czwartek, 8 lutego 2018

Gwiazdka z nieba – Katarzyna Michalak nie tylko na święta!


 
Katarzyna Michalak to autorka, która wśród czytelników wzbudza wiele skrajnych emocji. Niektórzy ją uwielbiają, inni nienawidzą. Do tej pory miałam do czynienia tylko z jednym jej tytułem, Ogrodem Kamili, i... było miło, ale bez większych fascynacji. Jak zmieniło się moje zdanie po przeczytaniu Gwiazdki z nieba? Sprawdźcie sami!

Tytuł: Gwiazdka z nieba
Autor: Katarzyna Michalak
Cykl: Seria mazurska (tom 1)
Wydawnictwo: Znak Literanova

Nataniel stracił wszystko. Poza całym mnóstwem złych wspomnień. Zamierza je wszystkie zostawić za sobą. Dlatego wsiada w samochód i jedzie... gdzie go oczy poniosą. Trafia do małej mazurskiej miejscowości. Czy od tej pory wszystko zacznie się układać? Czy zamieszkanie w chatce, która zgodnie z lokalną legendą, pozbawia tego, co ważne, to dobry pomysł? Szybko okazuje się, że droga do szczęścia wciąż jest długa i wyboista, a ludzie, którzy zaoferowali mu pomoc, sami borykają się z demonami przeszłości...

Może trochę przez okładkę, trochę przez około świąteczny klimat i renomę autorki, spodziewałam się słodkiej, lukrowej opowieści. O chłopaku, który się pogubił, ale poznał miłą dziewczynę i na Wigilię (bo kiedyż by indziej) stał się cud. Miłość, szczęście i patrzenie sobie w oczy (najlepiej bez mrugania) przez wiele godzin. Szybko okazało się, że jestem w wielkim błędzie! Powieść nie jest ani słodka, ani naiwna. Czyli jaka?

Już od samego początku autorka uderza w mocne tony. Stawia głównego bohatera w naprawdę trudnej sytuacji i dość długo niczego nie ułatwia. Dzięki temu śledziłam jej postępowanie nie tylko ze sporym zainteresowaniem, ale też przejęciem. Nataniel jest co prawda dorosły, ale wciąż bardzo młody. Tymczasem zostaje zupełnie sam i to z całym mnóstwem złych wspomnień. Ale nie tylko główny bohater jest plusem tego tytułu. Również pozostałe postacie zasługują na uznanie. Przede wszystkim za to, że nie są jednoznaczne. Mają swoje zalety, ale też wiele wad. Często popełniają błędy i muszą liczyć się z ich konsekwencjami. I chociaż początkowo może się wydawać, że oddzielenie „tych dobrych” od „tych złych” to kwestia jednego rzutu okiem, wkrótce okazuje się, że nie jest to takie proste. Pozytywni bohaterowie zyskują skaz, a ci spod ciemnej gwiazdy, uzasadnionych motywacji.

Sama historia jest naprawdę ciekawa. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami. Interesujące jest też śledzenie tego, jak Nataniel powoli staje na nogi. Ale nie tylko on. Powieść opowiada historie wielu osób. W ciekawy sposób wprowadzana jest też przeszłość. Historii nie zaczyna się od przyspieszonych biografii. Nie, wspomnienia, te dobre i te złe, ukazują się czytelnikom powoli, nie po kolei, ale w formie urywków rozmów, czy chwil refleksji. I to jest fajne. Czemu? Ponieważ pozwala zaangażować się, zacząć snuć własne przypuszczenia i powoli składać całą historię.

Podobał mi się również bardzo zmienny nastrój powieści. Raz było ciężko i smutno, zaraz potem nostalgicznie i przytulnie. Nie zabrakło również chwil pełnych grozy, czy rozpaczy, ale też radosnych uniesień obarczonych trudnymi konsekwencji. Jednym zdaniem, emocji jest tu co niemiara.

Warto też zaznaczyć, że w książce pojawia się też pewnego rodzaju odejście od standardowego przedstawienia wsi. Ten motyw jest w literaturze dość popularny. Główny bohater wyjeżdża daleko, tam, gdzie wzrok (i najczęściej też Internet) nie sięga, spotyka dobrych ludzi i doznaje olśnienia (lub odnowienia). U Katarzyny Michalak jest inaczej. Mała miejscowość wcale nie jest najspokojniejszym miejscem na świecie, a Nataniel nie raz boleśnie odczuwa fakt, że nie jest w centrum Warszawy. Jakie czekają go nieprzyjemności, ile przeszkód go czeka? Wiele! Jednak Katarzyna Michalak przedstawia je w sposób tak wciągający, że powieść pochłonęłam dosłownie w jeden dzień. Już nie mogę się doczekać kontynuacji. Jeśli lubicie książki obyczajowe, koniecznie sięgnijcie po Gwiazdkę z nieba.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak literanova.

4 komentarze:

  1. Miałam tę książkę na oku w okresie świątecznym, ale szczerze powiem, nie miałam ochoty wydawać tyle pieniędzy na nią, bo myślałam, że to będzie kolejna świąteczna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tym względem okładka jest myląca, Wigilia się pojawia, ale jako jedna scena. W zasadzie jest to powieść uniwersalna, ani zima, ani święta nie odgrywają wielkiej roli.

      Usuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates