środa, 6 lutego 2019

Zgadnij kto – Chris McGeorge

Zostaliście zamknięci w pokoju. Wy i trup. Droga do wolności jest prosta. Wystarczy wskazać... mordercę. Bo on jest wśród was, śledzi to, jak panicznie szukacie wyjścia i śmieje się z waszej nieporadności. A czas ucieka, a wraz z nim wasze życie. Jeśli nie rozwiążecie zagadki w trzy godziny... wszyscy zginiecie.


Tytuł: Zgadnij kto
Autor: Chris McGeorge
Wydawnictwo: Insignis

Morgan Sheppard w wieku 11 lat odkrył tajemnicę śmierci swojego nauczyciela. Dwadzieścia lat później jest sławnym detektywem, a może raczej gwiazdą telewizyjną. Ma swój program, jest rozpoznawalny i kontrowersyjny. W jego audycji nie ma miejsca na niepewności, a każda tajemnica zostaje rozwiązana w jednym odcinku. Czy naprawdę jest taki genialny? Ktoś chce się przekonać. Sheppard budzi się przykuty do łóżka w pokoju hotelowym. Poza nim jest tam jeszcze 5 innych osób. Nikt nie wie, jak się tam znalazł. Pewne jest tylko jedno, że facet w łazience nie żyje i że jeśli Morgan nie ustali, kto go zabił, wszyscy zginą. Ma 3 godziny. Czas start!

"Człowiek bez demonów przeszłości nie jest prawdziwym człowiekiem".

Mam dziwną tendencję, że książki, które wszystkim się podobają, mi nie przypadają do gustu. Za to powieści powszechnie traktowane jako rozczarowanie, mnie nagle zachwycają. I tak było w tym przypadku, naczytałam się licznych głosów, że „Zgadnij kto” okazało się klapą. Kiedy więc po nią sięgnęła, byłam zaskoczona, nie mogłam się oderwać i zapartym tchem czytałam, aż do ostatniej strony. Szybko okazało się, że historia łączy w sobie moje ulubione motywy. Jakie?

Okładka i sporo recenzji wskazują na kluczowy wątek escape roomu. Trochę w tym jest, ale nie do końca. Bohaterzy są zamknięci w pokoju, parę wskazówek znajduje się w pomieszczeniu, a głównym celem jest wyjście z niego, ale... no nie do końca tak to działa. W prawdziwym escape roomie całą zagadkę dałoby się rozwiązać korzystając z przedmiotu na miejscu. Tu jest inaczej, głównym tematem jest wskazanie mordercy w gronie obecnych osób. Właśnie dlatego ten pomysł bardziej kojarzy się z „Cludo”. A że uwielbiam tę grę, byłam zachwycona!

Skoro już o zagadce mowa, dla mnie ważne jest, by powieść pozwalała czytelnikowi samodzielnie ustalić rozwiązanie. I tak jest i tym razem. Może nie od samego początku, ale stopniowo, strona na stronie, możemy śledzić pojawiające się nieścisłości i zacząć typować podejrzanego.

Kolejnym kluczowym elementem jest sposób prowadzenia intrygi. Wszystko rozwija się powoli i w przede wszystkim w rozmowach. Pojawia się trochę akcji, jednak najważniejsze są dialogi. Trochę jak w „Dwunastu gniewnych ludziach”, gdzie napięcie budowane jest nie poprzez działanie, ale wręcz odwrotnie... za pomocą milczenia. I nie chcę tu powiedzieć, że „Zgadnij kto” jest przegadane, pojawia się kilka dynamicznych scen akcji, ale zagadkę da się rozwiązać wyłącznie wsłuchując się w głos bohaterów. Strasznie mi się to podobało!

Ciekawie poprowadzono też narrację, rozwój wydarzeń poznajemy z perspektywy pierwszoosobowej, oczami Morgana. Jednak tylko część historia rozgrywa się w teraźniejszości, wielokrotnie cofamy się w przeszłość, w różne jej momenty i odkrywamy, że wszystko jest ze sobą powiązane. Jednak czy aby na pewno? Co z tego jest wskazówką, a co błędnym tropem? Komu możemy ufać skoro nawet główny bohater to postać etycznie wątpliwa? Morgana wcale nie tak łatwo lubić. Jego kreacja jest niejednoznaczna, co tylko potęguje ogólne wrażenie niejasności.

"Każdy jest w pewnym sensie kłamcą: wobec świata, innych albo samego siebie. Ale tobie nie wystarczyło być nie do zniesienia w zaciszu domowym, musiałeś iść do telewizji i rozsiewać swoje kłamstwa po całym świecie. Jesteś uosobieniem kpiny, Sheppard".

„Zgadnij kto” niezwykle przypadło mi do gustu, z zapartym tchem dotarłam do finału rozwiązującego nie jedną, a kilka zagadek. Nie jestem miłośniczką klasycznych kryminałów, dlatego ten eksperyment zaintrygował mnie dużo bardziej niż tradycyjne śledztwo. Fajna, lekka, pomysłowa, trochę przewidywalna, ale wciągająca historia. Jak myślisz, byłbyś w stanie stwierdzić, kto zabił? Spróbuj!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates