wtorek, 27 lutego 2018

Pi razy drzwi


Bardzo dobrze pamiętam, jak polonistka w liceum powtarzała nam, że humanista to osoba, która zna się na wszystkim, a nie jest kiepska z przedmiotów ścisłych. Jednocześnie jednak pedagodzy z innych przedmiotów nie czuli się w obowiązku, żeby w nas na siłę tę wiedzę wbijać. I tak skończyliśmy liceum nieszczególnie gnębieni z matematyki, za to z silnym przekonaniem, że nie jesteśmy w stanie się jej nauczyć. Wiele lat później strasznie żałuję tej postawy. Na cofnięcie się do liceum i powtórzenie studiów już za późno. Ale na naukę wciąż jest czas. A wszystko, co wcześniej wydawało się nudne, z Feeria Science staje się prawdziwą przygodę. „Pi razy drzwi” to książka, która pokazuje nowe oblicze nauki.

Tytuł: Pi razy drzwi
Autor: Mickaël Launay
Wydawnictwo: Feeria Science

Matematyka jest dookoła nas. I nie tylko w komputerze, nie tylko w rzeczach stworzonych z myślą o wzorach. Znajdziemy ją w naturze, w otaczających nas przedmiotach, a nawet w naszym odczuciu estetyki. Naprawdę? Autor książki Pi razy drzwi zamierza nas o tym przekonać.

Od razu muszę uprzedzić, to nie jest podręcznik do matematyki, ani tym bardziej repetytorium. Treść tej książki ma nam przybliżyć wiele ciekawych zagadnień, a nie uzupełnić lukę w edukacji. Nie spodziewajcie się więc, że przy jej pomocy zdacie maturę, czy przypomnicie sobie podstawowe zagadnienia. Sporo z pewnością się powtórzy, jednak ten tytuł ma przede wszystkim za zadanie otworzyć nam oczy na otaczający nas świat. Za jego pomocą zaczniemy się zastanawiać nad piramidami, analizować czym jest liczba, skąd pochodzi jej zapis. Przede wszystkim jednak poznamy sporo historii.

Bo zanim autor przechodzi do omawiania danego tematu z matematyki, dokładnie opowiada nam jak ludzkość do tego doszła. Na początku więc czeka nas starożytność, a następnie powoli poznajemy kolejne kamienie milowe matematyki. I tych historycznych wstawek, jak na książkę o nauce ścisłej, będzie naprawdę sporo. Momentami trzeba uzbroić się cierpliwość, bo przechodzenie do sedna zajmuje trochę czasu.

Takie wstępy mają jednak też sporo zaletę, rozbudzają w czytelniku ciekawość i sprawiają, że samo mierzenie się z danym zagadnieniem matematycznym nie jest nużące. Wyjaśnienie staje się rozwiązaniem trapiących ludzkość problemów. W ten sposób do wielu odpowiedzi dochodzimy wraz z biegiem historii.

Najlepsza jest jednak narracja. Autor tłumaczy wszystko w sposób przystępny i zrozumiały. Nawet jeśli nie czujesz się szczególnie dobry z matematyki, nie masz się czego obawiać. Wszystko (no dobra, może prawie wszystko) zrozumiesz. Może niekoniecznie za pierwszym razem, niektóre fragmenty czytałam 2-3 razy, czasem wracałam do wcześniejszych zagadnień. Ostatecznie jednak dowiedziałam się (i nauczyłam) wielu fascynujących rzeczy. Dodatkowym plusem jest różnorodność zamieszczanych materiałów. Żeby łatwiej przyswoić omawiany temat książka oferuje nam sporo ilustracji, wykresów, a nawet map!

Na uznanie zasługuje też praca tłumacza. To jemu zawdzięczamy liczne przypisy i wyjaśnienia, nie tylko z językowego zakresu, ale też matematyki. Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem ogromu wiedzy, jaką musiał dysponować. Dzięki jego pracy polski odbiorca może zrozumieć wiele rzeczy np. francuskie poczucie humoru czy liczne nawiązania. Muszę przyznać, że jest to chyba pierwsza książka, w której tłumacz pokazał swój charakter. Dlatego aż szkoda, że gwiazdki oznaczające przypisy są w tekście naprawdę malutkie. Podczas czytania bardzo łatwo je przeoczyć, a co za tym idzie, zgubić kontekst wypowiedzi.

Książkę Pi razy drzwi polecam każdemu, kto chce poszerzyć swoje horyzonty. Jest mądra, ciekawa i bardzo wciągająca. Tak! Matematyka może zaintrygować nawet zupełnego laika. Jeśli masz już dosyć zmyślonych historii i nieistotnych wydarzeń, otwórz oczy na otaczający Cię świat. Na początek warto zacząć od matematyki.

 

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates