środa, 15 lutego 2017

Po prostu przyjaźń – relacja


Sukienki, szpilki, ploteczki, drinki z palemką, czy fikuśna bielizna. Jest wiele powodów dla których warto być kobietą. A Multikino zapewnia nam kolejny! Raz w miesiącu wieczorne wydarzenie multikinie zarezerwowane jest tylko dla kobiet! Czy warto spędzić ten czas w damskim gronie?

Wydarzenie: Kino na obcasach
Data: 09.01.2017 r.
Film: "Po prostu przyjaźń"

Żeby to sprawdzić wybrałam się na kolejną odsłonę Kina na obcasach. Miejsce: Łódź, data: 9 stycznia, a temperatura zdecydowanie poniżej zera. Jak się okazało, żaden mróz nie jest straszny dla miłośniczek dobrego kina. Tym razem "na tapecie" była najnowsza premiera polskiej kinematografii "Po prostu przyjaźń".

Już od wejścia czekało nas kilka niespodzianek. Najpierw otrzymałyśmy katalog oriflamy, próbkę kosmetyku, czekoladkę, a następnie kilka kuponów zniżkowych. Kolejnym mocnym akcentem był konkurs, a chociaż chętnych było co niemiara, wygrać mogła tylko jedna. Pytanie, z pozoru łatwe, okazało się niezłą zagadką. A to był dopiero początek! Każdy bilet brał udział w losowaniach. I tym razem nie obeszło się bez emocji. Podczas wyłaniania zwyciężczyń, prezentowali się sponsorzy. Kilka Pań wygrało zabiegi, inne książki czy kubki. Na osłodę każda z nas otrzymała mini Kinder Bueno. Słodyczek i nagrody! Czego można chcieć więcej? Oczywiście... filmu.

Po tym pół godzinny wstępie, zgasły światła, a my zamarłyśmy w oczekiwaniu. Jaki okaże się film? Czy będzie hitem? Czy spełnią się obietnice, że okaże się równie dobry jak "Listy do M."? A może krytycy polskiego kina będą mieli rację? Już pierwsze ujęcia rozwiały nasze obawy. Klimatyczna muzyka i akcja wciągająca od samego początku, sprawiły, że wygodnie rozsiadłam się w fotelu i dałam porwać historii...

"Kino na obcasach" okazało się dla mnie magicznym doświadczeniem. Dlaczego? Z jednej strony od dawna nie była w kinie, a jego klimatu nie da się podrobić z niczym innym. Z drugiej, równie odległe czasy dzielą mnie od tam damskiego wydarzenia. Co to było? Wieczór panieński? Pewnie tak. A przecież nie tylko fajnie być kobietą, ale fajnie też z inna wyjść... do kina. Można szeptem skomentować coś, czego nie zrozumiał by żaden mężczyzna. I czuć, współodczuwać i przeżywać... bez żadnych skrupułów, tak babsko podchodzić do filmu, jak tylko ma się ochotę.W końcu wszystko zostanie między nami kobietami.


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates