sobota, 21 lutego 2026

To ja, Klara recenzja – Olga Passia

#WspółpracaRecenzencka #OlgaPassia


Francja, dorastanie, dysfunkcyjna rodzina i młodzieńcza miłość, to połączenie, które nie wróży lekkiej lektury. I tak jest w rzeczywistości. „To ja, Klara” porusza wiele trudnych tematów, skłania do refleksji, ale też przenosi od czasów, których już nie ma. Jednak czy to wystarczy, by zachwycić czytelnika? Sprawdźmy!


„To ja, Klara” jest opowieścią o losach młodej dziewczyny, pochodzącej z domu, w którym brakuje miłości, zrozumienia i zwykłego rodzinnego ciepła. Ten niedostatek uczuć próbuje sobie zrekompensować relacją z przyjacielem Karolem. Jednak chłopak, a później mężczyzna, nie odwzajemnia jej starań. Alkohol, przemoc domowa, a przede wszystkim samotność i czekanie, to właśnie wypełnia młodzieńcze dni Klary. Do tego wszystkiego dochodzą rodzinne sekrety, które popychają dziewczynę do podjęcia decyzji o podróży. Klara rusza do Francji, gdzie zamierza zrozumieć nie tylko to, co spotkało jej rodzinę, ale przede wszystkim, samą siebie.

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości autorki. „To ja, Klara” jest jej literackim debiutem, ale gdy go czytałam, na rynku dostępny był już zbiór opowiadań „Niedopowiedzenia”. Zdecydowanie warto mieć to z tyłu głowy, bo wspomniana antologia stanowi świetne uzupełnienie powieści.

Jednak wracając do Klary, jak już wspomniałam na początku, jej losy nie są proste. Chociaż sama książka została napisana w lekki i przystępny sposób, to opisana historia ma swój ciężar. Dziewczyna dorasta w dysfunkcyjnej rodzinie, a relacje jej rodziców dalekie są od modelowych. I to widać! Bo te braki, w połączeniu z desperacką potrzebą miłości, przenosi na swoją relację z Karolem. Ta książka może być więc dobrym przyczynkiem do rozważań, jak sytuacja rodzinna wpływa na wybory miłosne dzieci.

„Do ojca tęskniłam nawet wtedy, gdy był w pokoju obok. O ile miał dobry nastrój, przemieszczał się po mieszkaniu i zdarzało się, że wyłaniał się znikąd, zupełnie jak duch. Denerwował się, kiedy wzdrygałam się, szarpana lękliwą wyobraźnią, a z moich ust wydobywał się przeraźliwy krzyk”.

Autorce dobrze udało się oddać klimat dorastania w dysfunkcyjnym domu. Rozczarowanie rzeczywistością, ale też pewne pogodzenie się z tym, że dobrze nie będzie – miałam wrażenie, że odczuwam emocje Klary i razem z nią dźwigam ciężar codzienności.

Ale to nie wszystko, a w zasadzie dopiero początek. Bo Klara, pomimo braku wsparcia, wciąż szuka odpowiedzi na trapiące ją pytania. Chociaż motywem do wyjazdu jest chęć rozwikłania rodzinnych sekretów, jednocześnie próbuje zrozumieć samą siebie, określić swoją wartość i znaleźć miejsce na świecie, w którym poczuje się dobrze. Nie będzie to jednak łatwe. To nie jest prosta opowieść o odnajdywaniu siebie. Bo Klara, nawet we Francji, spotyka najróżniejszych ludzi. Każdy z nich ma swoje przywary, problemy, czasem ukryte zamiary. Relacje międzyludzkie w tej książce są skomplikowane i dalekie od ideału. Można w nich odnaleźć cienie własnych problemów, obaw lub lęków.

„Twój ojciec wie, co zrobił, i sądzę, że żałuje, a moja matka nie wie. Może dlatego, że jest chora. Każdy dzień może być jej ostatnim. Ale mimo to nie chce mnie widzieć. Kojarzę się jej z życiem, od którego uciekła. Mówi, że bardzo mnie kocha, ale wystarczy jej wiedzieć, że jestem”.

Dużym plusem tej powieści są też opisane miejsca. Szczególnie Francja odgrywa tutaj kluczową rolę. Jeszcze zanim Klara wyjeżdża za granicę, już o niej myśli. Francja w istotny sposób wpływa na jej historię, na decyzje, ale też nadaje ciekawego klimatu opowieści. Pamiętacie czasy, gdy nie każdy miał telefon komórkowy? Kiedy korzystało się z budek telefonicznych? Dla młodszego pokolenia sceny, w których Klarze brakuje impulsów, gdy dzwoni do mamy, mogą być ciekawą lekcją historii.

„Przez cały sierpień żar lał się z nieba, a powietrze w mieście się nie ruszało. W końcu po wielu tygodniach upałów pewnej soboty spadł deszcz, a ja poczułam, że nadchodzi czas zmian”.

Ciekawym wątkiem jest też ogromne pragnienie Klary, by zastać pisarką. Wspomina o tym często, a każde, nawet trudne doświadczenie, jest dla niej pisarskim warsztatem. Z jednej strony jest to bardzo interesujący motyw, z drugiej, zabrakło mi w tym działania. Bo słów jest dużo, ale na razie tylko tych wypowiedzianych, mało napisanych.

Jak już wcześniej wspomniałam, omawiam debiutancką książkę, co z pewnością wpłynęło na tempo opowieści. Można odczuć, że historia ma swoje dynamiczne momenty, które przeplatają się z wolniejszymi fragmentami. Choć nie wszystkie sceny były równie wciągające, to jednak każda z nich wnosi coś do całości. Czasami pojawiały się ciekawe przeskoki czasowe oraz wstawki z przyszłości lub przeszłości, które, choć mogą wprowadzać nieco zamieszania w chronologii, dodają głębi narracji.

Reasumując, „To ja, Klara” to intymna opowieść o dojrzewaniu, samotności i poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. Autorka wciąga czytelnika w emocjonalną podróż – od trudnego dzieciństwa w Polsce po pełne nadziei życie w Paryżu. To książka o potrzebie miłości i o tym, jak przeszłość kształtuje nasze wybory. Idealna dla osób, które lubią refleksyjne, psychologiczne historie z nutą nostalgii.

Dominika Róg-Górecka

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates