Featured

sobota, 17 lutego 2018

Najlepsze filmowe pocałunki

 
Uwielbiacie komedie romantyczne? Ja za nimi przepadam, chociaż ani trochę nie kręci mnie taka literatura. Są idealną pozycją nie tylko na romantyczną kolację we dwoje, ale również wieczór w typowo babskim gronie czy leniwy weekend. Poza tym miło jest od czasu do czasu znaleźć się w miejscu, gdzie wszystko kończy się happy endem. Ale przecież nie tylko ten gatunek niesie ze sobą pocałunki, które się pamięta, i których – tylko czasami – się zazdrości. Poniżej kilka niezwykłych pocałunków, które na zawsze zapadły w moją pamięć. 

"I chociaż czasem trochę żal,
niespełnionych pragnień młodych lat
nie chcę cofnąć nawet dnia
bo to taka piękna miłość...".
Universe - Bo to taka piękna miłość

1) Dirty Dancing

Boję się wszystkiego. Boję się tego, co zobaczyłam, tego, co zrobiłam, tego, kim jestem. A najbardziej ze wszystkiego boję się wyjść z tego pokoju i nigdy więcej w swoim życiu nie czuć się tak jak wtedy, kiedy jestem z tobą.

2) I że Cię nie opuszczę

Przysięgam kochać cię we wszystkim, co robisz, teraz i na zawsze. I obiecuję nigdy nie zapomnieć, że to miłość, która zdarza się raz w życiu.


3) Igraszki losu

Nie musisz rozumieć. Musisz tylko zaufać. Zaufać przeznaczeniu.

4) Pamiętnik 

Od teraz wszystko będzie proste. I będzie naprawdę trudne. Będziemy musieli każdego dnia nad tym pracować, ale chcę tego, bo chcę ciebie. Chcę całej ciebie, na zawsze, ciebie i mnie, każdego dnia.

5) Przeminęło z wiatrem

Kocham cię, Scarlett, za to, że jesteś tak bardzo do mnie podobna... Za to, że oboje jesteśmy renegatami i egoistami. Żadne z nas nie dba o to, czy świat idzie na psy, byle nam było dobrze i przyjemnie.

6) P.S. Kocham Cię

Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko.

7) Star Wars

- Kocham Cię
- Wiem

8) Śniadanie u Tiffany'ego

Uwielbiam Pana, ale dobranoc.

9) Uwierz w ducha

...to niezwykłe. Miłość jest w nas. Zabierz ją ze sobą.

10) Władca Pierścieni

Wolałabym raczej dzielić z tobą jedno, krótkie życie niż żyć przez wszystkie wieki bez ciebie.

A jakie pocałunki Wy zapamiętaliście?

Monika Mikłaszewska

piątek, 16 lutego 2018

Walentynki na widelcu: konkurs nr 3

 

Wciąż Wam mało konkursów? I dobrze, bo mamy dla Was kolejną perełkę. Może mało walentynkową, ale za to niezwykle ciekawą!

ZASADY:

1. Należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie: Jaka książka była Twoim przełomem?
2. Czas trwania to od 16.02.2018 r. do 25.02.2018 r.
3. Każdy może udzielić jednej odpowiedzi (pamiętajcie o podpisaniu się i/lub podaniu maila kontaktowego).
4. Będzie nam miło jeśli będziecie lubić Recenzje na widelcu oraz FP wydawnictwa

NAGRODA:

"Przełom"

Sponsorem nagrody jest Wydawnictwo Niezwykłe.



Bo do tanga trzeba...

 

Zwykło się mówić, że do tanga trzeba dwojga, śpiewał nawet o tym Krzysztof Cugowski, więc coś w tym musi być. Jednak czasami zdarza się tak, że na horyzoncie pojawia się ktoś trzeci (a czasem nawet i czwarty) i wywołuje zamieszanie w zdawać by się mogło uporządkowanym życiu Jego i Jej. Czasami taka osoba potrafi sprawić, że para zaczyna ponownie się o siebie starać, a miłość, która wydawać by się mogło zdążyła już przygasnąć, wybucha ze zdwojoną siłą, a czasami ten/ta trzeci/cia powoduje tylko niepotrzebne cierpienie i zwątpienie. I co robić wtedy, gdy sytuacja wymknie się spod kontroli? Dopuścić do głosu serce, czy rozum? 

Od przyjaźni do miłości jest tylko jeden krok. Przecież nie ma nic piękniejszego od związania się z najlepszym przyjacielem, który zna nas od podszewki i mimo wszystko się z nami przyjaźni, prawda? Właśnie takiego przyjaciela – zakochanego w niej bez pamięci – ma bohaterka Darów Anioła, Clary Fray. Simon jest jej wierny niczym pokojowy piesek. Gdzie ona, tam i on. Dba o nią i się troszczy bardziej niż o samego siebie, po cichu licząc na to, że dziewczyna  odwzajemni jego uczucia. Niestety na horyzoncie pojawia się On – niegrzeczny chłopiec, mający w sobie anielską krew, który w skrytości ducha tęskni za miłością i bliskością drugiego człowieka. Jace zawraca Clary w głowie, a Simon? Nie tyle zostaje odstawiony na drugi tor, co zaczyna zdawać sobie sprawę ze swoich marnych szans u Clary. Ale trwa przy niej i przy nim, chociaż kraje mu się serce. Z jednej strony to smutne, ale z drugiej ukazuje Simona w bardzo dobrym świetle. Kocha, ale pozwala swojej Miłości zaznać szczęścia z innym. Tak, Simon to idealny kandydat na chłopaka.

Problemy Clary to pikuś przy życiu uczuciowym Zoey Redbird (seria Dom Nocy). Zo może pochwalić się niezłym wynikiem, jeśli chodzi o zainteresowanie, jakie okazywała jej płeć brzydka. Najpierw był Heath – ludzki chłopak, który nie potrafił zrozumieć słowa "nie" i nawet po przekroczeniu przez Zoey progu Domu Nocy, był stale obecny w życiu dziewczyny. Nie bardzo podobało się to jej ówczesnemu chłopakowi Erikowi, który mimo swoich zalet, za bardzo aktorzył i był zbyt zaborczy. Nie znaczyło to, że po spektakularnym końcu ich związku, mężczyzna nie przestanie szukać okazji do ponownego zbliżenia. Trzecim – i jak się zdaje ostatnim, do którego wzdychała panna Redbird okazał się James Stark – wojowniczy Strażnik, który kochał tak bardzo, że podążył za młodą adeptką w Zaświaty (swoją drogą zaczynam się zastanawiać czy oprócz władania żywiołami, Zoey nie potrafiła magicznie oplatać sobie wokół palca każdego, kto okazał jej zainteresowanie). Oczywiście Stark musiał znosić obecność i Heatha (pod postacią Auroxa) i Erika, więc już samo to było nie lada wyczynem.

Pozostając w tematyce wampirycznej, kolejne iście piekielne trio stanowią Daimon, Elena i Stefano (Pamiętniki wampirów). Ich dwóch – nieziemsko przystojnych (wampiry z reguły są niezwykle urodziwe), połączonych więzami krwi na wieki, rywalizujących o względy niczym niewyróżniającej się dziewczyny. Mogłoby być ciekawie gdyby nie jeden szczegół – irytujący charakter Eleny, która nie mogła zdecydować się na to, który z braci bardziej jej odpowiada. Ich cała relacja opierała się na tym, że przed przemianą Elena kochała Stefano, a po przemianie zaczęła pałać głębokim uczuciem do jego brata (to prawda, zmienność wpisuje się w naszą naturę, ale są granice). Poza tym nie ma nic gorszego niż kobieta, która wprowadza dodatkowy zamęt w relacje braci, które od zawsze daleko obiegały od normalnych.






Tak, wiem jakie opinie krążą o tej książce, ale niech rzuci kamieniem ten, kto nie ekscytował się przygodami Belli, Edwarda i Jacoba. Pomińmy krytyków, którzy plują za każdym razem, gdy tylko usłyszą Zmierzch. Osobiście wiem, że nie jest to literatura nawet wysokich lotów, ale mam niesamowity sentyment do tej powieści i tak już zostanie. Co do stosunków panujących między trójką bohaterów – są one podobne do tych, z DA. Bella (no dobra, ona też działała mi na nerwy, ale to szczegół) zakochuje się ze wzajemnością w Edwardzie, a z kolei w niej zakochuje się Jacob, który w okazuje się niezbędny na pewnym etapie jej człowieczego życia. Oczywiście miłość do przyjaciela, nigdy nie wygra z prawdziwą miłością do tego jedynego (ani ze zdrowym rozsądkiem, ani tym bardziej z perswazjami innych). Może i panna Swan zachowuje się egoistycznie trzymając przy sobie zakochanego w niej bez pamięci Jacoba i w międzyczasie układając sobie życie z innym, ale przecież on sam też ma swój rozum, prawda?


Jak znaleźć złoty środek na powyższe sytuacje? Są na to dwa sposoby: pierwszy – pozostać singlem i wszelkie problemy mieć po prostu z głowy, a drugi? Starać się nie doprowadzać do takich sytuacji, bo co za dużo, to niezdrowo. Lepiej skupić się na wirtualnym przeżywaniu, niż realnym doświadczaniu :-)

Monika Mikłaszewska

czwartek, 15 lutego 2018

Walentynki na widelcu: konkurs nr 2

 

Walentynki już za nami, ale nas nie opuszcza miłosny klimat. Dlatego zapraszamy na drugi konkurs. Do wygrania "Zakazany układ" K.N.Haner <3

ZASADY:

1. Należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie: Czy lubisz czytać romanse? Dlaczego?
2. Czas trwania to od 15.02.2018 r. do 25.02.2018 r.
3. Każdy może udzielić jednej odpowiedzi (pamiętajcie o podpisaniu się i/lub podaniu maila kontaktowego).
4. Będzie nam miło jeśli będziecie lubić Recenzje na widelcu oraz FP autorki

NAGRODA:

"Zakazany układ"

Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Editio red.



Miłosne schematy w literaturze

 

Ponoć miłość jest niepowtarzalna, a każdy związek to inna, wyjątkowa historia. A ja Wam na to powiem... co za bzdury! Przynajmniej jeśli chodzi o książki. Czytając wiele powieści prędzej, czy później zaczyna się wychwytywać schematy. Jakie są najpopularniejsze związkowe typy? Sprawdźcie (niekontrolowana liczba muzycznych nawiązań w gratisie)!

środa, 14 lutego 2018

Walentynki na widelcu: konkurs nr 1

W walentynki nie może zabraknąć miłości.
Dlatego mamy dla Was KONKURS w którym do wygrania jest nasza patronacka książka pełna silnych uczuć "Niczyja" od Anna Crevan Sznajder Wydawnictwo Novae Res :)

ZASADY:

1. Należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie: Jaki jest Twój ulubiony miłosny duet?
2. Czas trwania to od 14.02.2018 r. do 25.02.2018 r.
3. Każdy może udzielić jednej odpowiedzi (pamiętajcie o podpisaniu się i/lub podaniu maila kontaktowego).
4. Będzie nam miło jeśli będziecie lubić Recenzje na widelcu oraz FP autorki

NAGRODY:

I. miejsce: książką "Niczyja" z pieczątką i dedykacją, przypinka, kubek i zakładki.
II. miejsce: wachlarz z dedykacja + zakładka + przypinka

Miłość niejedno ma imię, zwłaszcza w książkach!


Już się zaczęło. Spytacie co? Ano, czerwień zawładnęła światem. Czerwone wystawy, czerwono w skrzynkach na listy, czerwone plakaty filmowe, słodycze w czerwonych opakowaniach i te niezliczone ilości serc dookoła. Tak, tak, Moi Drodzy, mamy walentynki! Święto Zakochanych. Stosunkowo młode święto, które przez te kilkanaście lat zdążyło sobie przysporzyć tak samo wielu zwolenników, jak i przeciwników.

Za jego oponentami przemawia jeden ważny argument, że miłości nie powinno wyznawać się jednego, konkretnego dnia. Należy o nią dbać nieustannie. I coś w tym jest. Muszę Wam się przyznać, że nie przepadam za tym świętem. I wcale nie dlatego, że jestem singlem. Gdy słyszę (a słyszę dość często), że tego dnia będę miała chandrę, odpowiadam, że tak samo, jak miłość można wyznawać każdego dnia, tak samo ja, chandrę miewam niekoniecznie w walentynki. :):)

Można za tym świętem przepadać lub nie, ale jest to przecież święto miłości, z którą każdy z nas miał do czynienia. A już szczególnie my, miłośnicy literatury. Bo książek o miłości nikt nie jest w stanie zliczyć.

No właśnie. I tak sobie myślę: bo przecież, tak jak wspominałam, walentynki to święto młode, a na kartach książek (i nie tylko) ludzie kochają się od zarania wieków. I nigdy nie potrzebowali takich dowodów miłości jak kartki w kształcie serduszek i inne walentynkowe atrybuty. A losy ich miłości, jak wiemy, bywały różne.

A jaką plejadę wspaniałych par znajdujemy na kartach dzieł literackich. Podejrzewam, że gdyby dziś zrobić na ulicach sondę i spytać przechodniów o najbardziej popularną parę literackich kochanków, to niestety jednogłośnie wygraliby Anastasia i Grey, bohaterowie książek pani E. L. James.

O tempora, o mores! – aż chce się zakrzyknąć. Dlaczego właśnie oni? A gdzie Julia i Romeo, Izabela i Stanisław, Scarlett i Rhett? Przecież to o nich, z wypiekami na twarzy, czytały nasze babcie, mamy, a nawet my sami. I tak, ja wiem, to nie były miłości szczęśliwe, ale i takie znajdziemy, jak dobrze poszukamy. Czy naprawdę wierzymy w to, że Ana i Christian, będą żyli długo i szczęśliwi? No nie wiem. Ja chyba i tak wolę Stasia Wokulskiego:):)

Kochani Moi! 14 lutego, kiedy będziemy się rozkoszować tym romantyzmem sączącym się ze wszystkich kątów, z cichym westchnieniem wspomnijmy ich. Wielkich, literackich kochanków, którzy nie zawsze kończyli szczęśliwie, ale dzięki nim przeżywałyśmy niezapomniane chwile nad wyśmienitą lekturą. Oni byli, są i będą. A czy jesteście pewni, że nasze dzieci będą wiedzieć, kim byli Anastsasia i pan Grey? Zobaczymy!

Happy Valentines Wam życzę!:):)

Dorota Skrzypczak

wtorek, 13 lutego 2018

Gra o wszystko, czyli Molly Bloom o pokerze

 

Jak grać, to tak, żeby wygrać. O złoty medal, o najwyższą stawkę. Wszystko albo nic i to za wszelką cenę. Witaj w świecie wielkich pieniędzy, gdzie na pierwsze rozdanie czeka Leonardo Dicaprio, a po kolacji odpoczywa się w prywatnym basenie. Poznaj rzeczywistość, w której nie ma absolutnie żadnych ograniczeń poza... zasadami pokera. To jak, włączasz się do gry?

Tytuł: Gra o wszystko
Autor: Molly Bloom
Wydawnictwo: HarperCollins

Gra o wszystko to książka autobiograficzna opisująca losy Molly Bloom, pokerowej księżniczki. Autorka opowiada nam o swojej karierze, która z Kolorodo poprowadziła ją wprost w ramiona... FBI. Na początku dowiadujemy się sporo na temat jej domu rodzinnego, gdzie się wychowała i jak była traktowana przez rodziców. To dość typowe dla książek, które opisują prawdziwe wydarzenia. Ten skrócony życiorys otrzymujemy w optymalnej objętości. Jest na tyle obszerny, by zaintrygować, a jednocześnie nierozwlekły. Bo przecież nie o dzieciństwo Molly na chodzi, ale o pokera!

Zanim jednak do niego dojdziemy, czeka nas kilka nieporadnych scen z życia początkującej kelnerki. A potem nagle wpadamy w samo centrum hazardy i ze zdziwieniem czytamy o kolejnych osobistościach, które poznała autorka. Aktorzy, reżyserzy, sportowcy, czy miliarderzy. Wszyscy walą drzewami i oknami na dyskretne partyjki. A że dyskrecja ma swoją cenę, Molly dostaje coraz większe napiwki. Bo chociaż wszystko jest legalne, to jednak odrobinę podejrzane, a przez to... niezwykle ekscytujące. Dziewczyna wpada w ten świat, jak śliwka w kompot i musi minąć wiele lat, by dostrzegła pewne mankamenty tego środowiska.

Ale zostawmy ocenę Molly sądowi. Przejdźmy do jej książki. Ta z kolei okazuje się... niezwykle wciągająca. Poczynania naszej bohaterki śledziłam z zapartym tchem i praktycznie bez chwili przerwy. Przeczytałam tę pozycję w dosłownie jeden wieczór, sama do końca nie wiedząc dlaczego. Ale nie byłabym recenzentkom, gdybym nie próbowała tego ustalić!

Po pierwsze, poker. To bardzo chwytliwy temat, od razu nasuwa kilka przyjemnych, popkulturowych skojarzeń, jak np. film „21”. Niby hazard, ale jednak taki „oswojony”, kulturalny, wręcz czysty! I autorka tylko utrzymuje ten wizerunek prezentując partyjki jako spotkanie bogatych panów, którzy wśród emocji tracą majątki. Bo chociaż dochodzi do kilku scen, sama książka nie opowiada o niczym bulwersującym. Jest trochę alkoholu, jakaś mglista wzmianka o prochach, ale z grubsza nic strasznego. Mamy kilka utraconych fortun, kilka wzburzonych głosów, ale... żadnych większych tragedii (nikt się na właśnie/cudze życie nie targa, ani zupełnie nic w tym stylu). Zaś sama autorka stoi z boku, kreując się na kobietę piękną, bystrą, inteligentną i bardzo przedsiębiorczą.

I tu kolejny, miłe element historii. Molly rozkręca biznes, sama, w świecie zdominowanym przez mężczyzn, bez pomocy mafii, czy funduszów rodziny. Przełamuje tabu, wkrada się tam, gdzie nie jest proszona i rewelacyjnie sobie radzi. Fragmenty opisujące jej wzloty można spokojnie polecić jako poradnik motywacyjny. W naszym systemie prawnym jej model biznesowy by się nie sprawdził, jednak sam sposób budowania imperium robi wrażenie.

Po trzecie, w książce bardzo fajnie wplatane jest życie osobiste głównej bohaterki. Nienachalnie, pomiędzy partiami, spotkaniami, podróżami, ale jednak ktoś tam zawsze jest. Jakiś partner, jakaś miłość, która cierpi ze względu na działania Molly. Podobało mi się to, że autorka nigdy się na sobą nie użalała, nawet gdy w jej życiu działy się dramatyczne chwile. Historia jej działań opisana została wartko, wciągająca i nie raz, przejmująco. Chciałoby się powiedzieć „ideał”. W zasadzie... tak. Traktując fabułę jako fikcję, nie miałabym do niej zbyt wiele uwag (dobra, jeden drobniutki wątek, jak dla mnie nie został wyjaśniony, ale mniejsza z tym). Tyle że to nie jest fikcja, przynajmniej zdaniem autorki...

A więc zaczęłam szukać. Poczytałam sobie wywiady, przejrzałam trailer filmu (tak, jest też film o tej samej fabule, co książka) i to, co wcześniej delikatnie dzwoniło mi w tyle głowy, nagle zaczęło natrętnie brzęczeć. Coś mi się tu nie spina i nie zgadza. Już na początku zawróciłam uwagę na to, że wejście w biznes było kwestią ogromnego przypadku. Dobra, to może się zdarzyć. Sam opis pokera też wydaje mi się co najmniej ugrzeczniony. Mili panowie, trochę whisky, śliczne modelki, ogólnie kulturalna rozmowa. Problemy z mafią pojawiły się raz, poza tym Molly chodziła sobie po mieście z kasą, za którą mogłaby kupić apartament, a większość graczy w obawie o dyshonor spłacało swoje długi. Tu miał być spojler. Zakończenie wzbudziło we mnie tyle wątpliwości, że chciałam koniecznie o nich napisać. Ale nie przeszło przez cenzurę :P Więc wspomnie tylko, że kiedy pojawia się wątek procesu sądowego, jest on opowiedziany enigmatycznie i bardzo skrótowo. W zasadzie ciężko go przeanalizować i jeszcze trudniej w niego uwierzyć. Bo gdy na to wszystko spojrzy chłodno, racjonalnie i szukając podstawy prawnej, okazuje się, że wiele rzeczy jest niedopowiedzianych i zupełnie niewyjaśnionych. A to już z kolei wygląda jak próba wybielenia swojej osoby. Niestety, nie do końca rozumiem, o co została oskarżona nasza autorka. To dziwne, podskórne wrażenie, że historia została opowiedziana w wariancie „oficjalnym i dla publiczności” sprawie, że nie potrafię patrzeć na tę książkę inaczej, niż jako fikcyjną opowieść. Jednak w tej roli spisuje się świetnie. To jest naprawdę ciekawa i wciągająca opowieść, nawet... jeśli mało wiarygodna.

Za możliwość recenzowania dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

 

poniedziałek, 12 lutego 2018

Trup na plaży i inne sekrety rodzinne – Aneta Jadowska v. 2


Każda rodzina ma sekrety. Tajemnice, o których nie mówi, czy wspomnienia, które przywołuje tylko w gronie najbliższych. Ponoć prawie wszyscy ukrywają przed światem zewnętrznym trupa w szafie. Jak się okazuje, niektórzy trzymają go też... na plaży.

Tytuł: Trup na plaży
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: SQN

Madzia Garsta znowu jest w Ustce. Po ukończeniu licencjatu nie do końca wiedziała co ze sobą zrobić. Propozycja babci okazała się rozwiązaniem na które czekała. Zawinęła swoje manatki z Łodzi i wróciła do rodzinnego miasta. Tam ma pomagać emerytce w prowadzeniu pensjonatu. I niby wszystko jest proste, gdy któregoś poranka natyka się na trupa na plaży. Jako porządna obywatelka zgłasza wszystko na policję, a jako ciekawska osóbka... zaczyna prowadzić własne śledztwo. W końcu policyjne dryg ma we krwi. Czy jednak w ten sposób nie napyta sobie biedy? Garstka musi wziąć się... w garść, a podczas rozwiązywania kryminalnej zagadki, stawić czoło niejednemu sekretowi rodzinnemu!

Aneta Jadowska jest autorską znaną przede wszystkim z fantastyki. Trup na plaży to jej pierwsze podejście do gatunku zupełnie pozbawionego magi. Czy autorka bez użycia zjawisk nadprzyrodzonych nadal potrafi oczarować czytelnika?

To, co trzeba zaznaczyć na samym początku to to, że Trup... jest powieścią obyczajowo-kryminalną. W tej właśnie kolejności. Opisy dnia codziennego dominują nad akcją, czy elementami śledztwa. W konsekwencji więc fabuła biegnie niespiesznie, a główny wątek (ustalenie przyczyn „malowniczego” zgonu na brzegu Bałtyku) pojawia się w sposób urywany i rozwiązuje powoli. W międzyczasie dobrze poznajemy postacie, których (w dojmującej większości) nie sposób nie polubić.

Bardzo fajnie została wykreowana Magdalena Garstka. Jej osoba od razy skojarzyła mi się z Małą Mi, niska, wygadana, ale na swój sposób sympatyczna. Ciekawie i powoli wprowadzana jest też jej przeszłość, powiązana mocno z bieżącą akcją. Paradoksalnie to jednak nie główna bohaterka zdobyła moje serce, a jej babcia. Wiele można o niej powiedzieć. To osoba bardzo pozytywna, pomocna i troskliwa. I przede wszystkim skrywa istotny sekret. I tu w zasadzie pojawia się mój jeden z niewielu zarzutów, nie do końca rozumiem czemu nasza Madzia tak mało uwagi poświęciła sympatycznej staruszce. To, że coś jest na rzeczy, wiedziała od dawna, długo jednak nie dochodziło do finalnej konfrontacji, do zadania najważniejszego pytania. Jednak kiedy to się stało, poczułam się, jakbym otrzymała wisienkę na torcie. Słodką, intrygującą i domykającą wszystko.

Na uwagę zasługują też postacie drugoplanowe. Kreacje policjantów subtelnie balansują na granicy karykatury, co jednocześnie bawi i świetnie wpasowuje się w ogólną koncepcję powieści. Z kolei pozostałe pracownice pensjonatu stanowią delikatny ukłon w stronę trudnych tematów, skłaniając czytelnika do refleksji.

Powieść napisana została lekko i dowcipnie. Po recenzjach, które przeczytałam do tej pory, sądziłam, że będę boki zrywać. Tego, co prawda nie doświadczyłam, ale wiele razy uśmiech zagościł na mojej twarzy. Książkę czyta się szybko i w pozytywnym nastroju. Trochę zabrakło mi w niej silnych emocji, nie do końca potrafiłam się wczuć w sytuacje bohaterów, czy wciągną w przygodę. Cały czas miałam wrażenie, że główny wątek był niepotrzebnie przerywany przez mało istotne sceny. Wieczór panieński faktycznie miał mocno komiczny charakter, jednak przygotowania do niego zajęły zbyt dużo „czasu antenowego” i skutecznie zabiły napięcie, które powinno towarzyszyć kryminałom. 
 "Mówią, że czytanie rozwija empatię. Nie wspominają, że zwiększa też ryzyko powstania skłonności do dziwnych skojarzeń, nabawienia się niewyparzonego języka i otrzymania etykietki dziwaka. Cóż, wciąż warto". 

Trup na plaży to tytuł, który przypadnie do gustu przede wszystkim zagorzałym fanom autorki oraz miłośnikom kryminału obyczajowego. Jeśli lubcie takie klimaty, śmiało wybierzcie się do Ustki razem z Magdą odkryć niejeden sekret rodzinny.

Za książkę dziękuję portalowy Czytam pierwszy :) 

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

sobota, 10 lutego 2018

Spotkania autorskie w Łodzi – luty 2018

 

Co się dzieje w Łodzi w lutym? Okazuje się, że całkiem sporo. Wiele interesujących spotkań mamy już za sobą, ale równie dużo dopiero w planach. Sprawdźcie, czego nie możecie przegapić!

Aneta Jadowska
Empik Manufaktura
08.02.2017 18:00


Pisarka, autorka seryjna, fanka popkultury i kryminalistyki. Uwielbia powoływać do życia mocne i wyraziste bohaterki i bohaterów, którzy potrafią dotrzymać im kroku. Matka Dory Wilk, Piotra „Witkaca” Duszyńskiego i Nikity. Bohaterką jej najnowszej książki „Trup na plaży i inne sekrety rodzinne” (Wydawnictwo SQN) jest Magda Garstka, która wybiera się do Ustki, by odwiedzić babcię. Nie spodziewa się, że czeka ją najbardziej ekscytujące lato w całym jej dotychczasowym życiu. Jest kelnerką. Teraz także znalazczynią trupów. Dlaczego nie miałaby zostać również detektywem amatorem? Zwłaszcza że policja utknęła w martwym punkcie…

Anna Ciarkowska
Empik Galeria Łódzka
12.02.2018 13:00

Pochodząca z Łodzi Anna Ciarkowska to instapoetka, czyli przedstawicielka młodego pokolenia, której wiersze można było przeczytać do tej pory wyłącznie na profilu autorki na Instagramie. Teraz zostały zebrane i wydane w tomiku poezji „Chłopcy, których kocham” (Wydawnictwo Otwarte). Są to wiersze o miłości, związkach i relacjach pomiędzy dwojgiem ludzi. Są też wśród nich listy do tytułowych chłopców, które nigdy nie zostały wysłane. Fanpage „Chłopcy, których kocham” zgromadził już prawie 50 tys. fanów. Anna Ciarkowska, odkąd pamięta, pisała do szuflady. Z wykształcenia jest filolożką i literaturoznawczynią, a prywatnie - wielbicielką spacerów, rekinów i przesłodzonej kawy z mlekiem.

Niebostański Dyskusyjny Klub Książki // Elena Ferrante
Niebostan adres: Łódź, Piotrkowska 17
14.02.2018 19:00


14. liutego serdecznie zapraszamy na spotkanie Niebostańskiego Dyskusyjnego Klubu Książki

Będziemy rozmawiać o "Genialnej przyjaciółce" Eleny Ferrante.

Formuła spotkania jest otwarta i prosta - dyskutujemy, bo lubimy rozmawiać o książkach. Wspólnie też wybieramy kolejne pozycje do przeczytania.





„Oddech Wschodu” - walentynkowe spotkanie z Adeliną Tulińską
Dom Literatury w Łodzi
Łódź, ul. Roosevelta 17
14.02.2018 19:00


Dom Literatury w Łodzi i Wydawnictwo Biblioteka, Łódź. zapraszają na Walentynki z serią „Dotyk Północy", które odbędą się 14 lutego 2018 o godz. 19:00.

Gościem spotkania będzie Adelina Tulińska - Strona autorska, z którą porozmawiamy o drugiej części thrillera fantasy –„Oddech Wschodu", ukazującego się w serii „Dotyk Północy".

Michał Lew - Starowicz
Empik Manufaktura
15.02.2018 18:00


Michał Lew-Starowicz, seksuolog w drugim pokoleniu, mierzy się z nowymi zjawiskami seksualnymi i obyczajowymi, które wywołują w nas niepewność i niepokój. Najnowsza książka autora „Kochanie czy klikanie. Terapia dla zagubionych kobiet i mężczyzn” (Pascal) to doskonały przewodnik po świecie nowoczesnych związków, gdzie to, co wirtualne, łączy się z realnym, pożądanie z lękiem przed bliskością, a ekscytacja z erotycznym niespełnieniem. Dziś reguły relacji damsko-męskich stały się niezrozumiałe, a status związków najlepiej określa informacja z Facebooka: to skomplikowane.


Magdalena Lamparska
Empik Manufaktura 
17.02.2018 16:00-18:00

To nie przypadek, że aktorka Magdalena Lamparska zainteresowała się biografią Poli Negri. Z hollywoodzką gwiazdą, która sto lat temu rzuciła świat na kolana, łączy ją zawód, pracowitość i odwaga sięgania po nieosiągalne. Ale to nie Magda cofa się w czasie, by zrozumieć fenomen Polki – pierwszej celebrytki w historii światowego showbiznesu. Autorka zaprasza Polę do swojego świata, mówiąc: niejednego chciałabym się od ciebie nauczyć. Zapraszamy na spotkanie z okazji premiery książki „Wszystko albo nic. #jak Pola Negri” (Edipresse Książki).


Natasza Socha
Empik Manufaktura
17.02.2018 18:00-20:00

Natasza Socha pochodzi z Poznania, ale obecnie mieszka w małej miejscowości pod niemieckim Akwizgranem, gdzie na pełen etat wychowuje syna i córkę, a na pół etatu pisze książki, które od lat podbijają serca czytelniczek. Ta najnowsza nosi tytuł „Troje na huśtawce” (Edipressse Książki), a jej główną bohaterką jest czterdziestodwuletnia rozwódka Koralia, która postanawia opowiedzieć swoją historię, spisując pamiętnik. Natasza Socha słynie z nieco sarkastycznego poczucia humoru, którym zaraża swoje bohaterki nie tylko w najnowszej, ale także już we wcześniejszych powieściach m.in. „Macosze”, „Maminsynku”, „Biurze przesyłek niedoręczonych” oraz serii „Matki, czyli córki”. 


Augusta Docher
Empik Manufaktura
18.02.2018 15:00


Skierowany do młodzieży cykl książek „Wędrowcy” autorstwa Augusty Docher składa się z trzech tomów: „Eperu”, „Habbatum” oraz wydanego ostatnio „Batawe” (Wydawnictwo BIS). Są to pełne przygód i niespodziewanych zwrotów akcji powieści o wielkiej miłości Anny Wilk, zwykłej dziewczyny i popularnego aktora Leo Blacka. Byłaby to jedna z wielu podobnych opowieści, gdyby nie fakt, że bohaterowie cyklu nie są zwykłymi ludźmi – dostali od losu dar przeżywania życia wielokrotnie. Augusta Docher, która publikuje także jako Beata Majewska, mówi o sobie m.in., że jest ogrodnikiem, kurą domową i bizneswoman w jednej osobie, ale przede wszystkim kobietą z krwi i kości. Spotkanie będzie okazją, by poznać ją osobiście.
Anita Lipnicka
Empik Manufaktura
22.02.2018 18:00


„Miód i dym” (Warner Music Poland) to szósta płyta w solowym dorobku fonograficznym Anity Lipnickiej. Album został nagrany w całości z udziałem zespołu The Hats, który tworzy czterech muzyków towarzyszących artystce od kilku lat na scenie. Materiał na płytę powstał podczas spontanicznych pobytów grupy nad jeziorem w Górach Sowich, gdzie w otoczeniu przyrody rodziły się teksty i aranżacje do poszczególnych utworów. Album zawiera czternaście piosenek, do większości których teksty i muzykę napisała Anita Lipnicka. Po raz pierwszy na żywo w Łodzi będzie można usłyszeć je podczas koncertu w Klubie Wytwórnia. Nie zabraknie też starszych kompozycji, doskonale znanych fanom artystki, która przed występem spotka się z fanami w salonie empik w Manufakturze.

Przewodnik literacki po Łodzi - K. Badowska/ K. Kołodziej
Dom Literatury w Łodzi
Łódź, ul. Roosevelta 17
22.02.2018


W spotkaniu wezmą udział autorki przewodnika Katarzyna Badowska i Karolina Kołodziej.
Prowadzenie: Przemysław Owczarek
Książka ukazała się w Centrum Inicjatyw na Rzecz Rozwoju REGIO

Książka jest rodzajem nietypowego przewodnika po mieście – zamiast opisu najcenniejszych łódzkich zabytków zawiera osiemnaście tras, wytyczonych szlakiem utworów literackich, których akcja rozgrywa się w Łodzi. Autorki – literaturoznawczynie z Uniwersytetu Łódzkiego – obalają przekonanie, że Łódź nie ma szczęścia do literatury i nie znalazła w niej odzwierciedlenia. Do tworzenia przewodnika wykorzystały materiał z blisko setki dzieł, przede wszystkim powieściowych! Udowodniły, że Łódź doczekała się wystarczająco wielu literackich obrazów, by mogły posłużyć za podstawę coraz popularniejszej na całym świecie turystyki czytelniczej.


Ewa Karwan-Jastrzębska 
Empik Manufaktura
23.02.3018 11:00-13:00

Ewa Karwan-Jastrzębska ma w swoim dorobku kilkanaście powieści dla dzieci i młodzieży. Wśród cieszących się powodzeniem tytułów znalazły się m.in: „Hermes 9:10” oraz „Sobowtór” (Akapit Press). Po powieść „Sobowtór” chętnie sięga młodzież gimnazjalna i licealna. Książka porusza temat trudnych przyjaźni i pierwszego, niespełnionego uczucia, które staje się życiową lekcją i pomaga wkroczyć w niełatwą dorosłość. Jest w niej wszystko, przez co można zarwać noc podczas czytania: miłość, zazdrość, obsesja i tajemnice. O kulisach jej powstania autorka, która prywatnie jest także scenarzystką i dziennikarką, opowie podczas spotkania.

Lubicie spotkania autorskie? Wybieracie się na któreś? 

piątek, 9 lutego 2018

Historia złych uczynków – przedpremierowo

 

Jeden mały grzeszek. Nic nieznaczące kłamstewko. Ostatni raz, słowo honoru! Poza tym to była wyjątkowa sytuacja. Wszyscy tak robią! Ale prawda pozostaje prawdą. Zło zawsze jest złem, niezależnie od tłumaczenia. A jego historia jest równie długa... jak historia ludzkości.

Tytuł: Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Znak literanova

Nina przyjeżdża do Warszawy z głową pełną planów i marzeń o lepszym życiu. Tam poznaje Miłosza, tajemniczego, ale też porywczego wykładowcę z jej uczelni. Ta miłość ją odurza, uzależnia i jednocześnie przeraża. Jest w stanie zrobić dla niego wszystko. I robi. Nawet więcej, niż sama by chciała. A potem nagle mężczyzna znika. Nina nie chce pogodzić się z tym odejściem i zaczyna go szukać. W ten sposób poznaje jego, ale też swoją, przeszłość. Opowieść trudną, bolesną i niebezpieczną. Historię złych uczynków,

To nie było moje pierwsze spotkanie z autorką. Wcześniej miałam przyjemność przeczytać Upalne lato Gabrieli, dlatego wiedziałam, że łatwo nie będzie. Oczywiście mam na myśli losy bohaterów. Autorka bowiem kojarzy mi się z trudnymi, zagmatwanymi historiami. Jednocześnie prawdziwymi i bolesnymi. Tak jest i tym razem.

Historia złych uczynków niespiesznie wprowadza nas w fabułę. Na początku poznajemy Ninę, dowiadujemy się co nieco na temat jej młodości oraz życiu w rodzinnym mieście. Razem z dziewczyną przeprowadzamy się do Warszawy i poznajemy Miłosza. Ich związek szybko staje się wybuchową mieszanką emocji. Na tym etapie byłam przekonana, że tak będzie wyglądał temat przewodni książki, że skupi się na Ninie i jej problemach. Aż tu nagle, bez żadnego uprzedzenia pojawia się wątek, który rozgrywa się wiele, wiele lat wcześniej. Historia równie wciągająca, co straszna. Po jakimś czasie te dwie opowieści coraz bardziej się ze sobą zazębiają. I to jest pierwszy, bardzo ważny punkt tej książki. Wzajemne powiązania między pozornie niezwiązanymi scenami. To, co na początku wydaje się być ledwie opisem, pod sam koniec okazuje się skutkiem, nie przyczyną. Z biegiem akcji widać coraz więcej zależności, dzięki czemu nasze odczucia wciąż ulegają zmianom. Nic nie jest tak naprawdę pewne, a wszystko, każdy detal ma znaczenie.

Bo ta historia tak naprawdę napisania jest emocjami. Smutkiem, nienawiścią, pożądaniem, pragnieniem zemsty i złamanymi sercami. Tyle w niej bólu, tyle utraconych marzeń, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. To opowieść o silnych ludzkich namiętnościach. Takich, które czasem popychają ludzi do złych rzeczy. Ale nie tylko. Nie należy zapominać o drugiej stronie medalu. O miłości, poświęceniu, wsparciu, opiece. One również odrywają ważną rolę i splatają się ze złem w jedną, nierozerwalną opowieść.

Za każdym razem, gdy czytam książkę, której akcja prowadzona jest dwutorowo, zastanawiam się, która linia fabularna jest lepsza. W tym przypadku początkowo długo stawiałam na historię rozgrywającą się w teraźniejszości. Jednak już po ok. 100 stronach zmieniłam zdanie. Nie da się wskazać ciekawszego wątku, wszystko, dosłownie każda scena, wciąga i porusza równie intensywnie. Relacje między bohaterami stają się coraz bardziej napięte, aż dochodzi do poruszającego zakończenia.

Niewiele książek zrobiło na mnie takie wrażenie, jak ta. Po przeczytaniu Historii złych uczynków czułam, że wiele spraw muszę na nowo ułożyć w swojej głowie. Przemyśleć, przetrawić, zrewidować. Czy Nina i Miłosz spotkali się przypadkiem? Czy cokolwiek dzieje się bez powodu? Jedno jest pewne, wszystko w końcu stanie się historią. A czy będzie to historia złych uczynków, to paradoksalnie nie zawsze zależy tylko od nas samych.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak literanova.

czwartek, 8 lutego 2018

Gwiazdka z nieba – Katarzyna Michalak nie tylko na święta!


 
Katarzyna Michalak to autorka, która wśród czytelników wzbudza wiele skrajnych emocji. Niektórzy ją uwielbiają, inni nienawidzą. Do tej pory miałam do czynienia tylko z jednym jej tytułem, Ogrodem Kamili, i... było miło, ale bez większych fascynacji. Jak zmieniło się moje zdanie po przeczytaniu Gwiazdki z nieba? Sprawdźcie sami!

Tytuł: Gwiazdka z nieba
Autor: Katarzyna Michalak
Cykl: Seria mazurska (tom 1)
Wydawnictwo: Znak Literanova

Nataniel stracił wszystko. Poza całym mnóstwem złych wspomnień. Zamierza je wszystkie zostawić za sobą. Dlatego wsiada w samochód i jedzie... gdzie go oczy poniosą. Trafia do małej mazurskiej miejscowości. Czy od tej pory wszystko zacznie się układać? Czy zamieszkanie w chatce, która zgodnie z lokalną legendą, pozbawia tego, co ważne, to dobry pomysł? Szybko okazuje się, że droga do szczęścia wciąż jest długa i wyboista, a ludzie, którzy zaoferowali mu pomoc, sami borykają się z demonami przeszłości...

Może trochę przez okładkę, trochę przez około świąteczny klimat i renomę autorki, spodziewałam się słodkiej, lukrowej opowieści. O chłopaku, który się pogubił, ale poznał miłą dziewczynę i na Wigilię (bo kiedyż by indziej) stał się cud. Miłość, szczęście i patrzenie sobie w oczy (najlepiej bez mrugania) przez wiele godzin. Szybko okazało się, że jestem w wielkim błędzie! Powieść nie jest ani słodka, ani naiwna. Czyli jaka?

Już od samego początku autorka uderza w mocne tony. Stawia głównego bohatera w naprawdę trudnej sytuacji i dość długo niczego nie ułatwia. Dzięki temu śledziłam jej postępowanie nie tylko ze sporym zainteresowaniem, ale też przejęciem. Nataniel jest co prawda dorosły, ale wciąż bardzo młody. Tymczasem zostaje zupełnie sam i to z całym mnóstwem złych wspomnień. Ale nie tylko główny bohater jest plusem tego tytułu. Również pozostałe postacie zasługują na uznanie. Przede wszystkim za to, że nie są jednoznaczne. Mają swoje zalety, ale też wiele wad. Często popełniają błędy i muszą liczyć się z ich konsekwencjami. I chociaż początkowo może się wydawać, że oddzielenie „tych dobrych” od „tych złych” to kwestia jednego rzutu okiem, wkrótce okazuje się, że nie jest to takie proste. Pozytywni bohaterowie zyskują skaz, a ci spod ciemnej gwiazdy, uzasadnionych motywacji.

Sama historia jest naprawdę ciekawa. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami. Interesujące jest też śledzenie tego, jak Nataniel powoli staje na nogi. Ale nie tylko on. Powieść opowiada historie wielu osób. W ciekawy sposób wprowadzana jest też przeszłość. Historii nie zaczyna się od przyspieszonych biografii. Nie, wspomnienia, te dobre i te złe, ukazują się czytelnikom powoli, nie po kolei, ale w formie urywków rozmów, czy chwil refleksji. I to jest fajne. Czemu? Ponieważ pozwala zaangażować się, zacząć snuć własne przypuszczenia i powoli składać całą historię.

Podobał mi się również bardzo zmienny nastrój powieści. Raz było ciężko i smutno, zaraz potem nostalgicznie i przytulnie. Nie zabrakło również chwil pełnych grozy, czy rozpaczy, ale też radosnych uniesień obarczonych trudnymi konsekwencji. Jednym zdaniem, emocji jest tu co niemiara.

Warto też zaznaczyć, że w książce pojawia się też pewnego rodzaju odejście od standardowego przedstawienia wsi. Ten motyw jest w literaturze dość popularny. Główny bohater wyjeżdża daleko, tam, gdzie wzrok (i najczęściej też Internet) nie sięga, spotyka dobrych ludzi i doznaje olśnienia (lub odnowienia). U Katarzyny Michalak jest inaczej. Mała miejscowość wcale nie jest najspokojniejszym miejscem na świecie, a Nataniel nie raz boleśnie odczuwa fakt, że nie jest w centrum Warszawy. Jakie czekają go nieprzyjemności, ile przeszkód go czeka? Wiele! Jednak Katarzyna Michalak przedstawia je w sposób tak wciągający, że powieść pochłonęłam dosłownie w jeden dzień. Już nie mogę się doczekać kontynuacji. Jeśli lubicie książki obyczajowe, koniecznie sięgnijcie po Gwiazdkę z nieba.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak literanova.

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates