czwartek, 10 października 2019

Horyzont – Jakub Małecki



Półki księgarni wręcz uginają się od książek.... o niczym. Tematy banalne, fabuły schematyczne, a zwroty akcji przewidywalne. Coraz trudniej jest mi znaleźć autora, który pisze o rzeczach ważnych, który porusza wrażliwe struny mojej duszy. Jednak kiedy już na niego trafię, wtedy sięgam po każdą nową powieść. Do kategorii tej zaliczam twórczość Jakuba Małeckiego. Czy jego kolejna powieść „Horyzonty” zrobiła na mnie wrażenie? A może tym razem się zawiodłam?


Tytuł: Horyzont
Wydawnictwo: SQN


Mariusz wrócił z wojny, jest wrakiem człowieka złożonym z normalnej przeszłości i traumatycznych wspomnień. Cierpi na zespół stresu pourazowego, codzienność, która wcześniej jawiła mu się przynajmniej jako znośna, teraz zwyczajnie... rozczarowuje. Tymczasem jego sąsiadka Zuza odkrywa sekret swojej rodziny. Wie, że jest jakaś tajemnica o której nikt nie chce jej powiedzieć słowa. Postanawia zrobić wszystko, by dojść do prawdy. Jednak gdy ją odkryje, czy nie będzie żałować? Co łączy ją Mariuszem? Wszystko i... nic. Długie rozmowy, bułgarski rap i problemy? To na pewno dobry start.

Zachwyciłam się książką „Niktnie idzie”, przeczytałam „Historie podniebne” i teraz z podekscytowaniem sięgnęłam po „Horyzont”. Co mogę o niej powiedzieć? Naprawdę ciężko znaleźć odpowiednie słowa. Z jednej strony historia zawarta w tej książce jest prosta, może nie codzienna, ale też nie wyssana z palca. Mogła się wydarzyć, prawdopodobnie się wydarza. Zarówno losy Mariusza, jak i Zuzy to samo życie. Smutek, złość, radość, małe przyjemności, czasem porażki, a czasem sukcesy. Owszem, nie każdy z nas jest żołnierzem wracającym z wojny, jednak sposób, w jaki autor oddaje emocje sprawia, że Mańka odbieramy jak jednego z nas. Razem z nim przeżywamy stres najzwyklejszych sytuacji i trudność w utrzymaniu zwykłych kontaktów.



Wydarzania z teraźniejszości przeplatają wspomnienia z pobytu w bazie wojskowej. Coraz lepiej poznajemy głównego bohatera. Nie raz będziemy się śmiać, by zaraz potem odczuć grozę i powagę wojny. Myślę, że to właśnie te historie zrobiły na mnie największe wrażenie.

"Ale nie robić nic, to by dla mnie było zbyt wiele".

Opowieść dziejąca się obok, czyli losy Zuzy, nadaje całości dynamiki. Kobieta wyjaśnia tajemnicę rodzinną i zatraca się w tym bez reszty. W tym wątku również pojawiają się trudne, czasem nawet sprzeczne, emocje. Bohaterka jest wrażliwą osobą, z którą łatwo się utożsamić. Z zainteresowaniem śledziłam jej losy i powoli dochodziłam do prawdy.



W twórczości Jakuba Małeckiego najlepsza jest dla mnie sama narracja. Autor pisze niezwykle bezpośrednio, tworząc zdania przypominające myśli bohaterów. Podczas czytania czułam się, jakbym siedziała im w głowach, przez co każde przesłanie trafiało do mnie jeszcze mocniej, niż zazwyczaj. A potem zmuszało do myślenia, do analizowania i rozkładania na części pierwsze wydarzeń, które pozornie są oczywiste.

"Może najciekawsze w nim jest właśnie to, ze nie mogę go wyczuć. Czasami mam wrażenie, jakby nieszczególnie mnie lubił. Innym razem wyglada na to, ze na całym świecie obchodzę go tylko ja. Zdarza się też że jest zupełnie nieobecny i nie zwraca na mnie uwagi. Nie wiem nawet czy mu się podobam".

Horyzont” czytałam do końca z niegasnącym zainteresowaniem. Nie jest to książka łatwa, ale z pewnością wyjątkowa. Emocjonalna, napisana w bardzo bezpośredni sposób, dająca do myślenia i niezwykle wciągająca. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

Znacie twórczość Jakuba Małeckiego? Czytaliście którąś z jego powieści? Pochwalcie się w komentarzu!

logo_sqn

banner_czytampierwszy_1

6 komentarzy:

  1. Twórczości autora jeszcze przede mną, ale czuję, że warto będzie zacząć od tej książki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo cenię sobie autora, zatem sięgnę z pewnością!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak najbardziej sięgnę po książkę, tytuł już uwzględniony w planach czytelniczych. :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates