Featured

środa, 5 maja 2021

Amerykański sen – Alexa Levenda


Zawsze miałam słabość do powieści z motywem gotowania, dlatego często po takie sięgam. Jednak nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobną fabułą! A to już coś!

 

Tytuł: Amerykański sen

Autorka: Alexa Levenda

Wydawnictwo: Lipstic books

 

Patrycja, jeszcze niedawno szara myszka, odnosi ogromny sukces w kulinarnym teleturnieju. Z dnia na dzień staje się sławna. Nigdy nie spodziewała się, że uda się jej tyle osiągnąć, ani że wydawnictwo, które ma prawo do jej książki, wykupi Max. Tymczasem to nie jedyny facet, który oszalał na jej punkcie. Czy dziewczyna będzie w stanie ponownie zaufać?

 

„Amerykański sen” to drugi tom serii pełnej pysznego jedzenia i gorącej namiętności. Jednak erotyczne sceny, chociaż występują, są odpowiednio dawkowane i jedyne podkręcają atmosferę. A jak wiadomo, pikantność podana z umiarem, jedynie podkreśla smak dania. Tak jest i tym razem.

 

Fabuła skupia się na wzajemnych relacjach i odbudowywaniu utraconego zaufania. Nasi bohaterzy myślą o tym, co ich łączy i całe szczęście nie jest to tylko łóżko. W części tej wracamy do kilku istotnych wątków z tomu pierwszego, a sprawy, które były tam wyjaśnione, nareszcie otrzymują swoiste zamknięcie.

 

Przy okazji Patrycja zakosztuje blasków i cieni sławy oraz prowadzeni biznesu brandowanego własną twarzą. Takie tematy zawsze wzbudzają moje zainteresowanie. Chociaż nie są może jakoś na pierwszym planie, to sporo z marketingu czy zarządzania można się dowiedzieć.

 

Wisienką na torcie jest za to zaskakujący wątek thrillerowy. Ten motyw bardzo mnie zaskoczył. Chociaż w połowie książki czułam jego niedosyt, to zakończenie zrekompensowało ten brak.

 

„Amerykański sen” to bardzo udana część, jestem zaintrygowana tym, jak dalej może potoczyć się opowieść dlatego będę wypatrywać kolejnego tomu! A co Wy sądzicie o serii? Znacie ją? Macie w planach?


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

sobota, 1 maja 2021

Klub pana G. – Maya Frost


Są takie książki, w których erotyka odgrywa ważną rolę, uzupełnia fabułę, nadaje głębie relacjom międzyludzkim, czy potęguje mroczny klimat. Ale istnieją też powieści, w których seks dominuje opowieść i stanowi spoiwo dla kiepsko przemyślanej fabuły. Do której z tych grup należy „Klub pana G.”, a może znajdzie swoje miejsce gdzieś pośrodku?

 

Tytuł: Klub pana G.

Autor: Maya Frost

Wydawnictwo: Lipstick Books 

 

Milena tkwi w nieciekawym małżeństwie, a jej rola powoli ogranicza się do pełnienia nieodpłatnej funkcji gosposi, macochy, sprzątaczki i kucharki. Jeszcze niedawno była kochanką, dla której mąż porzucił swoją żonę, a teraz namiętność może zobaczyć wyłącznie podczas projektowania okładek książek erotycznych. Gabriel to mężczyzna, od którego powinna trzymać się z daleka. Jednak kobieta tak dawno, nie czuła się pożądana, że szybko zgadza się na spotkanie. Gabriel jest pełen tajemnic, a erotyczny klub, do którego ją zaprasza, przekona kobietę, że granice jej seksualności są o wiele dalej, niż by sądziła.

 

Zanim przeczytałam samą książkę popełniłam podstawowy błąd. Spojrzałam na recenzje. Od razu natknęłam się na bardzo negatywne, co w pewien sposób nastawiło mnie do powieści. Jak się okazało, w praktyce nie było aż tak źle. Idealnie również, ale… przy pewnych założeniach obeszło się bez tragedii.

 

Zacznijmy jednak od miłych rzeczy. Wiele miesięcy temu przeczytałam „Gorącą gwiazdkę”, zbiór świątecznych opowiadań. Jakie było moje zdziwienie, gdy w książce „Klub pana G.” spotkałam jedną z bohaterek. Przyznam szczerze, że w antologii jej opowieść była dla mnie niekompletna. Urywała się nagle, a ja chciałam wiedzieć, co było dalej. I właśnie to dostałam.

 

Drugim plusem jest dość ciekawy wątek klubu, w którym każdy sam ustala, jak daleko chce się posunąć. Nie zdradzając zbyt wielu szczegółów, pomysł ten byłby dość dobrym punktem wyjścia do analizy seksualności, kwestii zdrady w małżeństwie, czy przełamywania tematów tabu. Mógłby, bo niestety w praktyce nie zrealizował swojego pełnego potencjału. Żeby pójść w tę stronę trzeba by było porzucić lekką, rubaszną formę, a jednak opowieść nie starała się być niczym więcej, niż tylko erotykiem.

 

Początek książki jest dość typowy. Mamy kobietę, której nikt nie docenia, za to wszyscy wyzyskują. Wszystko wygląda bardzo banalnie, a nasza bohaterka swoim zachowaniem utwierdza innych o słuszności swojej roli. Romans, w który się wdaje, również nie zaskakuje pomysłowością.

 

A potem dochodzimy do tytułowego klubu i… ostrzegam, scen erotycznych jest tu zatrzęsienie. Momentami tak przytłaczają historię, że można odnieść wrażenie, że to fabuła filmu porno. Nie są to jednak zwyczajne zbliżenia, ale prawdziwe orgie opisane w najdrobniejszych szczegółach. Jeśli lubi się takie klimaty to… można się czuć usatysfakcjonowanym. W tym wszystkim zabrakło mi troszkę logiki. Akcja dzieje się w dobie epidemii, o czym wspomina sama bohaterka. Uzyskuje ripostę, że wszyscy uczestnicy zabaw są dokładnie badani. Tymczasem ona sama nigdy żadnej medycznej weryfikacji nie przeszła… Reasumując, gdyby wyciąć sceny por… erotyczne, książka byłaby dwa razy cieńsza.

 

Pozytywnie zaskoczył mnie za to finalny zwrot akcji. Nie tego się spodziewałam i właśnie to jest dla mnie najmocniejszym punktem całej historii. Wrażenia miałam podobne, jak przy lekturze „Pani Władzy”. Chociaż sama książka może budzić kontrowersje, to sposób, w jaki zmienia się bohaterka, zaskakuje i wyróżnia powieść na tle innych.

 

Gdyby część scen akcji zastąpić bardziej skomplikowanymi wątkami pobocznymi, myślę, że pomysł sprawdziłby się lepiej. „Klub pana G.” to przede wszystkim erotyk, w którym mamy całkiem ciekawą opowieść, jednak fabułę przytłacza mnogość seksualnych wariacji. Zdecydowanie nie jest to propozycja, którą mogę polecić każdemu. Jeśli jednak lubi się takie klimaty, to z pewnością czytelnika czeka niejeden zmysłowy wieczór.

 Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

Gangsterska gra – Dominika Smoleń

 

Romanse gangsterskie stały się ostatnio bardzo popularne. Kolejna książka z tego gatunku pojawia się praktycznie co kilka dni, a przez to ten motyw główny staje się coraz bardziej oklepany. Czy można inaczej? Czy da się z tego pomysłu wyciągnąć coś innego? Dominika Smoleń udowodniła, że jak najbardziej!

 

Tytuł: Gangsterska gra

Autor: Dominika Smoleń

Wydawnictwo: WasPos

 

Jeśli można powiedzieć, że w mafijnej rodzinie może się rozgrywać optymistyczny scenariusz, to właśnie on dzieje się u Maksymiliana. Mężczyzna ma niedługo zostać gangsterskim bossem, obejmując to stanowisko po ojcu, i ożenić się ze swoją idealną narzeczoną, zdobywając w ten sposób jeszcze większe wpływy. Pomijając kwestie lekkiej „niespójności” z prawem, planowany bieg wydarzeń brzmi całkiem nieźle. Nie dla Maksa. Jemu wciąż czegoś brak i tę pustkę może wypełnić Erika, pyskata i żywiołowa barmanka. Jednak romans z zaręczonym szefem nie jest tym, o czym marzy dziewczyna. Przynajmniej oficjalnie. Czy tych dwoje zdoła sobie pomóc, a może razem pójdą na dno?

 

Muszę przyznać, że autorce udało się w lekki i przystępny sposób wykorzystać popularny motyw i dorzucić do niego „swoje trzy grosze”. Bo chociaż sama oś główna fabuły wydawać się może oklepana i sztampowa, to już jej wykonanie spodoba się każdej miłośniczce dynamicznych romansów.

 

Na uwagę zasługuje stworzenie ciekawych, ale też bardzo emocjonalnych bohaterów. Kto czytał inne książki Dominiki Smoleń, ten wie, czego mniej więcej może się spodziewać. Po raz kolejny poznajemy żywiołową dziewczynę z ostrym językiem, która lubi stawiać na swoim i mieć ostatnie zdanie w każdej rozmowie. Jej wybuchowy charakter potrafi sporo namieszać w historii, a jednocześnie wzbogacić bieg wydarzeń o wiele zwrotów akcji.

 

Całkiem ciekawie ujęto tutaj półświatek mafijny. W gangsterskich historiach to dość powszechnie pomijany element, jakby sam opis bohatera wystarczał za tło. Całe szczęście nie tutaj. W „Gangsterskiej grze” faktycznie pojawia się sporo przestępczych motywów, które w istotny sposób kształtują fabułę.

 

Ten lekki, zabawny, ale też dynamiczny i przesycony namiętnością romans, to zdecydowanie propozycja dla miłośniczek tego specyficznego gatunku. Po raz kolejny najbardziej zaskoczyło mnie zakończenie. Zdecydowanie nie tego się spodziewałam i za jego sprawą książka zostanie na dłużej w mojej pamięci. Jednak co konkretnie mam na myśli, tego musicie dowiedzieć się sami!


Dominika Róg-Górecka

piątek, 30 kwietnia 2021

A co jeśli on jest seksowny i nieco niebezpieczny? Co mogłoby pójść źle? – wywiad z Tess Gerritsen


Dziś coś, o czym marzyłam od dawna i udało mi się zrealizować w tempie ekspresowym! Wywiad z moją ulubioną autorką Tess Gerritsen! O czym udało mi się porozmawiać z autorką? O świetnej serii z cyklu Rizzoli &Isles, pisarskich inspiracjach oraz jej najnowszej książce! Jesteście ciekawi? Dajcie znać czy czytacie książki Tess Gerritsen, a może widzieliście serial na podstawie cyklu książek? Zapraszam serdecznie!


Kiedy dokładnie zaczęła Pani myśleć o pisaniu? Czy zdarzyła się taka sytuacja, aby ktoś Panią zniechęcał do zostania pisarką czy raczej czuła Pani od bliskich wsparcie?

Tess Gerritsen: Miałam siedem lat, kiedy postanowiłam, że chcę zostać pisarką. Mój ojciec uważał, że pisanie to fajne hobby, ale nie będzie pewnym zawodem, więc zachęcił mnie, żebym zamiast tego poszła na studia medyczne. Nie zniechęcał mnie, ale też nie sądził, że kiedykolwiek będę z tego żyła.

Z zawodu jest Pani lekarzem internistą. Czy ciężko było zrezygnować z praktyki lekarskiej? Czy chciała Pani kiedyś wrócić do zawodu?

Tess Gerritsen: Kiedy zostałam matką (mam dwóch synów), uznałam, że medycyna to zbyt wymagające zajęcie. Mój mąż też jest lekarzem i zawsze usiłowaliśmy znaleźć opiekę nad dziećmi, zwłaszcza w nocy, kiedy oboje mogliśmy zostać wezwani do szpitala. Porzucenie medycyny było więc częściowo spowodowane sytuacją rodzinną. Na szczęście obaj moi synowie lubili spać! Kiedy drzemali, mogłam pisać. To było najlepsze połączenie tych dwóch stref,  macierzyństwa i pisania. Nigdy nie czułam pragnienia powrotu do medycyny.

Czy praktyka lekarska w dużym stopniu zainspirowała Panią podczas pisania? Skąd czerpała Pani wiedzę na temat miejsc zbrodni?

Tess Gerritsen: Bycie lekarzem z pewnością pomogło mi pisać realistyczne sceny w thrillerach medycznych. A teraz, kiedy piszę powieści kryminalne, pomaga mi w tworzeniu miejsc sekcji zwłok i śmierci.  Opisując miejsca zbrodni opieram się na różnych źródłach informacji oraz dużej wyobraźni.

Opublikowała Pani ponad 30 książek. Która z nich wymagała najwięcej czasu i pracy?

Tess Gerritsen: „Grawitacja” była najbardziej wymagającą książką jaką napisałam, ponieważ dotyczyła tematu, o którym niewiele wiedziałam - programu kosmicznego. Samo zebranie informacji zajęło mi ponad rok.

Warren Hoyt to seryjny zabójca kobiet zwany Chirurgiem. Jest inteligentny i brutalny. Czy ciężko było Pani wejść w umysł mordercy? Jak tego Pani dokonała?

Tess Gerritsen: Pomogło przygotowanie aktorskie. W liceum dużo pracowałam w teatrze, a zagłębianie się w umysł bohatera jest częścią pracy aktora. Warren był bardzo niepokojącą postacią, a kiedy wniknęłam do jego umysłu zobaczyłam świat oczami drapieżnika. Szłam przez centrum handlowe i patrzyłam na ludzi tak jak robił to Warren: którzy wyglądali na bezbronnych? Którzy wyglądali jak ofiary? Świat wygląda zupełnie inaczej, gdy jesteś myśliwym.

Serial „Rizzoli & Isles”, oparty na serii książek, okazał się sukcesem. Czy podobała się Pani praca na planie filmowym i jakie budzi to wspomnienia?

Tess Gerritsen: Miałam przyjemność dwukrotnie odwiedzić plan, ale nigdy nie pracowałam przy serialu. Miałam najlepszą z możliwych ról: patrzenie jak moje postacie ożywają, bez konieczności wykonywania pracy! Jednym z moich ulubionych aktorów był Bruce McGill, który grał Korsaka, ciężko pracujący i profesjonalny.

Która bohaterka jest Pani bliższa: spokojna i ostrożna Maura czy wybuchowa i energiczna Rizzoli?

Tess Gerritsen: Jestem zupełnie jak Maura. Spokojna, logiczna i nie tak impulsywna jak Jane.

Najnowsza książka „Kształt nocy” zupełnie odbiega od poprzednich. To thriller z wątkami fantastycznymi, a nawet erotycznymi! Zdania na temat książki są mocno podzielone, a czytelnicy dość zdziwieni. Skąd pomysł właśnie na takie połączenie?

Tess Gerritsen: Zawsze uwielbiałam historie o duchach i mieszkam w części kraju, w której znajduje się wiele domów, które podobno są nawiedzone. Chociaż nie wierzę w duchy, mam przyjaciółkę, która uważa, że duch w jej domu jest przyjazny i ją chroni. Pomyślałam: a co, jeśli samotna kobieta znajdzie w swoim domu właśnie takiego opiekuńczego ducha? A co jeśli on jest seksowny i nieco niebezpieczny? Co mogłoby pójść źle? To była fajna książka do napisania i wiem, że moi czytelnicy są w tej kwestii podzieleni, ale chciałam opowiedzieć inną historię. Seksowną historię.

Czytelnicy często interesują się historiami opartymi na faktach. W projekcie dokumentalnym "Written In Blood" opowiedziała Pani historię rodziny Weaverów, która stała się bodźcem do napisania powieści "Sobowtór". Jak wspomina Pani udział w tym projekcie? Czy pozostałe Pani książki również są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami?

Tess Gerritsen: Producenci „Written in Blood” zwrócili się do mnie, aby zapytać, czy któraś z moich książek została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Kiedy opowiedziałam im o rodzinie Weaverów, byli bardzo zainteresowani i poprosili mnie, żebym wzięła udział w produkcji. Spotkaliśmy się w Oregonie i w ciągu dwóch dni sfilmowaliśmy cały odcinek! Wiele moich książek jest inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami. „Dolina umarłych” została zainspirowana przez „Incydent chemiczny w Dugway" - masowe zatrucie po wypadku z toksycznym gazem. „Autopsja” -  prawdziwą historią kobiety, która obudziła się w kostnicy. Mam cały folder z dziwnymi historiami, które pewnego dnia mogą zamienić się w powieści.

Jeśli może Pani odkryć sekret: jakie Pani ma plany na przyszłość? Czy planuje Pani kontynuować serię Rizzoli & Isles? A może zaskoczy nas Pani czymś zupełnie nowym?

Tess Gerritsen: Właśnie oddałam 13 książkę z serii Rizzoli & Isles. Skupia się na matce Jane Angeli i tajemniczych rzeczach, które widzi w swoim sąsiedztwie. Kim są dziwni ludzie, którzy właśnie wprowadzili się po drugiej stronie ulicy? Angela podejrzewa, że dzieje się coś złowrogiego - ale po prostu nie może przekonać do tego Jane.


Dziękuję Tess Gerritsen za rozmowę i czekam z niecierpliwością na najnowszą część serii Rizzoli & Isles!

Wywiad przeprowadziła Patrycja z Instagrama Patt_Fotografia. Jeśli chcesz zobaczyć go w wersji angielskiej, to wejdź na jej profil i wybierz zapisaną relację:


Patrycja Sobierajska

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Szczęśliwy los – Małgorzata Starosta


Los lubi płatać nam figle. Jednego dnia uśmiecha się zachęcająco, a drugiego ściąga burzę z piorunami. I nie wiadomo czy śmiać się ze szczęścia, bezsilności, a może na przekór wszystkiemu? Jedno jest pewne, kiedy kryminalna zagadka spotyka cztery postrzelone dziewczyny, to z pewnością nie będzie nudno.


Tytuł: Szczęśliwy los

Autor: Małgorzata Starosta

Wydawnictwo: Vectra

 

Basia, Ala, Julka i Lilka w młodości marzyły o założeniu pensjonatu w urokliwym miejscu. Jednak te imaginacje miały nigdy się nie spełnić, a jednak! Jedna z nich wygrywa w loterii, więc wszystkie pakują manatki i ruszają obejrzeć dom, który zamierzają kupić. Wszystko wygląda sielsko i anielsko do czasu, gdy właścicielka posiadłości ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy dziewczynom uda się przekonać policję o swojej niewinności? Czy szczęśliwy los z nich zadrwił?

 

Rzadko sięgam po komedie kryminalne, ale gdy już to robię, z reguły nie jestem rozczarowana. Tak było i tym razem. Autorce udało się w ciekawy sposób połączyć babskie rozterki, problemy małej społeczności i zagadkową śmierć. I to właśnie w tej kolejności. Najwięcej w tej historii „czasu antenowego” poświęcono relacjom międzyludzkim i problemom osobistym naszych bohaterek. Dziewczyny są przeurocze, zabawne, chociaż momentami też z trywialne. Z pewnością nie można im odmówić poczucia humoru, czy oryginalności. W ich kreacji nie poskąpiono nam niewymuszonego komizmu, który mimo wszystko czasami zahacza o schematyczność (nie zabrało m.in. klasycznego „o tym miałam tylko pomyśleć”).

 

Oryginalnie prezentuje się też miejsce akcji, z całym jego dobrodziejstwem i urokami małej miejscowości. Społeczność lokalna to nie tylko zestaw postaci drugoplanowych, to bardzo ciekawie zaprezentowany zjawisko. Wszyscy wszystkich znają i nic ich nie powstrzyma przed wykorzystaniem wypracowanych latami zależności.



Na końcu zaś zagadka! Jeśli nastawicie się na powieść przede wszystkim kryminalną, to możecie czuć niedosyt. Chociaż cała intryga jest ciekawa i dość zagmatwana, to jej rozwiązywaniu nie poświęcono tyle uwagi, co relacją międzyludzkim. Wszystko rozwiązuje się przy okazji i trochę przypadkiem. Dużym plusem było za to połączenie intrygi z tajemnicą sprzed lat, przeszłość bardzo dobrze domknęła wszystkie wątki w teraźniejszości.

 

Jeśli zaś chodzi o humor, to prezentuje się on naprawdę nieźle i znajduje swój wyraz przede wszystkim w dwóch obszarach: kreacji postaci oraz dialogach. Jeśli cenicie docinki i towarzyskie zamieszanie, z pewnością będziecie się świetnie bawić!

 

Lubicie komedie kryminalne? Znacie ten tytuł? Koniecznie polećcie mi inne książki z tego gatunku?

 

Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Zbuduj karierę swoich marzeń – Agnieszka Okońska



Czy kariera może być spełnieniem marzeń? Z pewnością dla wielu z nas praca odgrywa ważną rolę, w końcu spędzamy w niej istotną część dnia. Czy jednak spełnia ona nasze marzenia? A może ogranicza się do liczenia godzin do końca? Jeśli to, gdzie jesteś, Ci nie odpowiada lub chcesz mieć większą kontrolę nad swoim życiem – ten tytuł może Cię zainteresować.

 

Tytuł: Zbuduj karierę swoich marzeń

Autorka: Agnieszka Okońska

Wydawnictwo: Pan Wydawca

 

 Kariera jest dla mnie bardzo ważna, i to nie tylko ta etatowa, ale również ta realizowana poprzez wszystkie dodatkowe aktywności. Od zawsze jakoś to wszystko łączyłam, jednak działałam po omacku i bez planu. Żałuję, że tego tytułu nie było na rynku dobre 10 lat temu, ale cieszę się, że nadal mogę z niego skorzystać.

 

Agnieszka Okońska napisała publikację dedykowaną kobietom. Jej książka w łatwy i przystępny sposób opowiada o wielu aspektach kariery, a następnie przeprowadza przez wszystkie etapy, od rekrutacji, po poziom kierowniczy. Największy nacisk położono na zawodowe początki. Zapewne to właśnie wtedy potrzebujemy najwięcej wsparcia. Tytuł ten najbardziej przyda się dziewczynom, które dopiero zaczynają swoją wspinaczkę po hierarchicznej drabinie zależności w mniejszym lub większym korpo. Bardzo dużo skorzystają z niego również kobiety pracujący na niskich, bądź średnich szczeblach. W książce sporo miejsca poświęcono takim zagadnieniom, jak negocjacje, czy rozwój. Najmniej skorzystają z tytułu osoby na stanowiskach zarządczych, czy kierowniczych. Znajdą w książce kilka podrozdziałów dedykowanym im, ale są to raczej opisy mające wskazać nam cel, niż stanowić realne wsparcie dla tych grup. Ale czy one wciąż go potrzebują? Na tym etapie, już bardziej uczą innych, niż siebie.

 

A wracając do szkoleń, w książce znajdziemy sporo wartościowych rad, jak poprawić nasze kompetencje, ale też wiele zadań, które pomogą nam ten rozwój ukierunkować. Nie brakuje również motywacyjnych elementów i słów zachęty. Na mnie podziałało i już pierwszy z polecanych kursów mam za sobą! Czuję, że będzie ich więcej.

 

Drugą instytucją, która zwróciła moją uwagę, była rola mentora. Zdecydowanie kogoś takiego mi brakuje! Do tej pory nie spotkałam się z podobnymi formami wsparci i z pewnością poszukam więcej informacji na ten temat! Autorka wspominała w swojej publikacji o pracy w tzw. Big4, czyli wypisz wymaluj – ja! Jeśli więc jakiś mentor chciałbym objąć swoimi opiekuńczymi skrzydłami doradcę podatkowego, to oto jestem! Nie wiecie, o co chodzi z całym tym mentorem? Tym bardziej warto, byście sięgnęli po tę książkę.

 


Publikacja podobała mi się również pod względem wizualnym. Treści prezentowały się nie tylko czytelnie, ale też optymistycznie i kobieco. Warto też wspomnieć, że sama książka została napisana w przystępny i bezpośredni sposób, a jej czytanie wprawia w pozytywny nastrój.

 

Coś, z czym nie do końca się zgadzam, to bardzo mocny podział na płcie. Zdaję sobie sprawę, że bardzo dokładne określenie odbiorcy jest w tym momencie promowane przez wszystkich specjalistów, ale moim zdaniem panowie sporo tracą przez fakt, że nie są potencjalnymi czytelnikami. Wiedza przekazana przez Panią Agnieszkę jest bardzo uniwersalna i przydana dla każdego. Drugie spostrzeżenie, w podobnym zakresie, to kwestia powtarzania informacji o nierówności płci. Bardzo ciekawe i równie niepokojące! Mam chyba przyjemność pracy w sfeminizowanej branży, bo nie zauważyłam podobnych zjawisk w swoim otoczeniu.

 

„Zbuduj karierę swoich marzeń” to książka, która w przenośni dała mi kopa, żeby zastanowić się nad swoją pracą i własnym rozwojem. Czuję się pozytywnie zmotywowana i chyba właśnie o to chodziło. A czy za parę lat będę mogła ogłosić, że osiągnęłam karierę marzeń? Mam nadzieję, że tak!


Dominika Róg-Górecka

niedziela, 18 kwietnia 2021

Fikcje – Jorge Luis Borges




Gdybym powiedziała, że książka była niewielkich rozmiarów, a jej przeczytanie zajęło mi wiele czasu… A potem dodała, że tytuł składał się z wielu króciutkich opowiadań, które czytałam 1-2 na raz, a potem robiłam sobie przerwę… to czy uznalibyście, że chodzi o pozytywną rekomendację? Cóż, w takim razie pozwólcie, że Was zaskoczę. Chociaż wszystko, co napisałam, jest prawdą, to książka była genialna!

 

Tytuł: Fikcje

Seria: Proza Światowa

Autor: Jorge Luis Borges

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy


 

„Fikcje” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jorga Luisa Borgesa, ale już teraz wiem, że nie ostatnie. W książce tej ujęła mnie skrótowość poszczególnych tekstów, ale też paradoksalnie, ogrom treści. „Fikcje”, jak sama nazwa wskazuje, stanowi zbiór fikcyjnych opowiadań, które poza sugerowaną nierealnością nic nie łączy. Każdy z nich porusza inny temat i jednocześnie stanowi wyzwanie dla wyobraźni czytelnika.

 

„Układanie obszernych książek to pracowite i zubożające szaleństwo: rozwijanie na pięciuset stronach idei, której doskonały ustny wykład zajmuje kilka minut”.

 

W książce zachwyciło mnie oczytanie autora, ale też jego wszechstronna wiedza z takich dziedzin jak filozofia, czy historia. Niesamowicie spójnie łączy fakty i prawdziwe wydarzenia z sytuacjami wymyślonymi, nie raz na jednym oddechu powołując się na zagadnienia z literaturoznawstwa i tytuły fikcyjne.

 

Twórczość Borgesa zafascynowała mnie złożonością, ale też kompletnością wykreowanych koncepcji i światów. Chociaż czytelnik może z nimi obcować ledwie przez chwilę, to z pewnością zaintryguje go  pomysłowość przedstawionych rzeczywistości. Kolejnym plusem jest też istotny udział literatury, czy to w formie odniesień, czy bardziej dosadny sposób, gdy książki odgrywają rolę swoistych bohaterów. Najbardziej zaintrygowała mnie koncepcje przyjęte w „Bibliotece Babel” oraz „Pierre Menard, autor Don Kichota”. Z kolei odwołując się do pomysłu przywołanego w „Ogrodzie o rozwidlających się ścieżkach”, z pewnością istnieją światy, w których opisane historie nie są fikcją.

 

„Kiedy ogłoszono, że Biblioteka obejmuje wszystkie książki, pierwszym wrażeniem było niezmierne szczęście”.

 

Wróćmy jednak do tego, od czego zaczęłam. Czemu wspomniałam, że czytanie książki zajęło mi dużo czasu, chociaż teraz widzę same pozytywy? Opowiadania napisane zostały pięknym, ale ciężkim stylem. Obcowanie ze słowami sprawia niekłamaną przyjemność, ale wymaga od czytelnika pewnego skupienia i koncentracji, na które nie zawsze mogłam sobie pozwolić. Przyzwyczajeni do prostych opowieści, lekkich narracji i niewymagających historii możemy podać się zbyt szybko, przed czym przestrzegam. Warto tej książce, a w zasadzie sobie, dać czas, podchodzić do niej co jakiś czas i pozwolić poszczególnym opowiadaniom znaleźć swoje miejsce w naszej wyobraźni. Tylko wtedy będziemy mogli docenić ją w pełni.


Wpis powstał we współpracy z Inverso, gdzie zachęcam Was do zakupów, bo tytuł jest w naprawdę fajnej cenie :)


Dominika Róg-Górecka

piątek, 16 kwietnia 2021

Frank Carnegie R-26 – Sylwester Kowalski


Tytułowy Frank Carnegie to dziennikarz, który nie ma łatwego życia. Kiedy Audrey Spencer ginie, zostaje wciągnięty w jej zagadkową śmierć, przez co niczego nie może być już pewien. Gdy postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę liczba ofiar wzrasta, a dziwnym trafem zawsze jest w ich pobliżu. Trudno mu zaufać policji i bliskim. Kto stoi po jego stronie, a kto czyha na jego potknięcie i śmierć?


Tytuł: Frank Carnegie R-26

Autor: Sylwester Kowalski 

Wydawnictwo: Media Group Consulting


Po tę książkę sięgnęłam zaciekawiona zarówno okładką jak i jej autorem. Ten bowiem dotychczas napisał serię książek koncentrujących się na mózgu człowieka. Z zawodu jest psychoterapeutą, więc byłam ciekawa jak poradził sobie z wyzwaniem napisania kryminału. Jestem pozytywnie zaskoczona.


Książka wciąga już od pierwszych stron, a mimo swojej objętości przeczytałam ją w zawrotnym tempie. Tempo akcji wzrasta z każdą przerzuconą kartką. W pewnym momencie miałam nawet wrażenie jakbym nie nadążała za akcją. Niektóre fragmenty wydały mi się nad wyraz mało prawdopodobne, przez co miejscami troszkę nie dowierzałam co czytam. Przez cały czas miałam w głowie tytuł książki, a konkretnie co oznacza skrót R-26 i moja ciekawość została zaspokojona. Jak na dobry kryminał przystało – na końcu. Myślę, że Frank to bardzo dobrze wykreowana postać i gdyby nie to, że wiemy, że jest dziennikarzem nadawałby się idealnie na detektywa. Ma jego wszystkie cechy i jest bardzo inteligentny.


Przyznam, że zakończenie jest bardzo interesujące i otwarte, dlatego mam dużą ochotę na kontynuację przygód Franka. Myślę, że kolejna książka autora będzie jeszcze lepsza niż R-26 i już nie mogę się doczekać kiedy będzie miała swoją premierę.


Patrycja Sobierajska

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Szczęście na miarę – Agata Kołakowska



Zabiorę Was dzisiaj do pewnej niezwykłej pracowni krawieckiej. Jej właściciel, Leonard Kittay szyje niezwykłe sukienki. Wszywa w nie pasek z wyhaftowanym największym marzeniem swojej klientki. I wiecie co? Tam marzenia się spełniają!


Tytuł: Szczęście na miarę

Autor: Agata Kołakowska

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

 

Jest tylko jeden warunek. Pani, której Leonard uszyje sukienkę, może polecić pracownię swojej jednej koleżance, nikomu więcej. W ten właśnie sposób do naszego krawca trafia Dagna, dziennikarka lokalnej gazety. I jak to dziennikarka od progu węszy jakiś spisek. Podejrzewa, że Leonard oszukuje swoje petentki i zarabia na ich naiwności. Postanawia go zdemaskować i napisać o nim artykuł. Nie zdradzę Wam, jak to się skończy i czy Dagna dopnie swego, ale przygotujcie się na piękną opowieść o marzeniach i ich spełnianiu, w której aż kipi od przeróżnych pozytywnych emocji.


Agata Kołakowska to jedna z moich ulubionych pisarek. Cenię ją przede wszystkim za to, że każda z jej siedemnastu! książek opowiada zupełnie inną historię. Nie są to żadne sagi, ani cykle, które z części na część opowiadają dalsze losy tych samych bohaterów, za każdym razem bohaterka tworzy zupełnie nowy świat, który wciąga czytelnika od pierwszego zdania.


Tak jest i tym razem. Historia Dagny i innych klientek Leonarda, których największe marzenia spełniają się po odebraniu magicznej sukienki, urzeka i daje wiele do myślenia. Owszem, marzenia się ziszczają, ale czy o to właśnie chodziło naszym bohaterkom? I czy naprawdę będą szczęśliwe i spełnione? Tego oczywiście dowiecie się z kart tej książki, ale myślę, że po przeczytaniu zadumacie się również nad swoim losem i swoimi najskrytszymi życzeniami. Ta powieść naprawdę "daje do myślenia"!



Myślę, że Wasze serca skradnie również historia samego mistrza igły, Leonarda Kittaya.  Historia jego niespełnionej miłości i pewnego spełnionego (lecz czy na pewno?) marzenia jest przepiękna i naprawdę wzrusza. Przygotujcie sobie chusteczkę do otarcia łezki wzruszenia, którą na pewno uronicie:)


Wielkie brawa należą się autorce za wykreowanie bohaterów. Mamy tu bohaterki, które uruchomią w nas cały wachlarz przeróżnych emocji. Od Mirelli, którą pokochacie od pierwszego zdania i Dagnę, która wzbudzi w Was przeróżne, mieszane emocje, aż po Marię, nad którą pokiwacie z niedowierzaniem głową. To naprawdę wspaniała galeria postaci, dla których warto przeczytać tę książkę.


Nie będę Was już dłużej przekonywać, zapraszam po prostu do uroczej pracowni Leonarda. Pomyślcie nad swoim marzeniem i sukienką ze snów i zatopcie się w historiach tych wspaniałych kobiet. Na pewno tego nie pożałujecie. A tym z Was, którzy nie znają jeszcze twórczości Agaty Kołakowskiej, serdecznie polecam jej książki. Naprawdę warto je czytać. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

sobota, 10 kwietnia 2021

Księga dwóch dróg – Jodi Picoult


Jestem fanką Jodi Picoult już od dawna, dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po jej najnowszą powieść „Księgę dwóch dróg”.


Tytuł: Księga dwóch dróg

Autorka: Jodi Picoult

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

 

Autorka za każdym razem porusza nowe tematy. Tym razem dowiedziałam się, że jest taka profesja jak doula od umierania i nie chodzi tu o zawód pielęgniarki czy opiekunki społecznej od medycznych i fizycznych czynności przy chorym. Doula od umierania pomaga oswoić się z tematem śmierci choremu i jego bliskim. Porządkuje sprawy umierającego, załatwia wszystko to, o czym przerażeni bliscy mogą zapomnieć. Podpowiada im, co jest w tym momencie najważniejsze.

 

Współczesna wiara i niewiara jest zestawiona z religią starożytnego Egiptu. Jodi Picolut przed napisaniem tej powieści udała się tam w podróż. Czytając, czuje się jej fascynację odkryciami archeologicznymi. Przenosi nas w świat bóstw, faraonów, piramid i grobowców.

 

Akcja tej powieści toczy się dwutorowo. Jeden tor to przeszłość głównej bohaterki, egiptolożki Dawn, a z drugi to jej teraźniejszość, czyli profesja douli.

 

Stwierdzenia, że życie i śmierć to rewers i awers jednej monety, a sam akt urodzenia jest skazaniem nas na śmierć, nie są żadną nowością. Autorka próbuje łącznie z czytelnikiem znaleźć odpowiedź na pytania: dlaczego nie umiemy rozmawiać o śmierci, dlaczego nas zaskakuje, dlaczego same mówienie o niej wzbudza nasz strach. Mamy tutaj wiarygodny wykład jak radzili sobie z tym tematem starożytni Egipcjanie. Dla nich życie na ziemi to krótka chwila, życie w zaświatach to wieczność. Jednocześnie bohaterka przeżywa proces umierania miłości w małżeństwie. Etap utraty zaufania, brak rozmów i fizycznej bliskości. Mam wrażenie, że Judi Picoult wraz z upływem czasu sięga po coraz głębsze tematy. Jej powieść daje dużo do myślenia. Pozwala porównać jej przemyślenia z własnymi. Przypomina to oswajanie dzikiego zwierzątka jakim jest temat śmierci, a wszystko to dzieje się w brawurowo poprowadzonej akcji.

 

„Księga dwóch dróg” to kolejna powieść tej autorki, po którą warto sięgnąć. Chociaż nie daje nam gotowych odpowiedzi, jak żyć, to skłania do zadawania sobie ważnych i trudnych pytań.


Dominika Róg-Górecka
Numer akredytacji: 08/05/2020

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates