Featured

wtorek, 21 września 2021

Bosku kurort – K.A. Figaro, Alicja Skirgajłło


Lato jeszcze na dobre się nie skończyło, a ja już za nim tęsknie! Bo umówmy się, było tylko przez chwilę, a jesień zadomowi się na wiele miesięcy! Może właśnie dlatego (nie że mam zaległości, co to, to nie!) chętnie sięgam po książki w wakacyjnym klimacie, a „Bosku kurort” przecież musi rozgrywać się w gorącym miejscu!


Tytuł: Bosku kurort

Autorki: K.A. Figaro, Alicja Skirgajłło

Wydawnictwo: Lipstic Books


Kaja i Liliana łączy dziwny układ. Razem pracują, razem imprezują, razem… chodzą do łóżka. Tylko dla Kai to coś więcej, podczas gdy dla Liliany tylko zabawa. Kolejnym jej epizodem miał być wyjazd do luksusowego hotelu. Kaja przyjeżdża tam wcześniej i trafia… na olśniewającego mężczyznę, z którym też zaczyna łączyć ją pożądanie. Kogo wybierze? Z kim stworzy prawdziwy związek?


To już kolejna książka K.A. Figaro (tym razem w duecie), którą czytałam w dość krótkim odstępie i spostrzeżenia mam bardzo podobne, co wcześniej.


Sam pomysł na historię jest niezły i z ogromnym potencjałem. Przede wszystkim spodobała mi się dziwna relacja,  w której tkwiła Kaja. Chociaż „spodobała się” nie jest dobrym określeniem, bo ten związek niebędący związkiem to raczej toksyczna znajomość. Jednak uwikłanie naszej bohaterki w taki miłosny galimatias jest dość świeżym pomysłem, którego nie spotyka się w co drugiej książce. Odrobinę to wszystko psuła dość tendencyjna kreacja Liliany. Na początku całkiem sprawnie manipuluje Kają, szybko jednak odsłania swoje brzydkie ja, przez co nie potrafiłam zrozumieć miłosnych rozterek dziewczyny. Liliana jest po prostu toksyczna, ale szczera w tym, co mówi i robi. Nie widziałam w tym wszystkim uzasadnienia dla emocjonalnych rozważań Kai.


„Boski kurort” ma co prawda ciekawy pomysł na kreację bohaterki i dobry „starta”, jednak rozwój fabuły ponownie zdominowały sceny erotyczne. Historia rozwija się naprawdę bardzo powoli, bo „momenty” zabierają mnóstwo stron, które można by poświecić na akcję, czy kreacje bohaterów. Kiedy staram się podsumować co takiego się w opowieści zadziało, to po wycięciu seksu, nie pozostaje zbyt wiele do opisania.


Wskazany powyżej problem jest dla mnie o tyle uciążliwy, że aby dowiedzieć się, jak rozwinął się ten miłosny trójką, musimy czekać na kolejny tom. Lubię cykle, ale wolę, gdy akcja każdego z tomów zamyka się w obrębie jednej części. Jednak zupełnie nie doceniam książki, w której fabularnie nic się nie dzieje, bo zamiast rozwoju historii śledzimy nic niewnoszące sceny.


Wicie co? Mam nadzieję, że w drugiej części bohaterowie będą na siebie tak obrażeni, że nie w głowie będą im igraszki. A wtedy akcja ruszy z kopyta!



Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020


sobota, 18 września 2021

Rider – Anna Langner


Zakazany owoc zawsze kusi, a gdy jest przystojny i zawadiacko się uśmiecha, to niejedna skłonna jest stracić dla niego głowę. Jednak, czy niebezpieczna zabawa to najlepszy sposób na odkrycie własnej tożsamości? A może chodzi o coś więcej, niż niezobowiązująca znajomość?


Tytuł: Rider

Autor: Anna Langner

Wydawnictwo: Niegrzeczne książki

Bestsellery

 

Ona jest dziewczyną z dobrego, bogatego domu. Ma świetne wyniki w szkole, zachowuje się nienagannie i niesamowicie ciąży jej łatka grzecznej dziewczynki. Tego samego nie można powiedzieć o jej starszym bracie. Chłopak czerpie z życia pełnymi garściami, a jedną z jego pasji są nielegalne wyścigi motocyklowe. Kiedy więc z ust rywala pada wyzwanie, że jeśli wygra, chce spędzić wieczór z jego siostrą, ten zgadza się i liczy na zwycięstwo. Oczywiście przegrywa. Ivy czeka więc spotkanie, na które zupełnie nie ma ochoty. Z czasem jednak okazuje się, że każde z nich skrywa się pod maską pozorów.


Po „Ridera” sięgnęłam oczekując lekkiej, zabawnej, romantycznej powieści. Zwyczajnej rozrywki okraszonej dowcipnymi scenami, może nawet wzruszającymi momentami. Okazało się, że jestem… za stara. W tej powieści zabrakło mi jednego, oryginalności. Miałam wrażenie, że to wszystko już gdzieś czytałam lub widziałam w filmie. Niegrzeczny chłopak z motorem, grzeczna dziewczyna ze wzorowym świadectwem oraz świat bogatych i biednych. Nie, to nie jest streszczenie „Trzech metrów nad niebem”, chociaż czasem miałam wrażenie, że tak.


Zakazana miłość praktycznie wisi w powietrzu i to od pierwszych stron. Czytelnik wie, co wydarzy się między młodymi na długo przed nimi. Potem zaś bohaterowie wpadają w pętle rozstań i powrotów, w których również nie dzieje się zbyt wiele. Gdybym nie miała już na swoim koncie tylu podobnych książek, być może odebrałabym ją inaczej. Bo muszę przyznać, że jest tam sporo emocji, ciekawe zestawienie dwóch różnych rzeczywistości, czy krzywdzących stereotypów. Pojawia się też wiele intensywnych emocji, czy burzliwych dialogów. Trzeba też zauważyć, że autorka naprawdę stara się wykreować romantyczną atmosferę, chociaż w mocno sztampowy sposób.


Plusem jest również konsekwentne odwoływanie się do masek, które młodzi tworzą jako ochronę przed rzeczywistością. Bohaterzy nie raz czują się pokrzywdzeni przez stereotypy, ale z drugiej, sami ukrywają swoje emocje w obawie przed zranieniem.


Chociaż mnie książka nie porwała, jestem w stanie zrozumieć, czemu spodoba się innym. Jeśli więc lubicie nastoletnie dramaty, złych chłopców i grzeczne dziewczynki, „Rider” z pewnością się Wam spodoba.

tk


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

środa, 8 września 2021

Papierowa miłość – Nina Bylicka-Karczewska

 

W Warszawie czekają na nas Anka i Piotr, którzy pragną nam opowiedzieć historię swojej niełatwej miłości. Miłości, skazanej na rozłąkę i wiele niedopowiedzeń.

 

Tytuł: Papierowa miłość

Autor: Nina Bylicka-Karczewska

Wydawnictwo: Replika


Nasi bohaterowie poznali się w szkole i tam zostali parą. Niestety, w liceum musieli się rozstać, a niemały wpływ na to mieli ich rodzice, którzy swoimi postawami nie ułatwiali im młodości. Ich rozłąka trwała długie piętnaście lat, dziś są zupełnie innymi ludźmi z porządnym życiowym bagażem trosk, problemów i głęboko skrywanych tajemnic. Czy ich miłość jednak zwycięży, czy nie przeszkodzi im w tym teraźniejszość i to, co zbudowali przez lata oddalenia? O tym przekonać będziecie musieli sami. Uprzedzam, łatwo nie będzie, ale ciekawie i emocjonująco i owszem.

 

Muszę się Wam przyznać, że ta książka mnie zaskoczyła. Wybierając ją sobie do recenzji, spodziewałam się kolejnej, łatwej, lekkiej i przyjemnej lektury wakacyjnej. Dostałam jednak mocną i prawdziwą powieść obyczajową, która momentami wbijała mnie wręcz w fotel. Już sam prolog niesamowicie intryguje i sprawia, że czytelnik przewraca coraz szybciej kolejne kartki, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi.

 

Historię Anny i Piotra poznajemy w dwóch warstwach czasowych. Raz po raz z teraźniejszości cofamy się do ich młodych lat i poznajemy historię ich związku i domy rodzinne, w których przyszło im dorastać. Anka pochodzi z rodziny patologicznej Piotr wręcz przeciwnie. Nie znaczy to jednak, że u niego w domu jest sielsko i anielsko. Przygotujcie się na porządny szok, bo wizyta w ich domach na pewno porządnie Wami wstrząśnie.


Nie byłabym jednak sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Tym razem będzie to okładka. Zamawiając książkę do recenzji, sugerowałam się również nią. I między innymi to sprawiło, że spodziewałam się lekkiej, wakacyjnej lektury. Widnieje na niej para na piasku, a za ich plecami widać trochę wody. Sugeruje to, że znajdują się oni na plaży, a nie ma to nic wspólnego z treścią tej lektury. Akcja książki rozgrywa się w stolicy i nie za nic nie uświadczymy tu wakacyjnej atmosfery.


I choć rzeczywiście spodziewałam się zupełnie innej książki, to nawet przez moment nie pożałowałam, że dostałam właśnie taką opowieść. Gorąco zachęcam Was do jej przeczytania. Jest na wskroś prawdziwa historia trudnej miłości dwojga ludzi, próbują walczyć z trudną rzeczywistością i jak każdemu z nas nie zawsze im to wychodzi. Oni się jednak nie poddają, a czytelnik wraz  z nimi przeżywa mnóstwo gorących emocji i wrażeń i długo jeszcze będzie pamiętał tę literacką podróż. To książka, którą naprawdę warto i trzeba przeczytać, serdecznie Was do tego zachęcam. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

piątek, 3 września 2021

Antyspołeczny – Nick Pettigrew



Jeśli nigdy nie musiałeś wietrzyć mieszkania, bo zapach marihuany z klatki schodowej przesiąknął nawet przez drzwi wejściowe. Jeśli nigdy pijani goście sąsiada nie pomylili Twojego ogródka z toaletą, a skrzynki na listy ze miejscem na puste butelki… to przy tej książce się ubawisz. W przeciwnym wypadku przekonasz się, że inni też mają przerąbane.

 

Tytuł: Antyspołeczny

Autor: Nick Pettigrew

Wydawnictwo: Insignis

 

Antyspołeczny to zawód, który w Polsce nie występuje. Najogólniej rzecz ujmując, jest to funkcja na pograniczu zadań opieki społecznej, zarządcy mieszkań komunalny i straży miejskiej. Za każdym razem, kiedy dzieje się coś złego, to właśnie do niego w pierwszej linii uderzają mieszkańcy. A problemy mają przeróżne, od drobnych, jak zakłócanie ciszy nocnej, po ataki ze strony osób chorymi psychicznie, czy prężnie działający biznes narkotykowy u sąsiada. Wtedy wkracza antyspołeczny, ocenia, czy może pomóc, kieruje sprawę do odpowiedniej instytucji (czasem policji, czasem do sądu) i zbiera dowody. W skrajnych przypadkach składa wniosek o wypowiedzenie umowy najmu. Jednym zdaniem, jest to parszywa robota, zwłaszcza dla kogoś z licznymi problemami psychicznymi (jak nasz autor).

 

Książka ta jest wartościowa z wielu względów. Po pierwsze, co już wynika z poprzedniego akapitu, opisuje funkcję, która w Polsce nie występuje. Dowiadujemy się sporo na temat prawa oraz organów do walki z tzw. zachowaniami antyspołecznymi w Wielkiej Brytanii. Nie brakuje szczegółów z zakresu pracy sądów, czy policji.

 


Drugim istotnym elementem jest wyjątkowa narracja. Czy o zwalczaniu kwitnącej branży narkotykowej można mówić z dowcipem i ironią? Czy da się wtrącić żarcik przy opisywaniu bardzo niehigienicznych zabrudzeń? Jak najbardziej! Nie jest to jednak puste podśmiewywanie się z trudnych sytuacji, bardziej gorzka, ironiczna refleksja, która pozwala czytelnikowi nie załamać się do reszty nad poziomem niektórych brytyjskich osiedli. Autor najbardziej urzekł mnie analizą zarobków dilerów. Całość posumował stwierdzeniem, że dziwą go osoby, które zastanawiają się, dlaczego ktoś zdecydował się handlować narkotykami. On dziwi się, że ktoś nie chce tego robić.

 

Sarkastyczna narracja to jednak tylko przykrywka dla wielu gorzkich refleksji. W społeczeństwie dzieje się źle. Autor miał kontakt z najtrudniejszymi przypadkami, nie raz bez możliwości udzielenia pomocy. I tutaj dochodzi dodatkowy wątek, jego stan psychiczny. Każdy z rozdziałów zaczyna się wzmianką o przyjmowanych lekach, a autor nie raz wspomina o swoich rozterkach i problemach. Nadaje to całości dodatkowego rysu autentyczności i dodatkowo porusza.

 

„Antyspołeczny” nie jest książką, którą czyta się jednym tchem, bardziej co jakiś czas i fragmentami. Chociaż przekazuje bardzo dużo informacji, w świetny, przestępny sposób, szybko zasypuje czytelnika mnogością przypadków. Przemoc, narkotyki, sprzeczki i tak w kółko. Czytając książkę za szybko, można uzyskać wspomnienie zlanej w jedno patologii, bez konkretów i szczegółów. Dlatego ja sugerowałabym, żeby dać tytułowi czas i powoli zaznajamiać się z niełatwym życiem innych ludzi.

 

Pomimo tego, że książka opowiada o Wielkiej Brytanii, poruszone w niej kwestie są niestety obecne również w Polsce. Brak nam tylko jednostki, która zajmowałaby się nimi tak kompleksowo. Dlatego naprawdę warto zapoznać się z tą książką.

 

Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

czwartek, 2 września 2021

Seksualne życie Polaków – Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik



Ale się darłam wrobić! Spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż to, co otrzymałam w tej książce! I nie chodzi mi o żadne pruderyjne uprzedzenia, bo seks miał być i jest, ale że w takiej formie? Cóż… niektórych rzeczy było za dużo, a innych za mało. Jeśli więc zastanawiacie się nad kupieniem tej książki, być może ten tekst pozwoli Wam ocenić, czy dostaniecie to, czego… potrzebujecie.

 

Tytuł: Seksualne życie Polaków

Autorzy: Magda Mieśnik, Piotr Mieśnik

Wydawnictwo: W.A.B.

 

Dzisiaj nie Kochanie, czyli miało być namiętnie, a wiało nudą

Jakich elementów oczekiwałam po „Seksualnym życiu Polaków”? Przede wszystkim tego, że będzie to reportaż (pozycja określana jest jako literatura faktu), który omówi seksualne życie Polaków. Liczyłam na informacje ogólne, na statystyki, na rozdziały skupione wokół konkretnych zagadnień, ale prezentujące je szeroko, w sposób umożliwiający zrozumienie go nie tylko w kontekście danego przypadku, ale całego społeczeństwa. Co otrzymałam? Sfabularyzowane opowieści o seksualnym życiu wybranych, pod omawiany temat, Polaków. Niestety przeczepić mogę się do wielu rzeczy.

 

Co zadecydowało o tym, że autorzy poruszają określone zagadnienia? Układ książki nie jest dla mnie jasny. Każdy rozdział porusza jakież zagadnienia, np. seks kamerki, czy imprezy swingersów, ale dlaczego akurat te? Ze względu na popularność danej aktywności w Polsce, zainteresowanie tematem? Między rozdziałami nie ma też żadnych łączników, czegoś, co nadawałoby kształt. Obecnie są to luźne, niepowiązane historie.

 


Pozycja obowiązkowa dla autorów książek erotycznych


Każdy rozdział ma za to mniej więcej podobny schemat. Większa część to fabularyzowana opowieść, z mnóstwem erotyki, potem miniwywiad z zaangażowanymi osobami (czasem tylko jedną). Miałam wrażenie, jakbym czytała telewizyjny paradokument, tylko na papierze. Te indywidualne sceny niewiele nam mówią o perspektywie tytułowych Polaków. Są za bardzo fabularyzowane, żeby uznać je za źródło rzetelnych danych, a jednocześnie zbyt techniczne, by traktować jak powieść. Chociaż z dwojga złego książce bliżej do losowych scen wyrwanych z książek erotycznych. Nie łączy je jednak żadna fabuła, więc i tak wciągnąć się nie da.

 

Od szczegółu do szczegółu


Przykładem zindywidualizowanego podejścia niech będzie rozdział o podglądaczach. Dowiemy się z niego sporo technicznych rzeczy na temat pooglądania w określonym miejscu. No i fajnie, ale co to ma do seksualnego życia Polaków? Omówienie tego tematu na podstawie jednej lokalizacji i w oparciu o wywiad z jedną osobą jest strasznie skrótowe. W tym zakresie autorzy lepiej poradzili sobie z omówieniem zdalnej erotyki, w tych rozdziałach przykładów mamy więcej, są też próby uchwycenia większej skali, ale nadal nie kraju, bardziej użytkowników danego portalu.

 

Kiedyś to było lepiej


Największą wartością dodaną było dla mnie opisanie sposobów radzenia sobie z epidemiczną sytuacją. Również seks branża musiała się przeobrazić, dostosować do nowych warunków, radzić z obostrzeniami.

Za każdym razem, gdy pojawiały się techniczne elementy, dane statystyczne, czy twarde fakty (a nie beletrystyka), byłam bardziej zainteresowana. Gdyby autorzy zdecydowali się na napisanie całej książki w tak rzeczowy, merytoryczny sposób, zamiast zapełniać ją erotycznymi scenami, tytuł byłby zdecydowanie bardziej wartościowy.

 

Kiedy on na pierwszej randce obiecuje ślub, a znika po jednej wspólnej nocy…


„Seksualne życie Polaków” to książka, która swoim tytułem wprowadza błąd. Są to bardziej seksualne opowieści losowo wybranych osób, które prezentują kwestie uważane za tematy tabu. Ale w większości nic, co pozwoliłaby nam ocenić całe społeczeństwo. Chyba że erotyka bez swingowania, przemocy, wiązania, czy podglądania to nie życie seksualne. Widocznie nie jestem z tematem na bieżąco.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

Zaplanuj sobie śmierć – Milena Wójtowicz


Praca w korporacji ma swoje plusy i minusy. Przede wszystkim jednak niepowtarzalną… atmosferę. A gdyby wykorzystać ją do stworzenia kryminału? Będzie strasznie… śmiesznie.


TytułZaplanuj sobie śmierć 
Autorka: Milena Wójtowicz
Wydawnictwo: W.A.B.


Kiedy jeden z pracowników odkrywa na produkcji ciało głównego planisty, załoga ma w zasadzie jedno pytanie: czy policja może go sobie zabrać, a im pozwolić pracować? Jak się okazuje, nie. Produkcja to teraz miejsce zbrodni i nie ma co marzyć o tym, że się spod planisty wyciągnie zakrwawione profile, wyczyści i wyśle do klienta. W ogóle całe to śledztwo idzie jakoś opieszale. Pracownicy postanawiają odkryć sprawcę na własną rękę!


Jeśli ktoś pracował w dużej firmie, niekoniecznie z produkcją, ale z wyraźnym podziałem na działy (księgowość, kadry itp.), ubawi się przednie! Tyle gagów i żartów ze struktur, procedur, czy szkoleń dawno nie widziałam. Genialnie zaprezentowano absurdy, zarówno wynikających ze schematów pracy, jak i relacji międzyludzkich, które nieubłaganie tworzą się w tego typu korporacjach. Jeśli mieliście przyjemność zapoznać się z tego typu klimatem zatrudnienia, w „Zaplanuj sobie śmierć” znajdziecie sporo korpo smaczków.


Autorce udało się też stworzyć ciekawych, skomplikowanych bohaterów. Może nie jest to poważna analiza psychologiczna, ale każda z postaci ma swój świat, swoje klocki i określoną cechę, która nadaje jej kreacji pazura. Dzięki temu ich rozmowy są ciekawe i niesamowicie komiczne.


Warto też podkreślić, że fabuła tej powieści rozrywa się na przestrzeni jednego dnia, więc wspomnianych powyżej dialogów jest naprawdę sporo. Ale nie obawiajcie się, nie ma tu miejsca na nudę, a mnogość komicznych przytyków, czy żartów sytuacyjnych sprawia, że z zainteresowaniem śledzi się rozwój wydarzeń.


I tak w dowcipnej, nie do końca poważnej atmosferze pędziłam do zakończenia, które… no ciutek mnie rozczarowało. Domorośli detektywi nie znajdą tutaj intelektualnej rozrywki. Zagadka rozwiązuje się nagle, bez większego wyjaśnienia, ale też polotu. Przynajmniej ja nie zauważyłam w opowieści zbyt wielu wskazówek, czy poszlak. Może przez to miałam wrażenie, że zakończenie było zbyt prozaiczne, jak na tak zabawną do tej pory opowieść. Spodziewałam się czegoś wielkiego, a dostałam prozę życia.


Mimo wszystko samo zakończenie nie było dla mnie dużym minusem. Świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki, urzekła mnie lekka narracja i dowcipy odwołujące się do pracy w dużej firmie. Z pewnością sięgnę po inne powieści tej autorki.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

wtorek, 31 sierpnia 2021

Czy deska do krojenia może być ozdobą?


Towarzyszy Ci przy śniadaniu, obiedzie i zapewne też kolacji. Ale niekoniecznie zawieszasz na niej oko. Jest, bo być musi, ot zwyczajna deska do krojenia. Jak się okazuje, również i to ona może nadać wnętrzu wiele uroku.

 

Ozdoba kuchni i nie tylko

 

Deski do krojenia ze szkła to małe, za to bardzo użyteczne arcydzieło. Przede wszystkim mnogość grafik, które mamy do wyboru, może doprowadzić do zawrotów głowy. Kwiaty, zwierzęta, owoce, góry, a może zamek? Z pewnością każdy znajdzie obrazek, który zdobędzie jego serce. I zapewne nie jeden! Potem będzie trzeba zacząć się zastanawiać, który wybrać!

 



Taka ozdobna deska do krojenia ma też o wiele więcej zastosowań, niż tylko towarzyszenie krojeniu! W moim przypadku robi za ozdobę na stole podczas obiadów z rodziną, jest śliczną podkładką pod świece i po prostu fajną dekoracją dużego pokoju. Jak się nad tym zastanowię, to faktycznie dwie sztuki to minimum. Jedną można trzymać w kuchni, a drugą w dużym pokoju.

 


Deska sprawdzi się również, jeśli lubimy fotografię kulinarną lub po prostu gotowanie. Smakołyki na niej podane prezentują się naprawdę świetnie! Jak się pisze o książkach... to też się znajdzie zastosowanie :)

 

Krojenie na szkle

 

Ale najważniejsze… jak się na niej kroi? Wcześniej naczytałam się sporo o minusach szklanych desek, że piszą przy krojeniu, że się rysują. Nic takiego nie miało miejsca! Nóż uderzający o szkło wydaje dźwięk… noża uderzającego o szkło. Ale nie trzeszczy czy piszczy. Nie zauważyłam też żadnej ryski, ale używam jej do krojenia, a nie jako cel do rzucania nożami. Jestem więc ostrożna i mam świadomość, że nie przeżyje skoku ze stołu na podłogę, nawet z lądowaniem telemarkiem.

 

Reasumując, tym razem piękny wygląd idzie w parze z praktycznym zastosowaniem.

 

Macie deski do krojenia ze szkła? Koniecznie napiszcie jaki wzór! A może rozważacie zakup? Jeśli tak, to jakie macie wątpliwości?


Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Plac Leńskiego – Daniel Wyszogrodzki

 

Czasem warto się zatrzymać i spojrzeć w swoją przeszłość. Zastanowić się chwilę, może nawet ubrać refleksję w słowa. Ale czy każdy to potrafi? Nie sądzę, ale Daniel Wyszogrodzki z pewnością jest jedną z takich osób.


Tytuł: Plac Leńskiego

Autor: Daniel Wyszogrodzki 

Wydawnictwo: Marginesy


Warszawski plac stanowi dla naszego bohatera centrum wszechświata. Właśnie tam zaczyna się jego opowieść, a potem krąży wokół tego miejsca. Socrealistyczny krajobraz warszawskiej Nowej Pragi to tło dla dorastania i pierwszych dorosłych doświadczeń. To opowieść nie tyle o czasach, ale o życiu w określonym miejscu i momencie dziejowym.


Na samym początku warto zaznaczyć, że książka jest autobiografią autora. Nie jest to jego pierwsza publikacja, jednak do tej pory większość jego dorobku stanowią tytuły o zespole The Rolling Stones. Czym więc sobie zasłużył, by czytać o jego życiorysie? Otóż czymś najważniejszym, dobrym pisaniem!


Już sam tytuł wiele mówi o książce, podkreśla on, że miejsce wydarzeń będzie miało istotne wpływ na historię. Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że jest samodzielnym bohaterem, który ubarwia fabułę i nadaje całości kontekstu.


„Plac Leńskiego” to opowieść o dorastaniu w PRL-owskiej rzeczywistości, o miłości, seksualności, podejmowaniu ważnych, życiowych decyzji i ich konsekwencji. To opowieść o młodości w czasach Grechuty i SB, hipisów i kartek. Dla młodszych peselem będzie więc to swoista lekcja historii pokazująca, co się zmieniło, a co pozostało uniwersalne. Starsi z kolei potraktują książkę jako sentymentalną przeszłość, za której pomocą będą mogli za jej pomocą powspominać własne doświadczenia.


Reasumując, powieść stanowi świetne źródło informacji o życiu w socjalistycznej rzeczywistości, ale też ciekawą, w gruncie rzeczy dość uniwersalną opowieść o dorastaniu. Jeśli więc lubicie takie wątki, z pewnością znajdziecie w książce wiele ciekawostek, ale też interesującą fabułę.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

niedziela, 22 sierpnia 2021

Jak to wyjaśnić – Kacper Pitala


Ciekawość świata to coś, co sprawia, że życie nigdy nie jest nudne. Dziecięce pytania mogą być przyczynkiem do ważkich poszukiwań. Gdzie zaczyna się kosmos? Kiedy jest teraz? Czy w „nic” może coś jest? Jak to wyjaśnić? Najlepiej za pomocą tej książki!


Autor: Kacper Pitala
Wydawnictwo: Otwarte

 

To, że sięgnęłam po tę publikację, nie jest przypadkiem. Po pierwsze uwielbiam tematy naukowe przedstawione w przystępny sposób, po drugie od lat oglądam na YouTubie wszystkie filmiki kanału TvGry. Co ma wspólnego jedno z drugim? Osobę autora! Jeśli nigdy nie widzieliście filmików Kacpra, to koniecznie to nadróbcie! Opowiada świetnie nie tylko o grach, ale też tematach popularnonaukowych (również na własnym kanale). Widziałam w komentarzach do książki uwagi, że po książki YouTuberów z zasady nie warto sięgać. Błąd! „Jak to wyjaśnić” to naprawdę chlubny wyjątek, a Kacper nie bez powodów nazywany jest „tym mądrym” z TvGry.

 

Przejdźmy jednak do samej publikacji, punktem wyjścia do każdego z rozdziałów jest pozornie naiwne pytanie, które łatwiej zbyć, niż udzielić na nie odpowiedzi. Gdy jednak zaczynamy się chwilę nad nim zastanawiać, uderza nas myśl, że w zasadzie… temat wymaga rozważenia. I tak przechodzimy do ciekawych zagadnień naukowych, poruszających najróżniejsze kwestii z zakresu m.in. fizyki, czy astronomii. Są to zarówno naukowo udowodnione fakty, jak i tezy, do których autor stara się odnieść.

 

Jednak nie tylko dobór tematów, ale przede wszystkim sposób ich zaprezentowania to prawdziwa frajda dla umysłu. Uwielbiam, gdy autor potrafi lekko opowiadać o zagadnieniach naukowych, a Kacper ma w tym zakresie prawdziwą smykałkę. W bardzo przystępny i zrozumiały sposób opowiada o całkiem skomplikowanych zagadnieniach. Co jakiś czas rzuci dowcipem, który wywoła uśmiech na twarzy czytelnika i sprawi, że ten cały czas będzie chciał dowiadywać się kolejnych rzeczy. Hej! Te same tematy w szkole wywoływały niekontrolowane ziewanie i zamykanie się powiek. A jednak da się o nich opowiadać w fascynujący sposób!

 

Na uznanie zasługuje też wydanie książki. Otwarte nie raz udowodniło, że ich publikacje są naprawdę solidne i przyjemne dla oka. Tym bardziej cieszy mnie, że tak zacnie wydali pozycję, do której będę wracać.

 

Mam nadzieję, że autor wyda jeszcze nie jedną taką książkę, ale nie pogardzę też nowymi materiałami na YouTube. Po prostu oby tak dalej!



Dominika Róg-Górecka

niedziela, 15 sierpnia 2021

Dogs – M. A. Bennett



Czasem psy udają wilki, czasem wilki grają rolę psów. Czy i tym razem Greer będzie tylko ofiarą, a może to on zacznie polować?

 

Tytuł: Dogs

Cykl: Stags (tom 2)

Autor: M. A. Bennett

Wydawnictwo: Media Rodzina

 

Wydawać by się mogło, że to, co złe dawno minęło. Szkoła się zmieniła. Nauczyciele są inny. Nawet Henry jest nowy. Czy to znaczy, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane? Że nic już nikomu nie gorsi? Cóż… nie tak szybko kończy się kilkusetletnią tradycję, a nie wszystko jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka.

 

„Dog” to drugi tom oraz bezpośrednia kontynuacja „Stags”. W przeciwieństwie do pierwszej części tym razem thrillerowego napięcie wyczuwalne jest już od pierwszych stron. Czytelnik czuje, że coś jest nie tak, ale ciężko mu wskazać co konkretnie. To uczucie jest niczym swędzenie nogi, zdrowy rozsądek sugeruje, że nic tak nie ma, ale może właśnie wspina się po tobie jadowity pająk? Nigdy nic nie wiadomo!

 

Ta część podobała mi się bardziej, niż poprzednia. Chociaż pomysł i wykonanie nadal są świetne, to przeważające znaczenie miało miejsce akcji. Tym razem historia rozgrywa się w zabytkowej szkole rodem z Harrego Pottera, wśród ludzi, z których potencjalnie każdy jest wrogiem, a spora część opowieści rozgrywa się na scenie, gdzie przecież każdy TYLKO gra (ale czy na pewno)? Wszystko to razem dało bardzo klimatyczną atmosferę.



Bez zmian pozostała za to lekka, bardzo młodzieżowa narracja, która trafi do nastoletniego czytelnika. Autorka poruszyła też więcej motywów związanych z przyjaźnią, a nawet miłością. Bo o ile wcześniej bohaterowie dopiero się poznawali, to teraz ich relacje raz są wsparciem, raz utrudnieniem.


„Dogs” czytałam z zapartym tchem, również dzięki licznym nawiązaniom do filmów, literatury, a nawet historii. Dzięki nim intryga nabrała też drugie dno, a wszystko, czego dowiedzieliśmy się wcześniej, wymagało zweryfikowania. „Stags” to świetna seria dla nastoletnich czytelników, ale też osób, które raz na jakiś czas lubią sięgnąć po coś lekkiego.


Dominika Róg-Górecka

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates