poniedziałek, 19 sierpnia 2019

SeeIT – Jagna Rolska


Przyszłość w „literackich” oczach rzadko jawi się jako coś dobrego. A nawet jeśli, to z pewnością musi być jakiś spisek. Nieuchronna zagład, ot, co nas czeka! Czy ktoś ma jakieś wątpliwości? Czy ktoś w ogóle będzie walczył o wolność? 


Tytuł: SeeIT
Autor: Jagna Rolska
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Ziemie czeka nieuchronna zagłada, liczne katastrofy naturalne to dopiero początek. W niedalekiej przyszłości z niebieskiej planety nie pozostanie kamień na kamieniu. Całe szczęście rząd przygotował plan ewakuacji. Minus jest taki, że transport arką nie jest tani, ale warto przemęczyć się parę lat, by ocalić życie? Prawda? Jednak nie wszyscy się z nimi zgadzają, rewolucjoniści, bo tak się mówi o ludziach odrzucających dobrodziejstwo rządu, planują przyjrzeć się wszystkiemu bardziej sceptycznie. Szybko okazuje się, że coś jest na rzeczy, jednak stawianie oporu nie będzie wcale proste... 

Uwielbiam klimat apokalipsy, inwigilacji i zaawansowanej technologi (jednym słowem wizję najbliższej przyszłości), a autorce wyjątkowo plastycznie udało się przekazać ten obraz. Z zainteresowaniem odkrywałam kolejne elementy nowego świata i jeszcze bardziej rozwinięte metody manipulacji. A już prawdziwą wisienką na torcie była wszędobylskie reklamy, naprawdę świetny pomysł! Takich smaczków jest w powieści naprawdę sporo, nie tylko zaintrygują każdego miłośnika SF, ale też nadają historii klimatu. 

Sama wizja spisku to stary dobry numer. Jednym zdaniem temat znany i lubiany. Umówmy się, to, że rząd robi swoich obywateli w balona to żadna fantastyka, to szara rzeczywistość. Ten temat jest już mocno wyeksploatowany przez SF, ale mimo to dobrze się o nim czyta. Tak jest i tym razem, motywacja „tych złych” również nie zaskakuje, nie budzi też większego zdziwienia. Taki mamy klimat, motyw nieźle sprawdza się w ramach swojego gatunku, chociaż nie jest szczególnie oryginalny. 

To, co w powieści jest wyjątkowe, to kreacja niezwykle uzdolnionego dziecka, dla którego technologia jest równie prosta, co pięcioelementowe klocki. Uwielbiałam narrację prowadzoną z jej perspektywy, po prostu magia! I to dosłownie, bo jej działania bliższe są czarom, niż programowaniu. Ten temat wciąż intensywnie się rozwijał i ostatecznie nie znalazł swojego pełnego wyjaśnienia. Domyślam się, że więcej dowiemy się w kontynuacji, której już teraz bardzo wyczekuję. 

Jednak nie tylko z tego jednego powodu. Chociaż sam motyw główny nie jest oryginalny, to jednak rozwój wydarzeń jak najbardziej. Podobało mi się to, jak wiele starań musieli poczynić bohaterowie, ile strat ponieść, by dojść do zaskakującego finału. Opisana historia była ciekawa i wielowątkowa. Nie zabrakło też miejsca na zaprezentowanie postaci, również tych negatywnych. Nie... nie zmienimy o nich zdania, ale lepiej poznamy ten szalony, mroczny świat. 

Muszę się przyznać, przed sięgnięciem po tę książkę zerknęłam na ocenę w Internecie i... spodziewałam się kiepskiego tytułu. Całe szczęście, byłam w błędzie. Historia jest ciekawa, prosta, ale pełna akcji, świat typowy, lecz interesujący, a już zupełnie moje serce skradło niezwykłe dziecko. Miłośnicy SF powinni po nią sięgnąć, jako po lekką, rozrywkową powieść, a cała reszta... ku przestrodze.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates