środa, 18 kwietnia 2018

Story of Bad Boys

 

My, dziewczyny, lubimy złych chłopców. Może to kwestia tego, że zakazany owoc smakuje najlepiej? A może nasza wrodzona przekora? Pewne jest jedno, coś nas pcha w ramiona nieodpowiednich typków. Jest tylko jeden sposób, żeby się nie sparzyć. Postawić na miłość... książkową!

Tytuł: Story of Bad Boys
Autor: Mathilde Aloha
Cykl: Story of Bad Boys (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young

Liliana zaczyna studia. A że uczelnia oddalona jest od jej domu tysiącami kilometrów, nie zna tam nikogo i ma zamieszczać w akademiku, można od razu powiedzieć: Liliana zaczyna nowe życie! Ale los szykuje dla niej więcej wrażeń. Ze względu na błąd w dokumentach, dziewczyna, zamiast wynajmować mieszkanie ze współlokatorkami, trafia do... męskiego akademika. I w miejsce roześmianych koleżanek otrzymuje dwóch chłopaków, w tym jednego wyjątkowo pociąga.... tfu... to znaczy aroganckiego! I chociaż wszystko powoli się układa w powietrzu wisi sekret. Co ukrywają przed nią niegrzeczni chłopcy?

Musze przyznać, że na początku tej powieści nie mogłam się zdecydować, czy historia mi się podoba, czy nie. Była taka... prosta. Dziewczyna zaczyna studia, wprowadza się do akademika, wszystko fajnie, ładnie i przyjemnie, ale bez większych emocji. Aż nazbyt poprawnie i typowo. Uczucia rozwijają się powoli. Tak samo, jak tajemnice. Bo nie tylko niegrzeczni chłopcy mają przed nami coś do ukrycia. Szybko okazuje się, że również nasza bohaterka skrywa sekrety, którymi nie dzieli się nawet z czytelnikami. Do wszystkich przypuszczeń dochodzimy powoli, analizując poszczególne wzmianki, czy retrospekcje.

Drugim istotnym elementem powieści jest oczywiście... miłość. I tu jest całkiem nieźle. Nasz bad boy faktycznie jest zły i może budzić wiele wątpliwości. Żadna tam ugrzeczniona wersja chłoptasia, który kiedyś miał szemraną reputację, a teraz jest do serca przyłóż. I to jest naprawdę fajne, bo nie ma nic gorszego, niż sprzeczność w samym założeniu powieści. Dzięki temu też nasza bohaterka ma w głowie emocjonalny chaos, a obserwowanie rozwijającego się między nimi iskrzenia jest niezwykle wciągające.
Za każdym razem, gdy do głosu dochodzą tajemnice lub uczucia, atmosfera robi się napięta, a czytelnik zamiera w oczekiwaniu. W tych momentach emocje osiągają zenitu, i czy to chodzi o miłość, czy o nienawiść, nie można oderwać się od czytania. Ale są też słabsze, bardziej obyczajowe fragmenty, które w porównaniu z poprzednimi wyglądają mdło. Może ich celem jest uspokojenie czytelnika, mi jednak wciąż brakowało wrażeń i wolałam się zaczytywać w tym, co sprawia, że serce bije szybciej.

A jakie są minusy powieści? Nie do końca przekonały mnie niektóre rozwiązania fabularne. Chociażby przypadek, który zdecydował o tym, że główna bohaterka zamieszkała z chłopakami. Zdaniem pani z dziekanatu podczas czasochłonnego poprawiania dokumentów (a błąd powstał z wini uczelni), Liliana nie mogłaby studiować. Serio? Jeśli tak, to współczuję tragicznej biurokracji. Tak samo zastanawiam się, gdzie zniknęła matka głównej bohaterki. Chociaż na początku wykazywała troskliwość na poziomie znacznie odbierającym od normy, później zamilkła i nie wtrącała się w fabułę.

Podsumowując, „Story of Bad Boys” to książka dynamiczna, pełna emocji, czasem bardzo skrajnych, uczuciowych dylematów i zawirowań (nie tylko miłosnych). Jest to też pierwszy tom serii o tej samej nazwie, dlatego fakt, że wątki kryminalne zostały ledwie zasygnalizowane, nie jest szczególną wadą, a działaniem, które ma rozpalić zainteresowanie czytelnika. Jeśli dodać do tego czasami niejednoznaczne postacie, moim zdaniem książka ta klasyfikuje się wysoko w literaturze młodzieżowej. Tak, trzeba przymknąć oko na pewne schematy typowe dla tego nurtu (np. absurdalną liczbę „sześciopaków” lub prostego wniosku, że ludzie z przeciętną atrakcyjnością nie studiują na tej uczelni) i sceny, które niewiele wnoszą do fabuły, a jedynie opisują życie młodego człowieka. Jednak pomimo tego uważam, że „Story of Bad Boys” to naprawdę fajna książka w kategorii powieści rozrywkowych. Już nie mogę się doczekać kolejnej części!


6 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie, ale czy znajdę czas jeszcze nie wiem :)

    Pozdrawiam
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno ją przeczytam, jak tylko pojawi się w moich łapkach :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce już wiele razy i ponoć jest dobra :) Może kiedyś po nią sięgnę :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/04/kult-miosci-jennifer-dukes-lee.html

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates