Kot pierwszego kontaktu – Shō Ishida
#WspółpracaRecenzencka #WydawnictwoMarginesy
Uwielbiam tę serię! Koty, przytulny klimat, emocje i tajemnica głównych bohaterów – to wszystko sprawia, że ta seria wciąż mi się nie znudziła. Czy warto sięgnąć po „Kota pierwszego kontaktu”? Zdecydowanie tak, zaraz powiem Wam dlaczego.
To już trzecie spotkanie z leczniczymi kotami. Po raz kolejny czytelnik będzie miał możliwość poznania kilku poruszających opowieści, z których każda zaczyna się podobnie. Jak? Wizytą w nietypowej lecznicy, gdzie na receptę… przepisuje się kota.
Cały cykl charakteryzuje przyjemny, ale poruszający klimat. Każda historia ma swoją głębię, a to, co niewypowiedziane, jest niejednokrotnie ważniejsze od tego, co możemy „usłyszeć” z ust bohaterów. Ważne jest to, że losy opisywanych postaci są dość różne, a przekrój problemów i codziennych bolączek – szeroki.
Tak samo jak wcześniej, sporo akcji rozgrywa się w nietypowej lecznicy. To miejsce ma zaskakujący klimat: zarówno koi, jak i irytuje. To taka mieszanka wybuchowa, która świetnie oddaje głównych bohaterów: dobrodusznego lekarza i oschłą pielęgniarkę (którą po drugiej części znamy już trochę lepiej).
I w ten sposób przechodzimy do tego, co wyróżnia tę część: wreszcie dowiadujemy się więcej na temat przeszłości lecznicy. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale to naprawdę poruszająca opowieść. Tak samo mamy możliwość lepszego zrozumienia samego lekarza – chociaż ten wątek wciąż czeka na rozwinięcie.
Mamy więc intensywne emocje, satysfakcjonujące rozwiązania, przytulny klimat i zagadkę, która uwiera jak kamień w bucie. Ale to nie wszystko. Gdy zastanawiam się, dlaczego tak bardzo podoba mi się ten cykl – zaczynam rozumieć coś jeszcze – chodzi też o bohaterów poszczególnych opowieści. Wielu z nich jest nieśmiałych, wycofanych, nie zawsze potrafią walczyć o swoje. Te charaktery bardzo rezonują z moją osobowością, bo nie raz czuję się jak bohaterka pierwszej opowieści, która cały czas balansuje między próbami osiągnięcia czegoś w pracy a pragnieniem, by uciec przed oceną.
Zdecydowanie polecam, nawet jeśli jakimś cudem ominęła Cię moda na japońskie książki – od tej naprawdę warto zacząć!
Dominika Róg-Górecka




0 komentarze:
Prześlij komentarz
Serdecznie dziękuję za komentarz :) Zapraszam ponownie!