Featured

wtorek, 27 lipca 2021

Pomiędzy – Paweł Radziszewski


Życie zazwyczaj nie jest czarnobiałe, częściej szarobure, takie pomiędzy tym, co dobre, a złe. Czasem łatwiej jest ocenić, niż zrozumieć. A gdyby tak spojrzeć na czyjeś losy bez szufladkowania? Wtedy można wpaść w to trudne do sprecyzowania „pomiędzy”.


Tytuł: Pomiędzy

Autor: Paweł Radziszewski

Wydawnictwo: SQN


Ta książka jest tak specyficzna, że ciężko nawet ogólnie zarysować jej fabułę. Hrabia przegrał las, bo  w końcu kto nie ma szczęścia w grach, ma je w miłości. Potem zamieszkał tam pewien Cygan, który skradł serce Poli. Z powodu tego uczucia kobieta… wyszła za innego, a jej syn pięknie grał na akordeonie, no i miał każde oko w innym kolorze. Od czasu, gdy zgubił się w rowie. Brzmi lekko chaotycznie? I tak będzie. Ta książka to opowieść o codzienności trzech pokoleń, których losy wzajemnie się przeplatają i nie zważają przy tym na czas czy chronologię.

 

„Pomiędzy” to zaskakujący i dopracowany debiut Pawła Radziszewskiego, w którym nie da się wyczuć, że stanowi jego pierwszą publikację. Powieść jest przemyślana i napisana w nieszablonowy sposób. W książce da się wyczuć inspiracje twórczością Jakuba Małeckiego, czy Radka Raka, jednak jest to bardziej wpasowywanie się w coraz śmielszy literacki trend, niż jakiekolwiek naśladownictwo. I bardzo dobrze! Bo na polskim rynku książki robi się już tłoczno od powtarzanych schematów, dlatego ten powiew świeżości dobrze zrobi zarówno autorom, jak i czytelnikom.

 

W powieści na pierwsze plan wysuwa się miejsce, trochę tajemnicze, trochę groźne, ale jednak swojskie i dobrze znane. To ono pozwala ludziom wieść ich losy i pozostaje z nimi bezpośrednio powiązane. Nic nie dzieje się niezależnie, wszystko jest w jakiś sposób od siebie zależne.

 

Autor w ciekawy sposób łączy szarą, smutną rzeczywistość z magią. Ten realizm magiczny to coś, co niektórych będzie przyciągać, a innych skutecznie odstraszać od lektury. By w pełni wrzuć się  opowieść potrzeba czasu, ale też cierpliwości. Historia nie zawsze biegnie chronologicznie, trzeba zwracać uwagę na drobiazgi i łączyć fakty. Jeśli jednak to zrobimy, z pewnością damy się porwać wyjątkowemu klimatowi opowieści.

 

Lubicie książki, które są inne, oferują coś nowego i zaskakującego?


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

Ostatni dom na zapomnianej ulicy – Catriona Ward


Pamiętam czasy, kiedy będąc dzieckiem bałam się zejść do piwnicy. Wracając po schodach w górę zawsze miałam wrażenie, że to miejsce, z którego tak szybko nie wyjdę. Tak jakby coś lub ktoś miało mnie pociągnąć w dół, a jednak zawsze udało mi się z niej wrócić. Może tak właśnie wyglądał mój koszmar? Wyobraźnia dziecka nie ma granic, prawda? 


Tytuł: Ostatni dom na zapomnianej ulicy

Autor: Catriona Ward

Wydawnictwo: Czwarta strona

Premiera: 28.07.2021!


"Prawda jest śliska jak rtęć. Zawsze znajdzie sposób, żeby wydostać się na wierzch".


Czytając najnowszą książkę Catriona Ward miałam wrażenie, że akcja wciągała mnie tak jak kiedyś moja mroczna piwnica. Autorka książki potrafiła stworzyć tak udany suspens, że zapomniałam o całym otaczającym mnie świecie. Lektura nie należała do najprostszych, bo jest dość specyficzna, ale szybko się wciągnęłam. Dom zabity deskami na odludziu jest owiany tajemnicą. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, a ja miałam wrażenie jakbym siedziała nad przepaścią. Teoretycznie jest most, ale czy udźwignie on mój ciężar? A raczej ciężar tajemnicy? Opis na okładce jest nią owiany. Ja nie będę zdradzać nic więcej. Podczas lektury obstawiałam wiele zakończeń, ale to które przeczytałam zupełnie mnie zaskoczyło. Ci, którzy lubią kryminały, thrillery na pewno się nie zawiodą.


"Ostatni dom na zapomnianej ulicy" to historia, w której nic nie jest do końca jasne. A czy Wam uda się odnaleźć w świecie, w którym rządzi niewiedza? Gorąco polecam zatopić się w lekturze. Gwarantuję, że nie odłożycie książki, póki nie przeczytacie ostatniej strony. A ta na pewno Was zszokuje. Po lekturze długo o niej rozmyślałam i chyba na długo ją też zapamiętam.


Patrycja Sobierajska

poniedziałek, 26 lipca 2021

Powrót milionera – Izabella Frączyk, Jagna Rolska



Czy mieliście już może okazję poznać Dankę Popiołek i Emila Kastnera – bohaterów książek Izabelli Frączyk i Jagny Rolskiej? To im będziemy towarzyszyć w ich kolejnych szalonych perypetiach. Nasi wygnańcy wrócili już z malowniczej greckiej wyspy (jeżeli nie wiecie, o czym piszę, nadróbcie jak najszybciej zaległości i przeczytajcie Kaprys milionera i Upadek milionera, bo naprawdę warto), ale w Warszawie również nie będą się nudzić.

 

Tytuł: Powrót milionera

Cykl: Kaprys milionera (tom 3)

Autor: Izabella Frączyk, Jagna Rolska

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

 

Emil nadal musi się ukrywać, już wie, kto mu zagraża i zrobi wszystko, aby ta osoba zapłaciła za wszystkie krzywdy, jakie wyrządziła Kastnerowi i jego bliskim. Danka dostaje niespodziewaną propozycję zagrania głównej roli w filmie opartym na jej własnej historii i z dnia na dzień trafia do świata show-biznesu. Jak sobie tam poradzi? Czy Emil będzie mógł wrócić w końcu do własnego imienia i nazwiska i zapomnieć raz na zawsze o Marianie Motyce? No i najważniejsze, czy nasi bohaterowie będą w końcu żyli długo i szczęśliwie? I z kim? O tym już przekonacie się sami.

 

Uwielbiam książki Izabelli Frączyk, jej powieści zawsze porywają mnie od pierwszej strony i nie chcą puścić, aż do ostatniej. Po serię napisaną razem z Jagną Rolską też oczywiście musiałam sięgnąć i nie zawiodłam się.

 

Duet Frączyk i Rolska stworzył cykl książek ostatnio bardzo modnych. Uzupełnieniem ciekawej historii jest tu seks, Bardzo dużo seksu... i namiętności, opisanych jednak tak, że czyta się to wszystko bardzo przyjemnie, a i tak historia głównych bohaterów gra tu pierwsze skrzypce.

 

Drugim plusem tej książki są właśnie protagoniści. Ich kreacje zachwycają. Dankę, tę prostą, bezpośrednią osobę, pełną silnej woli pokochacie od razu. Emil to równie wspaniały człowiek. Choć nad jego poczynaniami w pierwszej części cyklu można było od czasu do czasu pokiwać z niedowierzaniem głową, podejrzewam, że teraz stracicie ją dla niego bezpowrotnie. Bohaterowie drugoplanowi to również arcyciekawa galeria postaci, które wzbudzą w Was wiele przeróżnych emocji.


Autorki w umiejętny i bardzo uroczy sposób łączą tu dwa polskie światy. Świat bogaczy, multimilionerów i osób z show-biznesu, które posiadają w bród pieniędzy i mogą spełniać wszystkie swoje zachcianki. I świat zwykłych zjadaczy chleba, z trudem wiążących koniec z końcem. Wizyta na Ursynowie, gdzie chwilowo wynajmie mieszkanie Marian vel Emil, będzie niezapomnianą lekcją życia zarówno dla niego jak i dla czytelnika. 

Powrót milionera nie jest pozbawiony pewnej, nawet dość dużej dozy poczucia humoru. Gwarantuję Wam, że podczas lektury uśmiech będzie rozjaśniał Waszą twarz raz po raz i podczas tej podróży będziecie się naprawdę dobrze bawić.

No cóż, Kochani, nie będę Was dłużej zanudzać. Jeżeli macie do nadrobienia zaległości to sięgnijcie natychmiast po pierwsze części tego cyklu, a jeśli naszych bohaterów już dobrze znacie, to podejrzewam, że już przebieracie niecierpliwie nogami, aby natychmiast poznać ich dalsze losy. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

czwartek, 22 lipca 2021

Mery Majka – Sylwia Lipka

 

Lubisz książki młodzieżowe? Jeśli tak, to „Mery Majka” dostarczy Ci wiele zabawy i beztroskiej rozrywki. Bo chociaż jej pogoń za marzeniami nie jest usłana różami, to wciąż fantastyczna przygoda.


Tytuł: Mery Majka
Autor: Sylwia Lipka
Wydawnictwo: Insignis

 

Tytułowa Mery pragnie śpiewać i jest w tym całkiem niezła. Jednak bycie jednym z sześciorga dzieci bardzo wymagającej matki nie ułatwiają sprawy. Od czego są przyjaciele? Przy ich wsparciu wszystko jest możliwe. Jak potoczą się jej losy? Czy uda się jej osiągnąć swój cel?

 

To, co warto zaznaczyć już na samym wstępnie to fakt, że „Mery Majka” jest powieścią młodzieżową, lekką, niezobowiązującą, trochę przerysowaną i naiwną,  w typowy dla tego gatunku sposób. Książka dedykowana jest osobą w wieku nastu lat i to bardziej dwunastu, niż dziewiętnastu. Podchodząc do niej z oczekiwaniami, jak wobec powieści obyczajowej, będziemy rozczarowani. Sama jednak pamiętam wiele tytułów napisanych w podobny sposób, w których zaczytywałam się we wczesnej młodości i w mojej ocenie, takie są założenia gatunku.

 

Opowieść pisana jest w pierwszoosobowej narracji i co ciekawe, w ramach dwóch form. Główna narracja to relacja z perspektywy czasu, kiedy Marysia wie, co się dalej wydarzyło. Co jakiś czas otrzymujemy też wyrywki z jej pamiętnika. Czy to rozróżnienie było potrzebne? Niekoniecznie. Czasem zdarzały się smaczki, czy ciekawa przerwa w narracji, jednak zazwyczaj miałam wrażenie, że styl obu partii jest na tyle podobny, że nie było większej potrzeby rozbijania go na dwie oddzielne formy narracji.

 

To, co spodobało mi się w książce, to lekki klimat i piękne, wręcz górnolotne myśli. Chociaż bohaterka lawiruje między typowymi dla nastolatków problemami: miłość, przyjaźń, wymagania rodziców, określanie własnej tożsamości to zawsze z lekkim uśmiechem na twarzy. W tej powieści wszystko jest „lekko różowe”, a trudniejsze sceny nie przekreślają ogólnego, bardzo pozytywnego wydźwięku. Jeśli więc chcesz dać młodemu czytelnikowi coś, co jedynie zahacza o poważne kwestie, albo samemu odpocząć po ciężkim dniu, ten tytuł przypadnie Ci do gustu. Jednak ta cecha może być rozpatrywana również jako wada, bo żadna kwestia nie jest tu rozkłada na czynniki pierwsze, czy analizowana zbyt poważnie. Hejt, czy uczuciowe dramaty co prawda pojawiają się, ale w żaden sposób nie wywołują cięższych emocji. Przykładowo, bohaterka otrzymuje od kolegów ze szkoły przykre smsy i… postanawia nic sobie z nich nie robić. Niby czytelnik wie, że jej ciężko, ale w żaden sposób tego nie współodczuwa.

 

Ogromne wrażenie zrobił też na mnie plan dnia głównej bohaterki. Wiem, że ludzie ze szkoły muzycznej często żyją w zawrotnym tempie. Zdaję sobie też sprawę z tego, że opowieść powstała w dużej mierze na motywach z życia autorki, ale… nie przekonuje mnie to. Dziewczyna bierze na siebie tyle obowiązków, że nawet dorosły człowiek byłby przytłoczony, a ona w tym czasie uśmiecha się, poprawia koronę i idzie dalej. Fajnie się o tym czyta, ale nie traktowałabym tego na poważnie.

 

Lubię młodzieżówki i powiem szczerze, przyjemnie czytało mi się o przygodach Mery. Czemu? Bo dziewczyna wiedzie fajne życie i pokazuje czytelnikowi, że ciężka praca to najlepsza droga do realizacji marzeń. Owszem, książka jest naiwna, przesłodzona, dość uproszczona i oparta na schematach typowych dla książek dla młodego odbiorcy, jednak ostatecznie przekaz jest bardzo pozytywny. Trochę jak seriale młodzieżowe, gdzie zawsze jest dużo śmiechu, dwójka wiernych przyjaciół i problemy, które da się rozwiązać. Czy to Wam odpowiada? Tego nie wiem, ale myślę, że książka spodoba się młodym nastolatkom i dorosłym, którzy lubią takie klimaty.

 

Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

poniedziałek, 19 lipca 2021

Kulawe konie – Mick Herron




Czy zdarza się Wam sięgać po książki, które z pozoru nie mogą przypaść Wam do gustu? Zaintrygowana pozytywnymi recenzjami sięgnęłam po „Kulawe konie”, czyli szpiegowski kryminał.


Tytuł: Kulawe konie
Autor: Mick Herron
Wydawnictwo: Insignis

 

Nikt nie wstępuje do kontrwywiadu po to, by przekładać papiery. Jednak gdy w tej pracy zrobi się chociaż jeden błąd, nie ma co liczyć na drugą szansę. Kulawe konie, agenci spisani na straty i porwanie chłopaka, w którym nie powinni uczestniczyć. Nie zamierzają jednak odpuścić, czy wyjdzie im to na dobre?

 

To zaskakujące, ale książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Jest to przede wszystkim zasługa świetnego początku, który dosłownie wrzuca czytelnika w wir akcji. Na samym początku, kiedy jeszcze nie wie się, co się dzieje, a już rozgrywa się coś ciekawego.

 

Potem mamy chwilę oddechu, kiedy poznajemy bohaterów, czyli tytułowe kulawe konie oraz ich szczątkowe biografie. Każda z opisanych postaci ma w sobie to coś, albo raczej powinnam napisać dosadniej, „ma jaja”, bo nie chodzi tutaj o intrygujące cechy charakteru, ale mniejsze lub większe grzeszki, z którymi muszą żyć i pracować dalej. Raczej nie ma tu bohaterów „do lubienia”, są za to silne charaktery.

 

Drugim istotnym aspektem jest to, jak bardzo zagłębiamy się w funkcjonowanie służb. W książce znajdziemy sporo „mięsa” na temat funkcjonowania służb specjalnych, technik pracy, ale też wzajemnych powiązań między poszczególnymi komórkami. Do tego dochodzi jeszcze skomplikowana gra kłamstw oraz intryg, które dodatkowo napędzają i tak dynamiczną akcję. Co ciekawe, akcja wywiady nie zawsze przypomina Jamesa Bonda, czy film akcji. Często jest żmudna i zwyczajnie męcząca.

 

Sama intryga jest wcinająca i pełna zwrotów akcji. Rzadko sięgam po książki tego typu, dlatego tę czytało mi się z niekłamaną przyjemnością.

 

Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

 

czwartek, 15 lipca 2021

Zew Cthulhu – Howard Phillip Lovecraft

 



Czy podczas czytania książki zdarzyło Ci się złapać za głowę z myślą: co on robi? Czemu pcha się prosto w ręce „tego złego”? Czemu podejmuje decyzje, które nie mogą skończyć się inaczej, jak katastrofą? Cóż, ten tytuł daje Ci możliwość sprawdzenia, czy sam postąpiłbyś lepiej!


Twój wuj, George'a Gammella Angella, profesora języków semickich na Brown University, umiera w bardzo podejrzanych okolicznościach. Jesteś jego jedynym spadkobiercą, dlatego to na Tobie spoczywa obowiązek zajęcia się rzeczami, które pozostawił. Na miejscu odkrywasz niepokojące przedmioty, wskazujące na to, że badania nad podejrzanym starożytnym zaszły bardzo daleko. Czy odważysz się kontynuować śledztwo? A może obawiasz się, że postradasz zmysły?

„Zew Cthulhu” wydane nakładem Black Monk to gra paragrafowa, która pozwala czytelnikowi wcielić się w bohatera i kierować jego losem. Od strony technicznej wygląda to tak, że po zapoznaniu się z kilkuakapitowym tekstem mamy do wyboru określone działania. Raz na jakiś cześć istnieje tylko jedna ścieżka, ale zazwyczaj musimy zdecydować się na jedną z kilku opcji. Niektóre pozwalają nam wrócić do poprzednich scen, inne rzucają nas w wir akcji. Przy każdej z decyzji podany jest numer oznaczający stronę, na której mamy kontynuować czytanie.

Kryzys decyzyjny

Kiedy wreszcie dostałam możliwość decydowania o losach bohatera… szybko okazało się, że podjęcie dobrej decyzji wcale nie jest takie łatwe. Jednocześnie chciałam działać ostrożnie i dokonywać śmiałych wyboru (w końcu nic z fabuły nie może mi umknąć). W efekcie tego szybko… oszalałam. Wtedy gra kazała zacząć wszystko jeszcze raz. 

Możliwość dokonywania wyborów sprawia wrażenie, że czytelnik ma całe mnóstwo możliwości. Chociaż na swój sposób jest to prawda, to warto mieć na uwadze, że część ścieżek bardzo szybko się kończy. Kilka z nich ma co prawda bardzo ciekawe i rozbudowane rozwidlenia, ale nie jest tego tak dużo, jak można by się spodziewać.

Klimat grozy

Ciężar decyzyjny dodatkowo zwiększa niepokojący klimat twórczości Lovecrafta. W tym świecie przedwieczne zło istnieje naprawdę, dlatego warto zastanowić się nad każdym kolejnym krokiem. Wciągająca narracja i atmosfera niebezpiecznej zagadki sprawiają, że książkę czyta się z niekłamaną przyjemnością. Parę razy czytałam już gry paragrafowe, w których partie tekstowe ograniczały się do kilku zdań. Tu było inaczej, czytelnik miał całe strony opowieści, które budowały napięcie i uczucie niepokoju. To wrażenie dodatkowo potęgowały klimatyczne grafiki. Nie było to może jakieś przerażenie, ale lekkie uczucie grozy, które zawsze towarzyszy mi podczas czytania twórczości Lovecrafta.

Przed ruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Książkę można zarówno czytać samemu, jak i w towarzystwie. Ja postawiłam na ten drugi model, dlatego dla mnie ten tytuł naprawdę przypominał grę. Razem z mężem próbowaliśmy podejmować najlepsze decyzje, a niepowodzenia wcale nas nie zrażały, były tylko dodatkowym smaczkiem, kolejną odnogą zawiłej historii.

Z tego co wiem, „Zew Cthulhu” to pierwsza część większej serii. W przyszłości mają się ukazać kolejne tomy, dlatego z pewnością będę ich wypatrywać!

Dominika Róg-Górecka

Książkę otrzymałam do recenzji z Klubu Recenzenta portalu www.nakanapie.pl.

środa, 14 lipca 2021

Karuzela – Agnieszka Litorowicz-Siegert



Wybierzemy się dzisiaj na Pomorze, by pomóc pewnej przesympatycznej Weronice w niezwykłej życiowej misji.


Tytuł: Karuzela

Autor: Agnieszka Litorowicz-Siegert

Wydawnictwo: W.A.B.


Weronika przybywa na Pomorze, by przygotować dom na powrót swojego ojca, który wraca do Polski po długoletniej nieobecności. Ma zamiar przygotować dla niego niezwykłą niespodziankę. Chce mianowicie w ogrodzie postawić starą karuzelę, którą jej tata pamięta z lat młodości i do dziś darzy niebywałym sentymentem. Cały problem polega jednak na tym, że karuzela ta w czasie II wojny światowej została ukryta i nie odnaleziono jej do dziś. Weronika przy pomocy lokalnego lekarza postanawia ją odnaleźć. Czy jej się to uda? I jak pobyt na Pomorzu zmieni jej życie? Tego dowiedzieć się będziecie musieli sami, a zapewniam Was, że naprawdę warto wybrać się w tę podróż.


Pomysł na fabułę tej książki mnie po prostu zauroczył. Znam wcześniejsze powieści pani Agnieszki (Droga do domu. Olszany i Olszany. Kamienna róża) i tam też było ciekawie, ale historia zawarta w Karuzeli rzuciła mnie na kolana. Gdybym miała napisać książkę, nigdy nie wpadłabym na pomysł poszukiwań tak nietypowego artefaktu z czasów II wojny światowej. Chylę czoła przed panią Agnieszką, urzekła mnie jej historia:)

 

 W tej książce urzeka nie tylko historia. Na jej kartach spotkamy wielu niezwykłych bohaterów, których polubicie od pierwszego zdania. Z zapartym tchem śledzić będziecie historię znajomości dwóch tak bardzo różniących się od siebie kobiet: Weroniki i Marii. Ściśniecie mocno kciuki, kibicując rozkwitającemu uczuciu  między Weroniką a Albertem, uwiedzie Was historia Burego Romana i wielu innych. W towarzystwie mieszkańców Pomorza na pewno nie będziecie się nudzić.

 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie wspomniała o moim ulubionym "tle okołofabularnym". Dostajemy tu ciekawą historię z okresu II wojny światowej i wiele ciekawostek z wojennych czasów Szczecinka i Kołobrzegu.

 

Nie czytajcie tej książki z pustym brzuchem. Bo cynamonowe bułeczki, smażone rydze, chleb orzechowy, sałatka z kozim serem i hummus będą chodziły za Wami cały dzień. Na Pomorzu je się naprawdę smakowicie.

 

Nie zatrzymuję Was dłużej, wykorzystajcie ten wakacyjny czas i wybierzecie się na Pomorze z Agnieszką Litorowicz-Siegert i jej bohaterami. Przeżyjecie niesamowitą wakacyjną przygodę , poszukując zaginionej karuzeli. Miłej lektury i do następnego!

 

Dorota Skrzypczak

niedziela, 4 lipca 2021

Zmysły – Ilona Gołębiewska



Czeka nas dziś mocna, rockowa przygoda. Naszymi przewodnikami w tej podróży będą Eliza i Natan, wokaliści muzycznych zespołów występujący w warszawskim klubie Granda. Tam właśnie się spotkają i ich losy połączą się już na zawsze.


Tytuł: Zmysły

Autor: Ilona Gołębiewska

Wydawnictwo: Muza


Tych dwoje różni się od siebie diametralnie. Eliza wiedzie z pozoru życie idealne, a Natan kryje w sobie mroczną tajemnicę. Nie zmienia to jednak faktu, że lgną do siebie od pierwszego spotkania. Co z tego wyniknie? To odkryjecie już sami, spędzając z nimi niezapomniany czas. Mogę Wam tylko obiecać, że będzie się działo naprawdę wiele.


Ilona Gołębiewska po raz kolejny swoją nową książką skręca, w coraz mroczniejsze, mocniejsze i pełne namiętności klimaty. Nie ukrywam, że trochę już tęsknię za jej urokliwymi sagami jak ta o Lipowym Wzgórzu, ale nie będę Was okłamywać: Zmysły czyta się równie znakomicie. Historia członków grup muzycznych i namiętności rodzącej się między dwojgiem z nich wciąga od pierwszego zdania i porusza niemiłosiernie.

 

Wielką tego zasługą są bohaterowie. To ludzie pełni pasji, o silnych charakterach. Eliza i Natana, jako głowni protagoniści nie dają się nie lubić, ale jestem pewna, że Zośka skradnie Wasze serca na wieki, a jej powiedzonka, szczególnie "tajemnica szynszyla" rozłożą Was na łopatki.

 

Podczas tej podróży nie zabraknie czytelnikom silnych emocji. O mocne zgrzytanie zębów przyprawi Was na pewno niejednokrotnie Robert, partner Elizy i z zapartym tchem będziecie chcieli się dowiedzieć, w co się wpakował i co takiego knuje. Nie oderwiecie się również od lektury, dopóki  nie poznacie skrzętnie skrywanej tajemnicy Natana. Jednym słowem będzie się działo naprawdę wiele i nie będziecie chcieli szybko wracać z tej wycieczki.

 

Znakomitym przerywnikiem od mocnych wrażeń są, jak to ostatnio bywa u pani Ilony namiętne sceny erotyczne, które nawet mnie! czyta się z przyjemnością. Piszę "nawet mnie", bo już Wam nie raz pisałam, że nie przepadam za nimi za bardzo, ale chyba już się do nich przyzwyczaiłam i miło spędzam czas przy ich czytaniu.

 

No cóż, Kochani, zapraszam Was w niedaleką podróż do Warszawy. Przygotujcie się na muzyczne wrażenia, nietuzinkowych bohaterów i niesamowite emocje. Obiecuję, że będzie super. Miłej lektury i do następnego!

 

Dorota Skrzypczak

sobota, 26 czerwca 2021

Dama z blizną – Izabela Szylko


Czy damie wypada nosić w sercu zadrę, a w głowie myśl o zemście? Wypada. Co więcej, jest jej z tym bardzo do twarzy, prawie tak samo jak z… blizną.


Tytuł: Dama z blizną
Autor: Izabela Szylko
Wydawnictwo: Studio ORety


Aldona jest szczęśliwą mężatką i spełnioną zawodowo notariuszką. Jej mąż właśnie startuje do wyborów prezydenckich, jednak to nie one najbardziej namieszają w ich życiu. Kobieta zostaje porwana przez psychopatę. Szybko okazuje się, że to wydarzenie zapoczątkuje zapierającą dech w piersiach, pełną zwrotów akcji, opowieść. 


„Dama z blizną” to powieść, która zaczyna się od porwania, ale na nim nie kończy. Zaraz potem pojawia się morderstwo i tajemnice z przeszłości, a w tle wielka polityka! Aż ciężko powiedzieć cokolwiek o fabule (już sam opis z okładki za dużo zdradza, nie czytajcie go!), by nie zepsuć zabawy. Praktycznie każdy element opowieści to kolejny, zaskakujący zwrot akcji! Pierwsze duże zawirowanie pojawia się już po kilkudziesięciu stronach i… moim zdaniem jest najlepsze. Bo historia porwania rozgrywa się tak, jak we wszystkich innych książkach. Aż tu nagle dzieje się coś, czego się nie spodziewałam i co popycha fabułę w zupełnie innym kierunku!



Na początku warto początku warto podkreślić, że chociaż teoretycznie jest to kryminał, to moim zdaniem w duże mierze również thriller. Nie ma tutaj typowego śledztwa i rozwiązania na końcu. Książka zaskakuje praktycznie na każdym kroku, a oryginalne rozwiązania fabularne nie raz przełamują schematy utarte przez inne powieści z gatunku.


Jeśli miałabym wskazać jeden, największym plus tej historii to jest nim trzecioosobowa narracja, która pozwala się czytelnikowi łudzić, że jest wszechobecnym obserwatorem. W praktyce nie raz jest zaskakiwany przez decyzje bohaterów, nie zawsze podąża za nimi krok w krok, a w zasadzie… nie może im ufać. Niewiele książek jest pisanych w ten sposób, co dodatkowo sprawia, że powieść ta jest naprawdę godna uwagi!


Najciekawszym wątkiem tej historii jest polityka, niestety, nie znajdziemy w niej wielu konkretów. Chociaż autorka wpuszcza nas za kulisy kampanii, tylko jeden pogląd będzie przedmiotem debaty. Mimo tego, że obserwujemy dużo, miałam wrażenie, że był to jedynie wierzchołek góry lodowej tego zagadnienia.



Po tylu słowach zachwytu czas na moment zastanawiania. Czy powieść faktycznie zakończyła się tak zaskakująco, jak wspominają o tym inni recenzenci? I tak i nie. Rzeczywiście dość długo historia wodziła mnie za nos, jednak do czasu. Mniej więcej w 2/3 spodziewałam się tego, jak będzie wyglądał finał. Dlatego samo zakończenie nie zrobiło na mnie piorunującego wrażenia. Było dobre, ale zaprezentowane w typowy sposób.


„Dama z blizną” to jednak z ciekawszych książek, które ostatnio czytałam. Bardzo dobry thriller i ciekawie zaprezentowana polityka. A czy Tobie uda się rozwiązać intrygę? Sprawdź!


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

piątek, 25 czerwca 2021

Zapłacisz mi za to – Teresa Driscoll


Już na początku muszę się przyznać, że bardzo lubię czytać thrillery, dlatego z niecierpliwością sięgnęłam po kolejną książkę Teresy Driscoll „Zapłacisz mi za to”.


Tytuł: Zapłacisz mi za to

Autor: Teresa Driscoll

Wydawnictwo: SQN


Brytyjska pisarka, wcześniej pracująca jako dziennikarka i prezenterka wiadomości w BBC, poruszyła ważny temat uporczywego nękania. W jej powieści stalking ma formę psychiczną i fizyczną.


Bohaterką jest Alice Henderson, dziennikarka, która pewnego dnia odbiera telefon w redakcji z pogróżkami wymierzonymi w jej osobę. Na początku boi się tylko o siebie, ale okazuje się, że stalker doskonale zna upodobania zarówno jej, jak i jej matki. Robi się bardzo niebezpiecznie.


Pisarka doskonale opisuje cały proces nasilania się lęku i depresji bohaterki, która czuje, że powtórnie straciła swoje życie. Piszę "powtórnie", ponieważ biedna Alice już wcześniej miała problemy, ale uporała się z nimi, poharatana na duszy z podniesioną głową zaczęła nowy etap w życiu, a tu masz... znowu. Panika, strach, lęk o najbliższych, złość, gniew, rozgoryczenie to emocje, które wyraźnie odczuwamy razem z bohaterką. Jej pytanie: dlaczego ją to spotkało, przecież jest dobrym człowiekiem, nikogo nie skrzywdziła? I tutaj my możemy zadać pytanie: czy na pewno nikogo nie skrzywdziła? A może zupełnie nieświadomie przyczyniła się do nieszczęścia innych ludzi? Niestety jest to możliwe także w naszym życiu. Nie znamy wszystkich skutków naszych wyborów i decyzji. Zupełnie nieświadomie można zrobić komuś krzywdę i w skrajnym wypadku stać się ofiarą stalkera. Lepiej, żeby tak nigdy się nie stało, gdyż środki ochrony ofiary stalkingu i znalezienie prześladowcy są bardzo ograniczone i trudne, o czym niestety dowiadujemy się w tej książce.


Interesującym bonusem od autorki thrillera są wątki poboczne z życia wzięte, a mianowicie miłość pełna poświęceń babci dla wnuka, miłość matki do córek i na odwrót. Pomimo że nie jest to pozycja traktująca o wychowywaniu dzieci, to znajdujemy tu parę gratisowych rad jak poradzić sobie ze sławnym buntem dwulatka. Te momenty mogą wzbudzić podziw i uśmiech u czytelnika, szczególnie jeśli zna ten temat.


Dzięki tym pisarskim chwytom książka jest godna przeczytania. Nie tylko się nie nudziłam, ale nawet ciężko było mi się od niej oderwać od lektury. Wydaje mi się, że akcja jest bardziej wciągająca, niż w poprzedniej powieści „Obserwuję Cię”. Być może wpłynął się na to fakt, iż autorka, będąc początkującą dziennikarką, miała własnego stalkera przez kilka tygodni. Nie było tak drastycznie jak w powieści, ale tych doświadczeń, jak widać nigdy, nie zapomniała.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates