poniedziałek, 4 listopada 2019

PRZEDPREMIEROWO – Kiedy nadejdzie czas – Patrycja Giesecke

W życiu na wszystko jest pora, na radość, smutek, przyjemność i cierpienie. Nie ważne, czy tego chcemy, czy nie, nic nas nie ominie. Kiedy nadejdzie czas... nie będziemy gotowi, ale zniesiemy wszystko najlepiej, jak potrafimy. Bo właśnie na tym polega życie.


Tytuł: Kiedy nadejdzie czas
Autor: Patrycja Giesecke
Wydawnictwo: WasPos
Data premiery: 12.11.2019
Książka pod naszym patronatem medialnym

Hope to dziewczyna, której pozornie można by zazdrościć wszystkiego. Jest piękna, bogata, otoczona przyjaciółmi. Dopóki nie zna się jej życia, to wszystko wygląda niczym bajka. Ale Hope obok bajońskich kwot „ma na swoim koncie” osierocenie oraz długą historię choroby. Teraz gdy jej życie wyszło na prostą, skupia się na niesieniu pomocy innym. To nie jest łatwa droga, a los szykuje dla niej niejedną niespodziankę. Chociażby nieuprzejmy lekarz Dru, który swoim nieokrzesanym zachowaniem spędza jej sen z powiek. To okropny gbur... ale czy aby na pewno? Co się kryje za jego bezpośredniością?

Moją uwagę zwróciła już sama okładka. Grafika jest delikatna, ciepła, bardzo kobieca i równie tajemnicza. Zapowiada powieść klimatyczną, ale nie pozbawioną trudnych tematów. Właśnie takie jest „Kiedy nadejdzie czas”!

Chociaż moja literacka kupka wstydu wciąż rośnie, sięgnęłam po ten tytuł od razu, gdy do mnie trafił. Chciałam przeczytać kilka stron, chociaż troszkę poznać historię. Myliłam się sądząc, że bez problemu odłożę ją na później. „Kiedy nadejdzie czas” dosłownie mnie pochłonęło, od pierwszej strony!

Na początku za sprawą klimatu. Przez pierwsze strony autorka wprowadza nas w opowieść, streszcza wcześniejsze losy bohaterki i robi to w sposób niezwykle ciepły i delikatny. W tych okolicznościach poznajemy Hope. Jej kreacja również podbiła moje serce. Bohaterka jest jednocześnie stanowcza i delikatna. Łączy w sobie radość dziecka i determinację dojrzałej kobiety. Wrażenie robi zwłaszcza jej działalność charytatywna, w którą angażuje się całym sercem, nie raz doświadczając trudnych chwil. Jedyne co nie do końca do mnie przemówiło to ponoć prężnie działająca firma Hope. Zrozumiałam, że zapewnia dziewczynie spory zarobek. Szczerze mówić nie sądzę, żeby właściciela przedsiębiorstwa organizującego eventy zajmowała się tam dosłownie wszystkim.

Ten drobiazg zrehabilitował mi za to wątek miłosny. Ostatnio czytam sporo romansów i mam „alergię” na popularne, oklepane schematy. Całe szczęście autorka nie poszła po linii najmniejszego oporu. Zaserwowała swoim bohaterką niełatwą drogę i sporo trudnych decyzji. Niezmiernie podobał mi się też Dru, tak inny w porównaniu do typowych łamaczy serc. Jego kreacja bardzo przypominała mi pana Darcego z „Dumy i uprzedzenia”, a dialogi między bohaterami cały czas podkręcały napięcie.

Podobało mi się też stopniowe podnoszenie natężenia emocji. Na początku jest ciepło i melancholijnie, potem niezwykle wzruszająco, a następnie porywająco. Pod sam koniec emocje osiągają zenitu, trochę grając na uczuciach czytelnika i pozostawiając go z pytaniami, na które sam musi sobie odpowiedzieć.

„Kiedy nadejdzie czas” to najlepszy dowód na to, że po debiuty warto sięgać! Bardzo ciekawa i poruszająca powieść obyczajowa. Gorąco polecam!

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates