wtorek, 14 maja 2019

Coś francuskiego – David Gaboriaud




Moda na francuską kuchnie chyba nigdy nie przeminie. Ma w sobie to nieuchwytne „coś”. Nie tylko obiecuje wyjątkowe doznania smakowe, ale też przywodzi na myśl romantyczne kolacje, czy śniadanie z wieżą Eiffla w tle. Nic, tylko gotować i... marzyć!

TytułCoś francuskiego
Autor: David Gaboriaud
Wydawnictwo: Pascal

Coś francuskiego” to naprawdę porządnie wydana książka kulinarna. Ta z tych solidnych, które spokojnie posłużą przezs lata. Twarda okładka i zakładka zdecydowanie podnoszą jej praktyczne aspekty, a grafika zachęca do zaglądania do środka.

A zaczyna się od... skróconej autobiografii. To dość powszechny wstęp w zagranicznych książkach kulinarnych, poznajemy sylwetkę kucharza, który na równi ze swoim życiem przybliża nam kulturę polsko-francuską, zwłaszcza w gastronomicznym sensie. Takich wstawek jest naprawdę sporo, otwierają każdy rozdział i mają zwykle po kilka stron. Wolałabym, gdyby autor skupił się w nich bardziej na gotowaniu, a mniej na sobie, ponieważ nawet po setnej stronie wciąż możemy natrafić na wspominki... studiów. Jeśli jednak lubicie poznawać ludzką twarz kucharzy, te fragmenty mogą przypaść wam do gustu.

Przejdźmy do samych przepisów. Jaki jest układ receptury? Bardzo praktyczny. Na górze strony mamy nazwę dania, poniżej wprowadzenie (np. zawierające informację o pochodzeniu dania), po lewej składniki, a po prawej sposób przygotowania. Warto zaznaczyć, że zamieszczono też wszystkie niezbędne informacje: ilość porcji oraz czas przygotowania (dodatkowo wyszczególniając np. czas smażenia). Lubię mieć podane wszystkie dane, a to jest chyba najlepszy sposób ich przedstawienia. Wszystko jest czytelne i przejrzyste. Dodatkowo niektóre dania mają kilka wersji, co sprawia, że stają się bardziej uniwersalne (np. danie z mięsem można też wykonać z twarożkiem).

Jak podzielone zostały przepisy? Na początku mamy kilka kategorii tematycznych, a następnie rozdziały odpowiadające konkretnym posiłkom. Nie jest to może jakoś szczególnie oryginalne ułożenie, jest za proste i praktyczne. Po raz kolejny będę za to ubolewać nad brakiem indeksu. I tym razem go nie ma. Być może jego zamieszczanie wyszło już z mody? Mi by się przydał, ponieważ lubię szukać przepisy po produktach.

Co do samych receptur to są one naprawdę różnorodne i znajduje to swój wyraz zarówno w rozmaitości składników, jak i poziomie trudności. Przepisów w tej książce jest tak dużo, że każdy znajdzie coś dla siebie. Moje serce skradły zwłaszcza desery, po prostu niebo w gębie!

Na końcu jeszcze warto wspomnieć o zdjęciach, ponieważ są one wyjątkowo dobre! Z przyjemnością oglądałam fotografie. Jedzenie zostało na nich zaprezentowane z trochę szerszej, niż zazwyczaj perspektywy. Nie mamy tym razem maksymalnego zbliżenia na konkretny składnik, ale ciekawe kompozycje i pomysłowe tła. Fajne jest również to, że dania zostały zaprezentowanie naturalnie, nie na białym stole, ale „w akcji”, z plamami, nierównym sosem i innymi zaplanowanymi niedoskonałościami. Ciekawie prezentują się też zdjęcia autora, zwłaszcza te kulinarne. Również tutaj widać mocny nurt realizmu, co pozostaje spójne ze stylizacją całego wydania.

Coś francuskiego” bardzo przypadło mi do gustu. Książka okazała się dla mnie bogatym źródłem inspiracji i ciekawych pomysłów. Jeśli lubisz jeść smacznie, jest to tytuł właśnie dla ciebie!

 Za książkę dziękuję księgarni Selkar.pl.


Selkar_logo_tagline

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates