Featured

środa, 25 listopada 2020

Friends. Przyjaciele na zawsze


 ,,Sześcioro przyjaciół.

Dziesięć sezonów.

236 odcinków.

23 miliony widzów każdego odcinka.

52 miliony ludzi przed ekranem podczas emisji finału.

Ale to przecież tylko serial telewizyjny...”.


To właśnie TEN serial, o najlepszych odcinkach na świecie, został wyemitowany w ponad 100 krajach. Podczas dziesięciu lat produkcji otrzymał aż 6 nagród Emmy, w tym dla najlepszego serialu komediowego. To wreszcie ten, który otrzymał Złoty Glob, dwie nagrody Stowarzyszenia Aktorów Filmowych oraz 56 innych nagród, a także 152 nominacje. Czy wiecie o jakim serialu wszech czasów mowa? Podejrzewam, że większość z Was zgadła. Dzisiaj przedstawiam  wspaniały album pt. Friends. Przyjaciele na zawsze.


Tytuł: Friends. Przyjaciele na zawsze

Autor: Gary Susman. Jeannine Dillon. Brayan Cairns.

Wydawnictwo: SQN


Wydawnictwo przygotowało już drugą książkę na temat legendarnego serialu i jest to prawdziwa perełka dla jego fanów. Album Friends. Przyjaciele na zawsze został wydany z powodu jest 25-lecia wyemitowania pierwszego odcinka. Uwielbiany program przedstawia światu sześcioro młodych przyjaciół mieszkających na Manhattanie. W ciągu dziesięciu sezonów serialu widzowie obserwowali przygody Moniki, Rachel, Phoebe, Rossa, Chandlera i Joeyego. Przez wszystkie odcinki towarzyszą im niezachwiana przyjaźń, determinacja i oczywiście duża ilość sarkazmu.


Album przenosi fanów na plan serialu, gdzie wszystko się zaczęło. Przedstawia, jak powstawał sitcom, jak wstępnie miał się nazywać, początkowe pomysły twórców serialu Marty Kauffman i Davida Crane, a także ich kolejne dzieła. Jednak pomimo tworzenia kolejnych programów, żaden nigdy nie zbliżył się do popularności, jaką osiągnął Friends. Poznajemy obsadę i ekipę, a także kto jeszcze starał się o rolę poszczególnych bohaterów. To tutaj dowiadujemy się, że aktorka Courteney Cox grająca Monikę, otrzymała od producentów zaproszenie na przesłuchanie do roli Rachel.


W książce znajdują się pierwotne opisy poszczególnych bohaterów oraz jak sami aktorzy ulepszyli postacie, które grali. Mamy tutaj informację o scenografii i wywiady z Johnem Shaffnerem, jak zmieniano kolory mieszkań i wystroju, a także jak to się stało, że Monika jest właścicielką tak wyjątkowego wnętrza z olbrzymim metrażem na Manhattanie.



Friends. Przyjaciele na zawsze jest w pełni ilustrowanym i autoryzowanym przewodnikiem po odcinkach przebojowego programu telewizyjnego, w tym spojrzenie za kulisy kultowych stu odcinków. Każdy z nich zawiera ekskluzywne zdjęcia z planu wytwórni Warner Bros i komentarze z zupełnie nowymi wywiadami, ciekawostki z planu oraz opowieści aktorów. Dowiadujemy się, kto w danym odcinku zajmował się scenariuszem, reżyserią, tekstem, a także poznajemy dokładną co do dnia datę premiery. Co więcej, przy każdym z odcinków jest wyróżniony fragment, wypowiedziany przez jednego z bohaterów. W książce znajdziemy również listę przebojowych dań ze wszystkich Świąt Dziękczynienia, a także konkursy i zabawy, które wypełniały czas naszej szóstce przyjaciół.


Niewątpliwie serial stał się tak popularny i kochany wśród widzów, że wyznaczał nowe światowe trendy. W albumie dowiadujemy się, która fryzura okazała się hitem i jak nazywało się słynne uczesanie z Friends. Modne suknie z serialu są wspominane i odwzorowywane do dzisiaj. Ponadczasowe slogany wypowiadane przez aktorów, które nadal znajdziemy w sklepach odzieżowych i nie tylko, takie jak ,,How You Doin '?”, ,,Joey Doesn't Share Food!”, ,,Pivot”, czy też ,,You're My Lobster”. Wielkie kolorowe kubki, pomarańczowa kanapa, a także fioletowe drzwi z żółtą ramką pozostaną z nami na zawsze.


Ta książka przenosi czytelników w świat wspaniałej i wyjątkowej produkcji telewizyjnej, jaką w latach 1994-2004 był serial Friends. Autorzy Gary Susman, Jeannine Dillon i Brayan Cairns mają bogate doświadczenie w dziennikarstwie i popkulturze, dlatego też wspaniale przybliżyli nam program od tzw. podszewki. Album Friends. Przyjaciele na zawsze pięknie wydany, w sztywnej oprawie jest ucztą dla oczu, a także idealnym pomysłem na prezent dla prawdziwego fana serialu. Zaliczam się do tego grona i jestem wręcz zachwycona! :)


Beata Wolniewicz-Róg

poniedziałek, 23 listopada 2020

Siła przeznaczenia – Agnieszka Stec-Kotasińska



Uwaga Kochani, pakujcie się! Zabieram Was na wakacje! Co tam listopad w kalendarzu, co tam krótkie dnie, co tam pandemia! My jedziemy do Anglii. Zabierzemy się tam razem z Natalią i Marceliną, dwiema przyjaciółkami z dzieciństwa, które po bardzo długim okresie niewidzenia spotkają się właśnie w Wielkiej Brytanii.

Tytuł: Siła przeznaczenia

Autor: Agnieszka Stec-Kotasińska

Wydawnictwo: Replika


W małym miasteczku Henley-on-Thames mieszka Basia, ciocia Marceli. I tam właśnie dziewczyny spędzą miesięczne wakacje. Po wielu prywatnych perypetiach będzie to dla nich czas odpoczynku, relaksu i odstresowania się. Czy tylko tyle? Oczywiście, że nie Okaże się, pobyt w Anglii zmieni ich życie raz na zawsze. Nie zdradzę Wam, w jaki sposób i za czyją sprawą to się zdarzy, ale gwarantuję Wam, że podczas tej podróży zrelaksujecie się tak samo, jak bohaterki.


Ta książka to wspaniała lektura na dzisiejsze niepewne czasy. Pełna optymizmu, radości i letniej swobody. I choć autorka nie ucieka w niej od tematów poważniejszych, to po jej przeczytaniu z nadzieją spojrzycie na nadchodzące jutro i na pewno poprawią Wam się humory. 


Na jej kartach roi się od wielu pozytywnych bohaterów, którzy nieustannie z uśmiechem na ustach stawiają czoła przeciwnościom losu. I tym uśmiechem nas zarażają. Natalia, ciocia Basia, Lia, Jessica, Alex, Mary i mała Suzie- jestem przekonana, że pokochacie ich "od pierwszego przeczytania".


Celowo w tej wyliczance nie umieściłam Marceliny, bo jestem ciekawa czy Was również będzie tak irytowała swoim egoizmem i skupieniem tylko i wyłącznie na swoich problemach. I choć nie jest Broń Boże czarnym charakterem  tej powieści, to autorka zgrabnie zaakcentowała kontrast między przyjaciółkami i włożyła łyżkę dziegciu do tej beczki miodu. Ze wszech miar był to zabieg bardzo potrzebny, bo nie jestem pewna, czy gdyby Marcela miała kryształowy charakter, rzeczywiście nie byłoby trochę za słodko.


Jak wspomniałam wyżej, autorka porusza w tej powieści również tematy dość poważne. Na dodatek są to tematy, o których ostatnio bardzo głośno. Bezskuteczne próby zajścia w ciążę, pragnienie bycia matką, in vitro, zespół Downa, choroba Alzheimera, momentami robi się poważnie, ale problemy bohaterów nas nie przytłaczają, tylko udowadniają, że w życiu nie zawsze jest kolorowo, ale z nadzieją, wiarą i przyjaciółmi człowiek zniesie naprawdę wiele. I już na zawsze zapamiętam zdanie zamieszczone na okładce: Za każdym razem kiedy pomyślisz, że już nic dobrego cię w życiu nie czeka- pamiętaj o przeznaczeniu. Myślę, że warto te słowa nosić zawsze w sercu.


Jak już wybieramy się na wakacje, to przydałyby się nam jakieś wycieczki, prawda? Spokojnie tych też tutaj nie zabraknie. Dogłębnie zwiedzimy Henley-on-Thames, "zaliczymy" tamtejsze regaty, odwiedzimy również Londyn i Brghton. Jestem przekonana, że poczujecie się naprawdę jak na wakacjach.


I co Moi Drodzy? Spakowani? To czas ruszać w drogę! Dziewczyny na Was czekają. Pozdrówcie je ode mnie i dajcie buziaka małej Suzie. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

sobota, 21 listopada 2020

Uczniowie Hipokratesa. Bogumił. – Ałbena Grabowksa



W czasach, kiedy Polskę bulwersują kolejne doniesienia lekarzy z „pierwszej linii frontu”, ja sięgnęłam po książkę opowiadającą o XIX wiecznym szpitalu. Czy wszystkie problemy zniknęły wraz z minioną epoką? Czy w tej fikcyjnej powieści znalazłam coś współczesnego?


Tytuł: Uczniowie Hipokratesa. Bogumił.

Autor: Ałbena Grabowksa

Wydawnictwo: Marginesy

 

Mamy rok 1850, Bogumił Korzyński, młody i ambitny lekarz właśnie zaczął pracę w Szpitalu im. Dzieciątka Jezus. Nie bez powodu pospólstwo zwykło mawiać, że idzie się tam tylko po to, by umrzeć. Niedoskonałość systemu widać już po pierwszym kroku, wszechobecny brud, lekarze, którzy z powodów religijnych unikają naukowych odkryć oraz wszechobecna dyktatura zaborców. W takim miejscu bardzo trudno o jakikolwiek postęp. Losy Bogumiła Korzyńskiego dodatkowo komplikują problemy osobiste i burzliwa przeszłość.

 

Po książki Ałbeny Grabowskiej będę sięgać bez zastanowienia. Po bardzo udanych „Matkach i córkach” trafiłam na równie rewelacyjnych „Uczniów Hipokratesa”. Czego w tej książce nie ma? Chyba tylko minusów! Jeśli zaś chodzi o plusy, to ich lista jest naprawdę długa. Przede wszystkim bogate i świetnie opisane tło historyczne. Czytając tę powieść nie tylko można się wczuć w opisywany moment dziejowy, ale przede wszystkim dużo dowiedzieć. Całe mnóstwo szczegółów i pieczołowicie sprawdzonych drobiazgów sprawia, że powieść ta ma ogromny walor edukacyjny. Przy okazji wartkiej opowieści poznajemy sporo faktów związanych z rosyjskim zaborem, ale też rozwojem medycyny.

 

Zwłaszcza ten drugi temat był niesamowicie ciekawie opisany. Nie mamy tutaj suchych faktów, każde odkrycie było przypłacone zdrowiem, a nawet życiem lekarzy i ich pacjentów. Autora opisuje to w niesamowicie przejmujący sposób, uświadamiając nas, że to, co obecnie jest standardem, kiedyś uchodziło za szarmanterię. Ukazuje też mroczniejszą stronę służby zdrowia, zamkniętość na postęp, pokładanie wiary w religii, a nie nauce, czy zbytni formalizm. Nie wszystkie problemy minęły z czasem, wiele aspektów jest wciąż aktualnych lub ponownie zaczyna stwarzać trudności. Czy nie wyciągamy nauczki z przeszłości? Jakby nie patrzeć nie minęło nawet 200 lat!

 

„Uczniowie Hipokratesa” to jednak nie tylko opowieść o medycynie, to przede wszystkim historia lekarzy, ich żon, matek i całych rodzin. Żaden z bohaterów nie żyje w próżni, obok pracy musi dbać o swoją pozycję społeczność, zachowywać zgodnie z obowiązującymi konwenansami i na swój sposób układać się z zaborcą. Autorka z niesamowitą lekkością miesza ze sobą wiele wątków, ostatecznie doprowadzając do tego, że wszystko jest ze sobą powiązane. Świetnie ilustruje też warstwę społeczną, role tradycji i mnogość ograniczeń.

 

Reasumując, ostatni książka Ałbeny Grabowskiej to:

  • bohaterowie z krwi i kości, którzy mają swoje wady, zalety, ale też… sekrety,
  • wartka akcja, pełna zwrotów akcji zarówno w aspekcie życia zawodowego, jak i prywatnego,
  • genialnie wprowadzone tło historyczne, które prezentuje jednocześnie Polskę pod zaborami oraz rozwój edycyjny.

„Uczniowie Hipokratesa” to literatura najwyższych lotów, po którą naprawdę warto sięgnąć!



Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

czwartek, 19 listopada 2020

Kłamstewka – Nina Majewska-Brown


Pewien serialowy doktor regularnie powtarzał, że „wszyscy kłamią” i coś w tym jest. Każdego dnia otacza nas większa lub mniejsze ściema. Reklamy próbują nam wcisnąć „lek na całe zło”, współpracownicy myślą wyłącznie o swoim awansie, a dzieci/rodzice pragną nam oszczędzić przykrości. Jak w tym świecie w cokolwiek wierzyć? Czy jest ktoś, kto nie będzie nas oszukiwał?


Tytuł: Kłamstewka
Autor: Nina Majewska-Brown
Wydawnictwo: Bellona


Pola nigdy nie miała w życiu łatwo, ale powoli wychodzi na prostą. Krok po kroku układają się wszystkie ważne elementy: rodzina, praca, może nawet miłość. Gdy wydaje jej się, że wszystko ma pod kontrolą, nagle okazuje się, że jej życie składa się z wielu kłamstw, półprawd i niedomówień.


Już sam tytuł skojarzył mi się z serialem „Wielkie kłamstewka” oraz dość popularnym cyklem młodzieżowym. Również sama okładka „krzyczy” o lekki klimacie i fabule związanej z pierwszymi miłościami czy szkolnymi intrygami towarzyskimi. Bo czy modelka z grafiki może mieć 40 lat? Nie sądzę. Tym właśnie tyle właśnie ma Pola, a jej życie to bynajmniej nie młodzieżowy film, tylko szara rzeczywistość. Z wszystkich skojarzeń, które miałam na początku, tylko nawiązanie do serialu miało jakiś sens. „Kłamstewka” to bowiem opowieść o codziennych problemach ludzi w średnim wieku, mniejszych i większych oszustwach, z którymi przychodzi im się borykać.


Poza tym, że książka wysyłała mi mylne sygnały i początek historii bardzo mnie zaskoczył, to szybko zamieniło się to w pozytywne uczucie. Pola nie jest bowiem ani trzpiotką, ani zrozpaczoną signielką. Zanim przejdziemy do nieuchronnego motywu miłosnego, otrzymujemy całkiem konkretnie zbudowaną rzeczywistość, w którym pojawia się wiele rozmaitych problemów. Trzeba przyznać, że autorka nie unika trudnych tematów, ale sprawiedliwie obdziela nimi bohaterów. W efekcie czego otrzymujemy ciekawie rozplanowaną siatkę wzajemnych powiązań i życiowych komplikacji. Akcja nie pędzie wyłącznie szlakiem wątku głównego, ale angażuje w opowieść wszystkie wykreowane postaci, dzięki czemu miałam wrażenie, jakbym faktycznie uczestniczyła w życiu tej grupy osób.


Temat miłości pojawia się później i rozwija bardzo niespiesznie. Podobało mi się, jak autorka podeszła do początków znajomości. Nie mamy tutaj typowych obrazków, gdzie oni padają sobie w ramiona po paru stronach, są idealni, nie mówią głupstw, a przez większość opowieści zastanawiają się, kim dla siebie są. „Kłamstewka” prezentują zagadnienie dużo bardziej realnie, pozwijają ludziom się poznać, a przede wszystkim nie unikają rozmów o uczuciach, czy statusie relacji.


Książka obfituje też w liczne zwroty akcji, bo dzięki wielowątkowej fabule naprawdę jest w czym mieszać. Między bohaterami dochodzi do wielu scysji, ale też pozytywnych interakcji. Mimo wszystko nie określiłabym tej opowieści jako przepełnionej emocjami. Jeden, czy dwa razy faktycznie poczułam się poruszona, ale przez dłuższy czas zwyczajnie cieszyłam z ciekawej historii, bez szczególnego przejmowania się losami bohaterów.


Co mnie najbardziej zaskoczyło i to w negatywnym sensie, to zakończenie. Niestety powieść kończy się z tak dużym przytupem, że ostatni zwrot akcji zbyt mocno odcina się od wcześniejszej historii i sprawia wrażenie mało realnego i wymyślonego na siłę. Gdyby to nie był koniec książki, pewnie dałoby się z tego wybronić, zaprezentować emocje bohaterki i jej zachowanie w niecodziennej sytuacji. Tymczasem autorka porzuca mnie z uczuciem niezamkniętej opowieści, zaskoczeniem na twarzy i myślą „ale że co???”. Do tej pory historia utrzymywana była w klimacie „life is brutal”, tymczasem zakończenie wyraźnie się od tego odcina. Czy planowany jest drugi tom? Mam nadzieję, może wtedy uda mi się lepiej zrozumieć co się takiego wydarzyło!


Niemniej „Kłamstewka” to ciekawa powieść z gatunku literatury kobiecej, poruszająca w nienachalny sposób wiele problemów, jak depresja, choroba, czy trudne związki. Pomimo kilku uwaga, ostatecznie cieszę się, że ją przeczytałam i że ani razu bohaterka nie wywracała oczami, czy zastanawiała się po miłosnych igraszkach, czy lubi swojego partnera. Właśnie takich książek mi trzeba!


Dominika Róg-Górecka


Książkę otrzymałem/otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.


wtorek, 17 listopada 2020

Rytuał – Greta Drawska


Mam dla Was Moi Drodzy, nową zagadkę kryminalną. Wybierzemy się dziś do Drawska Pomorskiego, gdzie po kilkudziesięciu latach nieobecności do swego rodzinnego miasta wraca prokurator Wanda Just.

 

Tytuł: Rytuał

Cykl: Wanda Just i Piotr Dereń (tom 1)

Autor: Greta Drawska

Wydawnictwo: Znak


Na dzień dobry stanie przed trudnym zadaniem. Wraz z kolegą z dzieciństwa, podkomisarzem Piotrem Dereniem, będzie musiała rozwiązać tajemnicę brutalnego zabójstwa lokalnego stomatologa. Okaże się to bardzo skomplikowane. Tropów będzie wiele, w tle pojawi się również historyczna zagadka. Perypetie osobiste pary policjantów również nie ułatwią im pracy. Przygotujcie się na fascynującą przygodę.


Do zrecenzowania tej książki zachęcił mnie jej fragment zamieszczony w sieci. Błyskotliwe dialogi, tajemnicza zbrodnia i przepiękne okoliczności przyrody sprawiły, że chciałam więcej. Dostałam i (prawie) się nie zawiodłam. Wiem, wiem prawie, robi różnicę, ale o tym za chwilę.


Dostałam do ręki rasowy kryminał, który czytało mi się bardzo dobrze. Para przesympatycznych detektywów i ich nie mniej sympatyczni współpracownicy oraz  wciągająca zagadka kryminalna. Czego chcieć więcej?  Do tego jeszcze dostałam swoje ulubione "tło okołofabularne" także byłam bardzo usatysfakcjonowana.


Rolę tego tła pełnią w tej powieści ciekawostki historyczne na temat regionu, w którym rozgrywa się jej akcja. Dostajemy tu garść informacji na temat słowiańskich wierzeń i rytuałów, bitwy pod Krojantani i wiele innych lokalnych i nie tylko historii. 


Ciekawym zabiegiem jest również umieszczenie w treści powieści, części wydrukowanej kursywą, opowiadającej historię pewnego malarza i jego obrazu. Oczywiście ta historia okaże się ściśle powiązana ze współczesnymi wydarzeniami, co czyni tę książkę jeszcze ciekawszą.


Brawa autorce należą się również za postaci głównych bohaterów. Ich osobiste historie sprawiają, że czytałam tę książkę z zapartym tchem. Nie dość, że cały czas nurtowało mnie pytanie, kto zabił Maurycego, to jeszcze zajmowały mnie prywatne sprawy Wandy i Piotra i nie pozwalały oderwać się od lektury.


No dobrze. Pochwaliłam, co mogłam, a teraz sobie trochę ponarzekam. Muszę się Wam przyznać, że ciut rozczarowało mnie zakończenie. Nie jest bynajmniej wina autorki. Mam wrażenie, że przyzwyczaiłam się do spektakularnych zakończeń z zaskakującym cliffhangerem na dokładkę, że tak prosty i wręcz przewidywalny (choć przyznaję się, sama nie wpadłam na trop mordercy) finał mnie zaskoczył. Jest to jednak tylko i wyłącznie moje spostrzeżenie, Rytuał to książka, którą naprawdę warto przeczytać, a dobra wiadomość jest taka, że będziemy mieli jeszcze przyjemność spotkać Wandę i Piotra i towarzyszyć im w rozwiązywaniu kolejnej zagadki. Ja na pewno tej przyjemności sobie nie odmówię i myślę, że wy po przeczytaniu części pierwszej tego cyklu również z niecierpliwością oczekiwać będziecie kolejnego tomu. Miłej lektury i do następnego!

Dorota Skrzypczak

poniedziałek, 16 listopada 2020

Długa noc w Paryżu – Dov Alfon



Rzadko zdarza się, aby tak wiele wątków rozgrywało się w powieści szpiegowskiej, obejmującej tylko jeden dzień. Jednak autor książki Długa noc w Paryżu dokonał tego i przenosi nas w świat pełny niesamowitych zwrotów akcji, nasycony emocjami i niezwykle szybkiego tempa. Pikanterii dodaje fakt, że książka została napisana przez byłego izraelskiego oficera wywiadu, który czerpał wiedzę z pracy w służbach specjalnych.


Tytuł: Długa noc w Paryżu

Autor: Dov Alfon

Wydawnictwo: Czarna Owca


Yaniv Meidan młody menadżer przybywa na konferencję technologiczną do Paryża, gdzie na lotnisku Charles de Gaulle napotyka atrakcyjną kobietę w czerwieni. Oczarowany jej wyglądem, postanawia opuścić z nią lotnisko. Niestety ślad po nim ginie, a większość faktów wskazuje na chwilę miłosnego uniesienia u boku atrakcyjnej kobiety. Izrael jednak jest postawiony w stanie najwyższej gotowości, aby dowiedzieć się, gdzie jest ich cenny obywatel. Okazuje się, że pułkownik Zeev Abadi, który jest nowym szefem autonomicznej sekcji specjalnej jednostki 8200, przyleciał tym samym samolotem co Yaniv i aktualnie przebywa w Paryżu. Czy to zbieg okoliczności?


Komisarz Jules Leger pracujący w paryskiej policji zdecydowanie wątpi w takie przypadki. Sprawa nabiera coraz większego tempa, kiedy okazuje się, że drugi młody Izraelczyk zostaje porwany z pokoju hotelowego. Podejrzenia o uprowadzeniu dwóch pracowników zostają potwierdzone, śledztwo komplikuje się coraz bardziej, a cała ta sytuacja grozi nieuniknionym kryzysem dyplomatycznym. Pułkownik Abadi domaga się informacji o innych pasażerach lotu i z pomocą swojej jednostki w Tel Awiwie wkrótce identyfikuje inną osobę, która mogła być prawdziwym celem uprowadzenia. Jednak następne ofiary zagęszczają całą napiętą już sytuację, a sprawa staje się jeszcze bardziej podejrzana, gdy w całej tej historii nagle pojawiają się chińscy komandosi.


Sam początek książki rozpoczyna się w okrutnym tempie, które nie odpuszcza przez cały czas. Pomagają również w tym rozdziały, których jest ponad sto, a do tego są bardzo krótkie. Jednak autor powoli dawkuje nam szczegóły zawartego w powieści konfliktu, aby czytelnik mógł sam snuć domysły, aż do ostatnich stron.


W książce wcześnie poznajemy wiele postaci, a ich duża ilość, bezbarwne dialogi oraz rozgrywająca się błyskawicznie akcja, powodują momentami zagubienie. Autor serwuje nam wiele tajemnic, zagadek do rozwiązania, a także niedopowiedzeń. Wprowadza wiele zgrabnie przeplatających się wątków, szpiegowskich rozgrywek, dyplomatycznych intryg, a także politycznych roszad.


Nie jestem osobą, która wie, jak faktycznie działają agencje wywiadu, natomiast ta książka wydawała się autentyczna i bardzo realistyczna. W historii przeplata się całkowicie wiarygodny, a także zabawny obraz organizacji bezpieczeństwa i urzędników lotniska, którzy przepychają się wzajemnie zaistniałą sytuacją.


Długa noc w Paryżu to genialna wyprawa do świata tajnych operacji, rzucająca potworne światło na służby bezpieczeństwa i ukrytą rękę rządu. Ciężko się od niej oderwać i zdecydowanie nie jest zaskoczeniem fakt, że książka została uznana za najlepszy thriller szpiegowski 2019 roku. Polecam wszystkim, którzy uwielbiają tego typu książki.


Beata Wolniewicz-Róg

niedziela, 15 listopada 2020

Nie mogę, trzymam dziecko. Rodzicielstwo bez instrukcji obsługi.



Rodzicielstwo nie jest łatwe. I nie do końca wiadomo, czy więcej jest „roboty” przy małym, czy dużym dziecku. Jedno jest pewne, te bardzo wczesne etapy rządzą się swoimi prawami, a już w szczególności uprawniają do magicznego zdania „Nie mogę! Trzymam dziecko!”. To jak, zaglądamy co tam słychać w domowych pieleszach rodziców dwójki żywiołowych maluchów?


Tytuł: Nie mogę, trzymam dziecko. Rodzicielstwo bez instrukcji obsługi.
Autor: Ksenia Potępa
Wydawnictwo: Znak


Już na początku warto zaznaczyć, ten tytuł nie jest poradnikiem. Na dobrą sprawę nie stanowi też antyporadnika. W moim odczuciu „Nie mogę, trzymam dziecko” to zbiór felietonów i własnych refleksji. Tytuł koncentruje wokół najbardziej bieżących problemów młodych rodziców i zgodnie z tym porządkiem został podzielony na rozdziały. Robi to jednak z niesamowitą lekkością, bez większego zadęcia, za to ze sporą dawką humoru i autoironii.





I to jest chyba najmocniejszy punkt dla tej propozycji. Autorka bowiem nie sili się na upiększanie rzeczywistości, bez ogródek dyskredytuje wszystkie mity idealnego życia z małym dzieckiem. Porządek? Cisza i spokój? Chociaż ogólna ogłada? Nic bardziej mylnego. Na stronach jej książki jawi się szczęśliwy i chaotyczny… cyrk, z dwoma małymi małpkami w rolach głównych. Jeśli i wy macie wrażenie, że wszystko wymyka się wam z rąk, podczas gdy inni rodzice jedną ręką przewijają pampersa, drugą gotują zdrowe jedzenie, by w międzyczasie regularnie ćwiczyć i rozwijać się zawodowo to… ten tytuł przekona was, że są jednak ludzie, którzy nie kłamią o rodzicielstwie.


Humor, dowcip i sarkastyczna szczerość to coś, co sprawiało, że nie raz wybuchałam śmiechem podczas czytania tej książki! Chociaż sama nie mam dziecka, poruszane tematy nie były dla mnie nudne. Autorka ma ogromny dar opowiadania w sposób ciekawy i zabawny nawet o najzwyklejszych momentach codzienności.



Warto też wspomnieć o niesamowitych i dowcipnych grafikach. Poza tym, że autorka ma poczucie humoru, jest jeszcze graficzką, a połączenie jednego i drugiego zaowocowało świetny ilustracjami. Sama strona wizualna tego tytułu to coś, co zasługuje nad oddzielną pochwałę. Książka może i przesadza z wielkością czcionki (oj przeczytałabym więcej treści!), ale w ocenie całości jest naprawdę porządnie i estetycznie wydana. Jest to styl typowy dla poradników, jednak i w tym przypadku dobrze się sprawdza.


„Nie mogę, trzymam dziecko” to paradoksalnie bardzo uniwersalny tytuł. Nieważne, czy masz maluchy, czy dawno je odchowałaś, a może nawet na ten temat nie myślisz, ten tytuł pozwoli Ci się oderwać od własnej codzienności i… uśmiechnąć do innej.

Dominika Róg-Górecka

piątek, 13 listopada 2020

Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu


Problemem nie jest to, że kobiety się nie starają, nie próbują. Wręcz przeciwnie, nieustannie staramy się zrobić i osiągnąć wszystko, czego wymaga od nas otoczenie. Spróbujemy wszystkiego - każdego zdrowego koktajlu, ćwiczeń głębokiego oddychania, każdej uspokajającej kolorowanki czy bomby kąpielowej, każdego wyjazdu medytacyjnego lub wakacji, jakie uda nam się wcisnąć do napiętego harmonogramu - żeby sprostać wyzwaniom stawianym nam przez pracę, rodzinę i cały świat.


Tytuł: Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu

Autor: Dr Emily Nagoski, Amelia Nagoski

Wydawnictwo: Czarna Owca

 

Stres staje się coraz bardziej powszechny we współczesnym społeczeństwie. Autorka Emily Nagoski i jej siostra bliźniaczka Amelia wpadły na wspaniały pomysł, aby wspólnymi siłami napisać o tym, jak walczyć ze stresem, który z kolei prowadzi do wypalenia. Czy wiecie, dlaczego napisałam, że pomysł był wspaniały? Ponieważ mają dar sprawiania, że ​​jeden z wielu gatunków samopomocy nie doprowadzi do tego, że zaśniesz po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron, jak to było u mnie w przypadku czytania tym podobnych książek.

Jeśli to nie jest pierwsza książka o radzeniu sobie ze stresem, którą czytasz czy przeczytałaś w życiu, to niektóre informacje będą znajome. Poradnik jest kierowany wyłącznie do kobiet. Możemy się dowiedzieć, dlaczego kobiety przeżywają inaczej wypalenie, niż mężczyźni. Jednak moim zdaniem niektóre przykłady rodzenia sobie ze stresem, które serwują autorki, równie dobrze sprawdzą się w przypadku płci przeciwnej.

 

To jest książka dla każdej kobiety, która czuła się przytłoczona i wyczerpana wszystkim, co musiała zrobić, a mimo to martwiła się, że robi „wystarczająco dużo”. Czyli dla wszystkich znanych nam kobiet — z nami włącznie”.

 

Książka jest podzielona na trzy części: Co bierzesz ze sobą, Prawdziwy wróg oraz Dobre nawyki w walce z wypaleniem, w których możemy znaleźć informację, jak wygląda cykl stresu, otaczające nas czynniki stresogenne oraz jak wpływają one na kobiety. Porady są przedstawione również w praktyce, a także wplecione w przedstawione historie dwóch kobiet Julie i Sophie.


Zakończenie każdego rozdziału zawiera sekcję TL;DR (too long; didn't read), jest to podsumowanie najważniejszych pomysłów. W książce możemy znaleźć również odniesienia do znanej i lubianej kultury popularnej: Igrzyska Śmierci i Star Trek, dla rozładowania omawianych praktyk.


Większość z opisanych rad jest przedstawiona w zdrowym rozsądku, a także są sformułowane w sposób pomagający przyswoić pewne rzeczy i sytuacje z życia. Książka jest doskonałym źródłem informacji dla każdego, świadczy o tym bogata bibliografia umieszczona na samym końcu. Dzięki wiadomościom zawartym w poradniku czytelniczka może wnieść do życia więcej równowagi. Szczególnie rozdział dotyczący odpoczynku powinna znać każda z nas.


Autorki zaserwowały nam książkę opartą na pozytywności i idei, że każda z nas robi wszystko, co jest w naszej mocy. Jeśli towarzyszy Ci ciągły stres, a także cierpisz z powodu uczucia wypalenia, to nie jest wada, ale objawy większego problemu, który trzeba przezwyciężyć.


Jeśli ostatnio poczułaś się przytłoczona i jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, dlaczego kobiety są w szczególności narażone na stres i wypalenie. Co więcej, dlaczego nauka często nie prowadzi badań, a także nie rozwiązuje problemów dotykających kobiety, koniecznie przeczytaj Wypalenie. Jak wyrwać się z błędnego koła stresu.


Beata Wolniewicz-Róg

poniedziałek, 9 listopada 2020

Dlaczego rodzice cię tak wkurzają i co z tym zrobić – Dean Burnett




Opieka nad niemowlakiem nie jest łatwa, ale weź tu dogadaj się z nastolatkiem! Kilka lat dorastania i zaczynasz tęsknić za pociesznie gaworzącym maluszkiem. Twoje dziecko nie dość, że nie jest słodkie, to jeszcze pyskuje! A może wręcz odwrotnie? To ty jesteś wiecznie ciemiężony przez nadopiekuńczych rodziców? Za nic nie rozumiesz, czemu czepiają się drobiazgów i nie dają Ci normalnie żyć? Obojętnie po której stronie barykady stroisz, ten tytuł jest dla Ciebie!

 

Tytuł: Dlaczego rodzice cię tak wkurzają i co z tym zrobić

Autor: Dean Burnett

Wydawnictwo: Insignis

 

„Dlaczego rodzice cię tak wkurzają i co z tym zrobić” to książka napisana przez doktora od mózgów, przynajmniej tak się przedstawia czytelnikom. Z założenia dedykowana jest młodzieży, ale moim zdaniem i dorośli znajdą w niej wiele wartości.

 

Co ją wyróżnia? Przede wszystkim bezpośrednia narracja, która wprost odwołuje się do czytelnika, jego doświadczeń i potencjalnych myśli. Dosłownie jest z nim na „TY”! Lekka forma i zabawne słownictwo bardzo przypadły mi do gustu. Nie jest to bardzo nowatorskie podejście, do tej pory spotkałam się z nim w książkach popularnonaukowych o fizyczne i astrofizyce, jednak w tym wydaniu również świetnie się sprawdza.

 

Jaki jest cel tej publikacji? Przede wszystkim pokazanie nastolatkom, że ich uczucia i emocje są naturalnym etapem dorastania, ale też i rodzice mają swoje racje. W zakresie tego pierwszego elementu autor odwołuje, w dość skrótowy sposób, to tego, jak działa i rozwija się mózg młodego człowieka. Myślę, że to naprawdę ważny temat, by uświadomić sobie, że pewne reakcje wynikają nie z sytuacji, a z nas samych, że czasem warto ochłonąć, zanim powie się za dużo. Jednak takie gadanie byłoby pozbawione dodatkowych wartości, gdyby nie ten aspekt naukowy. Teraz nie tylko wiemy „co”, ale też „dlaczego”. Jeśli zaś chodzi o dorosłych, to również i tutaj autor podkreśla różnice w działaniu mózgów, które dalej implikują odmienne postrzeganie pewnych wartości (np. czystej podłogi kontra nie chce mi się podnosić ręcznika). Autor w tym słynnym, międzypokoleniowym sporze staje gdzieś pośrodku. Jego argumenty brzmią i dosadnie i logicznie, mnie przekonały. Ciężko jest jednak powiedzieć, czy przemówią do nastolatka.

 

Równie ciekawie prezentuje się strona wizualna treści. Autor dba nie tylko o to, by książka przekazywała się dobrze, ona też bawi tym, jak wygląda, zarówno dzięki grafice, jak i licznym dopiskom. Być może taka forma utrzyma uwagę młodego czytelnika na dłużej.

 

Czemu wspominałam, że tytuł może być też pomocny rodzicom? Otóż właśnie dlatego, że dedykowany jest nastolatkom, prezentuje ich punt widzenia, akcentuje kluczowe dla nich problemy i precyzuje oczekiwania. Jednym zdaniem porusza aspekty, które częściej da się usłyszeć krzykiem, niż podczas normalnej rozmowy. W tym wydaniu będą o niebo łatwiejsze w przyswojeniu, ale mogą się też stać przyczynkiem do dyskusji. A przecież zawsze warto rozmawiać? Nawet jeśli niekoniecznie jest to proste.


Dominika Róg-Górecka
Numer akredytacji: 08/05/2020

piątek, 6 listopada 2020

Iwicka 8a. Dom pisarzy w czasach zarazy – Tomasz Jastrun


Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie, ale jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami wehikułu czasu, który zabiera nas, gdzie tylko chcemy. Mam wrażenie, że ostatnio trochę o nim zapomniałam, ale dziś zapraszam Was na wycieczkę do Warszawy lat pięćdziesiątych.


Tytuł: Iwicka 8a. Dom pisarzy w czasach zarazy

Autor: Tomasz Jastrun

Wydawnictwo: Czarna owca


To będzie podróż niezwykła. Podczas niej spotkamy takie tuzy literatury polskiej jak: rodziców autora, Mieczysława Jastruna i Mieczysławę Buczkównę, Artura Sandauera, Juliana Przybosia, Tadeusza Borowskiego, Marię Dąbrowską, Władysława Broniewskiego i wielu, wielu innych. Poznamy historię domu na Iwickiej i podejrzymy jak w ciężkich latach pięćdziesiątych żyło się jego mieszkańcom i jak trudnych wyborów musieli dokonywać.


Bez ogródek Wam się przyznam, że jestem tą książką zachwycona. Napisana przepięknym, literackim językiem (tak na marginesie, to niczego innego się po autorze nie spodziewałam) historia rodzinnego domu autora wciąga od pierwszej strony. Autor z wielkim sentymentem wspomina swoje dzieciństwo i towarzyszy tych pięknych lat.


Książka ta to jednak nie tylko zapis wspomnień lat szczenięcych Tomasza Jastruna. Jest to również przejmująca opowieść o twórcach czasu komunizmu. Większość pisarzy wstąpiła wtedy do partii, wielu z nich miało na koncie peany na cześć Stalina i wiele innych podobnych "wybryków". Autor szczegółowo opisuje ich rozterki z tamtych czasów, przybliża sylwetki poetów dziś już zapomnianych. Wstrząsnęła mną opowieść o Bohdanie Czeszko, o którym generalnie wiedziałam mało i zaskoczyły mnie jego powiązania z rodziną Broniewskich i dramatyczną historią Anki Broniewskiej.


Podejrzewam, że równie mocne wrażenie na czytelniku wywrze opis dnia śmierci Stalina i nastrojów wtedy panujących w naszym kraju. Niby coś tam o tym wiedziałam z ustnych przekazów starszych pokoleń, ale ciarki mnie przechodziły kiedy o tym czytałam.


Książka podzielona jest na dwie części. W drugiej części znajdują się wywiady przeprowadzone przez autora z grupą pisarzy związanych z domem. Wspominają oni życie w tamtych latach, tłumaczą się ze swoich decyzji i utrwalają ten czas w pamięci dzisiejszych pokoleń.


Wielkie brawa należą się wydawnictwu za piękne wydanie tej książki. Solidna twarda oprawa, a w środku mnóstwo ciekawych fotografii, nadających całej opowieści, jeszcze większej autentyczności. Wielkim plusem są również przypisy umieszczone na marginesach. Bardzo nie lubię książek, w których ta część znajduje się na końcu utworu. Może jestem leniwa, ale z reguły nie mam ochoty wertować całego tomu w celu sprawdzenia przypisu. Takie rozmieszczenie, jak w przypadku książki pana Jastruna bardzo mi odpowiadało i pozwoliło na bieżąco sprawdzać to co mnie zainteresowało.


Nie przesadzę, kiedy napiszę, że to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Wstrząsająca, wzruszająca, dająca do myślenia i pełna naprawdę ciekawych wiadomości. Nie wahajcie się nawet przez moment, wsiadajcie do naszego wehikułu i ruszajcie w tę fascynującą podróż. Miłej lektury i do następnego!


Dorota Skrzypczak

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates