Featured

poniedziałek, 26 września 2022

Wystarczająco dobra – Małgorzata Mostowska


Przed przeczytaniem tej książki nie wiedziałam, kim jest jej autorka. Czemu więc po nią (książkę! Nie autorkę!) sięgnęłam? Z powodu tytułu. „Wystarczająco dobra” – niby proste, niby oczywiste, ale jednak... na co dzień o tym zapominamy. Czy po przeczytaniu tej książki, jej myśl przewodnia została ze mną na dłużej?


Tytuł: Wystarczająco dobra

Autorka: Małgorzata Mostowska

Wydawnictwo: Znak


„Wystarczająco dobra” to ciekawe podłączenie poradnika z autobiografią i... wskazówkami, jak zostać instruktorką jogi. Właśnie ten ostatni element zrobił na mnie największe wrażenie. Z przyjemnością odkrywałam nie tylko świat jogi, ale też zasady pracy w tej branży. Ponieważ jedno i drugie jest dla mnie zupełną nowością, dowiedziałam się wielu ciekawych informacji.


Podobał mi się również sam klimat książki. Autorka sprawia wrażenie niesamowicie ciepłej i pogodnej osoby. W swoją publikację przelała całe morze pozytywnego nastawienia i optymistycznego przekazu. Nasza rzeczywistość nie jest zbyt różowa, z każdej strony atakują nas smutne informacje. Może właśnie dlatego tak bardzo potrzebuję książek podnoszących na duchu. Jeśli i Wy czujecie się przytłoczeni codziennością, ten tytuł może Wam pomóc odpocząć.


A jak w tym wszystkim sprawdzają się porady? Jeśli chodzi o ten aspekt książki, to... jest przyjemnie, ale niezbyt przełomowo. Wszystkie wskazówki psychologiczne pojawiają się mimochodem, są wplecione w opowieść i zasadniczo... nie pozostają na długo w pamięci. Ciężko mi jest w tym momencie wskazać konkretną radę (poza samym tytułem).


Jednak nie to jest dla mnie najważniejsze. Na początku wspomniałam, że nie znałam autorki przed sięgnięciem po książkę. Tym razem to właśnie publikacja zachęciła mnie do jej poznania. Kilka dni po przeczytaniu książki uruchomiłam jej kanał na YouTube i zaczęłam ćwiczyć jogę. Tak! Ja, która do tej pory podchodziła do niej naprawdę sceptycznie. Jeśli chcecie sprawdzić, czy i w Was wywoła ona podobne uczucia, koniecznie sięgnijcie po „Wystarczająco dobą”!


Dominika Róg-Górecka

niedziela, 18 września 2022

Strategia komunikacji w social mediach – Norbert Oruba



Social media zdominowały prawie każdy aspekt naszego życia. Korzystamy z nich, żeby podzielić się swoimi wrażeniami, wybrać szafę, poszukując opinii o potencjalnym pracodawcy, czy spędzić wolny czas. Jednak dla firm jest to przede wszystkim sposób dotarcia do klientów. Jak robić to dobrze?


Tytuł: Strategia komunikacji w social mediach

Autor: Norbert Oruba

Wydawnictwo: Onepress


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ pisząc o literaturę w sieci, regularnie korzystam z social mediów. Postanowiłam się trochę pod tym względem doszkolić i być może poprawić jakoś komunikacji. Sam marketing internetowy nie jest mi jednak obcy. Studiowałam zarządzanie i nawet broniłam się z marketingu. Właśnie z tych powodów oczekiwałam od tego tytułu całkiem sporo konkretnych informacji.


W moim odczuciu jest to publikacja adresowana przede wszystkim do firm zajmujących się sprzedażą. Autor wielokrotnie referuje do wyników sprzedaży, liczby klientów, czy procesu zakupowego. Niestety osoby, które nie zajmują się biznesem, lub których działalność nie opiera się na handlu (np. różnego rodzaju instytucje lub fundację), będą musiały same przełożyć zasady opisane w książce na swój przypadek.


Jednocześnie jest to tytuł, który przypadnie do gustu przede wszystkim początkującym. W publikacji tej otrzymujemy bowiem całe mnóstwo podstawowej wiedzy, nie tylko z obszaru marketingu (np. buying persona), ale też zarządzania (np. teoria SMART czy analiza SWOT). Ponieważ już trochę na ten temat wiem, lektura książki nie okazała się aż tak przełomowa, jak się tego spodziewałam.


Miałam też wrażenie, że autor zbyt często wymieniał oczywistości. Raz warto wskazać platformy, jednak przywoływanie tej samej listy w każdym przypadku było już moim zdaniem stratą czasu.


To, co stanowi za to duży plus publikacji, jest lekki, przystępny sposób prezentowania informacji. Z pewnością każdy, nawet największy laik, nie będzie miał problemów ze zrozumieniem przekazywanej wiedzy. Niemniej, wszystkie dane są zarówno dość konkretne, jak i ogólne. Jak to możliwie? Autor stara się zarysować problem możliwie szeroko, przez co zazwyczaj nie wchodzi w szczegóły. Np. kiedy opisuje kryzys, nie przywołuje żadnego przykładu. Niby więc otrzymujemy opis konkretnego, praktycznego zagadnienia, ale bez szczegółów.


Podobały mi się za to wszystkie nawiązania do realnych kampanii reklamowych. Mogłoby być ich więcej! Tak samo na plus zaliczam kilka list internetowych narzędzi. Zapisałam sobie i z pewnością będą używać.


Z kolei najciekawszym rozdziałem był dla mnie ten poświęcony zarządzaniu kryzysem. Faktycznie w większej firmie warto przygotować się do tego wcześniej, a proponowane rozwiązania z pewnością zadziałają. Jeśli jednak nie masz firmy i liczysz, że dowiesz się czegoś np. na potrzeby blogowania, to... tylko część informacji da się zastosować.


Podsumowując, „Strategia komunikacji w social mediach” to ciekawa propozycja, która prezentuje dużo podstawowej wiedzy. Jednak dedykowałbym ją przede wszystkim firmą handlowym, a konkretniej, małym działalnością, które coś sprzedają i szukają szansy na rozwój. Nie jest to niestety tytuł zbyt uniwersalny.



Dominika Róg-Górecka

sobota, 17 września 2022

Konkurs: Dama pewnego skandalu



 

Lato powoli przemija, ale to nie powód do smutku. Na osłodę mam dla Was konkurs z bardzo ciekawą książką! Żeby spróbować swoich szans wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Czy lubisz romanse historyczne? I dlaczego?


Zasady:
1. Każdy uczestnik może dodać jedną odpowiedź.
2. Na odpowiedzi czekamy do końca 01.10.2022 r.
3. Nagrodą w konkursie jest jedna książka "Dama pewnego skandalu" od Wydawnictwa Romantyczne.
4. Wygrywa najciekawsza odpowiedź.
5. Uczestnik wyraża zgodę na przekazanie jego danych adresowych wydawnictwu celem wysyłki nagrody.
6. Wyniki zostaną podane w ciągu 2 tygodni od zakończenia konkursu.
7. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo.
8. Odpowiedzi można udzielać również na FP oraz Instagramie Recenzji na widelcu (konkurs rozgrywa się tam równolegle).
9. Wysyłka nagrody będzie realizowana paczkomatem.

Pełen regulamin konkursu na stronie: http://www.recenzjenawidelcu.pl/p/regulamin-konkursow.html

środa, 14 września 2022

Zanim wystygnie kawa – Toshikazu Kawaguchi



W książce pojawia się motyw kawy? Macie mnie! Jestem zainteresowana! Jednak sama kawa to tylko dobry początek. Żeby opowieść mnie wciągnęła potrzeba czegoś więcej. Czy podróże w czasie będą „tym czymś”?


Tytuł: Zanim wystygnie kawa

Cykl: Zanim wystygnie kawa (tom 1)

Autor: Toshikazu Kawaguchi

Wydawnictwo: Relacja


W Tokio pełno jest najróżniejszych kawiarni, staromodnych, nowoczesnych, czy zupełnie przeciętnych. Jednak ta ma w sobie coś wyjątkowego. Jak głosi miejska legenda, można się w niej... przenieść w czasie. Dlatego swojego czasu miejsce to było naprawdę popularne, jednak chwilowa moda szybko przeminęła. Z jakich powodów? Kilku, a dokładniej całego mnóstwem zasad. Jedna z nich stanowi, że wizyta w przeszłości nie zmieni teraźniejszości. Co by się nie zrobiło, na nic nie będzie to miało wpływu. Również krzesło, które pozwala na te niecodzienne podróże, nie jest zbyt często dostępne. A dopiero początek reguł, bo jest ich o wiele więcej. Właśnie dlatego na podróż w czasie decydują się głównie desperacji, ludzie podstawieni pod ścianą, dla których jest to jedyna droga by... to musicie dowiedzieć się samo. Motywacja podróżników jest bowiem różna, jednak zawsze poruszająca i dająca do myślenia.


„Zanim wystygnie kawa” to powieść, która klimatem kojarzyła mi się z grą „Coffe talk”. Mamy kawiarnię, mamy gości ze skomplikowanymi problemami, rozmowy, nutkę melancholii i morze kawy. Dla mnie takie połączenie jest wręcz idealne. Dlatego podczas czytania książki polecam wam włączyć muzykę z gry, w której co jakiś czas da się usłyszeć pracę ekspresu do kawy. Naprawdę lepszego podkładu nie znajdziecie!


Ale przejdźmy do samej książki. Znajdziecie w niej cztery rozdziały. Każdy z nich dotyczy konkretnej osoby i jej problemu, jednak ten podział dość szybko się zaciera. Już po paru stron czujemy się niczym stali bywalcy kawiarni, a obsługa i klienci zaczynają się nam jawić niczym bliscy znajomi (nieomal rodzina). Każda wymiana zdań, każdy dialog, coś wnoszą. Nie zawsze dotyczą motywu przewodniego danego rozdziału i jedynie w całości budują nam ciekawą, pełną emocji opowieść.





Interesującym pomysłem i ogromnym plusem historii jest zamieszczenie w niej niewypowiedzianych słów. Bohaterzy nie zawsze mają odwagę, by zdradzić swoje myśli. Te fragmenty zapisane są kursywą i pozwalają nam jeszcze lepiej wczuć się w opowieść.


Bo jest naprawdę w co! „Zanim wystygnie kawa” to książka krótka, ma zaledwie 240 stron! Jednak bagaż emocjonalny, który niesie, jest ogromny. Porusza najróżniejsze tematy, bardzo często trudne, jednak robi to w sposób „głęboki”, pozbawiony patetyzmu, dojmująco szczery i poruszający. Nie wszystkie myśli wyrażone są słowami. Czasem najważniejsze zostaje zapisane za pomocą „języka” gestów, czy niedopowiedzeń.


Chociaż już raz o tym wspomniałam, podkreślę to raz jeszcze. Historia ma niesamowity klimat! Momentami czułam się, jakbym była na miejscu. Postacie są świetnie wykreowane, podróże w czasie to ciekawy wątek, jednak atmosfera powieści, a dokładniej, kawiarni, dosłownie zdobyła moje serce.


Urocza jest również okładka książki. Surowa, acz sugestywna grafika, pasuje klimatem do historii, chociaż... nie do końca odpowiada opisowi kawiarni.


Muszę przyznać, że szczerze życzę sobie więcej takich książek! To nie tylko ciekawa opowieść, ale też nieszablonowy pomysł i świetne wykonanie. Niezwykle cieszę się, że autor pracuje nad kolejną częścią.


Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 5 września 2022

Dama pewnego skandalu – Klara Halek


Przez jakiś czas trudno było mi znaleźć książkę, która przyciągnęłaby moją uwagę na dłużej. Nawet jeśli znalazłam odpowiedni czas i miejsce, to nadal ciężko było mi się skupić na lekturze. Jednak ostatnio udało mi się przełamać tę czytelniczą blokadę i książki znowu sprawiają mi radość. Jednym z tytułów, które na dłużej zostaną w moim sercu, jest powieść „Dama pewnego skandalu”.


Tytuł: Dama pewnego skandalu

Autorka: Klara Halek

Wydawnictwo: Wydawnictwo Romantyczne


Clara nie wie, co to miłość. Nigdy nie zaznała tego uczucia, nie tylko w sensie romantycznym, ale też rodzicielskim. Lubi uwodzić i czuć się adorowana, ale przelotne miłostki nie są dla niej niczym więcej, jak zabawą. Takie zachowanie prędzej, czy później musiało doprowadzić do skandalu. Teraz dziewczyna jest zhańbiona. Nawet jeśli wcześniej o jej rękę ubiegał się sznur kawalerów, nagle zabrakło chętnych. Poza jednym. Jednak ślub z Vinzenzem nie jest ostatecznym rozwiązaniem jej problemów. Z każdym dniem dziewczyna coraz bardziej zaplątuje się w sieć kłamstw. Czy uda się jej utrzymać sekret? I czy jej serce kiedykolwiek zabije szybciej?


Dama pewnego skandalu” to romans historyczny, którego motywem przewodnim są uczuciu. Chociaż znajdziecie tutaj sporo śladów przeszłości, to jednak pełnią one rolę drugoplanową. Przede wszystkim chodzi o przesyconą emocjami opowieść oraz trudne relacje międzyludzkie. Czytelnikowi przyjdzie śledzić interesujący rozwój Clary, ale też poznać jej trudne kontakty z rodzicami, ale też... małżonkiem. Bo chociaż dziewczyna zostaje uratowana szybkim ślubem, jej mąż nie oferuje nic więcej, ani grama uczuć! To wszystko dopiero musi powstać, a czytelnik będzie z zapartym tchem śledził rozwój tej relacji.




Jednak zanim zacznę opowiadać o bohaterach, pozwólcie, że dodam od siebie małe ostrzeżenie. Nie zrażajcie się po kilku pierwszych stronach. Bo to właśnie na nich Clara robi strasznie antypatyczne wrażenie. Jest pusta, pozbawiona skrupułów, lubi gardzić uczuciami innych. To ciekawy zabieg literacki! Tym razem nie mamy bohaterki „do lubienia”, ale postać, która będzie się zmieniać wraz z rozwojem akcji. Ta przemiana jest naprawdę ciekawa, chociaż ciągle niejednoznaczna moralnie. Nasza bohaterka wcale nie zamienia się we wzór cnót! Cały czas będzie błądzić i szukać odkupienia. Wszystko to razem sprawa, że postać Clary budzi sporo sprzecznych emocji, a jednocześnie „zagęszcza” atmosferę zagrożenia. Czytelnik do samego końca nie wie, czy i kiedy ta cała sieć intryg się posypie.


Drugą postacią, która mnie zaintrygowała, jest matka Clary. Dziewczyna pochodzi do niej raczej jednostronnie i nie daje wiele szans na ocieplenie relacji. Jednak czytelnik otrzymuje też co jakiś czas perspektywę matrony rodu i wtedy wiele spraw zaczyna wyglądać inaczej.


Na końcu warto też wspomnieć o oprawie graficznej. Wydawnictwo Romantyczne to nowy gracz na rynku książki. Chociaż powieść ma kilka mniejszych i większych wpadek, to doceniam jej piękną oprawę graniczą. Ładna jest nie tylko okładka, ale też ozdobniki w tekście i strony rozpoczynające rozdziały. Te wszystkie detale dobrze oddają klimat powieści.



Dama pewnego skandalu” to opowieść o trudnej miłości, która pojawia się wbrew woli. To historia o odkrywaniu własnego ja oraz swoich uczuć, o dojrzewaniu do miłości, ale też ciężarze kłamstw i konsekwencjach błędnych decyzji. Chociaż w opowieści nie brak akcji, to jednak właśnie rozmowy i niedopowiedzenia budują jej klimat. Przeczytałam książkę dosłownie w jeden dzień! Zdecydowanie polecam wszystkim miłośniczkom romansów historycznych! A sama liczę na kontynuację.


Dominika Róg-Górecka

niedziela, 28 sierpnia 2022

Twój uśmiech – Ilona Gołębiewska


Pamiętacie, jak jakiś czas temu zabrałam do Warszawy i małej podłódzkiej miejscowości o nazwie Zalesie, gdzie naszą towarzyszką była Ewa, pani dyrektor w agencji konsultingowej? Przyszedł czas powrócić w jej strony. Tym razem jednak zabierze nas tam Lena, przyjaciółka Ewy.


Tytuł: Twój uśmiech

Cykl: Twoja tajemnica (tom 2)

Autor: Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza


Lena to samotna matka jedenastoletniej Basi, pracująca w dziale finansów jednej z warszawskich korporacji. Życie, jak to życie szykuje dla niej kilka niespodzianek, nie zawsze miłych. I tym sposobem  Lena zostaje zmuszona do zmiany pracy, a jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się ojciec Basi, o którym naszej bohaterce z powodzeniem udało się zapomnieć. W spokojnym i poukładanym życiu Leny zacznie się naprawdę wiele dziać, a my z przyjemnością, podczas naszej podróży będziemy się tym wydarzeniom przyglądać.



W kolejnej części tego cyklu autorka jeszcze bardziej odkrywa przed nami zagmatwany i pełen intryg świat korporacji. Lena, podobnie jak Ewa, bohaterka pierwszego tomu będzie musiała stawić czoła niecnym intrygom, fałszywym przyjaciołom i szansie na nowe uczucie, bo takie cuda też zdarzają się w poważnych korporacjach:) Muszę się przyznać, że ja, laik jeżeli chodzi o takie duże firmy sceny z życia biurowego, czytałam z wielką przyjemnością, ciekawością i szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami.

 

W korporacji nudno na pewno nie jest, pani Ilona zadbała jednak, żebyśmy na brak emocji podczas lektury nie narzekali i do korporacyjnych gierek dorzuciła jeszcze gangsterską historię. Wyżej wspomniany ojciec Basi, Borys do aniołów nie należy i ciągnie się za nim nieciekawa przeszłość, w którą siłą rzeczy wciągnie również nasze bohaterki, także Drodzy Czytelnicy przygotujcie się zatem na solidną dawkę mocnych emocji.


Nie martwcie się, jednak jeżeli poczujecie się zmęczeni natłokiem wydarzeń, Zalesie czeka na Was z gościnnie otwartymi drzwiami, a Ewa, która właśnie tam przygotowuje się do najważniejszej roli w życiu, przywita Was chlebem, solą i czym tam sobie jeszcze życzycie. Nie zapominajmy oczywiście o przeuroczej rodzinie Adamczyków, u której wraz z małą Basią spędzimy niezapomniane wakacje, podczas których również emocji Wam nie zabraknie.


Trzeba przyznać, że pani Ilona tempa nie zwalnia i po raz kolejny podarowała nam dobrze napisaną powieść, którą czyta się z zapartym tchem i chce się wciąż więcej. I tu właśnie mam dla Was dobrą wiadomość, bo już niedługo będziecie mogli się do ukochanych bohaterów jeszcze raz. W trzecim tomie bliżej poznamy Anitę, tajemniczą siostrę Leny. Jestem przekonana, że i w tej historii emocji nie zabraknie. Życzę Wam miłej lektury Twojego uśmiechu i do następnego. 

Dorota Skrzypczak

sobota, 27 sierpnia 2022

Rewanż – Katarzyna Nowakowska


Mój czytelniczy gust nieustannie się zmienia. Kiedyś zaczytywałam się w romansach, dziś jest mi z nimi nie po drodze. Zwyczajnie zbyt często mnie rozczarowały. Mam jednak swoje ulubione autorki, po które sięgam niezależnie od bieżących fascynacji. Czy powieść „Rewanż” autorstwa Katarzyny Nowakowskiej sprawiła mi frajdę również podczas mojego „nieromansowego” okresu?


Tytuł: Rewanż

Autorka: Katarzyna Nowakowska

Wydawnictwo: Znak


Abi ma złamane serce. Wszystko z powodu jej wielkiej miłości, Jacoba. Mężczyzna po raz kolejny ją zranił, a ona nie zamierza mu tego wybaczyć. Co więcej, postanawia się zemścić. Właśnie dlatego, gdy na jej drodze staje przystojny Conrad, nie waha się wykorzystać go jako środek do celu. Jednak czy Abi wytrwa w postanowieniu? Zwłaszcza że Jacob coraz bardziej zatraca się w swoich problemach i być może naprawdę jej potrzebuje. A może to tylko kolejna gierka z jego strony? Cóż, czas na rewanż!



Na początku trochę obawiałam się, czy tak samo, jak wcześniej dam się porwać opowieści. Jednak już pierwsze strony rozwiały moje wątpliwości. Akcja była dynamiczna i niesamowicie poruszająca. Oj działo się, a bohaterka co rusz musiała podejmować trudne decyzje. Ogromnym plusem tej publikacji jest to, że Abi, mówiąc wprost, nie jest głupiutką trzpiotką. Owszem, czasem działa pod wpływem chwili, ale zasadniczo nie leci jak ćma do ognia. Ma swój rozum i mocne postanowienie, by znowu nie wpaść w sidła Jacoba.



Szczerze? Byłam wręcz przekonana, że zaraz się to stanie. Że wszystko inne jest tylko krótki przerywnikiem w jej życiu. Niestety w ostatnich czasach romanse nas do tego przyzwyczaiły. Najpierw szokują czytelnika patologią, a potem nazywają ją miłością. W „Rewanżu” miłość nie jest prosta, często boli, nawet dosłownie, ale nie uzasadnia zachowań toksycznych, czy niebezpiecznych. W relacjach bohaterów sporo dzieje się nie tak, jak powinno, ale nikt nie uważa za normalne.



Niesamowicie podobał mi się etap normalnej miłości. Ta, jak na standardy romansowe, rozwijała się powoli, miała swoje wzloty i upadki, ale była przede wszystkim... urocza. Te sceny stanowiły fajny kontrast do przeszłości Abi oraz konsekwencji, z którymi się borykała.



Jak na romans erotyczny przystało, nie brakowało „momentu”. Jednak nie było ich też zbyt dużo. Autorka kazała swoim bohaterom sporo czekać, zanim wpakowała ich do łóżka, co jak wspomniałam, było naprawdę fajne, bo całkiem nieźle prezentowało rozwój normalnej, zdrowej relacji.



Zaskoczyło mnie również zakończenie. Zdecydowanie nie tego się spodziewałam! Nie będę Wam jednak zdradzać szczegółów, bo jeśli planujecie czytać książkę, finał powinien być dla Was taką samą niespodzianką, jak dla mnie.



„Rewanż” to naprawdę bardzo fajny romans erotyczny. Ostatnio rynek wydawniczy został zasypany taką liczbą nijakich pozycji, w których dramaty są sztuczne i rozgrywają się wręcz na życzenie bohaterek, że czytelnik może się zniechęcić do tego gatunku. Jeśli jednak go lubicie (lub lubiliście), to warto sięgnąć po „Rewanż”, książkę, która w równej mierze pokazuje miłość złą, prowadzącą do destrukcji, co tą budującą i dającą poczucie bezpieczeństwa.


Dominika Róg-Górecka

czwartek, 25 sierpnia 2022

Zgroza w Dunwich – Leandro Pinto


Zgroza może przejąć na samą o bluźnierczych praktykach, które odbywają się w Dunwich! Z czasem okazuje się jednak, że nie jest to tylko lokalny problem, a zagrożenie dla całego świata. Kto może stawić mu czoła? Oczywiście... Ty!


Tytuł: Zgroza w Dunwich
Cykl: Choose Cthulhu (tom 5)
Autor: Leandro Pinto
Wydawnictwo: Black Monk


Tak, dobrze czytasz! To właśnie Ty możesz być bohaterem „Zgrozy w Dunwich”, czyli piątego tomu serii gier paragrafowych „Zew Cthulhu” od Black Monk. W jaki sposób? Wystarczy, że przeczytasz pierwszą stronę książki i dasz się porwać przygodzie. Pod koniec każdej strony znajdziesz instrukcję, co zrobić dalej (tj. na której stronie kontynuować czytanie). Czasem będzie to informacja, do jakiego paragrafu się udać, innym razem decyzja do podjęcia. W ten oto sposób będziesz mieć możliwość zadecydowania o losach głównego bohatera.


Motywem głównym tej opowieści są dziwne rzeczy, które dzieją się w Dunwich. Nasz bohater zjawia się tam przypadkiem, jednak miejsce to na dłużej zagości w jego życiu. Czeka go mnóstwo przerażających niebezpieczeństw i bluźnierczych tajemnic. Jednym słowem to, co w twórczości Lovecrafta, na której oparta jest ta historia. Jeśli lubicie takie klimaty, z pewnością będziecie zadowoleni!


Oprócz samej opowieści, do gustu przypadło mi też zakończenie. Było bez wątpienia satysfakcjonujące (no może nie pierwsze, do którego dotarłam, a drugie. Za pierwszym razem zginęłam w wyjątkowo nieprzyjemny sposób). Nasz bohater ma sporo do powiedzenia, działa, stara się wyjść naprzeciw zagrożeniu i raczej nie można powiedzieć, żeby wybory, których mamy dokonać, były pozbawione sensu.



Na uznanie zasługuje też fajna grafika, nie tylko na okładce, ale też w środku. Obrazki świetne podkręcają klimat opowieści. Jestem też pod wrażeniem, że grafikowi udało się narysować to „prawie nieopisywalne zło” i jeszcze zrobić na czytelniku odpowiednie wrażenie. Niektóre z obrazków naprawdę mrożą krew w żyłach.


Co za to podobało mi się mniej, niż we wcześniejszych częściach? Miałam wrażenie, że Dunwich nie przewidziano aż tylu rozwidleń fabularnych, co wcześniej, a cała opowieść zasadniczo toczyła się sama i w jasno obranym kierunku. Podczas czytania poprzednich tomów miałam wrażenie, że co chwilę muszę podejmować kluczowe decyzje. Tym razem takich ważnych wyborów było ledwie kilka. Dodatkowo, przynajmniej w obranych przeze mnie ścieżkach, nie musiałam rozwiązać żadnej zagadki. Szkoda, bo już polubiłam te mechaniki!


„Zgroza w Dunwich” to fajna, klimatyczna opowieść, w której nie do końca czułam ciężar podejmowanych decyzji. Z tego względu książka może się spodobać osobom, które dopiero zaczynają przygodę z grami paragrafowymi lub ceniącym prostszą rozgrywkę. Mimo tego opowieść fajnie wpisuje się w założenia całej serii. Z pewnością będę wypatrywać kolejnych części!


Za możliwość recenzowania dziękuję portalowi www.nakanapie.pl.


Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Związek grzebie swoich zmarłych – Henry Lawson


„Związek grzebie swoich zmarłych” to zbiór krótkich opowiadań australijskiego autora. Utwory napisane zostały na początku XX wieku, niemniej niniejsze wydanie stanowi ich pierwsze tłumaczenie na język polski.


Tytuł: Związek grzebie swoich zmarłych 

Autor: Henry Lawson

Wydawnictwo: Glowbook


Australia opisana w zborze 14 opowiadać to kraj, którego już nie ma. Publikacja funduje czytelnikowi podróż nie tylko w przestrzeni, ale też czasie. Będzie miał on możliwość poznania odmiennej kultury, ale też zastanowienia się, jak wielu zmianom uległa ona na przełomie ostatnich dziesięcioleci.


Z pewnością jest to książka nietypowa, a opisane w niej losy mogą się zdawać czytelnikowi wyjątkowo obce. Nie tylko ze względu na odmienną kulturę i czas, ale też konstrukcję. Opowiadania są bowiem bardzo krótkie, a jednocześnie bogate w szczegóły i pozbawione morału. To bardziej wycinki życia, uwiecznienie ciężkiej rzeczywistości niż opowieści z jakimś konkretnym przesłaniem. Chociaż nie są jako takie trudne w odbiorze, nie każdemu ten sposób narracji się spodoba.


„Szukała współczucia i je znajdywała, ale najczęściej w niewłaściwych miejscach. Było to pocieszające, ale nic nie wnoszące”.


Mimo wszystko przypadły mi one do gustu. Z pewnością na dłużej zostanie ze mną opowieść o kobiecie, która „polowała” na węża ukrytego we własnym mieszkaniu. Samo starcie nie było ekscytujące, ale stanowiło pretekst do zaprezentowania losów kobiety, jej siły, codzienności, utraconych marzeń, emocji, które skrywały się pod „twardą powłoką”, oraz maski, która stała się bardziej rzeczywista niż prawdzie ja. Nie każde opowiadanie przemówiło do mnie aż tak bardzo, jednak to przekazało mi całkiem sposób mimo skromnej objętości tekstu.


Same opowiadania są bardzo różne, łączy je jednak jedno, szara, ciężka rzeczywistość, w której nie każdemu udaje się odnaleźć. Każdy z bohaterów walczy z nią na swój sposób, czasem płynie z prądem, innym razem wykazuje inicjatywę. Nie ma tu jednak nic bajkowego, bo chociaż pojawia się nadzieja na lepsze jutro, to zazwyczaj jest ona płonna. Z tego względu lektura tej powieści może być dość przygnębiającym doświadczeniem, które skłoni czytelnika do trudnych refleksji.


„Należał do ludzi, którzy rzadko się uśmiechają. Wielu takich można znaleźć w australijskim buszu, dokąd ściągają ludzkie wraki i przegrani wszelkiej klasy i zawodów (a także tacy bez klasy i zwodu), ze wszystkich stron świata. Gdy się jednak uśmiechają, to jest to uśmiech albo mechaniczny, albo gorzki, z reguły cyniczny”.


Australia wielu z nas kojarzy się z pięknymi widokami oraz wyższymi standardami życia. Zapominamy jednak o jej przeszłości, ale też o naturalnych zagrożeniach, z którymi mieszkańcy borykają się do dzisiaj. „Związek grzebie swoich zmarłych” prezentuje nam inną perspektywę, owszem, z przeszłości, ale jednak wskazującą na kontekst historyczny i pewne trudności życia w tym pięknym miejscu.


„Związek grzebie swoich zmarłych” nie jest publikacja dla każdego. Może nawet nie dla większości. Mimo wszystko warto daj jej szansę i zaryzykować „wyprawę” w te niegościnne rejony.


Dominika Róg-Górecka

Gorath: Tom 1. Uderz pierwszy – Janusz Stankiewicz


Niezbyt często czytam rekomendacje umieszczone na okładce książki, a jeszcze rzadziej się z nimi zgadzam. Jednak w tym przypadku chętnie podpiszę się pod jedną z nich rękami i nogami. Krzysztof Piersa stwierdza na okładce „Gorath. Uderz pierwszy”: „Wystarczy, że dasz książce szansę, a już po pierwszych stronach przypomnisz sobie, za co tak naprawdę kochasz fantastykę”. I wiecie co? Zdecydowanie ma rację!


Tytuł: Gorath: Tom 1. Uderz pierwszy 
Autor: Janusz Stankiewicz


Gorathowi tym razem się nie poszczęściło, a może... wręcz odwrotnie? Ten ukrywający się przed prawem awanturnik wreszcie wpadł w ręce władzy. Lista przewinień Goratha jest dość imponująca, jednak zamiast natychmiastowego skazania, otrzymuje pewną propozycję. I to z kategorii tych nie do odrzucenia. Musi przeniknąć do szeregów płatnych zabójców i wydać ich władzy. W zamian zostaną mu odpuszczone wszystkie winy. Jeśli oczywiście wcześniej nie zginie. A to całkiem wątpliwe założenie.


„Taka hardość i odwaga mogą mi być potrzebne, ale uważaj, żeby nie przesadzać. (…) Wciąż jeszcze nie zdecydowałam, czy będziesz użytecznym narzędziem, czy skrwawionym strzępem w moich lochach”.


Już od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w samo centrum intrygi, a dokładniej, obserwujemy jak Gorath otrzymuje nietypowe zadanie. Przez pierwsze parę stron, podobnie jak główny bohater, możemy czuć się lekko zagubieni. Podczas początkowych scen jesteśmy zarzucani pojęciami i faktami ze świata, o którym nie mamy bladego pojęcia, a rozmówcy odwołują się do historii bohatera, która sama w sobie mogłaby stanowić oddzielną powieść. I wiecie co? To jest niesamowicie dobre! W zasadzie już po pierwszych stronach zaczęłam szukać informacji, czy to aby na pewno debiut. Po pierwsze dlatego, że już na wstępie czujemy przedsmak niesamowicie ciekawie skonstruowanego świata oraz bohaterów. Nie mamy wrażenia, że ich losy (a przynajmniej ciekawe epizody) zaczęły się toczyć „przed chwilą”. Oni mają swoją przeszłość, a skomplikowana struktura geopolityczna jest efektem wielu intryg i wojen. Po drugie, wszystko jest naprawdę nieźle napisane! Brak tutaj większych i mniejszych głupotek ani błędów typowych dla twórczości kogoś, kto nie ma na swoim koncie żadnej innej publikacji.



Przechodząc do kreacji świata, warto zadać sobie pytanie: gdzie jest mapka? Tak wciągnęłam się w opowieść, że z przyjemnością śledziłabym trasę pokonywaną przez bohatera. To oczywiście nie jest wadą, ale spostrzeżeniem wynikającym z tego, że opowieść naprawdę przypadła mi do gustu. Świat opisany przez autora to typowe dark fantasy. Chociaż sam podział na rasy jest dość klasyczny (ludzi, elfów, krasnali, orki) to już ich rola w społeczności niekoniecznie. Autor częściowo odwołuje się do znanych wzorców, a częściowo je przełamuje. W efekcie otrzymujemy dynamiczny, barwny świat ze złożoną strukturą polityczną. Nie przypadkowo wspomniałam też o dark fantasy, bowiem mroku i brutalności jest w tej powieści naprawdę sporo. Opisywana rzeczywistość jest okrutna i pozbawiona złudzeń. Życie maluczkich nie odgrywa tu wielkiej roli, kluczowy jest pieniądz i władza, a łaska możnych na pstrym koniu jeździ. Co więcej, ich motywacja nie zawsze jest nam znana. Gorath chcąc nie chcąc powoli pnie się w przestępczej strukturze, ale zanim odkryje wszystkie karty, czeka go sporo nieprzyjemnych rozczarowań. Misja, którą otrzymał, jest nie tylko niebezpieczna, ale też nieetyczna.


„Było w tym elfie coś bardzo niepokojącego, Gorath wiedział, że w jego obecności lepiej zachowywać szczególną ostrożność. Bez wątpienia Nihilus należał do przywódców Cieni, skoro stał przy totemie Thenneth, kiedy Gorath otrzymał znak pająka. Kto wie, jaką daje mu to władzę”.


W swoich recenzjach co jakiś czas wspominam, że to, czy bohatera książki „da się lubić”, nie ma dla mnie większego znaczenia. Tu jest jednak ciekawiej. Kreacja Goratha jest bowiem „niewygodna”. Czytając o jego przygodach czasami się go lubi, a czasami nim gardzi. Chociaż kreowany jest na awanturnika, to jego zasady moralne są momentami naprawdę bohaterskie. Jednak co z tego, skoro zazwyczaj podejmuje się działań, którymi sam gardzi? Czy to, że nie ma wyjścia, stanowi dobre wytłumaczenie? Jego kreacja przypominała mi postać Viriona A. Ziemkiewicza. Obydwoje po przejściach, ze skłonnością do rozwiązywania problemów mieczem i sporą dawką sarkazmu. Jednak o ile Virion ma możliwość bycia bohaterem, to Gorath zazwyczaj tańczy, jak mu zagrają. Chociaż trzeba przyznać, że nie jest to dla niego łatwe i owocuje ciekawym konfliktem wewnętrznym. Nie mogę się doczekać drugiej części, w której bohater wyjdzie „spod buta” i rozkazów władców. Jestem bardzo ciekawa, jak wtedy rozwinie się jego osobowość.



Całkiem nieźle na tle głównego bohatera wypadają też postacie poboczne. Nie są może aż tak rozbudowane, ale mają swoją przeszłość, motywacje i marzenia. I jak to bywa w mrocznym fantasy, każdy musi się tu mieć na baczności. Co więcej, zazwyczaj ma też co nieco na sumieniu. Trochę brakowało mi bohaterów mniej zamieszanych w mroczne interesy. Gorath obracał się w towarzystwie przestępców, ale większość postaci pobocznych również ma z nimi kontakt. Porzućcie więc nadzieję, jeśli liczycie na opowieść o paladynach i królewnach. I ta moralna zgnilizna jest też, w pewnym sensie, cechą przedstawionego świata. Chociaż nie dominuje opowieści, główny akcent położono na akcję, to dodatkowo podkreśla brutalność opisywanej rzeczywistości.


„Jeśli istniał jakiś rodzaj ludzi, których naprawdę nie znosił, to były to takie typki jak Fess. Usłużne wobec możnych, aroganckie wobec słabszych i przede wszystkim wiecznie zadowolone z siebie”.


Warto jeszcze zaznaczyć, że powieść nie jest przegadana. Jak na 290 stron, dzieje się w niej naprawdę sporo. Mam nadzieję, że nie przeraziłam Was wzmianką o kolejnej części. Tom pierwszy zawiera w sobie tyle przygód, że nie sposób narzekać na nudę. Pomimo tego, że zakończenie nie zamyka definitywnie wszystkich wątków, to nie zostawia nas też w połowie akcji. Chociaż intryga jedynie się zagęszcza, a większość kart mamy już na stole, to finał daje wrażenie zakończenia pewnego etapu opowieści. W kreacji fabuły podobało mi się również to, że zawsze było „coś jeszcze”. Inna perspektywa, ukryta motywacja, czy zwrot akcji. Dzięki temu nie było momentów, w których opowieść stawałaby się nudna lub przestała zaskakiwać.


„Gorath. Uderz pierwszy” to naprawdę dobra fantastyka godna dużych wydawców. Ciekawy świat, interesujący bohaterowie, niejednoznaczna moralnie intryga, w której nikt nie może nikomu ufać – wszystko to sprawi, że nie będziecie mogli oderwać się od powieści, a po jej przeczytaniu, tak samo, jak ja zaczniecie czekać na ciąg dalszy.


Za możliwość recenzowania dziękuję portalowi www.nakanapie.pl.


Dominika Róg-Górecka

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates