niedziela, 10 lutego 2019

Kawiarnia na końcu świata

 

Dzisiaj zabiorę Was, Kochani w podróż niezwykłą. Wybierzemy się mianowicie do kawiarni na końcu świata. W podróż tę zabierze nas John Strelecky, autor książki o takim właśnie tytule. Na miejscu spotkamy również Casey'a, Mike i Anne. Gwarantuję Wam, że spotkanie z nimi zapamiętacie do końca życia.


Tytuł: Kawiarnia na końcu świata. Opowieść o sensie życia
Autor: John Strelecky
Wydawnictwo: Aktywa

Do tytułowej kawiarni John trafił pewnego dnia całkiem przez przypadek. Korek na autostradzie zmusił go do zjechania z trasy i po kilku godzinach bezsensownego błądzenia autor zjawił się w progu tego gościnnego przybytku. O tym, co się tam wydarzyło, będziecie musieli przeczytać sami. Przeczytać, przetrawić i przekonać się, że zwykły korek, który przytrafił się Johnowi, będzie miał niebagatelny wpływ również na Wasze życie. Po odwiedzinach w kawiarni na końcu świata zupełnie inaczej spojrzycie na swoje życie, gwarantuję Wam to.

Przyznam Wam się, że bardzo rzadko zdarza mi się czytać takie poradniki psychologiczne czy coachingowe. Wolę powieści i fikcyjnych bohaterów niż czytanie zwierzeń obcych ludzi, jak to pod wpływem jakiegoś niezwykłego zdarzenia ich życie zmieniło się w cudowny sposób. Wychodzę po prostu z założenia, że każdy z nas przeżywa swoje życie na swój sposób i doświadczenia innych w tej materii jakoś bardzo mnie nie interesują.

Książkę, o której mowa wybrałam sobie do recenzji z czystej ciekawości. Dawno nie czytałam nic w tym stylu ( ostatnio było to chyba z sześć lat temu, a moim przewodnikiem po życiu była wtedy popularna do dziś pani Regina Brett) i miałam ochotę sprawdzić, czy coś się w tej kwestii zmieniło.
Podróży do tego niezwykłego miejsca na pewno nie żałuję. Moje życie najprawdopodobniej nie odmieni się za chwilę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale nie da się ukryć, że na pewne rzeczy spojrzałam trochę inaczej.

Sama książka Ameryki nie odkrywa. Autor zachęca nas po prostu do zatrzymania się na chwilę i zmusza do głębszego zastanowienia się, czy szaleńczy pęd za lepszym jutrem ( które może przecież wcale nie nadejść) ma sens. Czy nie lepiej zacząć cieszyć się życiem tu i teraz i już dziś czerpać satysfakcję z tego, co robimy?

Trudno nie przyznać mu racji. Tak jak napisałam wyżej, tezy zawarte w tej książce odkrywcze nie są, ale faktem jest, że zajęci codziennym życiem i układaniem sobie pięknego życia, które kiedyś tam nadejdzie, w ogóle o tym nie myślimy. Potrzeba nam dopiero wizyty w tak niezwykłej kawiarni, żeby przypomnieć sobie, że nasze życie toczy się tu i teraz i kiedy tylko mu na to pozwolimy, dostarczy nam wiele szczęścia i radości właśnie w tej chwili, a nie kiedyś tam, kiedy już wystarczająco dużo się napracujemy.

Wielkim plusem tej powiastki jest to, że jest to książka dla każdego. Nie musisz być w ciężkiej depresji, nie musisz stracić sensu życia, żeby po nią sięgnąć. To książka dla nas wszystkich. Dla tych, którzy mają dobrą pracę, wspaniałych przyjaciół i w gruncie rzeczy nic więcej do szczęścia nie potrzebują, a jednak od czasu do czasu, gdzieś z tyłu głowy uwiera ich pytanie czy ten szaleńczy bieg ma jakiś sens. Pewnie ma, ale znaleźć go musimy już sami.

Ja już wiem co mam zrobić, żeby to pytanie za bardzo mnie nie uwierało i nie, nie moje życie już zaraz nie zmieni się diametralnie. Jednak wiem już co zrobić, żeby wycisnąć z niego jeszcze więcej szczęścia i radości.

Ja już odpowiedziałam sobie na pytanie „Dlaczego tu jestem?” i Was również serdecznie do tego zachęcam. John, Casey, Mike i Anne już szykują dla Was pyszne śniadanie. Nie zwlekajcie ani chwili z tą podróżą, przekonacie się, że powrócicie z niej odmienieni. Miłej lektury!

Dorota Skrzypczak

 

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates