wtorek, 30 kwietnia 2019

Śmierć w blasku fleszy – Alek Rogoziński



Świat mody to dla jednych temat niezliczonych żartów, w których modelki przypominają szkieletory mające niewiele w talii, a jeszcze mniej w głowach, a dla innych pasja, która nie powinna wzbudzać zdziwienia – modne stroje, fryzury czy aktualne makijaże, to coś, co „tygryski” w sensie kobiety lubią najbardziej. Dzięki Alkowi Rogozińskiemu czytający mają okazję od środka poznać to środowisko i rozwikłać zagadkę morderstwa (nie)doskonałego. Czy i tym razem Książę Komedii Kryminalnych spisał się na medal?


Tytuł: Śmierć w blasku fleszy
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Edipresse

Prowadzenie agencji eventowej miało być proste, łatwe, przyjemne i bezbolesne. Tak przynajmniej wydawało się Mariuszowi i Dominice – właścicielom „360 stopni”. Organizowany przez nich pokaz mody miał być imprezą na skalę światową, która miała im otworzyć drzwi do prawdziwego, biznesowego świata. Nie spodziewali się niestety, że będzie ona wystrzałowa pod zupełnie innym względem. Gdy na oczach setek ludzi zostaje zamordowana znana modelka, a główną podejrzaną zdaje się być bogu ducha winna stażysta agencji Dominiki i Mariusza, stawiają sobie oni za cel odnalezienie mordercy na przekór wszystkiemu i wszystkim. Jak wielkie szanse na sukces mogą mieć detektywi-amatorzy?

Śmierć w blasku fleszy uosabia w sobie wszystkie te rzeczy, które tak bardzo cenię w warsztacie Alka Rogozińskiego – umiejętność opisywania rzeczywistości w sposób prześmiewczy, ale niewykraczający poza granice dobrego smaku, tworzenia historii przemyślanych, niekonwencjonalnych, a dodatkowo wzbudzających ciekawość godną paparazzich oraz okraszania tego wszystkiego dużą dawką humoru – niekiedy tego czarnego i być może dla większości niezrozumiałego.

Niektórzy mogą zadać pytanie, czy wkroczenie po raz kolejny do świata celebryckiego – tym razem modowego – nie staje się nudne. Mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że nie, ponieważ z każdą nową historią można dowiedzieć się czegoś nowego, co zaskakuje i wprowadza w konsternację. Czytelnicy, choć przez chwilę mogą stać się częścią „wielkiego” świata, poznać jego bolączki czy rządzące nim układy.

Lekturze towarzyszą także ogromne emocje, które wiążą się nie tylko z obstawianiem tego, kto jest mordercą. Nie da się nie wyczuć zazdrości, fałszu i obłudy rządzącej światem mody, a co za tym idzie docenić z „normalnego” życia, w który i owszem można doświadczyć tychże zachowań, ale nie na taką skalę.

Nie można również nie wspomnieć o bohaterach będących wisienką na torcie tej powieści. Mario i Miśka to osoby stanowiące idealny materiał na przyjaciół, z którymi można kraść konie – takimi „i do tańca i do różańca”, natomiast pani Stefania skradła moje serducho od samego początku i jak nikt inny zasługująca na miano najbarwniejszej postaci tej książki.

Zdecydowanie zasługuje ona na bycie główną bohaterką kolejnej książki i jestem pewna, że tak samo byłaby ona bestsellerem. Naturalnie byłam wniebowzięta po raz kolejny „spotykając się” z Krzysztofem Darskim – kto jak kto, ale będący ucieleśnieniem polskiego Matta Bomera, policjant przemawia do mojej wyobraźni jak nikt – więcej go!

Nie muszę mówić, że książki Alka czytam w ciemno, prawda? A do lektury Śmierci w blasku fleszy jak zawsze gorąco zachęcam.

Monika Mikłaszewska



0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates