Dziwna pogoda w Tokio Hiromi Kawakami
#WspółpracaRecenzencka #Znak
Czasem przypadek potrafi zdeccydować o całym życiu. Dla jednych zbieg okoliczności, dla innych przeznaczenie. Nie zmienia to jednak faktu, że jedna sytuacja, zupełnie niespodziewana, nagle odmienia wszystko. Tak właśnie zaczyna się „Dziwna pogoda w Tokio”.
Tsukiko nie jest najbardziej towarzyską osobą. Mówiąc dobitniej, to samotniczka, która lubi spędzać czas w barze i w spokoju pić sake. Przypadkiem spotyka tam swojego byłego nauczyciela, którego nazywa Senseiem. Wkrótce z przypadku robi się zwyczaj, a ze zwyczaju oczekiwany moment dnia. Zwykłe rozmowy zyskują na głębi, a samotność… smakuje już inaczej.
Tak, nie tylko pogoda, ale też ta książka są dziwne. Bo w zasadzie ciężko tu mówić o jakiejś prowadzącej w konkretne miejsce fabule. Historia złożona jest z coraz mniej przypadkowych spotkań i coraz bardziej głębokich rozmów. Toczy się powoli bez żadnego konkretnego kierunku. Od kieliszka do kieliszka coś powoli nabiera intensywności. Z jednej strony byłam trochę zdziwiona tym, ile razy można sięgać po alkohol, z drugiej strony, z zainteresowaniem śledziłam rozmowy, które z każdym spotkaniem robiły się bardziej zażyłe.
„Dziwna pogoda w Tokio” to przede wszystkim opowieść o znajomości, która zaczęła się niepozornie i rozwijała bez większych fajerwerków. A jednocześnie była bardzo dojrzała i głęboka. To nie jest historia ku pokrzepieniu serc, to relacja z codzienności, melancholijna, przepełniona samotnością. Nie ma tu zaskakujących zwrotów akcji, po prostu szare życie i od czasu do czasu promienie słońca.
A w tle prawdziwa Japonia – a w zasadzie jej elementy: dużo kuchni, trochę kultury, problemów społecznych, widoków. Oraz oczywiście klimat: trochę melancholijny i kameralny, a jednocześnie wciąż intrygujący.
To jest książka dla osób, które cenią sobie powolną akcję, lubią szukać w dialogach drugiego dna i nie straszna im szara, czasem nudna, rzeczywistość. Wytrwali odbiorcy znajdą w powieści sporo ciepła, nieoczywistego dowcipu i odkryją przyjemność obcowania z naturalną, powoli rozwijającą się relacją.
Dominika Róg-Górecka


0 komentarze:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!