poniedziałek, 31 lipca 2017

Majorka w niebieskich migdałach

 
Dzisiaj zapraszam Was w daleką podróż. Zabierze nas w nią Magda, bohaterka trylogii Anny Klary Majewskiej. Tak, tak trylogii i pewnie niektórzy z Was znają Magdę z poprzednich części: Roku na Majorce i Powrotu na Majorkę. Ale czy Magdę znamy czy dopiero nawiążemy z nią znajomość jest to najmniej istotne, tak czy inaczej warto udać się tym razem na Majorkę w niebieskich migdałach
 
Tytuł:  Majorka w niebieskich migdałach
Autor: Anna Klara Majewska
Wydawnictwo:  Wielka Litera


W pierwszej części Magda ropzoczęła nowe życie na Majorce. Towarzyszyłyśmy jej w przeprowadzce, remoncie nowego domu i przystosowywaniu się do nowych warunków. Było ciepło, urokliwie i bardzo wesoło.

W kolejnej powieści Magda rozkwitała w Polsce dzięki nowej miłości, ale bez wahania rzuciła wszystko, by wrócić na Majorkę do przyjaciół potrzebujących pomocy. A my znowu spędzaliśmy urocze chwile w tym wesołym towarzystwie.

Co nas czeka tym razem? Otwieramy książkę i od razu znajdujemy się w zimnej, zabieganej, „przedbożonarodzeniowej“ Warszawie. Magda w tym rozgardiaszu próbuje zrobić świąteczne zakupy, a przy okazji ma zamiar ogarnąć również bałagan, który zapanował w jej życiu prywatnym. Ale jak to z takim bałaganem bywa, nie jest łatwo. A energiczna matka, dorosły syn, niebezpiecznie zafascynowany językiem niemieckim oraz szalony brat z równie szalonym przyjacielem wcale nie pomagają....

I co robi w tej sytuacji Magda? Tak, tak my już wiemy. Zabiera nas na Majorkę. Bylibyśmy niesprawiedliwi, gdybyśmy nazwali ten wyjazd ucieczką. Ta podróż była już od dawna zaplanowana, Magda tylko zostawiła kontuzjowanego męża pod opieką domniemanej kochanki, z daleka pomachała reszcie towarzystwa i w poszukiwaniu spokoju w mgnieniu oka znaleźliśmy się na Majorce.

Ale czy znalezienie tam spokoju jest Magdzie (i nam przy okazji) pisane? Oj, chyba nie. Tam już czekają na nas Ivanka, Tamara i Altos ze swoim psem Wiszną. A pierwszym nadarzającym się samolotem nadciągają matka i brat Magdy. I jeszcze pewien „hydraulik“ rodem z Polski znajduje schronienie w domku w ogrodzie. I się zaczyna....

Znowu jest ciepło, kolorowo, energicznie i bardzo, bardzo wesoło.

Gorąco poleca Wam tę wycieczkę na Majorkę w towarzystwie naszej bohaterki. Niezależnie od tego, czy sami jesteście w tej chwili w podróży, czy leżycie gdzieś na gorącej plaży, czy odpoczywacie w czterech ścianach swoich mieszkań, musicie koniecznie przeczytać Majorkę w niebieskich migdałach. I nie bójcie się, znajomość pierwszych części nie jest konieczna (chociaż mile wskazana:):)). W świat Magdy wchodzi się bardzo energicznie, a wszystko dzieje się tam tak szybko, że nie ma czasu na zastanawianie się co było kiedyś. Bo jest szalone tu i teraz.

To lektura w sam raz na wakacje. W gorący dzień trochę ochłodzi Was bożonarodzeniowy i noworoczny klimat, natomiast w deszczowy, wakacyjny dzień ogrzejecie się gorącą atmosferą Majorki, a niesamowicie barwni bohaterowie tejże powieści rozproszą Wasze złe humory i pozwolą zapomnieć o niesprzyjającej aurze. Bo to lektura na każdą porę.

I gwarantuję Wam jeszcze jedno. Podczas czytania uśmiech nie zejdzie Wam z twarzy nawet na chwilę, a nie raz i nie dwa roześmiejecie się rówież na głos. A ponieważ książka jest bardzo osadzona w rzeczywistości, nie brakuje tu odniesień do współczesnych wydarzeń społecznych i kulturalnych przedstawionych z przymrużeniem oka. No cóż, koniec tej pisaniny! Raz, dwa, trzy, zimne drinki w dłoń (bezalkoholowe wystarczą:):)) i jedziemy na Majorkę! Gorąco zapraszam! 


Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Wielka Litera :)


2 komentarze:

  1. Majorka dobrze mi się kojarzy, toteż z lekkim uśmiechem zaczęłam czytać Twoją recenzję. Nie jestem jednak przekonana, że ta książka usatysfakcjonowałaby mnie - owszem, obrazy pięknej Majorki pewnie by mnie zachwyciły, ale historia Magdy może już niekoniecznie. Odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja. Chyba się na nią skuszę. Ostatnio skończyłam czytać debiut Pauliny Świst - "Prokuratora". Jak dla mnie takie połączenie kryminału i romansu jest idealne na wakacje. Sama zabrałam ze sobą na wyjazd i przeczytałam w dwa wieczory :D

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates