piątek, 11 października 2019

Nomen omen – Marta Kisiel

Fantastyka to naprawdę świetny gatunek! Ale też wymagający. Poza solidną kreacją bohaterów, ciekawą fabułą i ogólnym pomysłem, wymaga jeszcze elementu fantastycznego, który dodatkowo pozostaje spójny z wszystkim wymienionym wcześniej. „Nomen omen” zapowiada się na lekturę bez zadęcia, za to z oryginalnym wątkiem głównym. Czy powieść podołała wyzwaniu?


Tytuł: Nomen omen
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Uroboros

Salomea Przygoda bynajmniej nie oczekuje od życia... przygód. Dziewczyna ma po dziurki w nosie swojej szalonej rodziny i marzy tylko o jednym, o świętym spokoju. Właśnie dlatego decyduje się wyprowadzić z rodzinnego miasta. I nic, absolutnie nic (nawet duchy zmarłych, które widzi), nie może jej w tym stanąć na drodze. Tak przynajmniej myśli Salka. Szybko okazuje się, że jest w dużym błędzie.

Marta Kisiel to już marka sama w sobie, każdy miłośnik fantastyki, chociażby słyszał to nazwisko. Jej powieści to mnóstwo akcji i tona dobrego humoru, za to wcale nudy. Już od pierwszych stron „Nomen omen” da się wyczuć specyficzny klimat. Bohaterka nie tyle rzuca żartami jak rękawa, ie ma sceptyczne podejście do... wszystkiego. A że przy okazji są to też zabawne sformułowania, to już tylko pozostaje się czytelnikowi cieszyć. Czytałam, że nie każdemu ten humor przypada do gustu. Owszem, bywa makabryczny, dosadny i bez poszanowania wszelkich świętości, czasem naprawdę blisko mu sucharków, ale dla mnie to strzał w dziesiątkę. Nie raz zaśmiewałam się do łez!

"Z figury Rubens, z fryzury Tycjan, z gęby zaś, wypisz, wymaluj, Picasso".

Komiczni są już sami bohaterowie i to w pełnej krasie. Kreacja, dialogi, postrzelone pomysły. Tu można albo złapać się za głowę, albo za brzuch... ze śmiechu. Absolutnie uwielbiam motyw gry komputerowej, który tak skutecznie wprowadza brat Salomei. Zarówno ta, jak i wszystkie inne sytuacje, są przerysowane i dzięki temu, przekomiczne.

Podobała mi się również zakręcona fabuła! W tej książce nie ma miejsca na nudę, dzieje się i to wiele! Akcja nie zwalnia nawet na chwilę, a bohaterzy co rusz wpadają w jeszcze większe tarapaty. Z zainteresowaniem śledziłam ich, nie zawsze udolne, poczynania.

Smaku całości dodawał wątek związany z przedwojennym Wrocławiem. Historia w nim opisania nie była już do śmiechu, ale nadawała wszystkiemu głębi i drugiego dna. Dobrze uzupełniła pozostałą, lżejszą część fabuły.

Przy czytaniu „Nomen omen” bawiłam się naprawdę świetne! Niewyjęte postacie, komiczne dialogi i zabawne sytuacje sprawiły, że Marta Kisiel stała się moją ulubioną pisarką! Ta książka jest naprawdę wciągająca, a przy okazji bardzo fajnie napisana. Polecam każdemu miłośnikowi czarnego humoru!



0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates