Featured

niedziela, 14 listopada 2021

Czym jest zobowiązanie podatkowe i w jaki sposób powstaje?


Podatki zazwyczaj wzbudzają w społeczeństwie negatywne skojarzenia. Często mamy poczucie niesprawiedliwości w obliczu uiszczania danin publicznych, ale też nie do końca rozumiemy mechanizm ich działania.


Wiele osób najchętniej trzymałoby się jak najdalej od wszelkiego rodzaju księgowości oraz całego prawa finansowego i podatkowego, nie próbując nawet poznać podstawowych zasad ich funkcjonowania.


Zapewne w sądzie ulicznej niewielu przechodniów, nawet w najbardziej ogólny sposób, nie potrafiłoby zdefiniować zobowiązania podatkowego, a już tym bardziej odróżnić go od obowiązku podatkowego.


W tym artykule chcielibyśmy zatem wyjaśnić niuanse różnic między tymi dwoma pojęciami oraz omówić w jaki sposób powstają zobowiązania podatkowe oraz czy (a jeśli tak to kiedy) zobowiązanie podatkowe się przedawnia.


Obowiązek podatkowy a zobowiązanie podatkowe


Obowiązek podatkowy to wynikający z ustawy podatkowej obowiązek nieskonkretyzowanego świadczenia pieniężnego o przymusowym charakterze, wówczas, gdy ma miejsce określone w ustawie zdarzenie. 


Przykładowo odpłatna dostawa towarów czy wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów aktualizuje obowiązek podatkowy w zakresie VAT. Nieskonkretyzowana powinność może przybrać natomiast następującą formę: każdy, kto produkuje alkohol objęty jest obowiązkiem w zakresie podatku akcyzowego.


Podstawowymi elementami obowiązku podatkowego są generalnie określony zakres podmiotowy, opisany w legislaturze i szkoleniach księgowych jako przedmiot opodatkowania, podstawa opodatkowania oraz generalnie określone stawki. Oznacza to, że w żaden z tych elementów nie może ingerować władza wykonawcza.


Obowiązek podatkowy jest normatywnym poprzednikiem zobowiązania podatkowego. Co za tym idzie, że bez określenia obowiązku podatkowego zobowiązanie podatkowe nie może powstać. 


Czym jest zatem obowiązek podatkowy w tym kontekście? Jest to wynikające z obowiązku podatkowego zobowiązanie do zapłaty podatku na rzecz państwa/województwa/powiatu/gminy w określonej wysokości, w określonym terminie i w określonym miejscu.



 

Zobowiązanie podatkowe indywidualizuje podatnika (wymienia go z imienia i nazwiska lub firmy), wskazuje przedmiot, podstawę opodatkowania oraz stawkę. W praktyce oznacza to, że wystąpiło zdarzenie, z którym związany jest obowiązek podatkowy, a zatem należy zapłacić określony podatek.


Metody powstawania zobowiązań podatkowych i ich charakterystyka


W polskim systemie prawnym istnieją dwie metody powstawania zobowiązań podatkowych. Pierwsza z nich dotyczy powstawania zobowiązań podatkowych ex lege czyli z mocy ustawy podatkowej z chwilą zaistnienia zdarzenia, z którym ustawa łączy powstanie zobowiązania podatkowego.


Druga metoda natomiast wiąże się z wydaniem decyzji podatkowej i jej doręczeniem. O tym, która z metod znajduje zastosowanie decyduje ustawa podatkowa, regulująca dany podatek. A zatem ustawodawca w ustawie podatkowa określa czy zobowiązanie powstaje ex lege czy poprzez wydanie i doręczenie decyzji.


Gdzie mamy do czynienia z powstaniem zobowiązania ex lege oraz obowiązkiem samoobliczenia?

  • w podatkach dochodowych od osób fizycznych i prawnych, 
  • w podatku VAT, 
  • w podatku akcyzowym
  • w podatku od gier, 
  • w podatku od czynności cywilnoprawnych, 
  • w podatku od nieruchomości,
  • w podatku rolnym i leśnym (pod warunkiem, że te 3 ostatnie podatki opodatkowują osobę prawną),
  • w podatku od środków transportu.


Co to oznacza w praktyce? W wyżej wymienionych przypadkach podatnik musi samodzielnie obliczyć wysokość zobowiązania podatkowego oraz terminie wskazanym w ustawie podatkowej wpłacić albo kwotę podatku albo kwotę zaliczki na podatek.


Druga metoda powstawania zobowiązań dotyczy podatków od spadków i darowizn, podatku od nieruchomości, rolnego, leśnego w odniesieniu do osób fizycznych, a także podatku dochodowego od dochodów pochodzących ze źródeł nieujawnionych.


W tym przypadku zobowiązanie powstaje z chwilą skutecznego doręczenia decyzji ustalającej wysokość zobowiązania. Decyzja ta ma charakter konstytutywny. Oznacza to, że organ podatkowy przekształca obowiązek podatkowy w zobowiązanie podatkowe z chwilą jej doręczenia.


Wysokość podatku


Kwota podatku do zapłaty może być określona w decyzji organu podatkowego ustalającej bądź określającej wysokość zobowiązania podatkowego, może wynikać z samoobliczenia podatku lub wreszcie wynikać z przepisu ustawy.


Żeby poprawnie obliczyć podatek należy zapoznać się z ustawami oraz rozporządzeniami, które dotyczą danej dziedziny, a także wyposażyć się w niezbędną wiedzę z zakresu księgowości.



Termin zapłaty


Termin zapłaty podatku przy decyzjach doręczanych podatnikowi wynosi 14 dni, licząc od dnia otrzymania decyzji. W przypadku samoobliczenia podatku (np. w VAT, akcyzie) terminy płatności zaliczek na podatek, a także terminy rozliczeń rocznych określone są w ustawie. Jeśli podatnik przekracza te terminy, to automatycznie zobowiązanie podatkowe przekształca się w zaległość podatkową. Zaległość podatkowa wiąże się z wysokimi odsetkami od przeterminowanych podatków.


Miejsce płatności


Miejscem płatności podatku jest kasa organu podatkowego bądź rachunek bankowy organu podatkowego. Podatnik musi jednak pamiętać, że przy płatnościach trzeba respektować właściwość rzeczową i miejscową organu podatkowego. Naruszenie tej właściwości oznacza, że zobowiązanie podatkowe nie zostało należycie spełnione.


Przedawnienie zobowiązania podatkowego


Generalny termin przedawnienia zobowiązań podatkowych został określony przez ustawodawcę jako 5 lat licząc od końca tego roku podatkowego, w którym upłynął termin płatności podatku. Nie przedawniają się jednak zobowiązania podatkowe zabezpieczone rejestrem skarbowym, który obejmuje rzeczy ruchome i oraz zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką ustawową.


Należy jednak pamiętać o instytucjach prawa, które powodują przedłużeni terminu przedawnienia, a są to zawieszenie biegu terminu przedawnienia oraz jego przerwanie. 

Artykuł sponsorowany


Być może nie znacie mnie od tej strony, ale podatki to coś, czym zawodowo zajmuje się od wielu lat. Jako doradca podatkowy staram się nadążać za wszystkimi zmianami. Co w podatkach sprawia Wam najwięcej problemów? Jakie macie wątpliwości?

Tajne przez magiczne – Wierzbicka Katarzyna


Macie ochotę na dobrą fantastykę? W takim razie serdecznie polecam „Tajne przez magiczne”, książkę z niesamowicie pomysłową fabułą.


Tytuł: Tajne przez magiczne 

Autorka: Wierzbicka Katarzyna

Wydawnictwo: Spisek pisarzy


Wszystko zaczyna się od tego, że Agata rzuca pracę i zatrudnia się jako woźna w przedszkolu. Cóż może być złego w takiej karierze? Jak się okazuje, czeka ją całkiem sporo niebezpieczeństw, z czego gniew dzieci to dopiero początek. Znacznie dotkliwszy bywa gniew demonów i innych nadprzyrodzonych istot. Czyżby wszystko, w co do tej pory wierzyła, nie było prawdą? I co ma do tego jej matka, która porzuciła ją wiele lat temu?



Sami przyznacie, że nieczęsto trafia się w literaturze na nadprzyrodzone przedszkole. I pomysł ten został wprowadzony naprawdę dobrze! Historia powoli odkrywa przed nami kolejne „smakowite” kawałki wykreowanego świata, w którym do samego końca nie wiadomo po czyjej stronie należy się opowiedzieć. Wisienką na torcie jest świetny, sarkastyczny humor bohaterki.



Agata to kobieta, która z pewnych nieprzyjemnych względów musiała postawić wszystko na jedną kartę. Jednak w jej kreacji najlepsze jest to, jak wszystkie elementy ze sobą współgrają. Trudna przeszłość i bolesne wspomnienia z dzieciństwa determinują nie tylko jej zachowanie, ale też charakter. Dodatkowo wszystko, co na wymaga wyjaśnienia, z czasem zostaje poruszone w fabule i stanowi ważny element opowieści.



Bohaterka ma też świetne poczucie humoru. Jej sarkastyczna obserwacja rzeczywistości i celne uwagi nadają całości dowcipnego wydźwięku i ubarwiają fabułę. Dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać i szybko zaczyna domagać się wyjaśnień.



Równie ciekawie jawi się świat wykreowany. Chociaż początkowo rzeczywistość sprawia wrażenie zupełnie typowej, powoli pojawiają się kolejne elementy wskazujące na to, że gdzieś w tym wszystkim tkwi sekret. Intryga może mogłaby się rozwijać szybciej, bo akcja kręci się głównie wokół przedszkola, to jednak sam pomysł jest świetny! Liczę na to, że w drugim tomie będzie odgrywał jeszcze większą rolę, a wraz z nim nasza Agata. 


Lubicie fantastykę?


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020


niedziela, 7 listopada 2021

W mroku lasu – W mroku lasu



Chociaż nie jestem wielką miłośniczka kryminałów, ten zrobił na mnie ogromne wrażenie! Pomimo tego, że fabuła rozgrywa się na przełomie raptem kilku dni, akacja jest naprawdę dynamiczna, a intryga zaskakująca.


Tytuł: W mroku lasu

Cykl: Ryder Creed (tom 6)

Autorka: Alex Kava

Wydawnictwo: Harper Collines


Fabuła: podczas treningu psa policyjnego Grace odgrywa w lesie płytki grób. Szybko okazuje się, że pogrzebano tam więcej niż jedną ofiarę. Kimkolwiek jest sprawca to jego „dzieło” zostało zdemaskowane, a przyparty do muru nie cofnie się przed niczym.


„W mroku lasu” to szósty tom serii „Ryder Creed” i jeśli macie możliwość, warto sięgnąć po tę książkę w kolejności sugerowanej przez wydawcę. Jeśli jednak tak jak ja, nie może je się doczekać poznania sekretów lasu, bez trudu zrozumiecie zarówno bieg wydarzeń, jak i relacje między bohaterami.



Autorka w umiejętny sposób wprowadza nowe postaci, ale też przypomina sytuację starych, dzięki czemu ani przez chwile nie czułam się zagubiona. Ba! Przedstawia ich w taki sposób, że szybko się do nich przywiązałam. Miałam wrażenie, jakbym znała ich od lat, odczuwa z nimi ich emocje, czy walczyła o oddech w mrocznym lesie.


Również sama intryga nie pozwalała mi odłożyć książki. Chociaż nie zastanawiałam się już „kto”, bo narracja sprawcy towarzyszyła mi przez całą powieść, to wciąż byłam bardzo ciekawa wielu aspektów zbrodni, która swoją droga była dość przerażająca (przez chwile pomyślałam o tym, że sytuacja mogłaby mieć miejsce w realnym świecie i poczułam ulgę, że jednak jest to tylko książka).


Jak już wspomniałam wcześniej, akcja powieści rozgrywa się na przełomie kilku dni, jednak w żaden sposób nie wpływa to na negatywny odbiór historii. Wręcz odwrotnie, sprawia, że możemy lepiej zrozumieć bohaterów, poznać ich marzenia i obawy, a dopiero w drugiej kolejności śledzić rozwój wydarzeń. Bo ten paradoksalnie “napakowany” jest akcją, nie ma tu zbędnych scen, czy nic niewnoszących rozmów. Każda sytuacja, każdy dialog coś wnoszą do opowieści i przybliżają nas do rozwikłania zagadki.


Niesamowicie spodobał mi się też motyw psów policyjnych. Autorka przy okazji opowieści przekazuje nam sporo merytorycznej wiedzy na temat pracy, czy tresury tych stworzeń, ale też ich relacji z opiekunami.



„W mroku lasu” to książka, która wciąga w mroczny świat przestępczości, ale też zachwyca ciekawymi, złożonymi charakterami bohaterów. Powieść przypadnie do gustu nie tylko miłośnikom kryminałów, ale każdemu, kto lubi książki trzymające w napięciu.


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020


środa, 3 listopada 2021

Małe licho i babskie sprawki – Marta Kisiel


Jeśli tak wygląda literatura dziecięca to ja jestem dzieckiem pełną gębą, pełną i uśmianą, bo przy tej książkę bawiłam się wprost fantastycznie!

 

Tytuł: Małe licho i babskie sprawy

Cykl: Małe Licho (tom 4)

Autor: Marta Kisiel

Wydawnictwo: Wilga

 

Ale od początku: w szkole Bożka zaszły niemałe zmiany. Matematyki uczy ich już nie miła, sympatyczna pani, ale podejrzany, ubrany na ciemno pan, który na domiar złego roztacza wokół siebie mroczna aurę (jakby sama matematyka nie była dość mroczna). Bożek, jak na mieszkańca pensjonatu dla istot nadprzyrodzonych przystało, postanawia ten temat zgłębić!

 

„Małe licho i babskie sprawy” to czwarty tom serii „Małe licho” i myślę, że warto się zasugerować tymi numerkami przy tomach. One mają znaczenie. Ja rzuciłam się na głęboką wodę od razu do czwartej części i początkowo byłam mocno zaintrygowana, ale też z lekka skołowana. Ten ciekawy świat zdecydowanie lepiej okrywać po kolei.

 

Przede wszystkim, jak ja się dobrze przy tej książce bawiłam! Fantastyka wymieszana z czarnym humorem, sarkazmem i wieloma nawiązaniami do innych dzieł kultury to prawdziwy majstersztyk! A wszystko to przedstawione za pomocą bezlitośnie szczerej (i komicznej) narracja czwartoklasisty, którzy szuka swojego miejsca w tym zakręconym świecie.

 

Jest to więc książka, do której można podchodzić na dwóch poziomach. Pierwszy to traktowanie jej jako lekkiej i przezabawne fantastyki pełnej humoru, ale też zaskakujących odniesień. Drugie podejście każe nam spojrzeć trochę głębiej i ujrzeć w tej powieści historie o dorastaniu, coraz większej niezależności dziecka i konieczności szanowania jego wciąż zmieniających się granic prywatności.

 

Na uznanie zasługują też fantastyczni bohaterowi. Każdy z nich ma swoją specjalną cechę, zazwyczaj nadprzyrodzoną i fantastyczny (czasem również dosłownie) charakter. Dzięki ich pomysłowości fabuła wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony. I nie tylko dlatego, że sama intryga była ciekawie przemyślana. Najbardziej urzekły mnie zwykłe, codzienne sytuacje w szkole, czy po lekcjach, jednym słowem szara rzeczywistość. Wtedy to fantastyczne cechy naszych bohaterów zaczynały błyszczeć!

 

Jeśli więc lubicie fantastykę, albo Wasze pociechy, bo to jednak niby książka dla dzieci, ten cykl to strzał w 10!



Dominika Róg-Górecka


Dominika Róg-Górecka

Numer akredytacji: 08/05/2020

poniedziałek, 1 listopada 2021

Pechowe zauroczenie – Małgorzata Kasprzyk

 

Miłość potrafi zaskakiwać. Bohaterzy tej historii przekonają się o tym nie raz, czasem w bardzo bolesny sposób. Przygotujcie się więc na powieść pełną emocji, wzruszeń i nieporozumień, w której nie zabraknie romantyzmu.

 

Tytuł: Pechowe zauroczenie

Autorka: Małgorzata Kasprzyk

Wydawnictwo: WasPos

Książka pod naszym patronatem medialnym

 

Osiem lat temu Iza złamała Andrzejowi serce. Teraz mężczyzna wraca do Polski z emigracji i cały czas zastanawia się, jak potoczyły się losy jego byłej miłości. Nie zdaje sobie sprawę, że spotkanie po latach skończy się tym, że jego serce ponownie szybciej zabije. A potem podejmie decyzję, którą będzie trudno odkręcić.

 

Na początku warto spojrzeć na okładkę i zastanowić się, czego można się po niej spodziewać. W pierwszym odruchu skojarzyła mi się z erotykiem. I to był bardzo mylny trop. Chociaż w „Pechowym zauroczeniu” nie brak miłości, to jednak czytelnik nie uraczy w niej tzw. momentów. Książkę określiłabym jako romans z mocnym tłem obyczajowym.

 

W „Pechowym zauroczeniu” pierwsze skrzypce odgrywa miłość i dość skomplikowane relacje międzyludzkie. Czytelnik może śledzić rozwój znajomości, która z jednej strony jest naprawdę ujmująca, z drugiej nieuchronnie zmierza do katastrofy. Miks sercowego zamieszania i życiowej codzienności to cechy charakterystyczne tej opowieści, który sprawia, że nie sposób się oderwać od czytania.

 


Na uznanie zasługuje też sposób narracji. „Pechowe zauroczenie” została napisana w lekki, bardzo bezpośredni, a jednocześnie wciąż obiektywny sposób. Książka pokazuje emocje, ale nie rozkłada je na czynności pierwsze. Czytelnik angażuje się w lekturę, ponieważ wciąga go bieg wydarzeń i zagmatwane losy bohaterów, a nie analizowana w kółko uczuciowość.

 

„Pechowe zauroczenie” to świetna powieść, przy której można się zruszyć, uśmiechnąć i odpocząć. Tytuł idealny na jesienne wieczory!

Dominika Róg-Górecka

piątek, 29 października 2021

Lalka – Bolesław Prus


Dziś postanowiłam Was zabrać w miejsce, które prawdopodobnie bardzo dobrze znacie, a mianowicie do Warszawy czasów Bolesława Prusa. Odwiedzimy tam Stanisława Wokulskiego i Izabelę Łęcką. O już widzę na Waszych twarzach uśmiechy niedowierzania. A po co taka wycieczka? Przecież byliśmy tam nieraz i ich losy dobrze znamy? 

 

Tytuł: Lalka

 Autor: Bolesław Prus

Wydawnictwo: MG

Nasz patronat medialny!


Ja to wszystko bardzo dobrze rozumiem, ale nie mogłam się oprzeć, nowemu pięknemu wydaniu tego utworu i postanowiłam zdobyć je dzięki uprzejmości jego wydawcy, Wydawnictwu MG. Myślę, że nie ma sensu przytaczać tutaj jego fabuły, bo na pewno doskonale ją znacie. Zamiast tego postanowiłam Wam opowiedzieć, dlaczego Lalka jest dla mnie bardzo ważną lekturą.


Oczywiście, jak (prawie) wszyscy czytałam ją w liceum. Wtedy była dla mnie zwykłą książką o niespełnionej miłości. Byłam wtedy tęgą, zakompleksioną nastolatką, więc podejrzewam, że piękna i zjawiskowa Izabela budziła mój niekłamany zachwyt, zazdrościłam jej uwielbienia mężczyzn i marzyłam o takim przedsiębiorczym, przystojnym i mądrym mężczyźnie jak Wokulski. Po dobrych kilku latach, będąc już osobą dość dojrzałą, przeczytałam ją jeszcze raz. I wtedy osłupiałam. Jej, jak mnie ta Izabela wkurzała. Taka pusta, zarozumiała i nieodpowiedzialna. Dotarło do mnie wtedy, że warto pewne książki czytać kilka razy w życiu i sprawdzić jak po latach zupełnie inaczej je odbieramy.

 

Poza tym Bolesław Prus urzekł mnie swoim kunsztem literackim, który dla mnie najbardziej się uwidacznia w Lalce właśnie. Urzekają mnie opisy XIX-wiecznej  Warszawy, rysy psychologiczne bohaterów i ogólnie klimat panujący w tej książce. Uwierzcie mi, po tych kilku latach przerwy czytałam ją w każdej wolnej chwili, w różnych dziwnych miejscach na czele z zatłoczonym tramwajem, z zapartym tchem i wypiekami na twarzy.


Mam nadzieję, że teraz już rozumiecie, dlaczego nie mogłam się oprzeć i po raz kolejny sięgnęłam po tę książkę. Tym razem czyta mi się jeszcze przyjemniej dzięki pięknemu jej wydaniu, o które zadbało wydawnictwo MG. Myślę, że Was również nie muszę zbytnio namawiać do powrotu do dawnej Warszawy i do odświeżenia sobie tej szkolnej lektury. Jeżeli jednak z różnych powodów, jeszcze jej nie czytaliście, nie zwlekajcie ani trochę. Naprawdę warto znać Prusa. Miłej lektury i do następnego!

Dorota Skrzypczak

poniedziałek, 25 października 2021

Dywan winylowy – kilka, nie tylko typowych, zastosowań


Dywany winylowe ponownie zyskują na popularności. Czemu? Z pewnością mają kilka bardzo ważnych zalet. Są lekkie i cienkie, a dzięki gumowemu spodowi dobrze przylegają do podłogi. Dodatkowo za sprawą faktury bardzo łatwo utrzymuje się je w czystości. Ale to nie wszystko, obecnie ich wybór jest ogromny! Każdy znajdzie wzór, który mu odpowiada i to w dowolnym wymiarze. Co więcej, w przypadku niestandardowych parametrów łatwo taki dywan dociąć.


Czy mają jakieś wady? Faktura dywanów winylowych jest specyficzna, niektórym kojarzyć się może z linoleum. Nigdy nie będzie w dotyku przypominać dywanów perskich, czy marmurów. Trzeba mieć to na uwadze i wybierać mądrze.


Jednak mnogość plusów sprawia, że dywany z pcv mają sporo zastosowań. Oto te, które sprawdziły się u mnie!



Wycieraczka

Zdecydowanie polecam to zastosowanie! Dywan świetnie wygląda, a przy okazji praktycznie się nie brudzi. Wszystko to za sprawą gładkiej powierzchni. Okruchy można wciągnąć odkurzaczem (nic się przecież nie zapląta), a plamy nie wchłaniają się. Jeśli interesuje Cię ładne wykończenie przedpokoju to jest strzał w 10! Będzie i gustownie i praktycznie!

Na balkonie, na tarasie

Z podobnych powód, co w punkcie pierwszym, produkt ten świetnie sprawdza się też na balkonie czy tarasie. Nie jest mu straszny żaden deszcz czy różnice temperatur.

Dywan, który lubi zmieniać miejsce

Z kolei jego lekkość pomoże w podróżach. Jeśli masz potrzebę częstego przekładania dywanu, z tym nie będzie problemów.



Wykończenie półki lub parapetu

Wspominałam o możliwości łatwego docięcia dywanu? Dzięki temu można go wykorzystać nawet w bardzo niestandardowy sposób. Szczerze żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej, bo za jego pomocą można szybko i łatwo… odświeżyć parapet. Z pewnością następny model zamówię większy!


Plan zdjęciowy

Jeśli często robisz zdjęcia produktowe i potrzebujesz różnych wzorów, to dywan winylowy sprawdzi się świetnie. Jest lekki, łatwo go zwinąć i schować, a do tego mnogość wzorów daje prawdziwe pole do popisu. Co więcej, dywany świetnie wyglądają na zdjęciach. Sprawdziłam, polecam!


Które z zastosowań najbardziej się Wam podoba? A które najbardziej Was zaskoczyło? Może sami macie dywany winylowe? Jeśli tak, to za co najbardziej je cenicie?

Dominika Róg-Górecka

piątek, 22 października 2021

Literatura to niebezpieczny biznes – Alice Basso


Mam słabość do książek z literackim motywem! Jeśli tylko w powieści pojawia się wątek pisarza, wydawcy, czy księgarza, sięgam po nią bez zastanowienia! Tak było i tym razem. Jednak czy ulubiony motyw wystarczył, by zdobyć moje czytelnicze serce?

 

Tytuł: Literatura to niebezpieczny biznes

Cykl: Vani Sarca (tom 2)

Autorka: Alice Basso

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Bestsellery

 

Ghostwriterka, Vani Sarca, stara się zapomnieć o nieudanym związku. A jak wiadomo, nie ma lepszego sposobu na złamane serce (nie licząc może czekolady i wina), niż rzucić się w wir pracy. A już szczególnie jeśli to całkiem angażująca praca w policji. Vani nie zajmuje się jednak pracą śledczej, ma napisać książkę kulinarną zawierające anegdotki na temat rodziny Gian Marin. Na deser jeden z współautorów przyznaje się… do morderstwa. A jakby tego było, na horyzoncie pojawia się ten, który Vani złamał serce!

 

„Literatura to niebezpieczny biznes” to drugi tom cyklu Vani Sarca i podobnie jak poprzednia część, ma swój unikatowy klimat. Za sprawą oryginalnej bohaterki powieść czyta się z dużą przyjemnością. Może nie zapartym tchem, ale jednak sporym zaciekawieniem śledzi się życiowe (i kryminalne) rozterki.

 

W moim odczuciu, chociaż powieść klasyfikowana jest jako kryminał, dominują w niej wątki obyczajowe. Pomimo tego, że w tle rozgrywa się śledztwo, najważniejsze są jednak relacje między bohaterami oraz ich uczucia. Podobnie umiarkowany nacisk położono na humor. Chociaż w książce pojawiają się dowcipy, zarówno słowne, jak i sytuacyjne, nie powiedziałabym, że przy jej czytaniu można boki zrywać. Dlatego jeśli lubicie powieści z mocnym tłem obyczajowym, w tej historii znajdziecie go sporo.

 

Z drugiej strony opowieści daleko też do mdłych i przesłodzonych romansów. Nasza bohaterka ma charakterek, nie daje sobie w kaszę dmuchać, a sarkazm nie jest jej obcy. Pomimo tego, że akcja nie miała dynamicznego tempa, powieść bardzo mi się spodobała. A do tego motyw literatury i to jeszcze w kulinarnym wydaniu! Wszystko to razem wykreowało ciekawy klimat. A jaki konkretnie? To już musicie sprawdzić sami!

tk

Dominika Róg-Górecka

poniedziałek, 11 października 2021

Dziewczyna z wiatrem we włosach – Anna Szczęsna


Zabieram Was dzisiaj do Torunia, gdzie czekają już na nas, agentka literacka Marlena i jej podopieczny, mistrz literackich horrorów, Michał. Niektórzy z Was być może już ich znają, ponieważ byli oni bohaterami pierwszej części tego cyklu zatytułowanego: Dziewczyna, która patrzyła w słońce.


Tytuł: Dziewczyna z wiatrem we włosach

Cykl: Między stronami życia (tom 2)

Autor: Anna Szczęsna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

 

Główną bohaterką tomu pierwszego była Justyna, dziewczyna Michała, a czytelnicy mieli okazję z biciem serca obserwować rozkwit uczucia między nimi i nagły i niespodziewany kryzys, który wybuchł na koniec tej części. W Dziewczynie z wiatrem we włosach na plan pierwszy wysuwa się Marlena, która z wielką determinacją próbuje pogodzić przyjaciółkę ze swoim najlepszy klientem. Nie robi tego tak do końca bezinteresownie. Michała dopadł kryzys literacki, nie pisze, zaszył się w czterech ścianach i z nikim się nie kontaktuje. Marlena zdaje sobie sprawę, że "niepiszący" Michał równa się spadek jej dochodów, a kredyt spłacać przecież trzeba. Postanawia więc działać. Czy uda jej się pogodzić rozdzieloną parę? Zdradzę Wam tylko, że łatwo nie będzie, naszą bohaterkę dopadną problemy rodzinne, na horyzoncie pojawi się pewien interesujący i tajemniczy mężczyzna, jednym słowem będzie się działo.

 

Na początku biegnę szybko rozwiać Wasze wątpliwości. Jeżeli nie znacie części pierwszej, niczego się nie obawiajcie. Ja również przeczytałam tę książkę bez jej znajomości i w niczym mi to nie przeszkodziło. Autorka dość dokładnie opowiada nam, co doprowadziło do rozpadu związku Justyny i Michała i jaka jest geneza przyjaźni bohaterek, także bez problemu "wchodzimy" w tę historię i z zapartym tchem obserwujemy rozwój wydarzeń.


Bohaterowie tej książki obudzą w czytelniku wiele różnych emocji. Od niezrozumienia ich poczynań, po podziw i zachwyt nad podnoszeniem się z upadku, wzięciem od nowa spraw w swoje ręce i powolnego odbudowywania tego co się rozpadło. Budzi to w nas wspomniany podziw i nadzieję na to, że nam też się uda podobna sztuka. Szczególnie na naszą uwagę zasługuje Marlena, która na początku jawi nam się jako silna, twarda i niezależna kobieta, która od początku wie, co ma robić i od razu rusza do działania. Z biegiem czasu okazuje się jednak, że ona również nie jest wolna od lęków i wahań i też popełnia błędy, za które gani swoich przyjaciół. Równie dobrze udali się autorce bohaterowie drugoplanowi, myślę, że matkę Michała i trenera personalnego Alana polubicie od pierwszego zdania.


Ta historia to opowieść o dwóch najważniejszych na świecie uczuciach: przyjaźni i miłości, dla których warto wiele zmienić i zaryzykować. Udowadniają nam to jej bohaterowie i przy okazji podnoszą na duchu. Warto ją przeczytać, by raz na zawsze uwierzyć, że dla bliskich nam osób jesteśmy w stanie wiele poświęcić, bo wtedy życie naprawdę stanie się piękniejsze.


Dla nas, moli książkowych ta książka kryje jeszcze jedną niespodziankę. Ja już wyżej wspominałam, Marlena jest agentką literacką i z racji tego czytelnik dostaje w bonusie garść ciekawostek i tajemnic z alkowy pisarstwa. Z pierwszej ręki dowiadujemy się jak brak weny twórczej destrukcyjnie działa i na agenta i na autora, jakie sztuczki stosują ci pierwsi, by zagrzać do walki swoich podopiecznych i skąd czerpią pomysły na swoje bestsellery popularni pisarze. 

 

Gorąco zachęcam Was do przeczytania tej ciepłej i pełnej nadziei książki, która na pewno poprawi Wam humory w długie, niestety już jesienne wieczory. A Marlenie i wydawnictwu serdecznie dziękuję za przepiękną pocztówkę dołączoną do książki. Skąd wiedzieliście, że je zbieram?:)

Dorota Skrzypczak

niedziela, 3 października 2021

Aroamtyczne testy olejków DöTerra

 

Od jakiegoś czasu jestem ogromną miłośniczką wszystkiego, co pięknie pachnie. Już nie tylko zapalam świeczki, ale też robię! Uwielbiam swój kominek zapachowy i mam całkiem pokaźną kolekcje olejów. I wraz z rozwojem tych zainteresowań, coraz bardziej zwracam uwagę na naturalne rozwiązania. Jak się okazuje, odpowiednio dobrane olejki nie tylko nie szkodzą, ale mogą mieć też dobroczynne działanie. Zapraszam na test olejków DöTerra.

 

Słowem wstępu, olejki DöTerra to całkowicie naturalne produkty o bardzo silnych zapachach. Jeśli mieliście do czynienia z innymi produktami, możecie być zaskoczeni, jak bardzo są wydajne. Od jednej do trzech kropelek całkowicie wystarczy, by dać bardzo silny aromat.

 

Zastosowanie

Zastosowanie olejków jest bardzo szerokie, a dzięki pięknym zapachom, również przyjemne. Chociaż ja skorzystałam tylko z kilku z proponowanych rozwiązań, warto mieć na uwadze, że jest ich o wiele więcej. Oto kilka moich pomysłów:


  • 1.       Inhalacje

Zanim jeszcze na dobre zagościła u nas jesień, mi udało się załapać pierwsze przeziębienie. W takich sytuacjach często sięgam o naturalne inhalacje. Do miski ciepłej wody dodałam dwie kropelki Peppermint i… o kurczę, ale to było moce! Miałam wrażenie, że faktycznie lepiej mi się oddycha, a miętowy zapach był obłędny.


  • 2.       Do zabiegów kosmetycznych

Jednym z zabiegów kosmetycznych, które regularnie powtarzam, jest namaczanie stóp w wodzie z solą i olejkiem. 2-3 krople zapachu, na który w danej chwili miałam ochotę sprawiły, że zabieg był niezwykle aromatyczny. Przyjemne z pożytecznym!

Olejki można też dodawać do bezzapachowych kosmetyków.


  • 3.       Do ziół

Po kropelce olejów na odporność dodawałam też do herbat, czy ziół. Najbardziej podobał mi się w tym zastosowaniu Capaiba. Lekko ostry, trochę słodki, nadawał napojowi nowego smaku.


  • 4.       Na poduszkę lub dłonie

Najchętniej do tego stosowałam Lawendę. Jej zapach mam ponoć działanie uspokajające. Ciężko powiedzieć, z pewnością jest jednak bardzo przyjemny.


  • 5.       Do sprzątania

Do wody, przeznaczonej do sprzątania, warto dodać zapach cytryny, który zgodnie z instrukcją, oczyszcza powietrze.

 

Na zdrowie?




Zgodnie z instrukcją, którą otrzymałam, każdy z olejków ma określone prozdrowotne właściwości. Pod każdym jednak znajdowała się informacja „Produkt nie jest przeznaczony do leczenia ani zapobiegania jakiejkolwiek chorobie”. Podchodzę do tego trochę na zasadzie medycyny naturalnej przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Zapalenia płuc faktycznie nie leczyłabym na własną rękę, ale drobne infekcje, czy podnoszenie odporności staram się załatwić w jak najbardziej naturalny sposób. Dlatego w poniższej rozpisce podam Wam też informacje o działaniu, które przypisywane jest poszczególnym zapachom.


Jak to w ogóle pachnie?



  • Wild orange 
Kojarzycie zapach pomarańczy? To właśnie ten! A dokładniej rzecz ujmując, aromat tego olejku jest mocno cytrusowy, lekko słodki i odrobinę gorzki. Stanowi idealne odwzorowanie swojego oryginału.

Świetnie sprawdza się w połączeniu z miętą, co dodatkowo zwiększa efekt odświeżenia.

Właściwości: Wysoki poziom monoterpenów, Wild Orange posiada właściwości stymulujące i oczyszczające, dzięki czemu jest idealny do wspierania zdrowego funkcjonowania układu odpornościowego. Rozpraszanie dzikiej pomarańczy energetyzuje i podnosi umysł i ciało, jednocześnie oczyszczając powietrze.

  • Lemon 
Jeszcze intensywniejszy zapach cytrusów z lekką nutą goryczy. Przywodzi na myśl cytryny grzejące się w słońcu. Ich aromat podnosi mnie na duchu w pochmurne dni.

Właściwości: Oczyszcza powietrze i powierzchnie, zastosowany wewnętrzne w naturalny sposób oczyszcza ciało i pomaga w trawieniu, wspiera funkcje oddechowe przy stosowaniu wewnętrznym.

  • Lemon-grass
Bardzo ciekawe połączenie, miks cytryny z cięższymi nutami.

Właściwości: Wspomaga zdrowe trawienie po zażyciu w kapsułce, połączony z olejem nośnym tworzy mieszankę idealną do wykonania kojącego masażu, zastosowany w wersji rozcieńczonej po długim biegu pozwala uzyskać uczucie odświeżenia.


  • Air 
Mój ulubiony zapach… świeżości. Czuję w nim lekkość morskiej bryzy i miętę. Dla mnie jest to aromat czystości. Uspokaja po ciężkim dniu i dosłownie odświeża wnętrze (np. jeśli użyjemy do sprzątania).

Właściwości: Łagodzi objawy sezonowych alergii i infekcji, wspomaga działanie układu oddechowego, leczenie zapalenia zatok i oskrzeli, spokojny i głęboki sen oraz zwiększanie wydolności oddechowej.

  • Pepper-mint 
Tak intensywnej mięty jeszcze nie wąchałam! A przy okazji tak świeżej! Zdecydowanie pomógł mi przy katarze, ale też… kiedy chciałam odetchnąć pełną piersią po stresującym dniu.

Właściwości: wspomaga funkcje układu oddechowego, wspomaga układ trawienny, odstrasza owady (a tego nie próbowałam, ale brzmi ciekawie).

  • Zen-gest 
Ma intensywną woń anyżu. Nie przypadł mi niestety do gustu, za bardzo pachniał mi… lekiem? Ciężko powiedzieć. Na dniach będę testować jego działanie w zwalczaniu choroby lokomocyjnej 😊

Właściwości: Wspiera zdrowe trawienie, gdy jest stosowany wewnętrznie, pomaga złagodzić sporadycznie występujące problemy żołądkowe, uspokajający aromat może złagodzić skutki choroby lokomocyjnej.



  • Lawenda 
Zdecydowanie mój ulubiony zapach! Nie tylko dlatego, że ma działanie uspokajacie, po prostu pachnie obłędnie i ma niezwykle intensywny aromat. Niejeden lawendowy olejek już wąchałam, przy nim wszystkie wcześniejsze są chemiczne i nijakie.

Właściwości: Łagodzi podrażnienia skóry, przyjmowany wewnętrznie redukuje niepokój i uczucie napięcia, zmniejsza ból głowy o podłożu emocjonalnym, wspomaga spokojny i głęboki sen, wykazuje działanie antyseptyczne, przeciwbólowe i rozkurczowe, wspomaga leczenie sezonowych infekcji, przeziębienia, kaszlu i kataru, oczyszcza drogi oddechowe.

  • Clary sage 
Z tym aromatem również średnio się polubiłam. Nie jest zły, ale widocznie nie w moim stylu. Ma intensywny ziołowy zapach, w celach zdrowotnych mogę stosować, ale nie dla przyjemności.

Właściwości: Uspokaja i koi skórę, działa odmładzająco, wspomaga zdrowy wygląd włosów i skóry głowy, odpręża i relaksuje, pomaga zwalczyć objawy napięcia miesiączkowego, wspierający w okresie menopauzy.

  • Copaiba 
Bardzo ciekawy, świeży, ale jednocześnie intensywny zapach. Ciężko mi porównać go do czegoś znanego, ale jest świetny!

Właściwości: Wspiera zdrowie układu sercowo-naczyniowego, odpornościowego i trawiennego po zastosowaniu wewnętrznym, wykazuje silne właściwości przeciwutleniające przy stosowaniu wewnętrznym, zastosowany wewnętrzne pomaga uspokoić, ukoić i wesprzeć układ nerwowy, pomaga uzyskać efekt czystej, gładkiej skóry i zmniejsza widoczność przebarwień.



  • Frankincense 
Zapach kadzidła jest dość specyficzny. W tym jednak nie czuć żadnych sztucznych dodatków, więc jest to naprawdę przyjemny korzenny aromat. Odrobinę ciężki i dymny, z pewnością ładnie miesza się z innymi, lżejszymi nutami.

Właściwości: wspiera naturalną odporność, drogi oddechowe, pozytywnie wpływa na emocje.

  • On guard 
To słodka woń lukrecji. Nie każdemu ten słodycz pasuje, ale ja go uwielbiam. Więc i w wykonaniu olejku uwodzi mnie swoim słodko-gorzkim aromatem. Nie mówiąc o właściwościach.

Właściwości: wspiera naturalne funkcje układu odpornościowego. Dzięki wyjątkowemu zapachowi, On Guard oferuje pachnącą, naturalną i skuteczną alternatywę dla opcji syntetycznych.

  • Melaleuca 
Kojarzy mi się z lasem! Ten aromat drzewa herbacianego jest orzeźwiający, a jednocześnie intrygujący.

Właściwości: Promuje działanie odkażające i odmładzające skórę, pomaga w oczyszczaniu powietrza, łagodzi podrażnioną skórę, pomaga w pielęgnacji skóry trądzikowej.

Testowanie tych zapachów to była prawdziwa przyjemność. Sporo się przy okazji nauczyłam o mocy natury i właściwości olejków zapachowych.

Stosujecie olejki w domu? Zwracacie uwagę, żeby miały naturalny skład?

Dominika Róg-Górecka

Za możliwość testowania olejków DöTerra dziękuję Alicji Heinz. Zainwestowanych olejkami od niej serdecznie zapraszam do odwiedzenia jej strony www.naturebyali.com.

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates