poniedziałek, 25 września 2017

Lekturami jesień się zaczyna...



Gorące słońce, plaża, szum morza, zimny drink w dłoni. Malowniczy szlak górski i pogoda w sam raz na spokojną górską wspinaczkę. Niebieskie niebo, błękitna woda i leniwy rejs żaglówką. Tak, tak, ja wiem, wszyscy jeszcze mamy pod powiekami i w głowach takie urocze obrazki. A tu za oknem deszcz, temperatura dużo poniżej 30 stopni Celsjusza:):) i wczesne, jesienne szarugi. No cóż, Moi Kochani, jesień za oknem, jesień w kalendarzu, jesień w sercu, jesień w duszy, jesień w kościach....

I co nam pozostało? Chyba tylko popaść w paskudną, jesienną melancholię, jak robot wykonywać codzienne obowiązki, a wieczorami otulać się kocem, popadać w chandrę i rozpamiętywać po kolei wszystkie życiowe niepowodzenia. Byle do wiosny. Można tak? Pewnie można. Ale czy warto?

Dla nas Moi Kochani znalazłam inne rozwiązanie. My też skorzystamy z ciepłego koca, weźmiemy w ręce ulubiony kubek z ulubionym napojem rozgrzewającym:):) i.... nie, nie będziemy wyliczać co nam się do tej pory nie udało, bo i po co. My będziemy każdego długiego, jesiennego wieczora wybierać się w różne, bliskie i dalekie podróże. I będziemy wracać z nich rozgrzani do czerwoności i może też będziemy wykonywać swoje codzienne obowiązki mechanicznie i szybko, ale tylko dlatego, że nie będziemy się mogli doczekać, kiedy znowu udamy się w swoją „wycieczkę”.

Muszę Wam powiedzieć, że nie tylko znalazłam rozwiązanie, ale również znalazłam nam pewnych sprzymierzeńców, którzy te podróże nam ułatwią. Bo są na tym świecie, ludzie którzy robią wszystko, żeby nam, swoim wiernym czytelnikom ułatwić przetrwanie długich, zimnych, jesiennych wieczorów. 

Witkiewicz. Mirek, Rogoziński, Gutowska-Adamczyk, Lingas-Łoniewska, Brown, Zafon, Lackberg, Kordel, Gargaś i wielu, wielu innych. Jesiennego wieczora, by mi nie starczyło gdybym ich wszystkich miała wymienić. Tak, tak, to oni, przez ostatnie miesiące ślęczeli nad klawiaturami swoich komputerów i laptopów i pisali, i pisali. Po co to robili? Żebyśmy my mogli podróżować w słotną jesień. Zobaczcie, jak półki wszystkich księgarń uginają się od nowości, a nam z wrażenia świecą się oczy, a nasze portfele błagają o litość. Ale ponieważ jesień litości nad nami nie ma, to na nic jęki naszych portfeli. My jedziemy w podróż, z tymi, którzy o nas zadbali.

I wiem, teraz będę okrutna. Bo już niedługo zima. Długa i mroźna. Ale zdradzę Wam pewną tajemnicę. Znaleźli się i tacy, którzy postanowili ją nam umilić. Ale o tym na razie cicho sza!

Teraz życzę Wam ciepłej, pełnej literackich podróży jesieni! Damy radę! Jeszcze chwila i przyjdzie wiosna!:) Wtedy też będziemy podróżować, tylko, że na łonie natury. Podejrzewam, że nasi sprzymierzeńcy już nad tym pracują.

4 komentarze:

  1. Miała być złota piękna jesień i co? 3 tygodnie pełne chmur i deszczu. Ale taka pogoda zachęca do czytania, więc cieszę się, że jesień jest tak obfita w premiery książkowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, pogoda niestety i stety... idealna na czytanie :)

      Usuń
  2. Biblioteczne półki też uginają się od książek, a czasami można znaleźć prawdziwe perełki i oszczędzić domowy budżet.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates