Featured

niedziela, 9 grudnia 2018

Farba – Wojtek Miłoszewski


Wojna to nie zabawa, militarne akcje to nie tylko brawurowe akcje i filmowe strzelaniny. A może jednak? Cóż... w książce zawsze można spróbować!

Tytuł: Farba
Autor: Wojtek Miłoszewski
Cykl: Wojna.pl (tom 2)
Wydawnictwo: W.A.B.

Polska przegrała z Rosją, i to nie w sporcie, a na wojnie! Wraca Imperium Rosyjskie, a u nas PRL. Tak jednak być nie może. „Farba”, czyli organizacja konspiracyjna, nie zamierza zaakceptować takiego stanu rzeczy i nie składa broni. Czy jednak zdoła ocalić całą Polskę?

Sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. Z pewnością... nie tego. „Farba” to alternatywna wersja historii, która poruszy emocje niejednego czytelnika. Bo bieg wydarzeń i samej wojny, nie może nie wzburzyć. Zwłaszcza gdy opisywana jest z perspektywy rosyjskiego człowieka u władzy. I ten aspekt paradoksalnie jest bardzo fajnie przedstawiony. Cała ta patologia i hipokryzja przeraża, bulwersuje, ale też wciąga. To jest tak straszne, że aż fascynujące. Powoduje też u czytelnika wrażenie, że zagląda nie tam, gdzie powinien, a to już prawdziwie grzeszna przyjemność.
"Faceci lgną do niej jak uchodźcy do socjalu". 
Autor postawił przede wszystkim na akcję, w książce dużo się dzieje i są to sceny iście filmowe. Jednak mimo wszystko jest to przygoda mocno naciągana, miałam wrażenie, jakby wszystko działo się na siłę, a najlepsze zostało już wykorzystane w pierwszym tomie.

Moje wątpliwości budzi też bardzo płytkie przedstawienie okupacji. Bo to, jak wskazałam na początku, nie tylko efektowne strzelaniny. To przede wszystkim życie codzienne, liczne zakazy, nakazy i wszechogarniający strach. Tego w powieści nie da się wyczuć, a poza godzinami policyjnymi nie ma wielu utrudnień.

Na plus zaliczyć można za to narrację, jest lekka, szybka, bez zbędnych opisów czy ozdobników. Autor skupia się na przedstawieniu głównego wątku i w tym celu „oddaje głos” różnym bohaterom. W ten sposób poznajemy kilka różnych perspektyw, czasami bardzo ciekawych.

Co jednak budzi mój opór? Opis polityki zagranicznej. Niestety relacje między państwami to nieporozumienie. Najważniejsi przywódcy zachowują się momentami jak małe dzieci, albo... jeszcze gorzej. Za dużo w tym wszystkim młodzieżowego humory i dowcipów na siłę.

Farba” to książka, którą trudno mi ocenić. Miała kilka dobrych momentów i sporo słabych. Ciekawy pomysł i średnie wykonanie. Cóż... może następnym razem.


Dziewczyna z zapalniczką – Mariusz Czubaj

 
Od pracy policjanta to już krótka droga do... kryminału. To znaczy, powieści kryminalnej. Każdy, kto przeczytał chociaż kilka powieści z tego gatunku z pewnością zdążył zauważyć, że to z reguły mundurowi odgrywają rolę głównych bohaterów. Obrońcy sprawiedliwości, bez skazy i wad? Bohaterzy dnia codziennego... cóż... niekoniecznie.

Tytuł: Dziewczyna z zapalniczką
Autor: Mariusz Czubaj
Cykl: Polski psychopata (tom 5)
Wydawnictwo: W.A.B.

W podejrzanych okolicznościach ginie emerytowany policjant Jacek Szymon. Dla niektórych mentor, dla innych bardzo wątpliwy autorytet. Jedno jest pewne, był policjantem, więc sprawę tę należy wyjaśnić jak najszybciej. Szybko jednak okazuje się, że nie jest to wcale takie łatwe. Heinz, profiler policyjny oddelegowany na urlop zdrowotny, nie zamierza pozostawiać wszystkiego kolegom po fachu. Sam angażuje swoje prywatne śledztwo, a poszlaki stają się coraz bardziej niepokojące. Wszystko wskazuje na to, że śmierć Jacka wiąże się ze sprawą sprzed lat, sprawą, która złamała jego karierę i stała się... obsesją. Heinz musi mieć się na baczności. I on nie powinien czuć się bezpieczny.

Powieść zaczyna się z przytupem, od morderstwa i zagadki. Główna intryga związuje się bardzo szybko, dosłownie w kilku pierwszych rozdziałach dostajemy wstępną hipotezę oraz całe mnóstwo niewiadomych. Dzięki temu zabiegowi poczułam się zaintrygowana i... zaniepokojona.

"Istnieją różne typy zabójczyń. Tak przynajmniej głosi teoria. Jedne są aniołami śmierci, mordującymi staruszków i ciężko chorych w hospicjach, domach opieki albo szpitalach. Czarne wdowy trują swoich kolejnych mężów i partnerów w celu przejęcia majątku. Modliszki realizują pewien typ chorych fantazji (...)".
Dziewczyna z zapalniczką to nie jest grzeczna opowieść o stróżach porządku. To historia mężczyzn i kobiet z krwi i kości, ze wszystkim, co wzniosłe, ale też paskudne. Autor prezentuje nam policjantów zgorzkniałych, którzy już wiele w swoim zawodowym życiu widzieli i nie w głowie im ideały. Przekłada się to na narrację, momentami ciężką, momentami przepełnioną frustracją, ale też dzięki „z jajem”. Ale nie mogę powiedzieć, że... oryginalną. W tym roku przeczytałam już kilka książek o policjantach i większość z nich skupiała się właśnie na pokazaniu ludzkie, a może bardziej sfrustrowanej twarzy głównych bohaterów.

Dobrze sprawdza się również prezentowanie narracji z różnych punktów widzenia, co pozwala nam spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, ale też... zaangażować czytelnika. Bo momentami wie on więcej niż bohaterowie. I patrzy na opisywaną akcję z rosnącą niemocą.
"Wiesz, co teraz? Teraz najesz się strachu. Spróbuj, jak smakuje".
Na plus należy zaliczyć kreacje bohaterów. Są nie tylko z krwi i kości, o czym pisałam wcześniej, mają też swoje cechy specjalne. Coś, co wyróżnia ich spośród innych. I dotyczy to wszystkich postaci, nawet drugoplanowych.

Dziewczyna z zapalniczką to powieść pełna akcji, wciągająca i pomysłowa. Momentami wstrząsająca, ale jednak bez wątpienia, bardzo dobrze napisana. Przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi kryminałów.




Łowca dusz – Alex Kava


Praca policyjnej profilerki do łatwych nie należy. Kiedy na co dzień ogląda się makabryczne zbrodnie, trudno pozostać przy zdrowych zmysłach. Jednak Maggie O'Dell wciąż brnie do przodu, niezrażona, niepokonana, ale... czy aby na pewno? W końcu kiedyś musi trafić na sprawę nie do rozwikłania.

Tytuł: Łowca dusz
Autor: Alex Kava
Cykl: Maggie O'Dell (tom 2)
Wydawnictwo: Harper Collins

Zaczyna się z grubej rury, czyli od wielu morderstw. Najpierw w urokliwej mieścinie pełnej domów letniskowych dochodzi do strzelaniny. Nie żyje pięciu na sześciu napastników. Potem w podejrzanych okolicznościach ginie córka senatora. Do wyjaśnienia sprawy zostaje wyznaczona Maggie, jednak jest to dziwna decyzja. Anetka bowiem specjalizuje się w seryjnych morderstwach, a te sprawy wyglądają na zupełnie niepowiązane! Czy coś je łączy? Tak, wielebny Josepha Everetta, przywódca religijnej sekty. Z każdą chwilą sprawa robi się coraz bardziej pogmatwana.

To już może trzecie spotkanie z policyjną profilerka Maggie. Wcześniej "widziałyśmy się" przy okazji Przedsmaku zła i W ułamku sekundy. Tym razem czeka nas zupełnie inna sprawa, kolejne makabryczne morderstwa i sprawca do schwytania. Czy doczekałam się tylu emocji, co wcześniej?

Tym razem muszę przyznać, że... niekoniecznie. Owszem, książkę czytało mi się dobrze, akcja była szybka i dynamiczna. Tak samo, jak i wcześniej, autorka postawiła na działanie. Jednak inaczej, niż poprzednio sama historia była mocno... oklepana. Zwroty wydarzeń nie był zaskakujące, a opowieść potoczyła się w przewidywalnym kierunku.

Na wyrazie straciła również główna bohaterka. Aż chciałoby się powiedzieć: wypalenie zawodowe. Z wcześniejszej żywiołowości i dowcipu niewiele zostało. Agenta stała się postacią bez większego wyrazu, wręcz przezroczystą. Nie zachwycają również bohaterzy drugoplanowi. Ich charaktery i role w intrydze są mocno oklepane.

Sporym rozczarowaniem okazał się również wątek sekty. Ten temat mógł być zdecydowanie lepiej dopracowany i szerzej poprowadzony. Tymczasem pojawia się raczej jako tło i pozostawia uczucie niedosytu...

