wtorek, 19 marca 2019

(Nie)miłość. Z tobą lub bez ciebie – Natasza Socha


Miłość jest albo idealna, albo nie ma jej wcale. Żadnych półśrodków, czy odcieni szarości. Gdy coś się psuje to trzeba dać sobie spokój. Przynajmniej taki obraz kreują współczesne media. Natasza Socha po raz kolejny pokazuje, jak bardzo ten wizerunek różni się od prawdy.


Tytuł: (Nie)miłość. Z tobą lub bez Ciebie
Wydawnictwo: Edipress

Cecylia jest zdecydowana, by zakończyć małżeństwo. Jej związek ciągnie się już tylko siłą rozpędu, a codzienność zabiła wszystkie łączące ich uczucia. Jest tego pewna... do momentu, gdy ulega wypadkowi. Pokaleczona, unieruchomiona, przykuta do wózka i bezsilna. Chce jej się płakać, bo rozwód w tej sytuacji nie wchodzi w grę. Musi tylko stanąć na nogi, dosłownie i w przenośni. Pogra w farsę zwaną małżeństwem jeszcze kilka miesięcy. Skoro przez wiele lat nic nie zmieniało się na lepsze, tym bardziej teraz jest to kwestia czekania. Czy aby na pewno? W takim razie czemu tak boli ją myśl o zdradzie męża? Czy wszystko jest czarno-białe?

Z przerażeniem czytam książki o małżeńskich kryzysach, czytam i analizuję. I coraz częściej stwierdzam, że związek to jednak trudna sprawa. W zamęcie codzienności bardzo łatwo zapomnieć o drobiazgach, które z czasem urastają do gigantycznych rozmiarów i każą zadawać sobie pytanie „, czy my się jeszcze kochamy”? Celestę poznajemy w momencie, kiedy bez większych wątpliwości może udzielić odpowiedzi przeczącej. Powoli poznajemy jej powody, a z każdą stroną coraz lepiej rozumiemy. Bohaterka została wykreowana bardzo życiowo, na postać z „krwi i kości” dlatego bardzo łatwo się z nią utożsami i przejąć jej historią. Nie jest ona inna od sytuacji, które znamy z życia. Żadnych nadzwyczajnych powodów, ot zwykła codzienność. I właśnie dlatego zgłębiając tę historię wiele myślałam. Tak, ja jestem inna, mój mąż też, ale wszyscy popełniamy podobne błędny. Co zrobić, by uniknąć takiego obrotu spraw? Na to pytanie każda z nas musi sama znaleźć odpowiedź.

"Chcę być kochana. W całym tym zawirowanym świecie, w całym tym systemie wzajemnych relacji układów, tak naprawdę tylko miłość potrafi wszystko wyprostować. Człowiek, który kocha i który jest kochany, rozsupłuje supełki bez większych problemów, nie szamocząc się przy tym i nie obcierając sobie palców".

Relacje między bohaterami rozwijają się dynamicznie. To, co ledwie kilka stron wcześniej było oczywiste i przesądzone, kilka dalej staje się co najmniej wątpliwe. W sferze emocjonalnej wiele się dzieje, uczucia buzują, a zdrowy rozsądek nie raz ustępuje silnym emocjom. I chociaż wątki rozwijają się w przewidywalny sposób, lektura tej powieści dostarczyła mi wiele wrażeń.

Kolejnym plusem jest to, że nie jest to opowieść cukierkowa. Tak, w pewnym sensie typowa, ale nie w sposób naiwny. Pojawia się też wątek niepełnosprawności oraz mimo wszystko niedostosowania ani społeczeństwa ani architektury. Bohaterce przyjdzie się o tym boleśnie przekonać.

Na uznanie zasługuje też mocne wyeksponowanie profesji głównej bohaterki. Nie tylko w formie wstawek na rozpoczęcie rozdziałów, ale też w sposobie postrzegania przez nią świata. ten zabieg zdecydowanie nadał całości charakteru.

(Nie)miłość” to historia małżeństwa, z wszystkimi jego blaskami i cieniami. Tyle i aż tyle. I do tego można by się było przyczepić. Bo poza kryzysem w związku książka nie porusza wielu wątków pobocznych, brak motywu, który by jakoś to wszystko odwrócił, stanowił drugie dno czy punkt zwrotny. Zachwiałam się wielowątkowym „Pokojem kołysanek”, w porównaniu z nim ta powieść jest po prostu dobra. Świetnie analizuje obrany temat, ale fabularnie jest prosta i nieskomplikowana. Do gustu nie przypadło mi również zakończenie, było takie bez przytupu, zwyczajnie. Dobrze pasujące do opisywanego małżeństwa, ale czytelnikowi pozostawiające pewien niedosyt.

Mimo wszystko zdecydowanie polecam najnowszą książkę Nataszy Sochy. Warto ją przeczytać, warto się zastanowić. Małżeństwa zazwyczaj nie rozpadają się z dnia na dzień. To wieloletnia praca zespołowa. Od Ciebie zależy, czy czas ten poświęcisz na budowanie, czy niszczenie.


4 komentarze:

  1. Nie miałam okazji jeszcze jej czytać, ale trochę o niej już słyszałam. Będę chciała nadrobić :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates