poniedziałek, 24 września 2018

Everlife. Wieczne życie


A przede wszystkim najważniejszy jest dla mnie pokój na świecie. To hasło reklamowe stanowi chyba najpopularniejszą parodię wyborów miss świata. Czy gdzieś jeszcze jest równie popularne? Owszem... w młodzieżowej fantastyce!

Tytuł: Everlife. Wieczne życie
Autor:
Gena Showalter
Cykl: Wieczne życie (Everlife) (tom 3)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Trwa wielka wojna. Troja i Miriada każdego dnia każą swoim ludziom walczyć na śmierć i życie. Tymczasem Ten, dziewczyna, która ma zadecydować o losach obu krain, postanawia przełamać ten schemat. I to nie tylko związkiem z przedstawicielem przeciwnej frakcji. Oni idą o krok (a nawet całe tysięcy kroków) dalej. Postanawiają zrobić wszystko by... wprowadzić pokój.

O tym tomie można powiedzieć mniej więcej to samo, co o poprzednich. I już w tym zdaniu widać pewien problem tej serii. Premiera pierwszego tomu miała miejsce lata temu. W tym roku ukazała się ostatnia, finalna część. I szczerze mówiąc... naprawdę niewiele pamiętałam. Owszem z czasem wszystko wróciło w mojej głowie na swojej miejsce, jednak autorka nie szczególnie mi w tym pomagała. Zamiast zrobić małe powtórzenie z wcześniejszych tomów, od razu wrzuca czytelnika w bezpośrednią kontynuację wcześniejszych przygód. I jakoś trzeba było sobie radzić.

Tak samo, jak i wcześniej, i tym razem książka zaczyna się od zbioru wiadomości „mailowych” między osobami, które ponownie chcą uchwycić główną bohaterkę. Najzabawniejszy jest ton tej komunikacji. Niezależnie od szczebla każdy pisze, jakby był dorastającym nastolatkiem.

Mam też pewien problem z opisanym światem. Sam pomysł był naprawdę ciekawy, jednak bardzo mocno oparty na schematach. W pierwszym tomie mnie zachwycił, w drugim przyzwyczaił do siebie, a w trzecim... nie zaoferował nic nowego. Nieustająco działa zasada dwójki, to jest, że każdy spór prowadzi ostatecznie do powstania dwóch obozów. W tym zakresie nic się nie zmienia. Mamy dwa stronnictwa, które zaciekle, ale też często siłą rozpędu, zacięcie się zwalczają.

Sama narracja jest naprawdę mocno emocjonalna. Wszystko dzieje się na śmierć i życie, a każda sytuacja stara się odwołać do jak największej liczby emocji. Może właśnie dlatego ciężko do wszystkiego podchodzić zbyt poważnie, gdy nastolatki już od pierwszej strony uderzają w górnolotne zwroty o pokoju, przedwiecznej walce, ratowaniu słabszych itp.

I tę hiperbolizację widać też w wątku miłosnym, który nie dość, że napędza całą akcję, to jeszcze ocieka niepotrzebną słodyczą. Wszystko to sprawia, że pomimo sporej dynamiki, sama powieść jest bardzo rozliczona, a historia przesadzona. Dodatkowo razi fakt, że sporo wydarzeń rozrywa się poza „okiem kamery”, a wiele problemów rozwiązuje w tle, bez udziału naszych dzielnych bohaterów.

Everlife nie jest też do końca złą pozycją. To naprawdę lekka, przyjemna i zupełnie niezobowiązująca lektura. Czerpie z gatunku młodzieżowego wszystkie zalety i wady. Jeśli więc lubicie tego typu powieści, powinna przypaść wam do gustu.


0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!

Tu mnie znajdziesz

Copyright © 2018 Recenzje na widelcu
| Distributed By Gooyaabi Templates