Paradoksalnie (bo tego można by się spodziewać po temacie), jest to najmniej kontrowersyjna część z przygód Maggie, które do tej pory czytałam. Trochę już ponarzekałam, pora jednak na kilka zdań pozytywów. Łowca dusz może nie jest dziełem wybitnym, jednak to nadal bardzo dobry, wciągający thriller psychologiczny. Opisana w nim intryga przyciąga uwagę i rozwiązuje się powoli, a nawet zaskakuje czytelnika! Napisana jest w bardzo przystępny sposób, dzięki któremu pochłania się ją w kilka dni.

Jeśli jednak nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z twórczością Alex Kava, sięgnijcie najpierw po poprzednie tomy. One zdecydowanie lepiej oddają talent autorki.


W ułamku sekundy – Alex Kava


Czasami praca staje się obsesją. Chcemy być doskonali, niezastąpieni, zawsze przekraczać oczekiwania. Przesada jednak nigdy nie kończy się dobrze. A gdy praca polega na ściganiu groźnego psychopaty, cóż... obsesja na tym punkcie po prostu nie może się dobrze skończyć.

Tytuł: W ułamku sekundy
Autor: Alex Kava
Cykl: Maggie O'Dell (tom 2)
Wydawnictwo: Harper Collins

Nazwali go Kolekcjonerem i to bynajmniej nie dlatego, że zbiera niepotrzebne bibeloty. Zbiera, ale... ofiary, a potem pozbywał się ich w wyjątkowo okrutny sposób. Jest niezwykle inteligenty i przebiegły. Ciągle się chowa i jest o krok przed policją. Nawet złapany potrafi uciec z więzienia. Maggie O'Dell zrobi wszystko, żeby go skazać. Poświęciła dwa lata na poszukiwania i nie zamierza odpuszczać. Ta sprawa staje się jej obsesją, a kobieta coraz mniej odróżnia życie zawodowe od osobistego. Chce zemsty, odwetu za wszystkie okrutnie potraktowane ofiary. Czy Maggie wciąż pamięta... że jest z policji? A może pościg za psychopatą odkryje najmroczniejsze strony jej charakteru?

Jakiś czas temu miałam przyjemność recenzować Przedsmak zła, książkę będącą prequelem do serii o Maggie O'Dell. Ta powieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie, wciągnęła, a jednocześnie przeraziła. Dlatego z zainteresowaniem wróciłam do mrocznego świata policyjnej profilarki.

Po raz kolejny nie rozczarowałam się. W ułamku sekundy porywa czytelnika już od pierwszych stron. Wartka akcja, intrygująca zagadka i dynamiczne opisy. Całe szczęście bez zbędnych scen, czy niepotrzebnego przedłużania. Historia jest niezwykle dynamiczna i bardzo skoncentrowana na głównym wątku.

Warto podkreślić, że jest to thriller psychologiczny o ciężkiej, wciągającej atmosferze. W powieści wyraźny jest klimat szaleństwa oraz moralnych dylematów. Głównej bohaterce przyjdzie przemyśleć wiele kwestii, a wraz z nim czytelnikowi. Co jest moralne, a co niekoniecznie? Czy okoliczności uzasadniają wyście poza regulamin?

Ale przede wszystkim... to napięcie! Jeśli cenicie sobie książki, które nie pozwalają wam myśleć o niczym innym, to ta zdecydowanie się sprawdzi. Od początku aż do samego końca siedziałam jak na szpilkach! To, co autorka zgotowała swoim bohaterom, przechodzi ludzkie pojęcie!

Świetnym elementem jest wprowadzenie do powieści makabry... o psychologicznym wymiarze. Okropne wydarzenia nie pozostają bez wpływu na agentkę. Kolekcjoner pogrywa z nią na wyższym poziomie, chce nią manipulować, chce ją złamać. I jego działania powoli przynoszą skutek. Ale czy osiągnie zamierzony cel? Tego wam zdradzić nie mogę! Dodać mogę tylko, że autorka czynić będzie starania, by na Kolekcjonera, ale też samą agentkę, czytelnik spojrzał w inny sposób.

No i oczywiście finał! Nie zabrakło akcji, napięcia i emocji – jednym słowem wszystkiego, co potrzeba dobremu thrillerowi. Samo zakończenie było raczej typowe, jednak zdecydowanie satysfakcjonujące. Polecam z czystym sumieniem każdemu miłośnikowi gatunku!


Układanka – Karin Slaughter


Jak dobrze znasz swoją matkę? Myślisz, że wiesz o niej wszystko? W tym momencie pewnie uśmiechasz się lekko sceptycznie. Oczywiście, że tak! Może nie znasz jej ulubionych słodyczy, ale przecież jest obecna przez większość twojego życia. Po prostu znasz ją jak samą siebie. Ale czy aby na pewno?

niedziela, 2 grudnia 2018

Książkowe zapowiedzi – grudzień cz. 1


Odliczanie do świąt czas zacząć! I do tego samego wniosku doszły wydawnictwa. W pierwszej połowie grudnia mamy mało premier, ale... nadal warto zwrócić na nie uwagę! Macie w planach któryś z poniższych tytułów?

Tytuł: Nigdy nie pozwolę ci odejść
Autor:
Katy Regnery
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data premiery: 05.12.2018

Książka autorki bestsellerów New York Timesa, Katy Regnery, opowiadająca historię o żalu, zdradzie, porwaniu, przemocy, stracie, pasji oraz miłości.

W tej współczesnej wersji Jasia i Małgosi trzynastoletnie sieroty, Griselda i Holden, po trzech latach niewoli uciekają od porywacza i próbują przejść przez rzekę Shenandoah. Niestety, tylko jednemu z nich udaje się dotrzeć do bezpiecznego miejsca, a drugie zostaje w tyle. Dziesięć lat później chłopak Griseldy zabiera ją do podziemnego klubu, by obejrzeć nielegalne walki. Gdy Griselda nagle widzi na ringu Holdena, jej świat zostaje przewrócony do góry nogami.

Tytuł: Zamek Beauchamp Hall
Autor
: Daniel Steel
Wydawnictwo: Między słowami
Data premiery: 05.12.2018

Winona czuje, że dusi się we własnym życiu. Praca bez perspektyw i związek z mężczyzną, którego nie kocha, nie dają jej szczęścia. Kiedy prześladują ją cienie niespełnionych marzeń, kobieta ucieka do magicznego świata ukochanego serialu – "Beauchamp Hall".
Ale czasem nasze życie musi przewrócić się do góry nogami, by nastąpił nowy początek. Kiedy Winona traci pracę, a partnera przyłapuje na zdradzie, postanawia rzucić wszystko. Choć jej serce jest pełne obaw, wie, że nie ma już nic do stracenia. Rusza w podróż do magicznego miasteczka w zachodniej Anglii, by na własne oczy zobaczyć serialowy zamek Beauchamp Hall.
Co czeka ją w tym magicznym miejscu? Czy marzenia, po które nareszcie sięgnęła, naprawdę się spełnią?

Tytuł: Diablero
Autor
: F.G. Haghenbeck
Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 11.12.2018

Powieść, na podstawie której powstał serial Netflixa.
Demony, duchy, strzygi, diabły i upiory, wynocha, jazda, won, precz!!! Elvis Infante nadchodzi! Diaboliczne połączenie thrillera i horroru z akcją toczącą się w niebywałym tempie. A wszystko to podszyte przewrotnym czarnym humorem!
Po dramatycznej śmierci brata były więzień Elvis Infante, weteran wojny w Afganistanie, błąka się po podejrzanych dzielnicach Los Angeles, pracując jako diablero: łowca demonów, upadłych aniołów i innych nadprzyrodzonych istot, którymi handluje się na czarnym rynku i organizuje z ich udziałem nielegalne walki. Jest doskonale świadomy, że prędzej czy później nadarzy mu się sprawa taka jak ta: mocno skomplikowana, z udziałem księdza o uwodzicielskim talencie, bezlitosnej zabójczyni, która wygląda jak gotycka lolitka, oraz potężnej międzynarodowej organizacji związanej z owym nielegalnym handlem.

Tytuł: Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton
Autor:
L.A. Fiore
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data premiery: 12.12.2018

Nazywają go potworem.
Zimne jak lód bladoniebieskie oczy prześwietlają cię na wylot.
Jest bezwzględny.
Jest okaleczony.
Jest niebezpieczny.
Żyje w zamku godnym baśni, ale nie jest księciem.
Jest bestią.
Jest brutalem.
Jest zabójcą.
Przeznaczenie sprawi, że nasze światy zderzą się ze sobą.
Nazywają go potworem, ale jest moim ocaleniem.

Tytuł: Armia graczy
Autor
: Trent Reedy
Wydawnictwo: Feeria Young
Data premiery: `12.12.2018

Dwunastoletni Rogan Webber jest mistrzem w Laser Viper, swojej ulubionej grze wideo. Kiedy światowej sławy twórca gier zaprasza go, by wraz z pięciorgiem najlepszych pro graczy w kraju wziął udział w ekskluzywnym turnieju, jest megaszczęśliwy. Cała piątka ma zamieszkać w luksusowych apartamentach i testować najnowocześniejszy sprzęt do gier wirtualnych – marzenie każdego gracza... i największe możliwe wyróżnienie!Teraz jako potężne roboty bojowe biorą udział w cyfrowej bitwie, jednak ich misje stają się coraz trudniejsze. Część graczy rezygnuje, a pozostali zaczynają podejrzewać, że gra nie jest tym, czym wydawała się na początku...
Dlaczego żołnierze i roboty, z którymi walczą w Laser Viper, zachowują się tak dziwnie? Co kryje się za nietypowymi błędami? I dlaczego gra wydaje się być taka... prawdziwa? Rogan i jego rywale muszą współpracować, aby odkryć prawdę i zrobić to, co trzeba... bo świat, w którym gry wideo atakują rzeczywistość, już dawno przestał być bezpieczny.


Najlepszy moment na kompletowanie świątecznych zamówień :) O co macie w planach prosić Mikołaja?

czwartek, 29 listopada 2018

Obserwuję cię... i osądzam




Jeśli nie musimy, nie reagujemy. Każdy ma swoje sprawy, ale przecież nikomu nie dzieje się krzywda, prawda? Nie należy wtykać nosa w nieswoje sprawy. Nie i już! A co jeśli... niekoniecznie? Jeśli nasza uwaga mogłaby uratować komuś życie? Granica między sprawami, które powinniśmy ignorować, a tymi wymagającymi naszej uwagi jest płynna.

Niedawno przeczytałam książkę „Obserwuję cię”. Poza tym, że był to niezwykle wciągający thriller (o czym możecie się przekonać, klikając w link do recenzji), powieść skłoniła mnie do kilku przemyśleń. Kiedy, będąc świadkiem podejrzanych okoliczności, powinniśmy interweniować? Czy to w ogóle wypada?

Zastanawiacie się, co dokładnie skłoniło mnie do tych refleksji? Pewna scena w powieści, dokładniej sam jej początek. Elle jedzie pociągiem na konferencję. W tym samym przedziale siedzą też dwie młode dziewczyny. W pewnym momencie dosiada się dwóch chłopaków, a że krew nie woda, szybko zaczyna się flirt. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie torby chłopaków. Noszą ze sobą dwa czarne worki. Jak sami twierdzą, właśnie wyszli z więzienia. Na myśl o tym, że dwie, nawet niepełnoletnie dziewczyny, mogą spędzić wieczór w klubie z byłymi więźniami, Elle czuje ciarki na plecach. Zastanawia się, czy nie powinna zadzwonić do ich rodziców. Szybko jednak porzuca ten pomysł. Nie chce wyjść na starą dewotkę. Następnego dnia z telewizji dowiaduje się, że jedna z dziewczyn zaginęła. Policja nie może też odnaleźć chłopaków. Elle czuje się winna, gdyby wtedy zadzwoniła, może nie doszłoby do tragedii. Sprawa pogarsza się, gdy do mediów wycieka jej nazwisko. Od tej pory towarzyszyć jej będą nie tylko wyrzuty sumienia, ale też krytyka ze strony obcych osób.


Wygooglać winnego

 

Opinia publiczna bardzo szybko ocenia zachowanie Elle, oczywiście negatywnie. Ich zdaniem powinna była zadzwonić, ostrzec, zwrócić uwagę. Nie zrobiła nic i teraz odpowiedzialna jest za zniknięcie na równie z chłopakami, na których zrzuca się resztę winy. A nawet bardziej. Bo oni są nieosiągalni, a ludzie z Internetu chcą osądzać i skazywać już, bez miejsca na wątpliwości, czy prawo do obrony.

I to stanowi dla mnie drugi sens tytułu „Obserwuję cię”. Poza tym oczywistym i ważącym się z innym wątkiem, Elle jest cały czas obserwowana przez innych ludzi. Za pomocą Internetu, czy osobiście. Piszą negatywne komentarze, wchodzą do kwiaciarni i obserwują „tą złą, tą, która odpowiada za zaginięcie pięknej dziewczyny”. Elle ani razu nie przedstawiła swojej wersji, ale to nie jest dla nikogo istotne. Przeczytali w Internecie, czy w gazetach o całej sytuacji i sami wiedzą najlepiej, że kobieta zasługuje na potępienie.


...i skazać

 

Ale wracając do tematu. Czy brak ingerencji może być winą? Teoretycznie tak. Łatwo wyobrazić sobie taką sytuację, łatwo rozłożyć ją na czynniki pierwsze. Jednak gdy przychodzi co do czego, wszystko się komplikuje. Czemu? Bo gdy myślimy teoretycznie, znamy wszystkie fakty, zakładamy, że druga osoba oczekuje od nas pomocy. Ale w życiu tak to nie wygląda. Boimy się ośmieszyć, interesować nieswoimi sprawami. I pewnie sami już słyszeliście tysiące opowieści o tym, jak ktoś chciał dobrze, a wyszedł na tym gorzej.

Proponuję też mały test. W autobusie, pociągu, czy tramwaju popatrz się dookoła. Są ludzie, ale jakby ich nie było. Większość „siedzi” w telefonie i nie widzi nic dookoła. Trochę to smutne.
I gdy tak czytałam o sytuacji Elle, naszła mnie myśl, że u nas tak by to się nie odbyło. Może pojawiłoby się kilka złośliwych komentarzy, ale czy ktoś na poważnie obarczyłby ją jako odpowiedzialną za całe zajście? Nie sądzę. I szczerze mówiąc... wcale nie jestem pewna, czy to źle.

Bez komentarza

 

Na samym początku postawiłam pytanie, kiedy, będąc świadkiem podejrzanych zdarzeń, powinniśmy interweniować? I wiecie co? Nie mam pojęcia! Granica jest bardzo cienka. Łatwo jest powiedzieć, że jeśli zupełnie odetniemy się od innych ludzi, to źle. Bez problemu można też skrytykować zupełną obojętność na los innych. Ale się nie wtrącać, a kiedy interweniować?
Moim zdaniem ważna jest obserwacja, jeśli czujemy, że ktoś jest zagrożony... miejmy go „na oku”. Nie musimy od razu wkraczać niczym superbohater. Możemy go subtelnie zaczepić, gdy będzie się oddalał i zapytać, czy nie potrzebuje pomocy. Jeśli jednak odmówi... cóż, nasza rola się kończy. Nie zawsze trzeba działać, ale też nie zawsze się da.

A jakie jest twoje zdanie na ten temat? Czy zdarzyło się wam interweniować w czyjejś sprawie? Czy uważacie, że Elle powinna była zadziałać?

środa, 28 listopada 2018

Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia


Publiczna służba zdrowia daleka jest od ideału. Każdy, kto miał wątpliwą przyjemność korzystania z ich usług, może pewnie opowiedzieć o niejednej sytuacji, która burzy krew w żyłach. Długie terminy, kolejki, bałagan, a nawet złe leczenie. Nic dziwnego, że ludzie cały czas szukają alternatywy dla medycyny konwencjonalnej.

Tytuł: Bądź. Holistyczne ścieżki zdrowia
Autor: Orina Krajewska
Wydawnictwo: Sensus

Holistyczne ścieżki zdrowia to zbiór rozmów przeprowadzonych przez Orinę Krajewską ze specjalistami zajmującymi się różnymi obszarami zdrowia. Autorka chce nas przekonać, że do kondycji człowieka trzeba podchodzić globalnie. Nie zajmować się tylko zaleczeniem choroby, ale pamiętać o profilaktyce i ogólnej sytuacji. I to brzmi całkiem nieźle. Muszę przyznać, że początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do publikacji, ale też równie szybko zmieniłam zdanie. Pierwsza rozmowa była bardzo konkretna. Naświetliła mi sporo ciekawych rzeczy i pomysłów. Niestety dalej... było już tylko gorzej.

Po pierwsze, książka nie jest do końca spójna z tym, co obiecuje na wstępie. Na samym początku autorka składa nam sporo deklaracji, które w skrócie można ująć: nie będzie szarlataństwa. Ma nie namawiać do całkowitego zaniechania leczenia konwencjonalnego, czy nie wynajdywać leków na całe zło. Cóż... w praktyce różnie to bywa. W zasadzie wszystko zależy od rozmówcy, jednak im dalej jesteśmy w książce, tym więcej informacji niepopartych badaniami.

Mój problem polega na tym, że jednocześnie z tą książką czytałam „Wściekłego kucharza”, w której autor wziął na tapet wszystkie nowe mody żywieniowe, a potem brutalnie je obśmiał. Jednocześnie rozłożył na czynniki pierwsze metody, według których działają osoby propagujące nowatorskie teorie. I miałam bardzo silne wrażenie, że ta książka jest właśnie przykładem takiego działania. Wielu rozmówców szybko i łatwo wyciąga generalne tezy. Nie ma tam miejsca na wahania, na niepewność, wszystko jest czarno-białe i tak proste, że aż dziwne, że ludzie jeszcze chorują na raka. To właśnie nowotwór stanowi największą obawę współczesności, a przy okazji temat tej książki. Dowiadujemy się m.in. że wywołuje go stres, zakwaszone jedzenie itp. Tak, nie zabrakło porad o jedzeniu zasadowym, o glutenie itp. Jednym słowem, wszystko, co teraz modne i dostępne... w każdym brukowcu. Czego za to brakuje? Badań, dowodów, czegokolwiek dającego możliwość zweryfikowania tych tez. Bo informacja o antynowotworowym działaniu niektórych przypraw powtarzana jest przez wiele osób, brak jednak informacji, że pozytywne wpływ tych składników ujawnił się np. na łososiach, a u ludzi nie przyniósł żadnego efektu.

I właśnie dlatego, równie szybko nabrałam, co straciłam dobrego zdania o książce. Owszem, pojawiło się kilka ciekawych informacji, głównie w zakresie psychologii. Sama myśl, o dbaniu o ogólny stan zdrowia, a nie tylko leczeniu chorób, jest jak najbardziej godny propagowania. Jednak w ostatecznym rozrachunku ilość bzdur jest tak duża, że ciężko powiedzieć, by ten tytuł był wartościowy. Może zainspirować do czytania o alternatywnych metodach leczenia, jednak powinien być dopiero początkiem, a nie końcem poszukiwań.


poniedziałek, 26 listopada 2018

Obserwuję cię – Teresa Driscoli

Każda tragedia zaczyna się niewinnie. Od kroku w złą stronę, niekorzystny zbieg okoliczności, czy spotkania niewłaściwej osoby. Na początku nic jeszcze nie zapowiada dramatu. I chociaż po wszystkim rozkładamy cale zdarzenie na czynniki pierwsze, w końcu przychodzi nam skonfrontować się ze smutną prawdą. Nie zawsze da się uniknąć nieszczęścia.

Tytuł: Obserwuję cię
Autor: Teresa Driscoli
Wydawnictwo: SQN

To miała być zwykła wycieczka do Londynu. Dwie młode dziewczyny i teatr. W pociągu poznają dwóch chłopaków, którzy, jak się okazuje, właśnie wyszli z więzienia. Co byś zrobiła, gdybyś była świadkiem takiego spotkania? Pogadała z dziewczynami? Zadzwoniła do ich rodziców, na policję? A może uśmiechnęła się w duchu na myśl, że miłość jest ślepa i głupia. Elle nie zrobiła nic i teraz nie może pokonać wyrzutów sumienia. Bo dzień później okazuje się, że jedna z dziewczyn zaginęła. To rozpoczyna bardzo trudny okres w życiu zarówno rodziny zaginionej, jak i Elle. Co tak naprawdę się stało? Kto jest winny?

"(...) problem z kłamaniem jest taki, że trzeba pamiętać szczegóły tego kłamstwa, aby za każdym razem".

Powieść Obserwuję cię to nie tylko historia o zaginięciu, to także opowieść o tym, jak to tragiczne wydarzenie wpływa na innych ludzi, tych, którzy byli blisko, ale też tych trochę dalej. I tutaj na myśl przychodzi mi powieść o podobnej tematyce Ostatni dzień roku Katarzyny Misiołek. Tym razem ponownie śledzimy historię zaginięcia z wielu różnych perspektyw. I tak samo, obok głównego wątku na jaw wychodzi całe mnóstwo dodatkowych kwestii. Wszystkie rodziny mają swoje problemy, jednak tak tragiczne okoliczności nie sprzyjają ich rozwiązaniu. W Obserwuję cię autorka idzie o krok dalej, nie tylko ujawnia przed nami brudne sekrety, ale też podkręca wątek kryminalny. Zaginięcie to bowiem nie ostatni temat dla policji. Zagrożona czuje się również Elle, która zaczyna dostawać dziwne wiadomości. Co więcej, do głosu dochodzą również sprawy z przeszłości. Przyjaciółka zaginionej mierzy się z własnymi demonami. Tak, ta książka porusza wiele różnych tematów. Dlatego jej lektura zmusza do myślenia. I gdy główna bohaterka zadaje sobie pytanie, czy wtedy, w pociągu, powinna była interweniować, czytelnik w końcu zaczyna się zastanawiać, jak on postąpiłby w tej sytuacji. A jest to dopiero początek moralnych dylematów.


Ciekawie poprowadzona została narracja. Jak już wspomniałam wcześniej, naprzemiennie poznajemy perspektywę różnych bohaterów. Są oni jednak specyficznie oznaczeni. Każdy rozdział ma na początku wskazaną osobę, której oczami patrzymy na rozwój wydarzeń. Nie znajdziecie tam jednak imion. W czasie, gdy sprawa jest w toku, bohaterowie są odróżniani rolami, jakimi w niej pełnią lub kim są dla zaginionej dziewczyny. Moment, gdy pojawiają się ich imiona, ma wręcz wymiar symboliczny. Sama narracja jest napisana w sposób niezwykle angażujący, momentami miałam wrażenie, że postacie wchodzą ze mną w dialog.

"Inni ludzie zrobią dokładnie to, co i ty powinnaś od samego początku. Będą pilnować własnego nosa". 

Jeśli zaś chodzi o fabułę to po początkowym trzęsieniu ziemi, akcja na jakiś czas spowalnia. Owszem, co jakiś czas pojawiają się „mocne” fragmenty, jednak są one przeplatane całym mnóstwem scen obyczajowych i refleksji o życiu. Około setnej strony wciąż odbierałam komunikat „w końcu prawda wyjdzie na jaw”, ale bohaterowie ograniczali się jedynie do mętnych aluzji. Jednak gdy dochodzi do kulminacyjnego momentu... po prostu nie można oderwać się od czytania! Zwroty akcji, uczucie napięcia, ciekawa historia... To wszystko sprawia, że pod sam koniec dosłownie „połknęłam książkę” cały czas zachodząc sobie w głowę,pos co będzie dalej.



Jedynym drobnym minusem jest fakt, że wyjaśnienie całej zagadki cały czas jest poza zasięgiem czytelnika. Nie można wywnioskować finału za pomocą siły swojej inteligencji, nie dostajemy wskazówek ani sygnałów. Zawiedzeni mogą się poczuć ci, którzy próbują się wcielić w rolę detektywa. Jest to jednak naprawdę niewielka wada, a książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Ciekawy, wciągający thriller, który daje do myślenia. Zdecydowanie polecam!


poniedziałek, 19 listopada 2018

Teatr pod Białym Latawcem – Ilona Gołębiewska


Dzisiaj zabiorę Was w magiczną podróż do pewnego, niezwykłego teatru na warszawską Wolę. Magia magią, jednak nad tym przybytkiem zebrały się czarne chmury. Teatr został wystawiony na sprzedaż i grozi mu rychłe zamknięcie.

Tytuł: Teatr pod Białym Latawcem
Autor: Ilona Gołębiewska
Wydawnictwo: Muza

Na Woli czekają już na nas Monika, Piotr, Elena, Zuzanna i Jakub. To z nimi będziemy walczyć o wspomniany teatr. Poznamy też ich przejmujące losy. Bo żadnego z nich życie nie oszczędziło, wręcz przeciwnie, dało im nieźle popalić. Macie ochotę ich poznać i dowiedzieć się co stanie się z teatrem? Zapewniam, że warto, czasami będzie ckliwie, czasami nerwowo, momentami wręcz tragicznie. Tak jak w życiu często bywa. Jeżeli choć trochę Was zachęciłam to zbiórka pod teatrem i w drogę. Zapraszam!
 
Wielkie brawa należą się autorce przede wszystkim za stworzenie wspaniałej galerii postaci. Bo w tej powieści każdy jest jakiś:):) Od pierwszego wersu polubicie Monikę i Piotra, bo do nich nie da się nie zapałać sympatią. Do Zuzanny i Jakuba będziecie musieli przekonywać się trochę dłużej, a największą miłością na pewno obdarzycie Elenę. Chciałoby się mieć taką kobietę obok siebie na co dzień, oj chciałoby.

Matka Zuzanny, Idalia, Tomek i Alan to zupełnie inna para kaloszy. Dobrze, że tym razem mogłam poobcować z nimi tylko na kartach książki. A przed panią Iloną chylę czoła. Bohaterowie Teatru pod Białym Latawcem to prawdziwy majstersztyk.

Postaci to jednak nie jedyny plus tej powieści. Bardzo przyjemnie czytało mi się historię życia Eleny. Wynurzenia o przedwojennnym kinie i jego gwiazdach przeniosły mnie w nostalgiczny świat, które troszkę pamiętam z dzieciństwa. A historia jej rodziny i przeżycia z czasów II wojny światowej wzruszyły mnie do łez.

Nie do przecenienia jest również fakt poruszenia w powieści bardzo ważnego wątku współczesnego. Mowa tu o niepełnosprawnej młodzieży. Pięknie przedstawiono jej postawę. Są to ludzie w pełni akceptujący swą inność i chorobę i nade wszystko kochający życie, które zostało im podarowane. Tu również nie raz pociekła mi łezka, a bohaterowie dodali mi wiele sił.

Muszę Wam się przyznać tylko do jednego. Dość szybko odgadłam pewne fabularne rozwiązania. Nie traktujcie jednak tego jako zarzut. Bo po tym z jeszcze większą niecierpliwością wracałam do lektury, bo byłam ciekawa czy naprawdę będzie tak, jak myślę. I może miałam ciutkę nadziei, że jednak będzie inaczej, ale gdyby tak się rzeczywiście stało, to chyba jednak autorka by przekombinowała, co byłoby niekorzystne dla całej powieści.

Serdecznie zapraszam do tej wspaniałej, wzruszającej, trochę retro opowieści, która w te coraz zimniejsze wieczory będzie prawdziwym balsamem dla Waszej duszy. Miłej lektury!

Dorota Skrzypczak
 
 

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates