wtorek, 24 lipca 2018

Sześć cztery




Muszę przyznać, że dawno tak długo nie „męczyłam” jednej książki. Bo ponad trzy tygodnie czytania to dla mnie sytuacja niecodzienna. Zwykle powieść zajmuje mi 3-4 dni. Tym razem nie dość, że spędziłam przy niej sporo czasu, to jeszcze paradoksalnie czerpałam z tego sporo przyjemności. Z czego więc wynikało wolne tempo czytania? Zapraszam do recenzji!

Tytuł: Sześć cztery
Autor: Hideo Yokoyama
Wydawnictwo: Literackie

Główny bohater to policjant prowadzący biuro prasowe. I nie jest to dla niego wymarzona sytuacja. Całym sercem wpiera dział dochodzeń, w którym wcześniej pracował. Nie ma jednak wyboru i po przeniesieniu kadrowym, zamiast z przestępcami użera się z... dziennikarzami. A relacje z nimi są bardzo, ale to bardzo napięte. Dodatkowo ktoś z centrali „grzebie” przy sprawie sprzed lat. Sprawie, która okazała się wielką porażką policji. Kto zawinił? Czy niezależność dochodzeniówki jest zagrożona? Rola rzecznika prasowego nie jest łatwa, a gdy dochodzą do tego wewnętrzne problemy policji i osobiste tragedie, jedno jest pewne... trzeba będzie podjąć wiele trudnych decyzji.


„Sześć cztery” to książka specyficzna. Chociaż zaczyna się od silnych emocji i mocnej sceny, szybko spowalnia na rzecz topornego śledztwa. Ta powieść wymaga od czytelnika sporo cierpliwości. Kojarzycie schemat starych, klasycznych gier przygodowych? W których główny bohater rozmawia z wieloma osobami, często „odbija się od drzwi” i łączy poszlakowe informacje? Dokładnie tak to wygląda! Z przedstawicielem biura prasowego nikt nie chce rozmawiać, a wiele przekazu wynika z niedopowiedzeń i szczegółów opisywanych scen. Jeśli jednak się w nie zagłębimy, odnajdziemy sporo przyjemności w skrupulatnym ustalaniu prawdy.

"Gdy ja znajduję buty, które mi się podobają, od razu kupuję dwie pary. Tylko że zazwyczaj trochę to trwa, zanim się zużyją, a w tym czasie zapasowa para zaczyna pleśnieć...".

Dużym plusem jest silny aspekt kulturowy. Historia powieści rozgrywa się we współczesnej Japonii, co nie tylko wpływa na tło historii, ale też rozwój fabuły. Czytelnika czeka kilka orientalnych smaczków i kulturowych niuansów.

I właśnie to zorientowanie na detale i relacje sprawia, że akcja rozwija się powoli i mozolnie. Nie jest to typowy kryminał. Tutaj nawet sam wątek główny zarysowuje się wyraźnie dopiero po wielu stronach. Jednak na prawdziwe napięcie i emocje musimy poczekać prawie do samego końca powieści. I może właśnie dlatego, bardziej interesujący był dla mnie temat życia osobistego głównego bohatera. Autor stawia go w ekstremalnej sytuacji, która konsekwentnie prowadzi jego życie osobiste w stronę nieuchronnej tragedii. Jego relacje z żoną są bardzo... delikatne, wręcz kruche, a rozmowy między nimi przypominają stąpanie po polu minowym. Z dużym zainteresowaniem śledziłam ten wątek i odczułam spore rozczarowanie, gdy problem wprowadzony na początku ostatecznie nie został wyjaśniony.

„Sześć cztery” to książka specyficzna, którą naprawdę ciężko jednoznacznie ocenić. Z jednej strony wciąga opisami, niuansami, ciekawą historią i wpływie japońskiej kultury na rozwój wydarzeń. Z drugiej jednak nie można odmówić racji tym, którzy twierdzą, że jest to powieść „przegadana” i niepotrzebnie rozwleczona. Jeśli jednak powolne tempo czy, czy mnogość wątków prowadzonych do finału, nie stanowi dla was przeszkody, lektura „Sześć cztery” okaże się ciekawym doświadczeniem.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates