niedziela, 22 lipca 2018

Oblubienica morza


Jesteś zły, bo praca cię męczy, bo dzieci dają w kość, a rachunki wciąż rosną. Irytują cię korki na ulicy, kolejki do kas i wiecznie niezadowolone urzędniczki. W końcu dochodzisz do wniosku, ale masz... ciężkie życie. Ale czy aby na pewno? Po lekturze tej książki dojdziesz do wniosku... że spotkało cię wielkie szczęście!

Tytuł: Oblubienica morza
Autor: Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj
Wydawnictwo: SQN

Świat małej Sary rozpadł się na drobny mak. Wczoraj była córką poważanego przedsiębiorcy, dziś razem z ojcem ucieka z kraju, by skryć się w obozie dla uchodźców. Sara jeszcze do końca wszystkiego nie rozumie, ale szybko i brutalnie przekonuje się, że bycie żydówką przysparza jej więcej wrogów, niż przyjaciół. A jednak próbuje w tym brutalnym świecie znaleźć dla siebie miejsce. W podobnej sytuacji jest Ameer, mieszkaniec obozu dla uchodźców w Libii. Czy jego bystry umysł wystarczy, by wyciągnąć rodzinę z piekła? A gdzieś pośrodku tego wszystkiego błąka się Rebeka, której ludzka krzywda i niesprawiedliwość nie pozwalają na wiedzenie wygodnego życia. Jednak czy jedna dziewczyna jest w stanie cokolwiek zmienić?

Temat uchodźców dość niedawno był bardzo medialną kwestią. Wszystko, co obce budzi strach, a zagrożenia nigdy nie da się w pełni uniknąć. „Oblubienica morza” to książka, która w jakiś sposób wpisuje się w ten dialog, zabierając głos w sposób niezwykle emocjonalny. Autorki nie odnoszą się do bieżących wydarzeń. Historia, którą opisują dzieje się w przeszłości, jednak problemy w niej poruszone pozostają niestety bardzo aktualne. I mówiąc przeszłość, wcale nie mam na myśli zamierzchłych czasów, ale wydarzenia minionej epoki. Fabuła prowadzona jest dwutorowo w latach 30 i 90. Zwłaszcza ten drugi okres, to sytuacja bardzo świeża i wciąż niezwykle bolesna.

Emocje, przede wszystkim emocje oraz bardzo trudne refleksje. Powieść bardzo mocno „uderza” w kwestie człowieczeństwa, niezwykle wyraźnie i w sposób niepozostawiający złudzeń prezentuje sytuacje uchodźców. Czy w powieści pojawiają się w związku z tym dylematy moralne? Tylko w niewielkim zakresie. W większości sytuacji podział na dobro i złe jest skrajne oczywisty, a zachowanie wybierane przez chwilowych zwycięzców oburza i szokuje.

"Życie wdepcze cię w ziemię, jeśli mu na to pozwolisz. Ale musisz się nauczyć podnosić po każdym ciosie. Tak właśnie robią zwycięzcy".

Wspomniałam już, że powieść dzieje się równolegle w dwóch odstępach czasowych. Ten zabieg jest nie tylko świetnym sposobem na utrzymanie uwagi czytelnika, ale też realnie wpływa na rozwój fabuły. Po pierwsze, pozwala nam spojrzeć na konflikt palestyńsko-izraelski w sposób szerszy. Po drugie, owocuje niezwykle kontrowersyjną przemianą społeczno-polityczną, w której naród ciemiężonych płynnie przechodzi w rolę oprawcy. Po trzecie i ostatnie, doprowadza do wielu zwrotów akcji.

"Jeśli chcesz coś zmienić, wejdź tak wysoko, jak tylko jesteś w stanie, a potem zapal światło".

Niesamowitym wątkiem, chociaż drugoplanowym, jest też kwestia propagandy, która zawsze towarzyszy bestialstwu na taką skalę. Uważny czytelnik może wyłapać wiele elementów wykorzystywanych do sterowania społeczeństwem, sporo nieścisłości i kłamstw wielokrotnie powtarzanych na arenie politycznej. I krew w żyłach mrozi myśl, że chociaż sama historia jest fikcyjna, to wydarzenia w niej opisane miały (i mają) miejsce.

Fabuła opowiedziana w książce na zmianę szokuje i wzrusza. Bo obok całego okrucieństwa dzieje się też wiele dobrego. Miłość, przyjaźń, rodzina. Bohaterowie stają przed trudnymi wyborami, chociaż cel, który im przyświeca, jest prosty, chcą być szczęśliwi. I dlatego jest to powieść bardzo uniwersalna i wciąż aktualna. Z jednej strony otwiera nasze serca na ból i cierpienie, które wcale nie są przeszłości, z drugiej daje nadzieję, że w każdym społeczeństwie znajdzie się miejsce na dobro i zwykłe człowieczeństwo.

Nie sposób też odmówić lekkiego pióra, świetnie skonstruowanej opowieści z licznymi zwrotami akcji i wiarygodnej kreacji bohaterów. Wszystko to sprawia, że „Oblubienicę morza” dosłownie czyta się jednym tchem. I chociaż jest to powieść niełatwa, czasami wręcz szokująca, zdecydowanie warto po nią sięgnąć!


1 komentarz:

  1. Będę musiała przeczytać :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates