środa, 22 sierpnia 2018

Stany małżeńskie i pośrednie



Chociaż wakacje jeszcze trwają, w naszych literackich podróżach wrócimy dzisiaj do Polski. Zmęczeni po niedawnych meksykańskich przygodach wybierzemy się dziś do samej stolicy. Tam czekają już na nas Weronika, Agata, Jowita i Iza.

Tytuł: Stany małżeńskie i pośrednie
Autor: Dorota Kassjanowicz
Wydawnictwo: Wielka Litera

Nasze dzisiejsze bohaterki to cztery przyjaciółki. Na pierwszy rzut oka różni je wszystko. Status związku, zawód, stan posiadania i życiowe doświadczenia. Łączy jedno. Wielka przyjaźń, dla której zrobią wiele. A uwierzcie mi, zostaną postawione przed poważnym zadaniem. Będą musiały złączyć siły, by pomóc jednej z nich, a jednocześnie będą musiały stawić czoła przeróżnym zawirowaniom w swoim życiu. Czy tym silnym kobietom uda się wszystko, co sobie zaplanowały? Naprawdę warto sprawdzić.

Książka wciąga od pierwszych stron. Mamy tu do czynienia z bardzo gęstą narracją, w którą musimy się uważnie wczytywać, szczególnie w rozdziałach gdzie bohaterką jest Weronika, (pisząca w osobie trzeciej). Ale to, o czym te rozdziały opowiadają, wynagradza wszelki trud włożony w czytanie. Z wersu na wers jest coraz ciekawiej i życie naszych bohaterek po prostu nas pochłania.

Tak jak pisałam wcześniej, dziewczyny są zupełnie różne i chyba każda czytelniczka utożsami się z inną. Co mnie najbardziej zdziwiło, choć powinna mi stać bliska  Iza, bo wiele nas łączy, to jednak najbliższa stała mi się Weronika, choć tak naprawdę nie mam z nią nic wspólnego. Ale chyba nie powinno mnie to bardzo dziwić, bo jej historia jest naprawdę wstrząsająca, ale też przejmująco prawdziwa.

Autorka stworzyła wspaniałe portrety kobiet. Prawdziwych, silnych, takich, które wiedzą co w życiu najważniejsze, mają swoje zasady i choćby się waliło i paliło, pozostają im wierne.

Gorzej tu niestety z mężczyznami. Chciałabym napisać, że któryś z nich mnie zauroczył. Przykro mi, oni wszyscy mnie porządnie wystraszyli. I przez moment miałam nadzieję, że to wyolbrzymiony obraz męskiego świata, ale z perspektywy mojej 4 z przodu:):) obawiam się, że nie do końca. Choć mam łut nadziei, że prawdziwi mężczyźnie jeszcze gdzieś są...

Jest to powieść bardzo prawdziwa i tylko potwierdziła jedną z moich „życiowych mądrości“. A mianowicie to, że każdy zazdrości każdemu tego, czego sam nie ma. Samotna singielka dałaby się pociąć za męża w domu i uścisk malutkiej dłoni w ręku, a żona i matka z chęcią wróciłaby do pustego mieszkania i zanurzyła się w wannie i nomen omen :):) zatopiła w pasjonującej lekturze. A prawda jest taka, że każdej z nich żyje się raz lepiej, raz gorzej i najważniejsze jest znalezienie złotego środka, który pozwoli się cieszyć życiem, które zostało nam dane.

Serdecznie zapraszam do lektury, to książka nie tylko łatwa i przyjemna. Spędzicie miło czas z przyjaciółkami, ale myślę, że też spojrzycie uważniejszym okiem na swoje znajome i zastanowicie się, czy aby na pewno są szczęśliwe i nie potrzebują Waszego wsparcia. Miłej lektury! A jeżeli ktoś z poszukuje oryginalnego imienia dla dziecka, to na pewno takie tu znajdziecie, a Wasza latorośl będzie na zawsze jedyna w swoim rodzaju. Inna sprawa, czy kiedyś Wam za to podziękuje. Bo Kalendarz dla dociekliwych i nietypowych to istna kopalnia bardzo oryginalnych pomysłów.

Dorota Skrzypczak

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates