Rodzicielstwo bliskości – Agnieszka Stein
#WspółpracaRecenzencka #Mamania
Pojęcie „rodzicielstwa bliskości” obiło mi się o uszy nie raz – gdzieś między rozmowami na placu zabaw a kolejnymi artykułami zapisanymi „na później”. A jednak wciąż nie do końca wiedziałam, co tak naprawdę kryje się za tym terminem. Kiedy więc w moje ręce trafiła książka Agnieszki Stein z serii „Mamania. Pierwszy kontakt”, byłam spokojna, że znów dowiem się czegoś, co realnie pomoże mi w rodzicielstwie. Według wydawcy autorka stawia przede wszystkim na budowanie bezpiecznej relacji i dbanie o dobrostan całej rodziny – i to od pierwszych stron da się odczuć.
To nie jest typowy poradnik z gotową listą zachowań do odhaczenia. Autorka traktuje rodzicielstwo bliskości jako sposób myślenia – zbiór wartości, w których każdy człowiek, także dziecko, zasługuje na traktowanie jak pełnoprawna osoba. Książka przeprowadza czytelnika przez codzienne sytuacje, pokazując, jak reagować na emocje (zarówno te dziecięce, jak i nasze własne), jak nie dokładać sobie wymagających oczekiwań oraz jak budować relację opartą na szacunku i zrozumieniu. To lektura skierowana szczególnie do przyszłych rodziców i opiekunów maluchów, którzy chcą wychowywać blisko – ale w sposób możliwy do zrealizowania na co dzień.
Warto zatrzymać się przy samej serii „Pierwszy kontakt”, bo jej założenia idealnie uzupełniają treść książki. To cykl krótkich, przystępnych poradników przygotowanych przez ekspertów, którzy potrafią przekazać wiedzę jasno, merytorycznie i bez zbędnych ozdobników. To publikacje, które mają służyć przez wiele lat – i na początku rodzicielskiej drogi, i później, kiedy pojawią się kolejne pytania. Do tego świetnie sprawdzą się jako prezent dla świeżo upieczonych rodziców: nie przytłaczają, a realnie wspierają.
Najbardziej zaskoczyło mnie, jak wiele elementów rodzicielstwa bliskości stosowałam zupełnie intuicyjnie. Dając mojemu dziecku czas, by rosło w swoim rytmie, częściej działałam zgodnie z filozofią RB, niż sądziłam. Z kolei w chwilach, gdy naciskałam na „modelowe zachowanie”, uświadomiłam sobie, że to raczej presja zewnętrzna niż moje naturalne podejście. Książka jest napisana tak przystępnie i klarownie, że łatwo odnaleźć w niej swoje doświadczenia – i wziąć z niej dokładnie to, czego akurat potrzebujemy. A najważniejsze: autorka nie narzuca metod ani zasad, tylko proponuje życzliwy kierunek i daje poczucie ulgi.
Duże wrażenie zrobił na mnie fragment o emocjach – i to nie tylko tych dziecięcych. Autorka mocno akcentuje, że w rodzicielstwie bliskości opiekun jest równie ważny. Jego potrzeby, zasoby i relacje z innymi dorosłymi mają znaczenie, bo trudno wspierać dziecko, jeśli samemu działa się na rezerwie. To brzmi oczywiście, ale w praktyce często umyka. Książka przypomina, że dbanie o siebie to nie luksus, tylko fundament dobrej relacji z dzieckiem.
Momentami odnosiłam jednak wrażenie lekkiego chaosu – nie zawsze wyczuwałam wyraźny podział na tematy, a narracja bywała bardziej swobodną opowieścią niż uporządkowaną strukturą. Zabrakło mi kilku szczegółowych przykładów, które pozwoliłyby zastosować wskazówki „tu i teraz”. Mam jednak świadomość, że seria „Pierwszy kontakt” jest krótka z założenia – stawia na skondensowaną treść, nie na akademickie rozdziały.
Dużym atutem książki jest też to, że precyzyjnie opisuje, czym rodzicielstwo bliskości nie jest. Autroka rozprawia się z mitami i nieporozumieniami, pokazując, że RB to nie bezstresowe pozwalanie na wszystko, nie brak granic, ani tym bardziej hodowanie „małego tyrana”. Wydawca podkreśla, że wokół tej koncepcji narosło wiele szkodliwych historii – autorka porządkuje je, przywracając idei właściwe znaczenie. I robi to w sposób życzliwy, rzeczowy i odmitologizowany.
Dla mnie ta książka ma ogromną wartość nie tylko jako poradnik, ale także jako głos w ważnej dyskusji społecznej. Przez lata wychowanie w Polsce krążyło wokół twardych metod, nagród i kar, a „grzeczne dziecko” było celem samym w sobie. Tymczasem autorka pokazuje podejście, które opiera się na relacji, zrozumieniu i realnych potrzebach – nie tylko dzieci, ale całej rodziny. Takie spojrzenie uczy większej uważności, przyzwolenia na niedoskonałość i budowania więzi, które procentują na przyszłość. Moim zdaniem takie podejście naprawdę może wyjść wszystkim na dobre: dzieciom – bo dostają bezpieczną bazę, i dorosłym – bo wreszcie mogą odpuścić perfekcjonizm i działać w zgodzie ze sobą.
Podsumowując: „Rodzicielstwo bliskości” to ciepła, zwięzła i dająca ukojenie książka, która nie udaje „instrukcji obsługi dziecka”. Miejscami brakuje większej struktury, ale w zamian dostajemy klarowny kompas, który naprawdę ułatwia codzienność. To publikacja, do której można wracać – i z której można brać dokładnie tyle, ile akurat potrzebujemy. Jej założenia w pełni pokrywają się z opisami wydawcy i zapowiedziami serii „Pierwszy kontakt”, które stawiają na praktyczność i przystępność.
Na koniec zostawiam Ci krótkie zachęcenie: jeśli szukasz książki, która nie ocenia, nie narzuca i nie straszy „jedyną słuszną metodą”, tylko daje wsparcie i zrozumienie – zdecydowanie warto po nią sięgnąć. A jeśli już czytałaś i masz swoje przemyślenia, chętnie o nich posłucham.
Dominika Róg-Górecka


0 komentarze:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!