poniedziałek, 16 września 2019

Sprzęt gamer: idealny dla gracza i... blogera


Dobry komputer to połowa sukcesu, ale nawet sprzęt o najlepszych parametrach może „nie współpracować”, jeśli dobierzemy do niego kiepskie peryferia. Świetnie sprawdzają się sprzęty dla graczy, mają nie tylko niezłe parametry, ale też fajnie wyglądają. Dziś kilka słów o najbardziej popularnych gryzoniach, czyli... komputerowych myszkach. 


Ma je prawie każdy użytkownik komputera. Przy PC'ach są niezbędne, ale i przy laptopach znacząco podnoszą komfort pracy. Jakie wybrać? Czym się kierować? Dziś mam dla was test dwóch modeli od firmy Krux


Krux thorn – gaming mouse 



Sensor: 3360
Podświetlenie RGB: tak
Liczba klawiszy: 6
Waga: 85G
Wymiary: 125mm x 66mm x 39,5mm
Zawartość pudełka: Mysz, dodatkowe ślizgacze 

Już po samych parametrach widać, że jest to myszka wyższej klasy, niż przeciętne gryzonie za parę złotych. Sensor optyczny ma naprawdę bardzo dokładną czułość, świetnie się sprawdza, czy to podczas wymagających gier, czy w trakcie pracy. 

Kolejnym atutem jest możliwość dostosowania DPI. W skrócie mówiąc, parametr ten odpowiada za ruch, który wykonany na monitorze przesuwając naszą myszkę. Im jest niższy, tym bardziej musimy się „namachać”. W przypadku myszek od Krux można go ustawić samodzielnie, służy do tego przycisk na samym środku. Za pomocą 15 trybów możesz wybrać dokładnie taką wartość, jaka ci odpowiada. Maksymalna ilość DPI to 12 000 i jest to wartość szalona. Zakładam, że komuś może się przydać, ale nie mam pojęcia, jak on to ogarnia. 

Następnym plusem są dwa przyciski po lewej stronie. Ja używam ich w dość standardowy sposób, do przemieszczania się po Internecie. Klik na dole, i wracam do poprzedniej strony, z koli przycisk górny przenosi mnie do tej, z której zaczęłam cały proces. Łatwe, proste i przyjemnie. Bardzo przyspiesza pracę, gdy działa się na kilku witrynach i szuka informacji. Przyznam szczerze, w innych myszkach zaczyna mi tego brakować. 

Thorn to bardzo lekki gryzoń, co dla mnie jest idealne. Chodzi lekki, działa płynnie, a przyciski nie stawiają wielkiego oporu. Jedyną wadą jest ich głośność. Pod tym względem mysz naprawdę słychać. Nie wyróżnia ją to jakoś bardzo na tle naszego wcześniejszego sprzętu, ale też ciężko by było mówić o tym parametrze jak o zalecie. 

Warto też zwrócić uwagę na solidny kabel, w przeciwieństwie do tanich gryzoni ten egzemplarz wytrzyma niejedno. Zarówno nerwowe posiedzenia przy Excelu, jak i ataki obcych nie będą mu straszne! 

Skoro już omówiliśmy twarde dane, to czas na stronę wizualną. Kocham wszystko, co świeci i mruga, a ten gryzoń zdecydowanie zalicza się do tej kategorii. Od strony wizualnej po prostu nie przestaje mnie zachwycać. Podczas używania myszki mamy do wyboru kilka trybów, każdy kolor może występować osobno lub razem (w formie przechodzących w siebie barw). Ten ostatni jest zdecydowanie moim faworytem, wygląda po prostu obłędnie. 

Zdaniem gamera: 


Podczas grania mysz sprawdza się naprawdę dobrze. Przydaje się zwłaszcza opcja dostosowywania liczby DPI. Ruch gryzonia jest płynny, a opcja modyfikowania działania przycisków sprawdzi się w niejednej grze. 

Mam też drobną uwagę, jeśli chodzi o używanie przez osoby leworęczne. Niestety model jest dedykowany praworęcznym, przyciski umieszczone po lewej stronie są nie tylko mało użyteczne dla leworęcznych, ale też często przyciskają się przez przypadek. Naprawdę przydałby się lustrzany model.



Krux beam gaming mouse 



Sensor: 3360
Podświetlenie RGB: tak
Liczba klawiszy: 6
Waga: 79G
Wymiary: 120mm x 66mm x 42mm
Zawartość pudełka: Mysz, dodatkowe ślizgacze

Ten model praktycznie nie różni się w stosunku do poprzedniego. Jego parametry techniczne są identyczna, a różnica w wadze jest niewyczuwalna. Jedyną wyróżnikiem jest strona wizualna. Tym razem zamiast bocznego światełka w fantazyjne iksy mamy wgłębienie ze świecącą linią z tyłu myszki. Od strony wizualne prezentuje się to nieźle, nie tak spektakularnie, jak we wcześniejszym modelu, ale nadal bardzo ładnie. Jednak z praktycznego punktu widzenia widzę możliwość gromadzenia się brudu w szczelinie. 

Dodatkowym elementem jest możliwość zmieniania wartości Pooling rate. We wcześniejszym modelu tego nie ma, a wprawnym gamerom nawet takie coś może się przydać. 

Zdaniem gamera: 


Po raz kolejny mogę powiedzieć to samo, świetna myszka, dobrze się sprawdza w wielu tytułach i działa równie sprawnie, jak poprzedni model. Jedyna różniąca to umieszczenie przycisków po lewej stronie na trochę innej wysokości. Leworęczni nadal nie mają z nich większego pożytku, jednak tym razem nie klika się ich przez przypadek. Dlatego ja zdecydowanie wybieram ten model! 

A wy, z jakich myszek korzystacie? Lubicie „wypasione” modele do zadań specjalnych, czy raczej stawiacie na gryzonie za kilka złotych?

9 komentarzy:

  1. W tej chwili używam sprzętu tej samej firmy co mój laptop. Rozważałam zakup właśnie takiej Gaming owej myszy, ale utonęłam w gąszczu propozycji. Teraz nie miałabym problemu. Świetny wpis. Wizualnie wybrałabym pierwszy omawiany model.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze byś wybrała :) Sama z niej korzystam, jest świetna! Pięknie wygląda i genialnie się sprawdza, zarówno w pracy blogera, jak i podczas niejednej gry.

      Usuń
  2. Niedawno kupowałam sobie nową myszkę, więc no tę na razie się nie, zdecyduję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Tekst wspaniały i nie powiem zainspirował mnie bardzo, bo od długiego czasu korzystam z pożyczonej myszki, mam nad czym myśleć. Dziękuję za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne myszki. Przydałaby się taka mojej drugiej połówce. Ja osobiście jestem fanką maców i mam Magic Mouse (polecam), ale należę do tej wyklętej mniejszości. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obecnie korzystam z myszki od firmy Natec i jestem z niej zadowolona, ale wypróbuję pierwszą następnym razem.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates