środa, 18 października 2017

Lifeblood. Krew Życia


Wybory towarzyszą nam każdego dnia. Niektóre są nieistotne i błahe, inne wystawiają nas na ciężką próbę. A czasem… możemy wybrać tylko mniejsze zło. Jedno jest pewne, niezależnie od podjętych decyzji, wszystko będzie miało swoje konsekwencje.

Tytuł: Lifeblood. Krew Życia
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Lifeblood. Krew Życia to bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu Firstlife. Porzućcie nadzieję wszyscy, którzy nie chcecie trzymać się porządku narzuconego przez autorkę. Tak się nie da. Pierwszy tom kończy się dokładnie w kulminacyjnym momencie, kiedy Ten, główna bohaterka, podejmuje kluczową decyzję o przynależności do jednej ze zwalczających się frakcji. Tuż potem rozpoczyna się fabuła Lifeblood. Ten, oszołomiona skutkami własnego wyboru, od razu zostaje rzucona w wir walki. Ale to nie koniec trudnych decyzji. Teraz od jej postępowania zależeć będzie los dwóch światów. Czy podąży za głosem rozumu, a może… posłucha serca?

Pierwsza część tego cyklu zaskoczyłam mnie oryginalnym pomysłem. Tym razem niestety nie było tego efektu. Szczegółowe opisy świata, nowe funkcje społeczne i pozycje, zamiast intrygować… nudziły mnie. Tych wszystkich dziwnych pojęć było za dużo i w pewnym momencie przestałam zwracać na nie uwagę. Ciekawe były za to wszystkie sprawy związane z wchodzeniem „w skorupę” i nowy poziom komunikacji, które osiągnęła bohaterka.

Sama historia rozwijała się w nierównym tempie, sceny akcji i przygody przeplatały opisy jedzenia, czy przebierania się. Ten zabieg pozwala nam lepiej poznać ten dziwny świat, ale z drugiej strony sprawia, że historia rozwija się „zrywami”.

Na początku miałam również negatywne nastawienie do wątku miłosnego. Nie porywał mnie, wydawał się sztuczny, trochę zbyt wydumany… Ostatecznie jednak okazał się ciekawym zwrotem akcji, a jego rozwinięcie poszło w innym, niż oczekiwałam, kierunku.

Tak samo, jak w poprzedniej części, również w tej pojawiają się też „raporty” wysyłane między bohaterami. W pewnych aspektach sprawiają, że zaczynamy wątpić w pobudki, które kierują postaciami. Warto zaznaczyć, że jest to jedyny moment, kiedy możemy spojrzeć na historię „z drugiej strony”, ponieważ nie ma typowego podziału na dwóch narratorów, a opowieść w pozostałym zakresie prezentowana jest wyłącznie z perspektywy Ten.

Ostatecznie mam mieszane uczucia względem Lifeblood. Chyba jednym z podstawowych problemów osób czytających kontynuację jest spory czas między wydaniem pierwszej, a drugiej części. Przez to książka na samym początku wydaje się zagmatwana i niejasna. Wyraźnie widać też pewne braki emocjonalne. Akcja, akcją, ale same pobudki bohaterów nie przemawiają do czytelnika. Dodatkowo cała masa nowych postaci sprawia, że nie tak łatwo wczuć się w ich sytuacje i przejąć losem. Z drugiej strony nie można narzekać na kreacje świata. Wariacja rzeczywistości zaproponowana przez autorkę jest nowatorska i pomysłowa. Do tego bardzo dużo akcji oraz scen walki to coś, co przypadnie do gustu miłośnikom przygody. W porównaniu z poprzednią częścią, tym razem dużym plusem jest nieurwanie fabuły w połowie. Wiemy, że będzie trzecia część, to da się wyczuć, ale scena nie urywa się w środku walki. I właśnie dlatego Lifeblood to dla mnie nie koniec tej opowieści. Chętnie dowiem się, dokąd następnym razem zaprowadzi nas ta szalona przygoda!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates