wtorek, 14 maja 2019

Zupy moc – Monika Mrozowska


Uwielbiam zupy! Są nie dość, że łatwe w przygotowaniu, to jeszcze pyszne! W ostatnim czasie skończyły mi się pomysły. Właśnie dlatego z ciekawości sięgnęłam po „Zupy moc”. Czy znalazłam w niej przepisy, których nie znałam wcześniej?


Tytuł: Zupy moc
Autor: Monika Mrozowska
Wydawnictwo: Zwierciadło

Tak, ni mniej nie więcej, ta książka kulinarna jest w całości poświęcona zupom. Znajdziecie w niej całe mnóstwo inspiracji na ten nie cieszący się dużą popularnością posiłek. Pierwsze danie wcale nie musi być nijakie, mało sycące, czy nudne. Wystarczy spojrzeć na spis treści by się o tym przekonać.

Pierwszym dużym plusem tej pozycji jest więc ogromna różnorodność. Zwłaszcza miłośnicy podróży czy orientalnych smaków powinni być zachwyceni. W książce bowiem znajdą przepisy z całego świata! Nie zabrakło miejsca na ani na Ramen, ani swojski kapuśniak. Warto też od razu wspomnień, że zupy w tym wydaniu mają być lekkie i odchudzające. A więc ten ostatni daleki jest od klasycznych obiadków. Kapuśniak z tofu? Jak najbardziej! Tę książkę polecam więc osobom, które lubą próbować nowości oraz testować niecodzienne połączenia.

Przejdźmy jednak do samych przepisów. Pod tym względem układ jest klasyczny. Głównym elementem jest oczywiście receptura i lista składników. Z dodatkowych informacji znajdziemy również liczbę porcji (chociaż nie zawsze) oraz ciekawostki na temat dania napisane kursywą. To nie jest dużo, przyzwyczaiłam się, że autorzy zamieszczają jeszcze adnotację o poziomie trudności czy czasie potrzebnym na przygotowanie przepisu. Zwłaszcza tego drugiego mi brakuje, ponieważ lubię wiedzieć ile zajmie mi dana czynności. Ciekawym dodatkiem jest za to umieszczenie wzmianki o „mocy” zupy, czyli jak pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Chociaż zawsze wiedziałam, że te dania dobrze oddziałową na organizm, nigdy nie myślałam o nich w ten sposób. Jest to ciekawy aspekt, który odróżnia tę książkę kucharską od innych. Szkoda, że nie znalazło to swojego wyrazu w spisie treści. Jeśli zaintrygują nas na przykład zupy wzmacniające, przyjdzie nam przejrzeć wszystkie receptury, bo nie ma nigdzie pomocnego indeksu.

Od strony graficznej tytuł prezentuje się naprawdę nieźle. Zdjęcia potraw są intrygujące, a kolory żywe. Można też zauważyć wyraźny trend w fotografowaniu jedzenia, mianowicie w przypadku zup na siłę „wyciąga się” na wierzch wszystkie składniki. Czasem przybiera to dość karykaturalne formę np. gdy zupę prezentuje się poprzez umieszczenie wszystkich elementów na talerzu z.... pominięciem wody. Nie do końca to do mnie przemawia. W „Zupy moc” zdarzyło się parę takich sytuacji, jednak co do zasady zdjęcia są fajne i atrakcyjne dla oka.

Moim zdaniem jest to naprawdę świetna książka dla każdego, kto lubi poeksperymentować w kuchni. A dla miłośnika zup pozycja wręcz obowiązkowa!

 Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.


Selkar_logo_tagline

6 komentarzy:

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates