niedziela, 16 września 2018

Niepowszedni. Obława – Justyna Drzewicka



Czy warto całe życie trwać w strachu? A może lepiej wyjść naprzeciw swoim lękom i pokonać je raz, a dobrze? To brzmi jak dobry plan. Oczywiście do czasu, gdy nasz zaciekły wróg nie okaże się silniejszy od nas. No ale cóż, od czego jest plan B?

Tytuł: Niepowszedni. Obława
Autor: Justyna Drzewicka
Cykl: Niepowszedni (tom 3)
Wydawnictwo: Jaguar

Niepowszedni już tyle czasu byli gonieni przez Welesa i jego ludzi, że ledwo pamiętają, co to spokój i poczucie bezpieczeństwa. Czy znowu coś im grozi? Tak! Jednak tym razem role się odwróciły. Teraz to oni ścigają okrutnych złotników. Jednak czy takich ludzi da się dostarczyć przed sąd i wyjść z tej przygody z życiem? Niepowszednich czeka wiele zagrożeń i jeszcze więcej... spraw do rozwiązania.

Cóż mogę powiedzieć o tym tomie? Jest to naprawdę dobre zakończenie całego cyklu. Wszystko, o czym pisałam w recenzjach pierwszej i drugiej części, pojawiło się i w tej odsłonie.

Po pierwsze, mamy dynamiczną akcję. Również w finałowym tytule opowieść pędzi na łeb na szyję, nie pozostawiając miejsca na nudę, czy spokój. Bohaterzy mierzą się z licznymi przeciwnościami, konfrontują z wieloma wrogami, ale również własnymi słabościami.

"Na świecie są dwa typy ludzi: tacy, których strach może zgnieść jak garncarz glinę, i tacy, którzy czując trwogę, będą twardnieć, jak żelazo hartowane przez kowala. Wolnych od strachu nie ma nigdzie, wierz mi".


Tym razem najważniejsze okazały się wątki poboczne. Tak, główny motyw spajał wszystkie powieści w jeden cykl, jednak to tematy dziejące się obok nadały całości smaku. Swojego wyjaśnienia doczekały się kwestie m.in. rodzinne i uczuciowe.

A skoro mowa o emocjach, to i tym razem autorce udało się przekazać to, co ważne, a jednocześnie nie zamienić swojego dzieła w wyciskacz łez. Pojawiają się silne uczucia, miłość coraz wyraźniej odbija się na relacjach, jednak nie przytłacza akcji. Między bohaterami dużo się dzieje, ich przyjaźń kilka razy zostaje wystawiona na próbę, a wszystko to sprawa, że powieść dosłownie czyta się z zapartym tchem.

Czy można coś zarzucić? Tak, po raz kolejny opowieść serwuje nam całe mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji. Jednak ciężko powiedzieć, by bohaterzy działali według jakiegoś porządnie przemyślanego planu. Większość z ich pomysł jest tak grubymi nićmi szyte, że ciężko traktować je poważnie. Zresztą... po drodze bohaterów wręcz na zmianę spotyka wyjątkowe szczęście lub niespotykany zbieg złych okoliczności. Jednak z drugiej strony, niezależnie od tego, jak szalone bywa ich działanie, wszystko ma swoje wyjaśnienie, każda dziwna sytuacja, czy scena budząca wątpliwość jest przemyślana i stanowi spójny element historii.

Jednym zdaniem... po prostu kocham serię „Niepowszedni” i naprawdę żałuję, że to już koniec. Dynamiczna akcja, świetne postaci, ciekawy świat, rozwijające się relacje między bohaterami i dynamiczne zwroty akcji sprawiły, że zapartym tchem śledziłam rozwój wydarzeń. Zupełnie, ale to zupełnie nie obraziłabym się na kolejny cykl w tej rzeczywistości. A jeśli wy jeszcze nie czytaliście tej serii, to koniecznie zapiszcie sobie te tytuły. Naprawdę warto!


0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates