niedziela, 21 października 2018

Wszystkie poranki świata


Śniadania to zdecydowanie moja pięta Achillesową. O ile na obiad, czy kolację potrafię stworzyć coś ciekawe, o tyle na najważniejszy posiłek dnia z reguły nie mam pomysłu. I bardzo często przygotowuję to samo. Cóż... najwyższy czas to zmienić! Z tą myślą sięgnęłam po „Wszystkie poranki świata”.

Autor: Elisa Paganelli, Laura Ascari
Wydawnictwo: Buchmann

Wszystkie poranki świata” to książka kulinarna poświęcona w całości... śniadaniu. Ale żeby nie było nudno, jest to też wielka podróż. Każdy przepis stanowi recepturę z innego kraju. Jak rozpoczyna się dzień w Libanie, a jak w Tajlandii? Co jedzą Japończycy, a jakimi przysmakami delektują się Holendrzy?

Pierwsze, co zwraca uwagę, to przepiękne wydanie. Książka prezentuje się wyśmienicie zarówno na półce, jak i w ręku. Świetnie się ją przegląda i z dużą przyjemnością poznaje poszczególne przepisy. O stylu wydania wiele mówi już sama okładka. Przepiękna, bardzo apetyczna fotografia połączona została z rysunkową grafiką. I ta zasada stosowana jest również w całej książce, nadając całości radosnego, lekkiego klimatu.

Zanim jednak przejdziemy do środka, zatrzymajmy się chwilę na spisie treści. Jest to przede wszystkim bardzo funkcjonalny. Przepisy ułożone zostały w porządku alfabetycznym, ale nie ze względu na ich nazwy, ale kraje, z których pochodzą. Taki plan wycieczki ułatwia nam posługiwanie się książkę i gwarantuje zupełny miszmasz doznań. Bo gdy za Danią jest Ekwador to czuć, że pełna paleta smaków i wrażeń jest wręcz gwarantowana.

Same receptury zostały zaprezentowane prosto i czytelnie. Układ przepisu jest za każdym razem taki sam. Najpierw opis danego dania, potem składniki i receptura. Przepisy umieszczone zostały na lewej stronie, zaś na prawej ilustrujące je fotografie. I tutaj też należy się uznanie. Autorki nie powtórzyły błędu wielu książek kulinarnych. Zdjęcia zawsze ilustrują gotowe danie, a nie, jak często się zdarza, jednego składnika (brzmi dziwnie, ale powtarza się częściej, niż można by się tego spodziewać).

Zaproponowane przepisy prezentują bardzo różny poziom. Od dań kilkuminutowych, po takie, które wymagają od nas kilku godzin pracy (ręka do góry, kto przed śniadanie mam wolne 120 minut?). I tutaj zabrakło mi dodatkowych informacji, czy podziałów. Z przepisu dowiadujemy się, na ile osób jest receptura i ile zajmuje jej przygotowanie. Jednak alfabetyczny porządek utrudnia nam wyszukiwanie np. tych szybkich. Przydałby się dodatkowy spis treści szeregujący przepisy również według dodatkowych kategorii.

Kilku zdaniowy wstęp przed każdym przepisem to fajny dodatek. Wprowadza nas w klimat kulinarnego zwiedzania świata i przypadnie do gustu każdemu, kto oczekuje od książki dodatkowych treści.


A jeśli zaś chodzi o same przepisy, z pewnością zaskoczą niejednego. W naszym kraju śniadaniowy repertuar nie jest zbyt bogaty (piszę to tylko na podstawie własnego doświadczenia). Tutaj od rana czeka nas wiele urozmaiceń od ciast, po zupy. Nie wszystko, umówmy się szczerze, stanie się nowym okryciem naszej kuchni. Jeśli jednak jesteś otwarty na eksperymenty i/lub interesują cię inne kraje, ten tytuł wzbogaci zarówno twoją biblioteczkę, jak i doświadczenia kulinarne. I brak tylko jednego... rozdziału prezentującego typowo polskie śniadanie! Jak myślicie, jak mógłby wyglądać taki przepis? Co wy najchętniej jecie z rana?


Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.
Selkar_logo_tagline

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates