Featured

czwartek, 23 maja 2024

Miłość, kłamstwa i sekrety – Krystyna Mirek

#WspółpracaRecenzencka #WydawnictwoLuna



Krystyna Mirek to autorka, której książki pozwalają nie tylko odpocząć po ciężkim dniu, ale też poznać ciekawą historię. Właśnie dlatego mam wobec jej powieści niemałe oczekiwania. Czy i tym razem udało się jej sprostać wyzwaniu?


„Miłość, kłamstwa i sekrety” to powieść wydana nakładem wydawnictwa Luna. Jej bohaterka, Wiktoria, ma wszystko, o czym marzy wiele osób. Wspaniałego narzeczonego, dobrze płatną pracę, w której pnie się na szczyt i wierną przyjaciółkę. Dużo? Owszem, ale jest też przekonana, że mogłaby mieć więcej. Właśnie dlatego, gdy dowiaduje się, że bratem jej narzeczonego jest sławny, bogaty i przystojny youtuber… nie wyklucza pewnej roszady. Nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jej działania faktycznie sporo namieszają w życiu wielu osób. Czy będą to zmiany na dobre?


Po raz kolejny Krystyna Mirek oferuje swoim czytelnikom powieść pełną zwrotów akcji, ale też ciepłych emocji i poruszających chwil. Ta książka spodoba się każdemu, kto ceni sobie lekkie, ale też mądre obyczajówki. Przede wszystkim jednak nie ma tutaj zbyt wiele naiwności, czy cukierkowości. Wszystkie opisywane wydarzenia są prawdopodobne, a zachowanie bohaterów racjonalne.



Na samym początku lektury powieści miałam w głowie pewien zarzut. Chciałam stwierdzić, że opisywani bohaterowie praktycznie od pierwszych stron odsłaniają przed nami wszystkie cechy swoich charakterów. Co więcej, są też dość stereotypowi. Całe szczęście byłam w błędzie! Wraz z rozwojem fabuły dowiadujemy się kolejnych rzeczy, a bohaterowie reagują w sposób, który każe nam zmienić o nich zdanie. Cieszę się, że powieść poszła w tę stronę.


„Miłość, kłamstwa i sekrety” porusza też kilka naprawdę interesujących kwestii. Mamy tutaj takie tematy jak rozdźwięk miedzy wizerunkiem youtubera a jego życiem oraz temat pracy, która niekoniecznie daje satysfakcję.


Jak też przystało na dobrą obyczajówkę, powieść opowiada o wielu relacjach międzyludzkich. Każda z nich ma trochę inny charakter, rozwija się w odmiennym tempie i oferuje różny wachlarz problemów.


Czy warto sięgnąć po „Miłość, kłamstwa i sekrety”? Zdecydowanie tak! Jeśli tylko lubisz ten gatunek, z pewnością docenisz tę powieść.


Dominika Róg-Górecka

środa, 22 maja 2024

Romans nad jeziorem Como – Edyta Folwarska

 #WspółpracaRecenzencka



Czasem mam ochotę poczytać coś lekkiego i niezobowiązującego. Zazwyczaj sięgam wtedy po romanse. Dawno tego nie robiłam, dlatego miałam nadzieję, że ta chwila przerwy pozwoli mi na nowo cieszyć się tym gatunkiem. Cóż… nie wyszło.

 

Kto z kim, czyli o czym jest ten romans?

 

Ania podczas własnego wesela dowiaduje się, że jej świeżo poślubiony mąż ją zdradza. Postanawia więc odnaleźć siebie na nowo i udaje się do malowniczych Włoch. Coś tam niby ma pomagać, ale głównie oderwać od problemów i zapomnieć o przeszłości. Już na lotnisku spotyka przystojnego Włocha, który najogólniej rzecz ujmując, nie jest dla niej najsympatyczniejszy. Potem wpada na niego ponownie, już w hotelu. Mężczyzna jednak udaje, że nic się nie stało i zaczyna powoli uwodzić kobietę. I tak zaczynają się najbardziej magiczne, ale też dziwne intensywne chwile w życiu Anny.


Schemat goni schemat

 

Największy zarzut, który mam wobec tej książki to to, że wszystko już gdzieś było. Powieść nie sili się na żadną oryginalność, bez najmniejszych skrupułów kopiuje znane i lubiane wątki. Nie tworzy z nich jednak unikatowego połączenia, a zupełnie bezbarwny miszmasz, który nie tylko nie zrobił na mnie wrażenia, ale też nie poruszył.

 

Nieczuła czytelniczka

 

Czytając tę książkę dokładnie wiedziałam co i kiedy mam poczuć. Autorka korzysta bowiem z naprawdę „mocnych” wątków. Już wspomniana na wstępie zdrada powinna złapać mnie za serce. A potem jest tylko lepiej. Niestety… opisana historia zupełnie do mnie nie przemówiła. Czułam, że po raz kolejny przerabiam napisany na siłę wyciskacz łez, któremu brak zarówno szczerości, jak i autentyczności. Wszystkie wątki rozwijały się w oklepany i przewidywany sposób, a opisywane uczucia sprawiały wrażenie sztucznych i wymuszonych. Ale najbardziej zawiodło mnie zakończenie, mdłe, nijakie i dokładnie takie samo, jak w wielu innych książkach.

 

A może jakieś plusy?

 

Zdecydowanie nie polubiłam się z tym tytułem. Jeśli jednak miałabym wskazać jakieś plusy, to są to opisy Włoch. Ponieważ moje plany wakacyjne w tym roku zapowiadają się raczej marnie, przynajmniej za sprawą książki mogłam się przenieść w cieplejsze kraje. Opisy scenerii, czy w oczywisty sposób romantycznych lokacji – w pewien sposób pozwoliły mi wyobrazić sobie te miejsca.


Werdykt?

 

Zdaje sobie sprawę, że moje zdanie jest odosobnione. Na ryku książki z pewnością znajdzie się miejsce na tego typu powieści. Jednak ja oczekuję już od literatury czegoś więcej, niż zaoferował mi ten romans.


Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 20 maja 2024

Prawica dla opornych – Michał Szułdrzyński

#WspółpracaRecenzencka 



Polityka kojarzy mi się wyłącznie z krzykiem, kłótnią i niemerytoryczną rozmową. W debacie publicznej brakuje mi elegancji, czy przestrzeni na własne zdanie. Chciałam czegoś innego i znalazłam. „Prawica dla opornych” to tytuł napisany w zupełnie innym stylu. Autor nie daje się zwieść emocją, nie podburza czytelnika, a poddaje omawiane kwestie chłodnej analizie.


„Prawica dla opornych” została wydana nakładem wydawnictwa RM. Treść tej książki podzielono na trzy rozdziały. Pierwszy z nich to „Skąd się wzięła prawica, czyli prawicowa genealogia”, czyli ponad 70 stronicowa historia, w której autor przedstawia nam nie tylko korzenie, ale też poglądy najważniejszych polityków i myślicieli powiązanych w jakiś sposób z prawicą. Szczerze mówiąc, sądziłam, że będę traktować ten rozdział jak przydługi wstęp, coś, co będzie mnie nudzić i męczyć. Tymczasem była to dla mnie najlepsza część książki, najciekawsza i chyba najbardziej konkretna.

Rozdział drugi to „Prawica na rozdrożach”, czyli opis tego, z czym obecnie mierzą się wszystkie ruchy polityczne. Poruszane są tu wszystkie największe wyzwania takie jak spadek zaufania do mediów, polaryzacja społeczeństwa, zdobywanie poparcia poprzez wybudzanie gniewu. Wszystkie omówione kwestie są naprawdę ciekawe, chociaż w moim odczuciu, tylko część dotyczy bezpośrednio prawicy. Wiele z nich analizuje wyzwania współczesności czy omawia bieżące zmiany społeczne. Za to na plus tej części muszę policzyć podawanie realnych przykładów ze współczesnej polityki, chociaż mogłoby być ich więcej.

Ostatnia część to „Prawica na miarę XXI wieku”. Autor ponownie przywołuje w niej część wspomnianych wcześniej wyzwań i proponuje rozwiązania.

W tej pozycji podobał mi się przede wszystkim sposób, w jaki autor opisywał poruszane zagadnienia. Co do zasady, z paroma wyjątkami, w pierwszej i drugiej części nie ujawnia swoich poglądów. I to jest to, co lubię, bo w ten sposób miałam możliwość konfrontowania się z własnymi myślami, nie miałam wrażenia, że autor próbuje mi cokolwiek narzucić. Jednocześnie wyczuwała, może się mylę, że stanowisko pisarza do prawicy jest racjonalne i nie należy on ani do hiper optymistów, ani zaciekłych krytyków. Dzięki temu, co do zasady, udawało mu się zachować obiektywizm.

Zabrakło mi za to analizy rodzimego podwórka. Chociaż autor przywołuje parę przykładów z życia politycznego, nie podejmuje się analizy żadnych konkretnych partii, nie ocenia ich programów, nie wyjaśnia, ile prawicy jest w polskiej prawicy. A szkoda, bo tego byłam naprawdę ciekawa!

Reasumując, „Prawica dla opornych” to bardzo ciekawa propozycja, w której znajdziecie historię prawicy oraz dokładne omówienie bieżących problemów społeczno-politycznych.

Dominika Róg-Górecka

niedziela, 19 maja 2024

Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu – Antoni Dudek i Zdzisław Zblewski

#WspółpracaRecenzencka 



PRL to trudny okres w historii Polski, nie tylko nieodległy, ale też budzący wiele kontrowersji i sprzecznych odczuć. Dla jednych jest niełatwym wspomnieniem, dla innych nudną lekcją ze szkoły. Publikacje takie jak ta pozwalają lepiej zrozumieć, co się wtedy działo.


„Utopia nad Wisłą. Historia Peerelu” to książka, którą napisało dwóch historyków: Antoni Dudek i Zdzisław Zblewski. Publikacja ta wydana została przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Książka ta to przede wszystkim wnikliwe i oparte na faktach historycznych opracowanie na temat PRL-u.


W pierwszej kolejności zwraca uwagę jej niecodzienne i jednocześnie bardzo efektywne wydanie. Książka ma większy niż standardowy rozmiar. W środku z kolei znajdziemy wiele barwnych ilustracji, które nie tylko dobrze oddają opisywane wydarzenia, ale też pozwalają wczuć się w ich klimat.



Sama książka została podzielona na rozdziały zgodne z pewnymi okresami, przykładowo 1. „1945-1948 Budowanie systemu totalitarnego”, 2. „1949-1954 Polska wersja stalinizmu”. Mamy więc tutaj podział chronologiczny, który obrazuje określone etapy.


Muszę powiedzieć jedno, ta książka to prawdziwa skarbnica wiedzy! W przystępny i bardzo dokładny sposób opisano przebieg naszej skomplikowanej historii. Jednak autorzy nie ograniczyli się tylko do faktów. Ich styl pisania momentami przypomina relację z wydarzeń, w której krok po kroku opisywane są poczynania polityków.


Jak już wspomniałam, odbiór całości ułatwiają zdjęcia, ale nie tylko. W publikacji zamieszczono ładnie wyróżnione ciekawostki np. biografie oraz wytłuszczenia najważniejszych zdań. Dzięki temu książka nie przypomina nudnego podręcznika, chociaż jej tematyka nie jest łatwa.



Komu polecam tę publikację? Przede wszystkim miłośnikom historii, ale też osobą, które chcą się dowiedzieć więcej na temat PRL-u. Nie oszukujmy się jednak, jeśli nie lubisz poznawać przeszłości, również ten tytuł prawdopodobnie nie zmieni Twojego zdania. Bo chociaż autorzy i wydawca zrobili wszystko, żeby publikacja była możliwie przystępna, to jednak docenią to tylko czytelnicy, którzy mają w sobie cierpliwość, ale też ciekawość dla tego okresu. Jeśli jednak należycie do tego grona, to „Utopia nad Wisłą” będzie prawdziwą perełką, nie tylko omawiającą temat kompleksowo, ale też rzetelnie.


Dominika Róg-Górecka


sobota, 18 maja 2024

Terapeuci par – Marta Szarejko

#WspółpracaRecenzencka  



„Trudno tak razem być nam ze sobą. Bez siebie nie jest lżej” śpiewała Edyta Bartosiewicz w duecie z Krzysztofem Krawczykiem. „Terapeuci par” to właśnie książka o tym, o związkach, kłótniach, rozstaniach, ale też rozmowach, wybaczeniu i pięknych, wspólnych chwilach.

 

„Terapeuci par. Historie z gabinetów” to publikacja napisana przez Martę Szarejko, a wydana nakładem wydawnictwa Literackiego. I już w poprzednim zdaniu jest pewna nieścisłość. Bo chociaż książka stanowi przykład literatury faktu, nie jest to jednak reportaż, a zbiór rozmów z wieloma ekspertami. Należałoby więc powiedzieć, że została napisana nie tylko przez autorkę, ale też specjalistów.

 

I muszę przyznać, że właśnie jej forma sprawiła, że początkowo ciężko mi się ją czytało. Niby wiedziałam, że jest to zbiór wywiadów, ale mimo to cały czas miałam wrażenie, że tradycyjny reportaż, z podziałem na tematy, czytałoby mi się lepiej. Trochę trwało, zanim przyzwyczaiłam się do formy, która siłą rzeczy nie jest tak uporządkowana, jak typowa literatura faktu.

 

Nie oznacza to jednak, że w książce panuje chaos. Tak naprawdę każda z rozmów krąży wokół innego tematu i chociaż w jego ramach poszczególne kwestie są poruszane już bez wyraźnego podziału, to nie miałam wrażenia, żeby był to jakiś problem. Wręcz odwrotnie, po przeczytaniu całości czułam, że zgłębiłam temat naprawdę porządnie. Bo istotnych zagadnień jest tu naprawdę sporo, są wśród nich takie kwestie jak: seksualność, emigracja, związki przemocowe, czy relacje po śmierci dziecka. Siłą rzeczy więc niektóre kwestie czyta się z większym zainteresowaniem, niż inne.

 

Tematy, które były mi bliskie, naprawdę dały mi do myślenia. O niektórych kwestiach nie brałam pod uwagę, inne marginalizowałam – całkiem sporo dowiedziałam się z książki, która nie jest poradnikiem, a zapisem wielu rozmów.



Całość buduje nam ciekawy, chociaż zupełnie niemedialny obraz relacji romantycznej. Bo okazuje się, że zdaniem terapeutów związek nie musi być idealny. Całkowicie satysfakcjonujące jest to, że będzie „wystarczająco dobry”.

 

Wszystkie rozdziały napisane zostały w przystępny sposób. Każda z rozmów toczy się w naturalnej i przyjaznej atmosferze, a czytelnik nie traci wątku. Dużym plusem jest też mnogość ekspertów. Dzięki temu, że jest ich tylu, otrzymujemy wiele różnych perspektyw, nie zamykamy się w tylko jednym sposobie rozumienia terapii, ale otrzymujemy wiele niezależnych punktów widzenia.

 

Z największym zainteresowaniem przeczytałam kilka ostatnich rozdziałów. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie forma tej książki, czyli zapis wywiadów, nie jest idealna. Gdybym miała wybór, z pewnością sięgnęłabym po zwykły reportaż, chociażby dlatego, że w takiej tradycyjnej publikacji w przyszłości łatwiej byłoby mi znaleźć ważne treści. Bo autentycznie mam wrażenie, że do niektórych wniosków i spostrzeżeń warto będzie wracać. A to chyba najlepsze rekomendacja tej książki!

 

Dominia Róg-Górecka

wtorek, 14 maja 2024

Jano i Wito czytają – Wiola Wołoszyn

#WspółpracaRecenzencka



Odkąd pamiętam, uwielbiam czytać. Może nie mam zbyt rozbudowanych wspomnień z wczesnego dzieciństwa, ale już jako nastolatka chętnie sięgałam po książki. Chciałabym, żeby moje dziecko również dzieliło ze mną tę pasję. Ale jak je do tego zachęcić? Jednym ze sposobów może być ta niepozorna książeczka.

 

„Jano i Wito czytają” to książka, która ujrzała światło dzienne nakładem wydawnictwa Mamania. Jest to jednocześnie kolejna część cyklu „Codzienne sprawy”. Za sprawą tej niepozornej publikacji odkrywamy kolejne losy Jano i Wito. Tym razem chłopcy odkrywają świat literatury. A wszystko zaczyna się od… niepozornego pytania o dinozaury. Ponieważ babcia nie zna odpowiedzi, postanawiają jej poszukać w księgarni (babcia była na tyle sprytna, że wykorzystała tę okazję do zapoznania dzieci z czymś nowym, zamiast wszystko wygooglać). I tak maluchy trafiają najpierw do księgarni, a potem do biblioteki.

 

Ta książeczka to świetny przykład na to, jak kreatywnie i edukacyjnie wykorzystać ciekawość dzieci. Z moich czasów pamiętam, że mało kto lubił czytać. Ta książka podchodzi do tego tematu zupełnie inaczej. Babcia nie zmusza chłopców do wybranej przez siebie lektury. Wykorzystuje to, że Jano i Wito się czymś interesują i pokazuje im świat literatury. Co więcej, na miejscu maluchy również nie są ograniczone tematem dinozaurów. Mogą wybrać, co tylko chcą. Również biblioteka zaskakuje ich bardzo pozytywnie, zwłaszcza że mają okazję uczestniczyć w niej w ciekawym wydarzeniu. Muszę przyznać, że bardzo mi się ta fabuła spodobała i pewnością wykorzystam ją jako patent wychowawczy,

 


Ale ja tu ciągle o perspektywie dorosłych. Tymczasem jestem przekonana, że również dzieci znajdą w tej historii wiele ciekawych elementów, które zachęcą ich do czytania. Jano i Wito to bohaterowie niesamowicie sympatyczni, których ciekawość może rozbudzić w młodym czytelników zainteresowanie książkami, ale też ogólnie wydarzeniami kulturalnymi.

 

Nie sposób też nie wspomnieć o pięknych ilustracjach. Cała publikacja utrzymuje żywą, radosną kolorystykę, a zamieszczone grafiki są bardzo miłe dla oka.

 

Jeśli szukacie książki, która zachęci Wasze maluchy do czytania, to moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć po ten tytuł.


Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 13 maja 2024

Wyspa bijących serc – Laura Imai Messina

#WspółpracaRecenzencka


Serce może pęknąć, bić w tym samym rytmie, a nawet być w rozterce. Ten kluczowy dla życia organ odgrywa też ważną rolę w literaturze. Szczególnie w książce „Wyspa bijących serc”.


Fabuła, czyli o czym jest ta powieść


Shūichi to czterdziestolatek, który po dłuższej przerwie wraca do rodzinnego domu. Jego mama zmarła, a on musi zająć się nieruchomością. Na miejscu spotyka tajemnicze dziecko, dla którego mama mężczyzny również była bardzo ważna. Każdy z nich coś stracił, każdy musi zrozumieć swoje uczucia, ale czy uda im się znaleźć spokój?


Melancholijna podróż w głąb siebie


„Wyspa bijących serc” to najkrócej rzecz ujmując, opowieść o stracie i to stracie rozumianej na wiele sposobów. Jest tu oczywiście kwestia śmierci bliskiej osoby, ale też wspomnień, które ktoś zmanipulował, czy też utrata bezpieczeństwa w rodzinie. Wszystkie wątki wprowadzane są do powieści niespiesznie, nijako przy okazji prozy codziennego życia. Nie ma tu miejsca na pośpiech, czy dynamiczne zwroty akcji. Wszystko toczy się swoim, niespiesznym tempem, które jest potrzebne, by bohaterowie na nowo posklejali swoje serca.



Chociaż w książce nie znajdziecie tanich chwytów, a opowieść toczy się powoli, to jednak nie sposób narzekać na rozwój fabuły. Przeszłość powoli odkrywa swoje karty, a z każdą kolejną coraz lepiej rozumiemy bohaterów i ich losy.


Nie ma tu też epatowania emocjami, chociaż uczuć jest co niemiara. Czytając „Wyspę bijących serc”, czułam się naprawdę poruszona. Jakby wszystko w niej opisane było szczere i prawdziwe. To jest moim zdaniem klucz do serc czytelników – nieepatowanie kontrowersjami, ale zaprezentowanie życia takim, jakim jest, z wszystkimi jego blaskami i cieniami.


Wycieczka w stronę serce


Nie bez znaczenia jest też tytułowa wyspa. Wyprawa tam jest poruszająca nie tylko dla bohaterów. Co ciekawe, z tego co udało mi się wyczytać w Internecie i co wynika z posłowia, takie miejsce istnieje naprawdę. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam trafić.


Werdykt


Uwielbiam literaturę japońską! Może nie jestem szczególną ekspertką w tym zakresie, ale powieści, które miałam przyjemność przeczytać, jeszcze mnie nie zawiodły. W tej znalazłam dokładnie to, czego szukałam: opis codzienności, nienachalne emocje, chwile zadumy i ciekawy pomysł na fabułę. Jeśli czegoś takiego oczekujecie od literatury, koniecznie sięgnijcie po ten tytuł.


Dominika Róg-Górecka

sobota, 11 maja 2024

Korfu, Lefkada, Itaka, Kefalonia, Zakynthos – Mikołaj Korwin-Kochanowski, Dorota Snoch

#WspółpracaRecenzencka 



Uwielbiam greckie wyspy. Na niejednej już byłam, ale wciąż nie mam ich dosyć. Właśnie dlatego z przyjemnością sięgnęłam po przewodnik, który przygotuje mnie do kolejnych wakacyjnych wojaży.


„Korfu, Lefkada, Itaka, Kefalonia, Zakynthos. Travelbook” to przewodnik wydany nakładem wydawnictwa Bezdroża, autorstwa Mikołaja Korwina-Kochanowskiego i Doroty Snoch. W moje ręce wpadło wydanie 3.


Publikacja ta jest niewielkich rozmiarów, dzięki czemu sprawdzi się podczas wakacyjnych wycieczek, kiedy zamierzamy spędzić na wyspie 1-2 tygodnie. Zawiera same praktyczne informacje, a jej poręczny rozmiar sprawia, że bez problemu możemy ją nosić w torebce, czy plecaku.



Na początku otrzymujemy garść uniwersalnych informacji, takich jak klimat, ważne placówki dyplomatyczne, temperatury itp. Autorzy nie ograniczają się jednak do samych suchych informacji, w treści nie brakuje też praktycznych porad, np. która pora roku umożliwia plażowanie, a kiedy lepiej pojechać, jeśli interesuje nas aktywny odpoczynek.


Następnie przechodzimy do opisu poszczególnych wysp. Każdy taki fragment zawiera mapę oraz dokładną rozpiskę najważniejszych punktów do zwiedzenia. Nie brakuje też adresów i praktycznych informacji o np. godzinach otwarcia, czy cenach.



Właśnie dlatego uważam, że jest to książka na tyle mała i poręczna, że świetnie sprawdzi się podczas krótkiej wycieczki. Jeśli zamierzacie wybrać się na wyspy na dłuższy czas, to ten tytuł sprawdzi się tylko jeśli nie lubicie czytać długich przewodników i interesują Was same konkrety.


Dominika Róg-Górecka

czwartek, 9 maja 2024

SEO dla blogerów, influencerów i marek osobistych – Ewelina Podrez-Siama

#WspółpracaRecenzencka 



Każdy, kto działa w Internecie, prędzej czy później spotka się z pojęciem SEO. Jednak wiedza z tego obszaru wcale nie jest tak łatwo dostępna, a przede wszystkim rzetelnie i przystępnie opracowana. Jeśli tak jak ja, z SEO jesteście na bakier, koniecznie sięgnijcie po ten tytuł.


„SEO dla blogerów, influencerów i marek osobistych” została wydana nakładem Onepress. Jest to publikacja, której celem jest nie tylko uświadomienie czytelników, czym jest SEO, ale też jak wykorzystać je na potrzeby własnej internetowej działalności.


Niech SEO działa na Twoją korzyść


Największym plusem tej pozycji jest to, że ma ona niesamowicie praktyczny wymiar. Wszystkie zagadnienia zostały opisane z perspektywy osoby, która te zasady stosuje na co dzień. Nie ma tu więc suchych, akademickich definicji, a same konkrety. Ale to dopiero początek. Książka bowiem tłumaczy krok po kroku co należy zrobić, żeby SEO działało na naszą korzyść. Wskazuje konkretne narzędzia (strony, wtyczki lub programy) i tłumaczy, jak je wykorzystać. Równie pomocne są też przykłady. Dzięki nim łatwiej zrozumieć opisywane zagadnienie.



Kolejną kwestią jest to, że autorka nie ogranicza się do samego SEO, porusza wszystkie zagadnienia, które w jakiś sposób się z nim wiążą. I dla odbiorcy jest to naprawdę wartościowe rozwiązanie. Dzięki czemu ta publikacja jest naprawdę kompleksowa.


Prosto i na temat


„SEO dla blogerów, influencerów i marek osobistych” to książka napisana w prosty i przystępny sposób. Nie ma tu lania wody, ale wyłącznie praktyczna wiedza. Z tego względu nie jest to tytuł do poduszki, do przeczytania w jeden wieczór. Chociaż od strony technicznej książka jest napisana w lekki sposób, to jednak ma w sobie tyle wiedzy, że wymaga nie tylko skupienia, ale też notatnika i najlepiej możliwości testowania od razu niektórych rozwiązań.


Dla kogo jest ta książka?


W przypadku poradników/podręczników zawsze należy się zastanowić, kto jest potencjalnym odbiorcą. Z tego tytułu najwięcej korzyści wyciągną osoby, które nic nie wiedzą na temat SEO albo ich wiedza jest bardzo ograniczona. Szczególnie pomocna będzie osobom, które dopiero zaczynają działalność w Internecie i zastanawiają się, jak zrobić to dobrze. To byłoby rozwiązanie idealne! Ale jeśli już działasz i masz świadomość, że Twoja wiedza jest wybrakowana, książka będzie dla Ciebie deską ratunku.


Nie jestem pewna co do osób, które już co nieco wiedzą, są po kursach lub przeczytały inne, podobne tytuły. W ich sytuacji książka ta może pomóc odświeżyć i ułożyć już posiadaną wiedzę. Nadal będzie więc przydatna, ale już nie przełomowa.


Werdykt


Zdecydowanie polecam „SEO dla blogerów, influencerów i marek osobistych”. Bardzo dużo się z niej dowiedziałam i z pewnością będę do niej wracać.


Dominika Róg-Górecka

wtorek, 7 maja 2024

Japonia. #Travel&Style

#WspółpracaRecenzencka



Miała być Japonia! Powoli szykowałam się do wycieczki życia, zaczęłam nieśmiało przymierzać się do planowania trasy, a tu nagle niespodzianka! Wyprawa została przełożona, ale nie odwołana. Może nawet lepiej? Będę miała więcej czasu, a z publikacjami takimi jak ta, z pewnością uda mi się dopiąć wszystko na ostatni guzik!


„Japonia. #Travel&Style” to przewodnik wydany nakładem wydawnictwa Bezdroża. Książka już na pierwszy rzut oka robi wrażenie jakością wydania oraz mnogością fotografii. Bo tych drugich jest naprawdę co niemiara! Świetnie obrazują opisywane miejsca i zagadnienia, dzięki czemu łatwiej wczuć się w klimat, a nawet ustalić, czy zwiedzanie danej lokalizacji nas w ogóle interesuje.


Publikacja ta to świetny przewodnik dla takich laików jak ja. Bo jest w nim pokrótce wszystko: historia kraju, opis przyrody, kultury, dokładne omówienie co gdzie zwiedzić, ale też poręczne podsumowania tematów najważniejszych dla turystów (np. gdzie znajdują się ambasady). Dzięki temu z tego tytułu można korzystać na różne sposoby: jeśli interesuje nas ogólne poznanie kraju – można skupić się na częściach opisujących bardziej uniwersalne zagadnienia np. kulturę. Będzie to też niezastąpione wsparcie, gdy chcemy zaplanować konkretną trasę zwiedzania. W książce znajdziemy rozdziały poświęcone poszczególnym częścią kraju, a w nich dokładne opisy co i gdzie można znaleźć (wraz z adresami). Na obecnym etapie te fragmenty wydały mi się zbyt techniczne, ale z pewnością wrócę do nich później.


Można też do książki podejść zupełnie inaczej. Przewodnik wyróżnił kilka sposobów zwiedzania np. aktywny, związany z kulturą itp. i oznaczył odpowiednie strony określonymi kolorami. Jeśli więc interesuje nas konkretny typ wypoczynku, łatwiej będzie nam znaleźć właściwe strony książki.


Dużym plusem jest też zamieszczenie w przewodniku praktycznych porad. Dowiemy się z niego co gdzie kupić, na czym można oszczędzić, a co jest warte swojej ceny. Poznamy też najbardziej podstawowe zwyczaje panujące w japońskim domu (tak, też trzeba zdjąć buty), żeby uniknąć krępujących sytuacji, gdy już zostaniemy zaproszeni.


Moim zdaniem ta publikacja jest dosłownie idealna dla turysty. Owszem, wiele kwestii omawia pobieżnie, ale po przewodniku nikt nie spodziewa się raczej dokładnej analizy historii. Niektóre kwestie są jedynie zarysowane i jest to w pełni na miejscu, jeśli chodzi o publikacje, którą będzie się nosić przy sobie w trakcie zwiedzania.


W zasadzie jedyne, co mi się nie podoba to… okładka. Wcześniejsze wydania miały zdecydowanie bardziej pasujące grafiki, chociaż trzeba przyznać, że ta zdecydowanie się wyróżnia na tle innych przewodników.


Nie ważne, czy planujecie wycieczkę do Japonii, czy po prostu chcecie poczytać o tym kraju, ta książka jest zdecydowanie warta uwagi!


Dominika Róg-Górecka

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates