rasowe pieski, dla wyglądu i oczekiwanych cech charakteru. W tym celu umieszczane są w specjalnych szkoła, miejscach, które uczą ich posłuszeństwa i ograniczają własną wartość do wyglądu zewnętrznego. Piękne, beztroskie, bezrozumne. Ale czy aby na pewno? Co, jeśli któraś z nich zapragnie czegoś więcej?

Od tej książki dosłownie nie mogłam się oderwać, nawet gdy jej nie czytałam, fabuła wciąż nie chciała opuścić mojej głowy. Wszystko w niej opisane było tak intensywne, tak chore i fascynujące jednocześnie, że podczas lektury przeżywałam całe mnóstwo emocji.

Początek powieści może zwieść, lekka narracja, klimat dziewczęcej szkoły, zajęcia i przyjaźnie. To wszystko brzmi tak beztrosko, wręcz niewinnie. Jeśli miałabym porównać do innej powieści, atmosfera najbardziej przypominała mi „Plotkarę”. I nie chodzi mi tutaj o wątki romantyczne, ale świństwa i podłości, które tylko dziewczyny mogą sobie zrobić. W tej książce wszystko jest stopniowane, żarciki, dokuczanie, anormalny system moralny, aż w końcu nieludzkie okrucieństwo. Groza i antyutopia rozpędzają się powoli, na tyle płynnie, że ciężko jest wskazać moment, w którym czytelnik przestaje mieć wątpliwości, a zaczyna odczuwać przerażenie. Kiedy się jednak to dzieje, narracja wcale się nie zmienia. I to jest w powieści najlepsze, nawet gdy dookoła wszystko narusza podstawowe wartości, styl opowieści pozostaje beztroski i lekki, co jedynie potęgując kontrast i odbiór całości.

Wizja przyszłości jest bez wątpienia szokująca, niektóre z opisów mogą bulwersować, ale nie jest to też epatowanie okrucieństwem. Nawet drastyczne sceny zachowują umiar, dzięki czemu powieść ta nadaje się również dla młodych czytelników, do których prawdopodobnie była dedykowana. Czy nastolatki powinny ją przeczytać? Zdecydowanie! Bo elementy antyutopii nie są wcale tak absurdalne i nierzeczywiste. Może nie występują dokładnie w tej samej formie, ale nadal niepokojące podobieństwa można znaleźć w otaczającej nas rzeczywistości. „Lepsza niż ja” wciąga, szokuje, bulwersuje i daje do myślenia. W czasach gdy piękno znaczy więcej niż mądrość, a uznanie otrzymuje się nie za osiągnięcia tylko za pozorowanie idealnego szczęścia, warto poznać karykaturalną wersję przyszłość.

Mocnym punktem książki jest kreacja antyutopijnego świata. Przynajmniej w zakresie mikro wszystko zostało opowiedziane i dopracowane do najmniejszych szczegółów. Relacje w szkole, to jak działa mechanizm „edukacji” i podział na warstwy społeczne. W klimacie makro tak dobrze już nie jest. Ogólnie wszystko się zgadza, zarysowana rzeczywistość ma sens, ale nie można tu mówić o szczegółowej analizie świata poza murami szkoły. Tego mi zdecydowanie zabrakło w powieści.

Zaskakujący jest również finał, bez wątpienia nie tego się spodziewałam. Zakończenie historii jest „mocne”, potęguje wcześniejszą refleksję i chociaż pozostaje spójne z całą fabułą, pozostawia niedosyt. Od razu po zamknięciu ostatniej strony szukałam informacji o kontynuacji. Chyba jej... nie ma. Przynajmniej na ten moment. Mam jednak ogromną nadzieję, że nie będzie to wyłącznie pojedyncza opowieść. Z tej historii, z tego świata, dałoby się jeszcze tyle wyciągnąć!

Lepsza niż ja” to książka jednocześnie lekka i ciężka, piękna i straszna, dająca do myślenia i poruszająca mnóstwo emocji. To powieść, którą nie tylko warto, ale wręcz trzeba przeczytać!


WYNIKI MAJÓWKOWEGO KONKURSU!

Wybieranie zwycięzcy to dla nas zawsze ciężki orzech do zgryzienia. Tym razem cała redakcja miała wątpliwości, aż w końcu udało się nam podjąć decyzję!
Zwycięzcą książki "Remedium" Wydawnictwo AlterNatywne od zostaje... Patryk M.

Serdecznie gratulujemy i czekamy na adres do wysyłki nagrody!
A już w krótce... kolejne konkursy

Zapowiedzi książkowe – maj cz. 2


Druga połowa maja to przede wszystkim przygotowania do Warszawskich Targów Książki. Na rynku trochę mniej się dzieje, ale wciąż można znaleźć wiele ciekawych premier. Nie jesteście przekonani? Sprawdźcie sami!


Tytuł: Glow and shadow. Walka o marzenia
Autor: Ana Rose 
Wydawnictwo: WasPos
Data premiery: 20.05.2019

Ava przyjeżdża do LA z zamiarem spełnienia swoich marzeń. Dostaje się do drużyny cheerleaderskiej LA Galaxy, gdzie może rozwinąć swoją pasję. Tam właśnie – poznaje jego. Chłopaka, na widok którego miękną jej kolana, a serce przyspiesza, ale... wie, że za związek z nim – zostałaby wyrzucona z drużyny. 
Aiden to wschodząca gwiazda piłki nożnej w LA Galaxy – zna swoją wartość i skutecznie robi karierę. Przekonany jest, że to, co złe, dawno zostawił za sobą. Czy to, co było, rzeczywiście odejdzie w niepamięć, czy wywróci jego życie do góry nogami?
Przekonaj się, jak zakończy się historia dziewczyny o szlachetnym sercu i chłopaka, którego powoli dogania mroczna przeszłość... 


Tytuł: Cari Mora
Autor: Thomas Harris
Wydawnictwo: Agora
Data premiery: 21.05.2019

Thomas Harris, twórca Hannibala Lectera, Autor "Milczenia owiec" i "Czerwonego smoka", wraca po 13 latach z nową książką. "Cari Mora" to wciągająca opowieść o złu, chciwości i mrocznej obsesji – Harris w najwyższej formie!

Przestępcy od lat próbują wytropić skarb ukryty pod posiadłością należącą niegdyś do Pablo Escobara w Miami Beach. W wyścigu po 25 milionów dolarów w złocie prowadzi targany chorymi namiętnościami Hans-Peter Schneider – człowiek, który zarabia na życie, realizując przerażające fantazje bogaczy. 

Na drodze staje mu Cari Mora, piękna strażniczka rezydencji, która znalazła w Stanach schronienie przed przemocą panującą w jej kraju. Schneider wkrótce pozna zaskakujące umiejętności Cari i przekona się, jak silna jest jej wola walki. 

Między męskim pragnieniem a kobiecym instynktem przetrwania czają się potwory. 

A żaden pisarz nie kreuje potworów tak sugestywnie jak Thomas Harris

Tytuł: The Darkest Star. Magiczny pył
Autor: Jennifer Armentrout 
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 22.05.2019

Siedemnastoletnia Evie Dasher zostaje wciągnięta przez wir niebezpiecznych wydarzeń w klubie, jednym z niewielu miejsc, w którym ludzie i Luksjanie mogą się ze sobą swobodnie kontaktować. Kiedy dziewczyna poznaje Luca, który jest obłędnie przystojny, początkowo zakłada, że jest on członkiem rasy świetlistych. Prawda wygląda jednak tak, że jest kimś o wiele potężniejszym... Rosnące zainteresowanie Evie prowadzi ją coraz głębiej do świata, o którym do tej pory tylko słyszała. W którym wszystko, w co dotychczas wierzyła, zostaje wywrócone do góry nogami... 



Tytuł: Nowy Świat
Autor: Ałbena Grabowska
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: 22.05.2019

Sky, Estra i Maroon to przyjaciele, którzy osieroceni po buncie maszyn, dorastają razem w Kolebce, osobliwym domu dziecka rządzonym przez tak zwanych Rodziców. Przy pierwszej sposobności uciekają i ukrywają się wśród im podobnych mieszkańców nizin społecznych. Estra, specjalistka od sieci informatycznych zajmuje się ochroną przyjaciół, Sky przenosi w umyśle dane, co pozwala przetrwać w Nowym Świecie. Maroon, pół hybryda, pół człowiek, pracuje w kopalni, aby zapewnić wszystkim byt. 

Po apokalipsie świat dzieli się na dwie części; niższe warstwy zamieszkują szeregowi pracownicy pozbawieni praktycznie praw. Codziennie obserwują Wyżynę, krainę do której nie mają dostępu, a którą zamieszkują niczego nieświadomi wybrańcy. Któregoś dnia zostaje porwana córka prezydenta Wyżyny, a spokojne życie przyjaciół okazuje się iluzją. Jeśli nie chcą powrócić do miejsca, z którego uciekli, ocalić świat i znaleźć uciekinierkę, muszą udać się na Wyżynę. 

Co jest prawdą, a co iluzją? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Te kwestie muszą rozstrzygnąć, aby uratować swoje życie. 

Tytuł: Aleja potępienia
Autor: Roger Zelazny
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 28.05.2019

Klasyka literatury postapo. Kultowa powieść wielokrotnego zdobywcy nagród Hugo i Nebula

Wojna nuklearna spustoszyła świat. W Ameryce Północnej ocalali ludzie usiłują przetrwać w niewielkich enklawach, pozostałościach dawnych stanów. 

Hell Tanner, brutalny członek gangu motocyklowego, otrzymuje szansę odkupienia swych win. Na wschodzie wybuchła epidemia i ktoś musi dostarczyć szczepionkę z Los Angeles do Bostonu. Tanner rusza Aleją Potępienia, by mierzyć się z promieniowaniem, gniewem natury, zmutowanymi zwierzętami i jeszcze gorszymi niż one ludźmi. 

Powieść nominowana w 1968 r do nagrody Hugo. Na jej podstawie powstał w 1977 roku film, była także inspiracją dla utworu legendarnej grupy Hawkwind. 

Tytuł: Punk 57
Autor: Penelope Douglas
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data premiery: 29.05.2019

Jest pewna dziewczyna, która pisze do mnie listy. 

Kiedy byliśmy młodsi, nauczyciele z mojej szkoły i szkoły Ryen połączyli nas w parę korespondencyjnych przyjaciół. Nauczyciel Ryan myślał, że ktoś o imieniu Misha na pewno jest dziewczyną. Z kolei mój nauczyciel myślał, że Ryen to imię chłopaka. 
I tak to się zaczęło i trwa nieprzerwanie od siedmiu lat. 
Ryen zawsze pisze listy na czarnych kartkach. Czasami wysyła mi jeden w tygodniu, czasami dostaję od niej trzy listy w ciągu jednego dnia. 
Ustaliliśmy trzy zasady. Nie będziemy się kontaktować przez social media, nie dzwonimy do siebie, nie wysyłamy sobie zdjęć. 
Wszystko działało... do czasu. 
Pewnego dnia zobaczyłem zdjęcie dziewczyny w internecie. Nazywała się Ryen. Było w niej coś znajomego. 
Nie mogłem przestać o niej myśleć. Musiałem ją zobaczyć. 
To była ona. 
Nie spodziewałem się tylko, że kiedy już ją poznam, okaże się, że dziewczyna z listów nie istnieje. 

Tytuł: Gaming House
Autor: Dominika Smoleń
Wydawnictwo WasPos
Data premiery: 21.05.2019
Nasz patronat medialny!

Przygody, które potrafią rozbawić do łez. Kiedy grupa znajomych zdecydowała się zamieszkać razem, nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, jak wiele rzeczy może nie wyjść po ich myśli i jak wiele dramatów może zawitać do ich życia. Jak każdy jednak wie – na przyjaciół zawsze można liczyć. Pytanie tylko – czy na tych też? “Gaming house” to wspaniała, lekko humorystyczna historia, która wprowadzi w Wasze życie wiele uśmiechu. Dajcie jej szansę i pozwólcie zanurzyć się w wir prawdziwej miłości i ponadczasowej przyjaźni.




Tytuł: Oko pustyni
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 3)
Autor: Richard Schwartz
Wydawnictwo: Initium
Data premiery: 24.05.2019

W poszukiwaniu sojuszników w walce z niszczycielskim Thalakiem wojownik Havald, pół-elfka Leandra, mroczna elfka Zokora i pozostali członkowie drużyny trafiają do pustynnego Besarajnu. Są zmuszeni zostać tu dłużej, by uwolnić Leandrę z rąk handlarzy niewolników. Wpadają przy tym w wir walki o tron, która wstrząsa Gasalabadem, stolicą monarchii. Niebagatelną rolę odegra w niej magiczny artefakt − Oko Gasalabadu, a Havaldowi i jego towarzyszom przyjdzie się zmierzyć z politycznymi intrygami, knowaniami zamachowców, mroczną magią nekromantów i… ze sługą Arminem, któremu nie zamykają się usta.

Trzeci tom rewelacyjnej serii fantasy Tajemnica Askiru to skwar i egzotyka obcego emiratu, magia, przygoda i niezapomniani, wyraziści bohaterowie w najlepszym wydaniu.

I jak? Czujecie się zachęceni? Która z książek was zaintrygowała? Czekam na komentarze!

poniedziałek, 20 maja 2019

Niebo nad Amsterdamem – Agnieszka Zakrzewska

Dzisiaj wybierzemy się w odwiedziny do dawno niewidzianych znajomych. Pamiętacie, jak jakiś czas temu odwiedziliśmy Drawno, gdzie poznaliśmy Agnieszkę, bohaterkę Pocztówek z Amsterdamu Agnieszki Zakrzewskiej? Rozstaliśmy się z nią w momencie, kiedy powitała na świecie swą córeczkę AnneMarie.

 
Tytuł: Niebo nad Amsterdamem
Seria: Do jutra w Amsterdamie (tom 3)
Autor: Agnieszka Zakrzewska
Wydawnictwo: Edipresse

Tym razem Agnieszka czeka na nas w Amsterdamie, a od momentu narodzin AnneMarie minęło aż czternaście lat. Nasza bohaterka całkiem nieźle ułożyła sobie życie na obrzeżach holenderskiej stolicy, a jej latorośl, to niezwykle utalentowana nastolatka, przechodząca właśnie okres buntu. W ich towarzystwie, jak zwykle nie będziemy się nudzić. Nad rodziną  Agnieszki zawisną czarne chmury, ktoś będzie czyhał na jej życie, a sama kobieta będzie próbowała rozwikłać rodzinną tajemnicę prokuratora Jana. Pobyt w Holandii dostarczy nam aż nadto wrażeń, a przy okazji miło uprzyjemni czas.

Uważam, że bardzo dobrym pomysłem było przeniesienie akcji o kilkanaście lat do przodu. Agnieszka nie jest już tą młodą, szaloną dziewczyną, jaką znamy z dwóch pierwszych części, lecz urok jaki wokół siebie roztaczała pozostał do dziś. Macierzyństwo niewątpliwie ją zmieniło, jest o wiele dojrzalsza i zupełnie inaczej postrzega dziś pewne wydarzenia, nadal otacza ją tłum wiernych przyjaciół, którzy potrafią jej naprawdę urozmaicić życie. Taki zabieg "postarzenia" bohaterki o kilkanaście lat to wielki plus tej książki. Spotykamy bohaterów, których dobrze znamy, a jakże oni są inni. Czyta się to z naprawdę dużym zaciekawieniem.

Powieść ta, to prawdziwa skarbnica wiedzy o dzisiejszym Amsterdamie i Holandii w ogóle. Autorka wspaniale oprowadza nas po stolicy i jej okolicach. Dokładnie opisuje topografię miejsc, w których dzieje się akcja książki i bardzo ciekawie opowiada o ich historii. Dowiemy się wiele o obyczajach Holendrów, które nie raz, i nie dwa naprawdę nas zadziwią, a zanim siądziecie do lektury, napełnijcie żołądki.  U Agnieszki je się naprawdę pysznie, i po polsku, i po holendersku.
 
Jakby ktoś naprawdę się uparł, to może potraktować tę książkę jako mini rozmówki polsko- holenderskie. Bohaterowie często posługują się podstawowymi zwrotami w tym języku, do których dołączono oczywiście przypisy.

Stylem pisania pani Agnieszki jestem wręcz zachwycona. Urzekły mnie już Pocztówki... i piękne opisy Drawna, z których wręcz biła miłość do rodzinnych stron. O Amsterdamie autorka również pisze z ogromnym uczuciem i czyta się to znakomicie.

Naprawdę gorąco zachęcam Was do lektury. Wprawdzie jest to już trzecia, po Do jutra w Amsterdamie i Pocztówkach z Amsterdamu część przygód Agnieszki, ale jeżeli macie ochotę spokojnie możecie zacząć holenderską przygodę od tej książki. Przyznam się, że ja czytałam najpierw tom drugi, ale naprawdę w niczym mi to nie przeszkodziło.

Nie będę Was już dłużej wstrzymywała w tej podróży. Czym prędzej się tam wybierajcie, gościnna Holandia już na Was czeka, a ja Wam życzę niezapomnianych wrażeń. Miłej lektury!


Dorota Skrzypczak

indeks

niedziela, 19 maja 2019

Wiosenne hity od Avon



Kiedyś sporo korzystałam z kosmetyków Avon. Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy razem ze szkolnymi koleżankami oglądałam katalogi. Kolorowe grafiki i przede wszystkim pachnące strony. Przy okazji zawsze dało się znaleźć coś niedrogiego. Sama nie wiem, czemu z czasem zapomniałam o tej marce. Ostatnio postanowiłam do niej wrócić, zobaczcie jakie ciekawostki znalazłam.



Perfumy Far away
Producent twierdzi, że...
„Far Away” jest intensywnym, ciężkim i słodkim romantycznym zapachem przeznaczonym raczej na wieczorne wyjścia. Przenosi nas w krainę orientalnych, ciepłych marzeń.
Nuty zapachowe: ylang-ylang, biały jaśmin, róża, wanilia, drzewo sandałowe, piżmo.
Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 45 zł

Perfumy są faktycznie intensywne, ale jedynie na początku. Potem zapach traci na mocy i długo pozostaje na skórze. Jak go oceniam? Bardzo pozytywnie. Zapach jest dla mnie wybitnie kobiecy, klasyczny i słodki, dość konwencjonalny, ale jednocześnie ciepły. Bardzo w moim stylu!

Kolejnym plusem jest piękny i praktyczny flakonik. Pojemność 30 ml idealnie pasuje do każdej torebki.








Mgiełka do ciała frozen
Producent twierdzi, że...
Ta urokliwa pachnąca mgiełka z pewnością przypadnie do gustu małej księżniczce. Delikatne nuty soczystych malin ze słodkim akordem waty cukrowej delikatnie otulą skórę dziecka i przyjemnie ją odświeżą. Mgiełkę można z powodzeniem zastosować również do włosów. Ten subtelny, dziecięcy kosmetyk zamknęliśmy w opakowaniu z nadrukiem postaci z uwielbianego przez dzieci filmu Frozen.
Pojemność: 100 ml
Cena: ok. 15 zł

Mgiełka do ciała Frozen „ma tę moc”. Jej zapach jest lekki, soczysty i delikatny. W przeciwieństwie do wcześniej propozycji to produkt dedykowanym głównie dziewczynkom. I w tej roli świetnie się sprawdzi. Jego zapach jest naprawdę subtelny i, jak to mgiełka, nie utrzymuje się długo.

Uwagę zwraca też ładne opakowanie, fioletowy flakonik ślicznie wygląda i przypadnie do gustu miłośniczkom bajki, niezależnie od wieku.






Wygładzająca maseczka peel off z ekstraktem z alg
Producent twierdzi, że...
Ekskluzywne formuły SPA. Żelowa formuła z prawdziwymi algami.
Algi dla detoksu - efekt gładkiej, odświeżonej cery.
Pojemność: 75 ml
Cena: ok. 18 zł

Maska świetnie się sprawdza, bardzo łatwo się nakłada i równie prosto zdejmuje. Po zabiegu skóra jest odświeżona i miła w dotyku. Jako, że ma tendencje do przetłuszczania, ten produkt idealnie wpasowuje się w jej potrzeby.

Co więcej, warto zaznaczyć, że maska jest bezbarwna, czyli mąż nie ucieknie z krzykiem jeśli zdecydujesz się na domowe spa :)








Nawilżający olejek do twarzy
Producent twierdzi, że...
Odkryj nawilżający i regenerujący rytuał ze śródziemnomorską oliwą z oliwek, który doskonale zadba o twoją skórę. Nawilżający olejek do twarzy skutecznie nawilża twoją skórę, łatwo się wchłania, pozostawiając skórę jędrną, zrewitalizowaną i pełną zdrowego blasku.
Wmasuj wieczorem niewielką ilość w czystą skórę twarzy i szyi. Delikatne wdychanie olejku pomoże ci się zrelaksować.
Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 30 zł

Tym razem olejek pozostawiał sporo do życzenia. Przede wszystkim miał dość rzadką, wręcz wodnistą konsystencje, z tego względu nie nakładało się go dobrze.

Głównym efektem było lekkie nawilżenie, ale obietnice ujędrnienia skóry, czy przywrócenia jej blasku są już mocno na wyrost.

Plusem jest za przyjemny, odświeżający, lekko ogórkowy zapach. Jeśli więc interesuje cię przede wszystkim nawilżenie, ten produkt sprosta twoim oczekiwaniom.


To by było tyle na dzisiaj. Który z produktów najbardziej cię zaintrygował? A może masz swój ulubiony produkt z Avon? Koniecznie napisz jaki!

czwartek, 16 maja 2019

Kwiaciarka – Xavier de Montepin


Nadszedł dzisiaj czas, byśmy jeszcze raz wsiedli do wehikułu czasu, i ponownie udali się do dziewiętnastowiecznej Francji. Najwyższa pora sprawdzić co słychać u naszych przyjaciół Francuzów, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wplątanych w tragiczne wydarzenia.


Tytuł: Kwiaciarka
Seria: Kwiaciarka tom 2
Autor: Xawier de Montepin
Wydawnictwo : Dragon

Mam nadzieję, że jeszcze ich pamiętacie, bo tak jak obiecywałam, nadszedł czas, by sprawiedliwości stało się zadość. Będziecie musieli jednak trochę uzbroić się w cierpliwość, bo zanim to się stanie, wiele się wydarzy. Hrabina de Lagarde będzie snuła kolejne intrygi, nasza tytułowa kwiaciareczka spotka miłość swojego życia, a kilku innych bohaterów zrobi wszystko, by zbrodniarze zapłacili za swój niecny czyn. Będzie naprawdę ciekawie i gwarantuję Wam, że z niecierpliwością będziecie przewracać kartki, aby dowiedzieć się jak to wszystko się skończy.

Jak na pewno pamiętacie, w recenzji pierwszego tomu narzekałam trochę na narrację, do której nie mogłam się przyzwyczaić. W drugim tomie nie zmieni się nic, ale to akurat dobrze, bo przecież gdyby ta część napisana była innym stylem, to dopiero byłby zarzut. Znaczyłoby to ni mniej, ni więcej, że tę część napisał ktoś zupełnie inny, a tak oczywiście nie jest. Mamy tu do czynienia z dosłowną kontynuacją części pierwszej. Czytelnikom, którzy nie czytali mojej poprzedniej recenzji odradzam rozpoczynanie lektury od opisanej tu książki. Zacznijcie od poprzedniego tomu, bo naprawdę nie będziecie wiedzieli o co chodzi, a cała historia warta jest poznania.

Przyczepiałam się również do tytułu i utyskiwałam, że tytułowa kwiaciarka nie jest bohaterką pierwszoplanową. Tutaj będzie jej już więcej i z drżeniem serca obserwować będziemy jej uczuciowe perypetie, ale tak naprawdę u wszystkich bohaterów będzie się działo wiele.

Nie wypieram się swoich zarzutów, które miałam po lekturze poprzedniego tomu, tu pod tym względem nie zmieniło się nic, ale tak jak wtedy gorąco zachęcam Was do przeczytania tej powieści. Jeżeli znacie część pierwszą, na pewno nie muszę Was do niczego namawiać, bo niewątpliwie nie możecie się doczekać jej kontynuacji. Jeżeli ktoś z Was nie zna jeszcze tej książki, niech również się nie waha i szybko zaopatrzy się w obie części,w dziewiętnastowiecznej Francji przeżyjecie niezapomnianą i wzruszającą przygodę życia.

Reasumując, tak naprawdę jeżeli chodzi o tę powieść, mam tylko jeden zarzut, Uważam, że nie powinna ona być rozdzielona na dwie części, lecz wydana w jednym tomie. Bo tak naprawdę drugi tom, to urwana w pewnym momencie część pierwszego tomu, a nie tak modna dziś kontynuacja losów bohaterów. Jeżeli niezorientowany czytelnik zaopatrzy się nieświadomie tylko w tom pierwszy, po lekturze może poczuć się rozczarowany. Chyba nie muszę Wam tłumaczyć jakie to uczucie, kiedy musimy czekać na ciąg dalszy przygód ukochanych bohaterów.

Rozumiem, że wydawcy chodziło przede wszystkim o wygodę czytelnika, bo czytać na przykład w tramwaju tysiąc-stronicową cegłę może być różnie. Jednakże w antykwariacie, w którym pracuję stoi na półce Żebraczka, tego samego autora co Kwiaciarka wydana w jednym tomie, liczy dokładnie 1039 stron i uwierzcie mi, sprawdziłam, da się ją czytać.

Oczywiście, ten zarzut to tylko taka osobista dygresja, a te dwa tomy musicie przeczytać i już. Serdecznie zapraszam na historyczną wycieczkę do Paryża, bo bohaterowie mają wiele do opowiedzenia. Miłej lektury!

Dorota Skrzypczak


Podobny obraz

środa, 15 maja 2019

Serowe przekąski – idealne do książki!



Lubicie podjadać podczas czytania? Ja uwielbiam! Bardzo często sięgam wtedy po ser. Dlatego dziś mam dla was spis kilku przekąsek, które mogą umilić wam czytanie.


1. Deska serów



Do jej przygotowania potrzeba przede wszystkim serów różnych gatunków. Ja uwielbiam łączyć na takiej desce bardzo skrajne odmiany. Obok klasycznego żółtego dodaję z reguły pleśniowy, długo dojrzewający - (absolutnie uwielbiam) oraz mozzarellę. W tym wypadku im więcej rodzajów, tym ciekawiej i smaczniej.

2. Ser panierowany


Tym razem jeszcze bardziej grzeszna przyjemność. Czego potrzeba do jej wykonania? Kawałka sera, jedno jajko, trochę bułki tartej i oleju. Na patelni podgrzewamy olej, a w miseczce rozbełtujemy jajko. Ser albo kroimy w kostkę, albo np. pleśniowy w całości zamaczamy w jajku, obtaczamy w bułce i smażymy z każdej strony na rozgrzanym oleju. To jest tak dobre, że nawet kalorie nie brzmią strasznie. Tylko uwaga, ciągnący ser nie koniecznie powinien znajdować się nad książką. Wymagany najwyższy poziom ostrożności :D

3. Tosty



Czyli rozsądne kompromis: ciągnący się ser i chleb. Przepis zna chyba każdy. Ja lubię przygotowywać je w mniejszych formach, tj. podgrzaną kanapkę pokroić w sześć kwadratów i nadziać na wykałaczki. Takie pyszne koreczki.

4. Founde



To chyba kwintesencja rozkoszy. Ser rozpuszczamy w białym winie, a następnie przelewamy całość do odpowiedniego naczynia. Potem już tylko maczamy bagietkę, zagryzamy i... ostrożnie czytamy.

Ser, książka i wino to dla mnie kwintesencja relaksu. Z praktycznych powodów najczęściej sięgam po deskę lub tosty. Ale czasem lubię zaszaleć i delektować się czymś bardziej oryginalnym. A wy lubicie zajadać podczas czytania? Sięgacie wtedy po ser?

wtorek, 14 maja 2019

Zdrowe przetwory – Jolanta Naklicka-Kleser



Uwielbiam wiosnę, porę roku, gdy natura budzi się do życia, a stragany powoli zapełniają warzywami i owocami. Już niedługo czeka nas prawdziwy wysyp nowalijek, ale gdy tylko zaspokoimy pierwszy apetyt, wtarto pomyśleć o przetworach.


Tytuł: Zdrowe przetwory
Autor: Jolanta Naklicka-Kleser
Wydawnictwo: Zwierciadło

Lubię robić przetwory, ale... niekoniecznie umiem. Może właśnie dlatego mój zapał szybko kończy się na kilku owocach i ogórkach. W tym sezonie mam nadzieję, że będzie inaczej. Czemu? Bo weszłam w posiadanie prawdziwej skarbnicy wiedzy, czyli książki „Zdrowe przetwory” Jolanty Naklickiej-Kleser. I są to dobre słowa wstępu, bo zanim autorka przechodzi do przepisów, serwuje nam garść informacji o tym, jak prawidłowo przygotować zapasy na zimę. Przede wszystkim dowiemy się, co zrobić, by nasze starania nie poszły na marne, a przetwory nie zepsuły się przed czasem.

Ale przejdźmy już do gotowania, to znaczy, do przepisów. Receptury podzielone zostały w pierwszej kolejności według sposoby przygotowania, a w następnej zgodnie z motywem przewodnim. Zabrakło za to zwykłego indeksu z wypisaniem głównych składników. Jeśli więc masz np. nadmiar marchewek i zastanawiasz się, co z nimi zrobić, musisz przeczytać dokładnie cały spis treści.

Same przepisy zostały zaprezentowane w książce w klasyczny sposób. Na górze mamy nazwę dania, następnie kilka słów wstępu, potem składniki, pojemność przetworu i recepturę. Jasno, prosto i czytelnie. Fajnym dodatkiem jest ujęcie listy składników w ramkę. Dzięki temu wyróżniają się na stronie, co przyspiesza ich odszukiwanie, a co za tym idzie, gotowanie. Ciekawym dodatkiem jest zamieszczona na samym dole uwaga dietetyka. Jest tam sporo wartościowych informacji zarówno o walorach zdrowotnych, jak i wpływie danego przetworu na naszą wagę.

Książka ma też mocną stronę estetyczną. To już pewien standard jeśli chodzi o pozycje kulinarne i ta w niczym nie ustępuje swojemu gatunkowi. Zdjęcia są naprawdę ładne i zachęcają do wypróbowania przepisu. Co więcej, dobrze wizualizują przepis, co już nie zawsze jest pewnikiem.

Zdrowe przetwory” to zbiór wielu pomysłowych i oryginalnych przepisów. Zawiera receptury zarówno polskie, jak i te z innych krajów. To świetny sposób by na następną zimę zawekować co innego. Z pewnością przełamie to rutynę i wzbogaci jadłospis o nowe smaki.

Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.


Selkar_logo_tagline

Zupy moc – Monika Mrozowska


Uwielbiam zupy! Są nie dość, że łatwe w przygotowaniu, to jeszcze pyszne! W ostatnim czasie skończyły mi się pomysły. Właśnie dlatego z ciekawości sięgnęłam po „Zupy moc”. Czy znalazłam w niej przepisy, których nie znałam wcześniej?


Tytuł: Zupy moc
Autor: Monika Mrozowska
Wydawnictwo: Zwierciadło

Tak, ni mniej nie więcej, ta książka kulinarna jest w całości poświęcona zupom. Znajdziecie w niej całe mnóstwo inspiracji na ten nie cieszący się dużą popularnością posiłek. Pierwsze danie wcale nie musi być nijakie, mało sycące, czy nudne. Wystarczy spojrzeć na spis treści by się o tym przekonać.

Pierwszym dużym plusem tej pozycji jest więc ogromna różnorodność. Zwłaszcza miłośnicy podróży czy orientalnych smaków powinni być zachwyceni. W książce bowiem znajdą przepisy z całego świata! Nie zabrakło miejsca na ani na Ramen, ani swojski kapuśniak. Warto też od razu wspomnień, że zupy w tym wydaniu mają być lekkie i odchudzające. A więc ten ostatni daleki jest od klasycznych obiadków. Kapuśniak z tofu? Jak najbardziej! Tę książkę polecam więc osobom, które lubą próbować nowości oraz testować niecodzienne połączenia.

Przejdźmy jednak do samych przepisów. Pod tym względem układ jest klasyczny. Głównym elementem jest oczywiście receptura i lista składników. Z dodatkowych informacji znajdziemy również liczbę porcji (chociaż nie zawsze) oraz ciekawostki na temat dania napisane kursywą. To nie jest dużo, przyzwyczaiłam się, że autorzy zamieszczają jeszcze adnotację o poziomie trudności czy czasie potrzebnym na przygotowanie przepisu. Zwłaszcza tego drugiego mi brakuje, ponieważ lubię wiedzieć ile zajmie mi dana czynności. Ciekawym dodatkiem jest za to umieszczenie wzmianki o „mocy” zupy, czyli jak pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Chociaż zawsze wiedziałam, że te dania dobrze oddziałową na organizm, nigdy nie myślałam o nich w ten sposób. Jest to ciekawy aspekt, który odróżnia tę książkę kucharską od innych. Szkoda, że nie znalazło to swojego wyrazu w spisie treści. Jeśli zaintrygują nas na przykład zupy wzmacniające, przyjdzie nam przejrzeć wszystkie receptury, bo nie ma nigdzie pomocnego indeksu.

Od strony graficznej tytuł prezentuje się naprawdę nieźle. Zdjęcia potraw są intrygujące, a kolory żywe. Można też zauważyć wyraźny trend w fotografowaniu jedzenia, mianowicie w przypadku zup na siłę „wyciąga się” na wierzch wszystkie składniki. Czasem przybiera to dość karykaturalne formę np. gdy zupę prezentuje się poprzez umieszczenie wszystkich elementów na talerzu z.... pominięciem wody. Nie do końca to do mnie przemawia. W „Zupy moc” zdarzyło się parę takich sytuacji, jednak co do zasady zdjęcia są fajne i atrakcyjne dla oka.

Moim zdaniem jest to naprawdę świetna książka dla każdego, kto lubi poeksperymentować w kuchni. A dla miłośnika zup pozycja wręcz obowiązkowa!

 Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.


Selkar_logo_tagline

Uczta dla maluszka


Miałam już przyjemność pisać o książce kulinarnej Moniki Mrozowskiej. Tym razem sięgam po następną. Czy po intrygującym świecie zup tytuł z przepisami dla dzieci również zdobędzie moje uznanie?


Tytuł: Uczta dla maluszka
Autorki: Katarzyna Błażejewska-Stuhr i Monika Mrozowska
Wydawnictwo: Zwierciadło

Każdy rodzic i to nawet ten potencjalny, zdaje sobie sprawę, że karmienie maluchów to nie taka prosta sprawa. Im bardziej zagłębiają się w temat, tym więcej napotykają komplikacji. Najpierw trzeba ustalić co tak naprawdę dziecko może jeść, kiedy jaki produkt wprowadzić. A potem następuje etap klasycznego „niejadka” i problem, jak ugryźć marudzenie przy jedzeniu. Jak widzicie, jest o czym pisać i autorki faktycznie to robią. Zanim przejdziemy do przepisów mamy 79 stron solidnej wiedzy, czyli całe mnóstwo porad jak podejść do karmienia maluszka i to praktycznie od pierwszych jego dni życia.

Ta książka jest w całości zdeterminowana potrzebowali odbiorcy :) W związku z tym przepisy są ułożone zgodnie z wiekiem dziecka, co bez wątpienia jest bardzo pomocne dla rodziców. Sposób ich rozpisania jest niezwykle czytelny, ale też praktyczny. Na górze nazwa dania, potem ilość porcji, następnie składniki i receptura. Proste, łatwe i przyjemne. A do tego naprawdę nieźle się prezentuje, jednym zdaniem estetyczny minimalizm.

A teraz spójrzmy na całość oczami, a w zasadzie ustami dziecka. Dużym plusem tych przepisów jest to, że przygotowuje się je od dwóch do dosłownie kilu składników. Nie potrzeba ani wielkich starań ani zakupów, a efekt jest naprawdę ładny i kolorowy. Z pewnością niejeden maluch z zachwytem spałaszuje całą porcję.

Jednak poza tym, że rodzice wreszcie mają nowe przepisy dla swoich dzieci, to również sami nie będą poszkodowani. Receptury z książki są na tyle ciekawi, że sami ze smakiem zjedzą przygotowane dania. Mnie książka zainspirowała do przetestowania mleka z sezamu. Nie są to więc propozycje wyłącznie dla dzieci, ale tak naprawdę dla każdego kto lubi dobrze, smacznie i pomysłowo zjeść. Szczególnie polecam rodzicom, ale również wszystkim, którzy nie mają dużo czasu czy chęci na gotowanie. Przepisy z tej "Uczty malucha" są przede wszystkim proste i pyszne!

 Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.


Selkar_logo_tagline

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates