K-Pop Academy. Kryształowy beat – Mina Finch
#WspółpracaRecenzencka #WydawnictwoJaguar
Chciałam zacząć ten wpis od słów: dawno nie czekałam tak na żadną książkę, ale… nie jest to do końca prawda. Na wiele książek czekam z niecierpliwością – w końcu jestem książkarą, więc umówmy się, my po prostu tak mamy. Ale na tę też! I to bardzo! Pierwsze dwa tomy bardzo mi się podobały. Dodały sporo lekkości do mojej codziennej, książkowej rutyny (tak, właśnie to wymyśliłam. Skoro influ modowe mają swoje rytuały pielęgnacyjne, to codzienne czytanie pewnie też nim jest). Ale do rzeczy! Czy tom trzeci również mnie zachwycił? Zapraszam do tekstu!
„Kryształowy beat” to trzeci tom serii „K-pop Academy”. Każda część jest krótka, dynamiczna i pełna młodzieżowych problemów. A wszystko to podane w koreańskim, kulturalnym sosie. „Kryształowy beat” jest trochę inny niż poprzednie tomy. Tym razem dziewczyny nie będą walczyć z nadprzyrodzonymi tworami, ale spróbują stworzyć zgrany zespół. Małą, acz słodką, przeszkodą będzie słodki stworek skrywający się w tajemniczym instrumencie.
Już sam opis fabuły pokazuje, że akcent tego tomu został położony na coś innego niż w poprzednich. Wcześniej chodziło o cienie, o walkę z konkretnym wrogiem. Tym razem problemy wychodzą od środka. Każda z dziewczyn coraz bardziej akcentuje swoją niezależność, angażuje się w inne wydarzenia – a to wszystko ze stratą dla zespołu. Może dlatego ten tom jest o wiele spokojniejszy, ale też bardziej życiowy. Problemy nastolatek są bardziej codzienne i częściej spotykane wśród czytelniczek (chyba że ja o czymś nie wiem i młodzież obecnie walczy z cieniami – jeśli tak, dajcie mi znać).
Owszem, motyw fantastyczny też się pojawia, ale jest on raczej dodatkiem. Może z tego względu książka podobała mi się ciut mniej niż wcześniejsze tomy. Mimo wszystko bardziej interesuje mnie pokonywanie potworów niż codzienne szkolne życie.
Nie zrozumcie mnie jednak źle – motyw, który w trzecim tomie zdominował opowieść, nadal jest bardzo ciekawie poprowadzony. To nie tylko relacja z trudów szkolnego życia, ale też opowieść o tym, jak wygląda edukacja w Korei. Ten temat jest mi dość pobieżnie znany i to, co jawi się w tej powieści, stanowi potwierdzenie tego, co wiem. Kolorytu całości dodają również opisy koreańskich przekąsek – nie raz marzyłam o tych smakołykach!
Tym razem, niestety, nie poznamy żadnych rodzinnych perypetii bohaterek, na co bardzo mocno liczyłam. Szczególnie jedna z nich ma w zanadrzu ciekawy sekret – mam nadzieję, że ten temat jeszcze wróci. Doczepić muszę się jeszcze jednego brakującego wątku: jedna z członkiń AURY zaczyna praktyki – brzmi to niesamowicie, prawda? Ale ten temat jest trochę jak praca w pierwszych Simsach (bez dodatku Kariera) – co nieco dowiadujemy się z krótkiej relacji, ale nigdy nie jest nam dane towarzyszyć bohaterce.
Na plus oceniam za to wątek pewnego słodziaka – nie tylko urozmaica on opowieść, ale też nadaje jej tempa. Jego obecność może nie zastąpi klimatu cieni, ale tworzy coś wyjątkowego.
Reasumując, tym razem w książce położono akcent na inne tematy. Jest tu już mniej „K-popowych łowczyń demonów”, ale to nadal fajna i przystępna w odbiorze młodzieżówka. Nie mogę się doczekać kontynuacji! Mam nadzieję, że to, czego dziewczyny nauczyły się w tym tomie, przyda im się w akcji!
Dominika Róg-Górecka


0 komentarze:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!