Kicia Kocia ratuje boisko – Anita Głowińska
#WspółpracaRecenzencka #MediaRodzinaTo ja! Matka, która deklarowała, że w życiu nie kupi „Kici Koci”. Argumentów za tą tezą miałam całe mnóstwo, ale przeważył jeden przeciwny. Moja córka uwielbia „Kicię Kocię”. Bibliotekowe wydanie dosłownie zdobyło jej serce. Dlatego bez wahania zgłosiłam się do recenzowania najnowszych przygód kotki. I tak o to w nasze ręce trafiła „Kicia Kocia ratuje boisko”.
W tej części do przedszkola przyjeżdża dziennikarz. Kicia Kocia i Pacek są zachwyceni! Nie spodziewają się jednak, że niedługo sami wcielą się w rolę dziennikarzy. A wystarczyło jedno pytanie! Gość zapytał dzieci, o czym chcieliby napisać. Kicia Kocia zgłasza się i proponuje temat boiska Adelki. Okazuje się, że nikt tam się nie bawi. Dlaczego? Tego właśnie dowiedzą się dzieci.
Od strony wizualnej ta część utrzymuje klimat serii. Albo się on podoba (np. mojej córce), albo nie (np. mnie). Trzeba jednak przyznać, że obrazki są proste, czytelne i zrozumiałe nawet dla małych dzieci. Do tego kolorowe i wesołe – testerka, do której adresowaną tę publikację, jest zadowolona.
Ciekawa jest również sama fabuła. Akcja przyjemnie biegnie do przodu, a opisywane wydarzenia są ciekawe. Przy okazji wartkiej fabuły autorka porusza kilka ważnych tematów. Dla mnie najbardziej wartościowy jest motyw drzew. Kicia Kocia wyjaśnia czytelnikowi, dlaczego są one tak potrzebne w mieście. Pozytywnie też oceniam postępowanie samej kotki – autorka pokazuje, że dzieci mają wpływ na swoje otoczenie i że działanie dla dobra ogółu to coś, co warto podejmować.
Jeśli ktoś już lubi Kicie Kocię, myślę, że warto, żeby uzupełnił swoją biblioteczkę o ten tytuł. Nieprzekonanych, takich jak ja, ta część może zachęcić do zmiany zdania i polubienia się z bohaterką. A najmłodsi – oni będą mieli dużo frajdy z słuchania o tym, jak Kicia Kocia uratowała boisko.


0 komentarze:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!