wtorek, 21 kwietnia 2026

Z innych źródeł – Wojciech Czusz

#Reklama #Wydawnictwo SEQOJA


Często narzekam w książkach na powtarzalne motywy i historie, które już gdzieś czytałam, tylko w innym anturażu. Dlatego tak chętnie sięgam po tytuły, które wymykają się schematom i nie obiecują niczego konkretnego na okładce. W takich przypadkach nigdy do końca nie wiadomo, na co się trafi – na literacką perełkę czy na nieoszlifowany diament, który bardziej drażni, niż zachwyca. „Z innych źródeł” zdecydowanie należy do tej grupy książek, które nie dają się łatwo zaszufladkować i od pierwszych stron sygnalizują, że będzie to doświadczenie co najmniej nieoczywiste.

To zbiór sześciu krótkich opowiadań, pozornie niezależnych, rozgrywających się w różnych momentach i skupionych na różnych bohaterach. Nie ma tu jednej osi fabularnej ani wyraźnego punktu wspólnego, który prowadziłby czytelnika za rękę. Każda historia to raczej wyimek z czyjegoś życia – chwilowe zatrzymanie się przy cudzych myślach, lękach i decyzjach. Autor nie tłumaczy, nie dopowiada, nie domyka wątków. Zamiast klasycznej narracji dostajemy migawki – jakby ktoś uchylił drzwi i pozwolił nam zerknąć do środka, ale tylko na moment.

Książka jest naprawdę cieniutka. Liczy niewiele ponad sto stron i wyglądem bardziej przypomina broszurę niż pełnoprawny tom opowiadań. Ten minimalizm formy ma jednak swoje uzasadnienie. Sama okładka bardzo dobrze oddaje klimat środka – jest ciemna, gęsta od szczegółów, pełna różnych, pozornie niepasujących do siebie elementów. Dokładnie takie są też teksty zawarte w książce. Na pierwszy rzut oka panuje w nich chaos, ale po chwili zaczyna wyłaniać się spójny nastrój.

Opowiadania faktycznie nie mają wspólnej fabuły. Każde dotyka innych tematów, opowiada o innych ludziach i ich doświadczeniach. Spaja je jednak klimat – ciężki, dołujący, wyraźnie pesymistyczny. Bohaterowie są samotni, zagubieni, często rozdrapują w sobie poczucie braku sensu. Próbują odnaleźć samych siebie, a swój ból bardzo często wyrażają poprzez cielesność i relacje oparte na fizycznej bliskości. To były bardzo smutne teksty – i to właśnie smutek najmocniej z nich zapamiętałam.

Ciekawie wypada sposób, w jaki autor łączy tematy ważne i podniosłe z tymi zupełnie przyziemnymi. Potrafi niemal na jednym tchu pisać o samotności, lęku czy potrzebie akceptacji, by zaraz potem zejść na poziom codziennych drobiazgów. Na swój sposób jest to trafna metafora życia. Tak właśnie wygląda codzienność – raz bywa wzniosła, a raz zupełnie banalna, i rzadko daje się uporządkować w estetyczne ramy.


Same opowiadania nie kończą się jedną, wyrazistą myślą ani nie oferują czytelnikowi morału. Może właśnie dlatego ich przekaz czasami się rozmywa. Tutaj ważniejsi od akcji są bohaterowie. Czytelnik widzi ich jedynie przez chwilę – jakby podsłuchiwał rozmowę obcych ludzi w pociągu. To tylko fragment, urywek, ale wystarczający, by wyczuć, że za nim stoi znacznie większa historia.

Nie do końca podobało mi się jednak to, że niemal każda opowieść w jakiś sposób kręciła się wokół seksualności, i to przedstawionej dość wulgarnie. Rozumiem zamysł – miało być prosto, dobitnie, brutalnie – ale przez to całość traci na subtelności. Tam, gdzie liczyłam na emocjonalną głębię, momentami dostawałam jedynie dosłowność.

„Z innych źródeł” to książka wymagająca i niewygodna. Nie głaszcze po głowie, nie podnosi na duchu i nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego zmusza do konfrontacji z ludzką samotnością, frustracją i poczuciem rozdarcia pomiędzy potrzebą sensu a zwyczajnością codzienności.

To bez wątpienia tytuł nieszablonowy. Nie każdemu przypadnie do gustu – przede wszystkim może trafić do osób, które lubią literackie eksperymenty i traktują książki jako przyczynek do własnych rozmyślań. Trzeba też być gotowym na prozę życia, której daleko do idealnego piękna i wygładzonych historii. To nie jest lektura lekka ani przyjemna, ale dla odpowiedniego czytelnika może okazać się doświadczeniem na długo zostającym w głowie.

Dominika Róg-Górecka

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates