środa, 27 grudnia 2017

Kolekcja nietypowych zdarzeń – debiut Toma Hanks'a

 
Toma Hanksa chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Grając w wielu kultowych filmach, już teraz zapewnił sobie miejsce w historii. Kto nie zna Forresta Gumpa? Kto nie słyszał o Zielonej Mili? Komu obcy jest tytuł Kod Leonarda da Vinci? Aktor postanowił jednak nie spoczywać na laurach i sprawdzić się w roli... pisarza. Jak mu to wyszło? 
 
Tytuł: Kolekcja nietypowych zdarzeń
Autor: Tom Hanks
Wydawnictwo: Wielka Litera

Kolekcja nietypowych zdarzeń to zbiór niepowiązanych ze sobą opowiadań. Każde z nich zawiera inną historię. Chociaż zdarza się kontynuacja raz rozpoczętej opowieści, co do zasady są to niezależne od siebie wydarzenia. I jak się to sprawdza? Tak, jak to bywa w przypadku zbioru opowiadań... różnie. Niektóre z nich są interesujące i wciągające, inne zbyt abstrakcyjne, by mogły do mnie przemówić (patrz: lot na księżyc potraktowany z pełną dosłownością).

Co mi się spodobało w książce? Przede wszystkim kreacja postaci. Każdy z bohaterów jest stworzony niezwykle dokładnie. Czytając opowiadania łatwo zapomnieć, że mamy do czynienia z fikcją, a nie z opowieścią o prawdziwych osobach. Autor wprowadza całe mnóstwo szczegółów i detali, które początkowo wydają się nieistotne, a ostatecznie tworzą bardzo wiarygodne postacie.

Spodobało mi się również to, co łączy wszystkie historie, czyli motyw maszyny do pisania (notabene kolekcjonowanych przez autora). Sama posiadam jedną sztukę i uważam, że estetycznie jest to jeden z najpiękniejszych reliktów przeszłości. W Kolekcji nietypowych zdarzeń maszyna do pisania pojawia się w każdym opowiadaniu. Z reguły odrywa niewielką rolę, raczej dodatku, niż motywu głównego, jednak stanowi wystarczająco jasne połączenie dla wszystkich zebranych w książce tekstów. Dodatkowo ilustracja maszyny pojawia się przed każdym opowiadaniem, a wewnętrzne strony okładki prezentują jej klawiaturę. Tak, estetyce wydania nie można nic zarzucić. Strona wizualna książki jest nie tylko ładna, ale też bardzo dopracowana.

Czego mi zabrakło w jej treści? Momentami miałam wrażenie, że autor za bardzo oddala się w stronę absurdu. Nie do końca wiedziałam, co jest na poważnie, a co przenośnią. Ta uwaga dotyczy jednak tylko kilku tekstów. Ale to, co do wszystkich to... brak puenty. Opowieści zaczynają się, płyną raz niespiesznie, raz dynamicznie i nagle kończą. Bez przytupu, bez przełomu i bez głębszej refleksji.

Jedno opowiadanie zrobiło na mnie szczególne wrażenie. "Wigilia 1953" była dobrze naprawdę dobrze napisana. Poruszyła mnie, zmusiła do myślenia i zapadła w pamięci. Niestety tego samego nie można opowiedzieć o pozostałych tekstach, które w większości sprawiały wrażenie nie do końca przemyślanych historii. Bardziej przypominały mi relację z wydarzenia, niż materiał do zbioru opowiadań.

Raziło mnie za to niezwykłe epatowanie amerykańskością. Ale taką... billboardową, sztuczną i poprawną politycznie. Niektóre sceny przypominały film kończący się flagą i hymnem (tak, to też się pojawi!). Nie zabrakło też pełnej tolerancji, umiłowania dla przeszłości i patriotyzmu. Aż się łza w oku zakręciła... oczywiście bohaterowi, bo ja miałam wtedy mieszane uczucia.

Komu Kolekcja... może się spodobać? Przede wszystkim miłośnikom aktora i jego filmów. W opowiadaniach znajdziemy całą masę smaczków nawiązujących do jego kariery na wielkim ekranie. Jeśli znacie na pamięć kluczowe sceny z Tomem Hanksem możecie się nieźle bawić przy wyłapywaniu nawiązań.

Plusem tej książki jest też to, że została napisana prostym, przystępnym językiem. Bardzo łatwym w odbiorze, w zdecydowanej większości w lekkim, lecz i bezrefleksyjnym. Dlatego z żalem muszę przyznać, że tytuł wydany został w głównej mierze... ze względu na nazwisko autora, którego umiejętności aktorskie nie przełożyły się na talent do pisania. Ale cóż... debiuty zazwyczaj bywają trudne, oby następne dzieło pozwoliło nam patrzeć na Kolekcję nietypowych zdarzeń, jak na ćwiczenia przed arcydziełem.
 
 

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates