sobota, 23 maja 2026

Dj Bambi – Ava Ólafsdóttir

#WspółpracaRecenzencka #WydawnictwoPoznańskie



Osoby trans powoli przestają być tematem tabu. Książka „DJ Bambi” to publikacja, która potrafi zmylić! Piękna, kobieca okładka, delikatny tytuł (kojarzący się z jelonkiem) i różowe barwy. A jednak nie ma tu nic słodkiego! To opowieść o niepasującym ciele i codzienności, która toczy się niezależnie od wszystkiego.


Logn to imię tymczasowe, jak stan zawieszenia, w którym żyje jego właścicielka. Urodzona jako mężczyzna, od zawsze czuje się kobietą. Czeka na zabieg, ale w Islandii wykonuje się tylko dwa rocznie. Do tego czasu musi żyć i być… nie sobą.

„DJ Bambi” to ciekawa publikacja. Z jednej strony w całości dominuje wątek bycia kobietą trans. Zaczyna się i kończy od tego, przeplata codzienne sceny, determinuje bieg wydarzeń. Z drugiej strony, poprowadzony jest naprawdę lekko, bez pouczania, jako element życia złożonego z wielu elementów. Autorka bardzo płynnie i naturalnie przechodzi od rozważań związanych z płcią do wątków zupełnie niepowiązanych z tym tematem.

Co ciekawe, wśród wielu bieżących kwestii udało się opowiedzieć delikatną historię odkrywania samego siebie, skomplikowanego życia rodzinnego, małżeństwa, a nawet tęsknoty za wnuczką (ten temat był dla mnie najbardziej wzruszający). Jednocześnie jest jeszcze wiele ciekawych kwestii, jak życie wspólnoty mieszkaniowej, przyjaźń z pisarką, relacje z bratem. Wszystko to bardzo mocno opiera się na niedopowiedzeniach. Niektóre myśli skrywają się w narracyjnym cieniu i właśnie przez ten brak dosłowności, rezonują jeszcze bardziej.

Sama książka została napisana w zaskakująco lekki sposób. Czyta się ją błyskawicznie, jednak jej wydźwięk emocjonalny jest naprawdę mocny. I nie zrozumcie mnie źle – mamy tutaj mocno zarysowany smutek, melancholię, ale nie rozpacz, czy żal. Uczucia są wyraźne, ale też delikatne. Najważniejsze, że książka nie jest nachalna, to nie głośny manifest, czy próba zmiany czyjegoś zdania. Sama bohaterka stara się żyć tak normalnie, jak to możliwe. Nie oczekuje ani wsparcia, ani uprzywilejowania. Po prostu akceptacji.

Czego mi zabrakło? Przede wszystkim wydaje mi się, że sam tytuł nie jest najlepiej dobrany. Owszem, wątek DJ Bambi się pojawia, ale nie jest on kluczowy, czy znaczący. Również praca zawodowa jest jedynie wzmiankowana, a szkoda, bo zajęcie głównej bohaterki wydało mi się ciekawe.




Na końcu warto wspomnieć o pięknym wydaniu. Książka ma cudowną, delikatną i kobiecą grafikę oraz uroczą zakładkę. To w zadziwiający sposób dopełnia i kontrastuje z opisaną historią.

Chociaż po „DJ Bambi” sięgnęłam trochę przypadkowo, to nie żałuję. Pewnie, gdyby nie wydawnictwo, nie zwróciłabym na tę książkę uwagi. I to byłby błąd. Bo jest to jedna z tych książek, które z pewnością na dłużej zostaną mi w pamięci.

Dominika Róg-Górecka

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates